Moje prywatne Top 10!

I proszę, oto kolejny wpis! Tym razem czas na moją dziesiątkę ulubionych reżyserów i reżyserek. Myślałam nad tym już od dłuższego czasu, i zauważyłam dziwną prawidłowość – moja lista składa się prawie wyłącznie z mężczyzn. Mało feministycznie z mojej strony, ale cóż. Co ważniejsze, nie poukładałam ich w żadnej kolejności, ponieważ sama nie wiem, kogo cenię bardziej, a kogo mniej… Załóżmy, że wszyscy mają 1. miejsce ex aequo.

- Lana i Andy Wachowscy

Nie rozdzielam na dwoje osobnych reżyserów, ponieważ zawsze traktowałam ich jako duet. Trylogia „Matrixa” była dla mnie niezwykle wizjonerska i uważam ją za bardzo ważną, ale, oczywiście, to nie jedyne dzieła, za jakie doceniam to rodzeństwo. „V jak vendetta” to do dziś jeden z moich ulubionych filmów (i, naturalnie, nie można zapomnieć o „Atlasie chmur”). Rodzeństwo Wachowskich bardzo poruszyło moją wyobraźnię i może dlatego było pierwszą parą reżyserów, która przyszła mi na myśl. Tworzą filmy, podczas których zastanawiam się, jak to możliwe, iż istnieją ludzie z taką fantazją.

- Baz Luhrmann

Ponieważ należy mu się pozycja w tym rankingu za mnogość kolorów, dźwięków, ogółem rzecz biorąc – doznań, których dostarczał mi każdy jego film. Jakkolwiek „Moulin Rouge” nie ujęło mnie zbytnio, to nie mogłam się nie ucieszyć, kiedy zobaczyłam ekranizację mojego ulubionego „Wielkiego Gatsby’ego”. Filmy Luhrmanna są zawsze realizowane z rozmachem, co raz na jakiś czas jest miłe dla oka (oczywiście, bez przesady).

- Walt Disney

Taaak, musiałam tutaj umieścić człowieka, którego filmy miały taki wpływ na moje dzieciństwo. Szczerze mówiąc – bez niego ten ranking nawet by nie istniał. Choć do filmów wyreżyserowanych przez niego mam mieszany stosunek („Bambi” czy „Śpiąca królewna” nie są dla mnie takim objawieniem jak dla niektórych), podziwiam go jako twórcę, który niezwykle angażował się w swoją pracę.

- Hayao Miyazaki

Skoro już jesteśmy przy animacji, nie mogło zabraknąć „japońskiego Disneya” Miyazakiego. Jego filmy są dla mnie bardzo szczególne, ponieważ oglądałam je w dojrzalszym wieku, nie jako dziecko, toteż „wyłapywałam” więcej metafor. Choć na początku produkcje ze studia Ghibli były dla mnie po prostu miłym wypełnieniem czasu, nieco podobnym do baśni ze studia Disneya, z czasem zaczęłam rozumieć coraz więcej. Bardzo podziwiam pana Miyazakiego za to, jak dopracowany jest każdy film i za to, iż pomimo że tworzy historie dla młodych odbiorców, niosą one ze sobą naprawdę ważne przesłania.

- Tim Burton

Pozostaję jeszcze przez chwilę przy filmach animowanych, ale tym razem w bardziej „mrocznych” odcieniach. Produkcje Tima Burtona, nie tylko te animowane, w dużym stopniu przyczyniły się do mojej fascynacji tym gatunkiem. Mam tu oczywiście na myśli „Gnijącą pannę młodą” i „Frankenweenie”, ale także „Edwarda Nożycorękiego” i nową wersję „Alicji”. Wszystkie te filmy mają nietypowy, oryginalny charakter, który lubię sobie od czasu do czasu przypomnieć.

- Quentin Tarantino

Ponieważ od czasami potrzeba mi dawki czarnego humoru i odrobiny krwi na ekranie, a Tarantino zawsze mi to dostarcza. Poza tym, z każdym kolejnym obejrzeniem dobrze znanych mi filmów jego autorstwa, odkrywam coś nowego.

- Darren Aronofsky

Jakkolwiek „Noe…” mnie nie zachwycił, nie mogę zapomnieć „Czarnego łabędzia” czy „Requiem dla snu”, które pozostawiły mnie bez słów. Niezwykłe filmy, które zapadają głęboko w pamięć.

- Woody Allen

I nowe, i stare filmy Allena bardzo sobie cenię za sarkastyczny humor i wyobraźnię samego reżysera. Chętnie wracam do niektórych jego komedii, np., „Klątwy skorpiona”, a niektóre widziałam raz i to mi wystarczyło, ale ogółem to dla mnie zawsze chwila miłego relaksu.

- Andrzej Wajda

Trochę nagły przeskok w obręb polskich reżyserów, ale… Cóż, o panu Wajdzie nie można nie wspomnieć przy takiej okazji. Przyznam się bez bicia, że nie miałam jeszcze okazji zobaczyć „Wałęsy”, ale jak dotąd dzieła Wajdy zawsze bardzo mnie poruszały, a jak wiadomo, filmy wzbudzające emocje to najlepsze z filmów.

- Jan Komasa

Czuję się nieco winna, że to drugi i ostatni polski reżyser na mojej liście, ale co poradzić, to właśnie jego „Sala samobójców” tak mną wstrząsnęła, a „Miasto `44”, choć nie było tak świetne, lubię ze względu na oryginalne przedstawienie tematu. Doceniam ze względu na rozmach (pomimo pierwszych realizowanych filmów – oby tak dalej!).

One thought on “Moje prywatne Top 10!

  1. Dobre zestawienie – też miałbym problem, żeby ich wszystkich ułożyć po kolei, od 1 do 10. Zaś z brak kobiet się nie obwiniaj – wszak to problem całej branży filmowej, niezwykle zmaskulinizowanej… z drugiej strony Sofia Coppola czy Kathryn Bigelow mogłyby się w tym gronie znaleźć :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge