Le vent se leve…

Długi weekend to idealna okazja do nadrobienia zaległości na blogu! Tyle czasu, tyle filmów do obejrzenia… Ostatnio skusiłam się na ‚Zrywa się wiatr’ Hayao Miyazakiego, kandydata do zeszłorocznych nagród Akademii za najlepszy film animowany.

The-Wind-Rises-2-e1378310482986

Do Miyazakiego mam już pewne zaufanie, lubię od czasu do czasu przypomnieć sobie ‚Mojego sąsiada Totoro’ czy ‚Ruchomy zamek Hauru’, ponieważ gwarantuje mi to przyjemnie spędzony czas. Do najnowszego, i ostatniego (ech) filmu japońskiego reżysera podeszłam więc ufnie, choć nie bez uprzedzenia. Słyszałam już opinie, że ‚The wind rises’ przedstawia nieobiektywnie rolę Japończyków podczas II Wojny Światowej, dlatego też uważnie obserwowałam ten wątek. Film zaczyna się piękną, baśniową wręcz wizją głównego bohatera – Jiro, szybującego w przestworzach swoim samolotem. Już w pierwszych momentach widać, że to kolejny utwór reżysera ze studia Ghibli z motywem latania, tak obecnym w jego twórczości. ‚Zrywa się wiatr’ porusza jednak znacznie poważniejszy temat niż poprzednie jego dzieła.

Opowiada historię japońskiego inżyniera Jiro Horikoshiego, twórcę słynnego myśliwca ‚Zero’. Obserwujemy jego życie od dziecka – krótkowzrocznego, marzycielskiego chłopca, który podąża za swoim marzeniem. Do jego spełnienia namawia go włoski inżynier Marconi, z którym Horikoshi rozmawia… w snach. Dzięki tym pamiętnym spotkaniom Jiro decyduje się na budowę samolotów. Uczy się pilnie przez całe ranki, nigdy też nie zapomina o wartościach, które są dla niego najważniejsze, dzięki czemu wyrasta na dobrego, wrażliwego człowieka, który chętnie niesie pomoc innym. Z czasem poznaje też miłość, uroczą Naoko, i konstruuje samolot swojego życia – myśliwca Zero, używanego przez Japończyków podczas II Wojny Światowej. Choć z pozoru film ten to prosta historia japońskiego inżyniera, kryje się za nią znacznie więcej.

Jak większość filmów studia Ghibli, ‚Zrywa się wiatr’ jest dość pacyfistyczny. Choć widz może uwierzyć, że Jiro, przedstawiony jako nieco naiwny człowiek o dobrym sercu, nie miał pojęcia, iż jego samoloty zostaną użyte do zabijania ludzi, było przecież wielu innych ludzi od poczatku do końca świadomych, jaką rolę pełnią w tej wojnie. Nie wolno o tej prawdzie zapominać, lub, co gorsza – ukrywać jej. A tutaj nie jest to, niestety, dostatecznie wyeksponowane. Miyazaki z jednej strony nie uchylał się od tak przykrych scen jak wielkie trzęsienie ziemi w Kanto czy migawki z wojny, ale rola Japonii jako partnera nazistów nie została dopowiedziana – a szkoda, bo mógłby z tego wyniknąć naprawdę głęboki wątek. Mimo to, ‚Zrywa się wiatr’ jest bardzo poruszający i zdecydowanie wykracza poza ramy tradycyjnie pojmowanego filmu animowanego. Wielowątkowość tego utworu i jego wyjątkowa realność sprawiają, że jest naprawdę warty uwagi. Płynna, nieco okrągła kreska i dopracowane postacie też oczywiście działają na jego korzyść. Szczerze żałuję, iż na koniec kariery Miyazaki nie dostał Oscara, który według mnie, jak najbardziej mu się w tym roku należał – w porównaniu do ‚Frozen’ był bezkonkurencyjny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge