Zapach i piękno nocnych panien

Istnieją takie miejsca na Ziemi, które uświadamiają nam czego tak naprawdę oczekujemy i pragniemy od życia

Dziś (04.05.19 r.) przyroda podarowała nam najpiękniejsze wiosenne widoki, zapachy,
dźwięki. I wszystko za darmo!

Samochodem docieramy do Iwonicza Zdroju. Stajemy na parkingu i od razu dylemat: którą ścieżkę, który szlak turystyczny wybrać i pomaszerować przed siebie. Wybieramy trasę, która zaprowadzi nas na Przymiarki – szczyt położony 626 m.n.p.m.

img37_168 img37_170 img37_171
img37_172 img37_166 img37_167

Świat w różnych odcieniach zieleni, głosy ptaków i cudowna woń nocnych panien, czyli miesiącznicy trwałej – rośliny o sercowatych liściach i liliowo-różowych kwiatach zebranych
w wielokwiatowe grona.

Miesiącznica trwała nazywana jest też „nocną panną”, gdyż nocą roślina wydziela niezwykle intensywny kwiatowy zapach.

Od kwietnia do czerwca roślina obsypana jest pięknym kwieciem. Pod koniec lata łodyga zaczyna usychać i na  suchym badylu wiszą charakterystyczne białe blaszki z czarnymi nasionami. Przeczytałam, że podczas pełni księżyca blaszki odbijają światło i z oddali mienią się niczym krążki wykute z czystego srebra. Ktoś skojarzył je ze srebrnikami i tym sposobem miesiącznica trwała zyskała dodatkową nazwę: “judaszowe srebrniki”. Mijamy ukwiecone polany, stoki. Wilgotne powietrze przesączone cudnym kwiatowym aromatem. I to są te chwile, kiedy człowiek czuje się szczęśliwy.

img37_181 img37_163 img37_165
img37_169 img37_177 img37_176
img37_175 img37_164 img37_174

Tekst i zdjęcia: Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , , | Zostaw komentarz

Nie wystarczy pokochać…

Nie wys­tar­czy po­kochać, trze­ba jeszcze umieć wziąć tę miłość
w ręce i prze­nieść ją przez całe życie*

W środę (3.04.2019 r.) uczestniczyłam w pięknej uroczystości: dwie pary małżeńskie świętowały 60. rocznicę zawarcia związku małżeńskiego. Jubilaci odznaczeni zostali Medalami za Długoletnie Pożycie Małżeńskie. Ceremonia miała miejsce w Urzędzie Gminy we Frysztaku – tutaj…

img37_146 img37_150 img37_152
img37_147 img37_148 img37_149
img37_151 img37_154 img37_153

Zastanawiam się jaka jest mądrość, taka najprostsza, bez wielkich słów, literackich odniesień, cytatów, na to, że kocha się drugiego człowieka tyle lat?

Obserwacja ponad trzydziestoletniego okresu życia Jubilatów Alicji i Piotra – a myślę, że i w przypadku Pani Marii i Pana Eugeniusza jest tak samo – daje odpowiedzi na to pytanie; proste
i oczywiste:
Trzeba ze sobą rozmawiać. Trzeba wybaczać!!! Trzeba się uśmiechać. Zapominać i nie nosić urazy. Trzeba opiekować się wzajemnie. Być razem w trudnych momentach. Trzeba zaakceptować drugiego człowieka z jego wadami i zaletami.

Przeczytałam w internecie historię, która ujawnia jeszcze inną, bardzo ważną, tajemnicę udanego związku:

Pewna para była małżeństwem przez 60 lat. W tym czasie rzadko się kłócili, a ich wspólne dni mijały w szczęściu i zadowoleniu. Wszystkim się dzielili i nie mieli przed sobą żadnych tajemnic — oprócz jednej. Żona miała pudełko, które trzymała na górnej półce kredensu. Kiedy się pobierali, powiedziała swojemu mężowi, aby nigdy tam nie zaglądał.

Mijały lata i nadszedł moment, kiedy mąż zdjął pudełko z góry i zapytał, czy mógłby w końcu dowiedzieć się, co jest w środku. Żona się zgodziła, a mąż otworzył pudełko i znalazł w nim dwie serwetki i 25 tysięcy dolarów. Kiedy zapytał, co to ma znaczyć, odpowiedziała: „Kiedy braliśmy ślub, moja matka powiedziała mi, żebym za każdym razem, gdy będę na ciebie zła, za każdym razem, gdy powiesz lub zrobisz coś, co mi się nie spodoba — wydziergała małą serwetkę, a następnie omówiła z tobą problem”.

Mąż był poruszony do łez tą słodką historią. Dziwił się, że w ciągu tych 60 lat małżeństwa tylko dwa razy zdenerwował żonę, doprowadzając do wydziergania serwetek. Mając o sobie niezmiernie dobre mniemanie, wziął żonę za rękę i powiedział: „To wyjaśnia obecność serwetek, ale o co chodzi z tymi 25 tysiącami dolarów?”.

Żona uśmiechnęła się słodko i powiedziała: „Te pieniądze zdobyłam, sprzedając serwetki, które dziergałam przez te wszystkie lata”.

Taka jest filozofia udanego związku. Policz do dziesięciu, dziergaj serwetki, rób na drutach,
a potem omawiaj problem. :)

Tekst i zdjęcia: Dorota Salamon

* Cytat zaczerpnięty z internetu.

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , | Zostaw komentarz

Historie w zdjęciach zamknięte

Piątek, 22 marca 2019 roku

Jesteśmy na oddziale krośnieńskiego szpitala. W oczekiwaniu na usługę medyczną przeglądamy dwutygodnik społeczno-kulturalny „KrosnoSfera”.

Naszą uwagę przykuwa artykuł: „Historia w zdjęciu zamknięta”. Tekst promuje książkę mieszkańca Stępiny Rafała Jaworka „Zatarte ślady przeszłości”.

img37_143 img37_135 img37_136

Książka Rafała Jaworka „Zatarte ślady przeszłości” ukazała się już w zeszłym roku na 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Jest to piękny album dokumentujący zaangażowanie naszych sąsiadów, znajomych rodziców, dziadków w walkę o niepodległość. Dziś pamięć o nich zaciera czas. Pan Rafał zdobył zaufanie wielu mieszkańców naszej
i sąsiedniej gminy. Otworzyli przed nim domowe albumy i serca. Rodzinne historie
i wspomnienia zostały ocalone od zapomnienia. Z kart albumu patrzą na nas twarze młodych chłopców, którzy wyrwani z rodzinnego domu szli walczyć o lepszy świat. O nasz świat,
o nasze tu i teraz.

img37_138 img37_137 img37_140
img37_139 img37_142 img37_144

Podziwiam ogromny wkład pracy, upór i determinację Autora publikacji. Pan Rafał nie otrzymał żadnego wsparcia finansowego z instytucji państwowych. Zbierając materiały przemierzył dziesiątki kilometrów, odbył setki rozmów, poświęcił wiele cennego czasu na przygotowanie książki do druku. Ocalił od zapomnienia kawałek naszej historii. Dzięki zgromadzonym materiałom: wyblakłym fotografiom, nadgryzionym przez ząb czasu dokumentom możemy zobaczyć i poczuć świat, którego już nie ma.

Tekst i zdjęcia: Dorota Salamon

PS: Wracając z Krosna wstępujemy do Biblioteki Publicznej w Wiśniowej. W tej placówce można kupić lub wypożyczyć album Pana Rafała.

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , | Zostaw komentarz

W Szczebrzeszynie

W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie
I Szczebrzeszyn z tego słynie.

img37_128 img37_129 img37_130
img37_132 img37_107 img37_108

Wół go pyta: „Panie chrząszczu,
Po co pan tak brzęczy w gąszczu?”

„Jak to – po co? To jest praca,
Każda praca się opłaca.”

„A cóż za to pan dostaje?” – Czytaj całość…

img37_124 img37_113 img37_125

Turystyczny szlak wiedzie nas na Roztocze. Będąc w tym rejonie kraju, nie sposób ominąć rozsławioną przez malutkiego owada miejscowość, w której nie brak również wielu atrakcji turystycznych.

Szczebrzeszyn.
- Kocham słowo Szczebrzeszyn, bo w nim zawierają się wszystkie trudności, niuanse
i cudowności polszczyzny. Te cudowności to spotkania głosek, które są nie do wypowiedzenia przez żadnego człowieka na świecie, poza Polakami – mówił w jednym z wywiadów Janusz Kukuła, dyrektor Teatru Polskiego Radia.

Szczebrzeszyn. Kiedyś miasto wielu kultur i religii. Tuż obok siebie synagoga, cerkiew, barokowy kościół. Zabytki pięknie odrestaurowane, niestety, całujemy tylko klamkę – wszystko zamknięte. Naszą uwagę przykuwa największy i najstarszy w Polce cmentarz żydowski. Trafiamy w to miejsce intuicyjnie – brak oznaczeń trasy. Po drodze mijamy opustoszałe budynki, chylące  się ku ziemi chałupy, pozamykane sklepy.

img37_117 img37_119 img37_120
img37_110 img37_121 img37_122
img37_116 img37_112 img37_115

Szczebrzeszyn to ojczyzna brzęczącego w trzcinie chrząszcza.Tego grającego owada zna każdy z nas. Niezwykła popularność sprawiła, że nie tak dawno stanął na cokole.

W 2002 roku powstał pierwszy na świecie Pomnik Chrząszcza właśnie w Szczebrzeszynie. Drugi pomnik umiejscowiony jest na rynku, a odsłonięto go w lipcu 2011 roku. Ten sympatyczny świerszcz nadaje miastu wiele magiczności i uroku.

Eksplorując miasteczko zastanawiamy się, czy włodarze należycie wykorzystali sławę świerszczowego rzępolenia i popularność płynącą z kart poezji dla najmłodszych?

Odnosimy wrażenie, że Szczebrzeszyn nie wyeksploatował popularności i darmowej reklamy, którą zafundował miastu Jan Brzechwa. Zabrakło odniesień do małego turysty, edukacyjnych treści i paru innych podstawowych rzeczy, na które uwrażliwiony jest turysta.

img37_111 img37_114 img37_126

Szczebrzeszyński chrząszcz – symbol pracowitości i zaradności – stoi na naszym kominku
i przywołuje miłe wspomnienie odbytej podróży.

Tekst i zdjęcia: Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , , , | Zostaw komentarz

Zwycięzca

 Rymanów 06.02.19 r.

Kiedyś myślałam, że przebiegnięcie maratonu (42.195 km), to dla człowieka szczyt fizycznych możliwości. Kiedy nasze dzieci zaczęły przekraczać magiczną granicę 42 km, dotarło do mnie, że maraton dla współczesnych biegaczy nie jest biegiem najtrudniejszym. W świecie sportu są jeszcze bardziej wymagające wyzwania – ultramaratony. Bieg ultra to 50 km, 100 km, 200 km, bieg 24-godzinny, a nawet 48-godzinny.

Na takich biegaczy patrzę z podziwem.

img37_92 img37_101 img37_93

Zawziętość, determinacja, żelazna kondycja, wytrwałość w dążeniu do celu, odporność na ból, stalowy mięsień…, i co jeszcze takiego ma ultramaratończyk, że jest w stanie wyznaczać nowe granice ludzkich możliwości? Jaką psychikę ma biegacz, że gdy boli każdy zakamarek ciała, nie przerywa biegu? Co sprawia, że człowiek tak wysoko wiesza poprzeczkę i podejmuje tak heroiczne wyzwania?

Odpowiedzi na te pytania próbowałam znaleźć jadąc do Jasia Wędrowniczka na spotkanie
z Panem Darkiem Strychalskim.

No cóż. Nie zobaczyłam umięśnionego i wyrzeźbionego na siłowni mężczyzny. Przed nami stanął lekko pochylony biegacz, z niedowładem ręki i nogi. Przykurczona prawa ręka zwisała bezwładnie wzdłuż ciała. Krótkie włosy odkryły blizny po przebytych trepanacjach czaszki. Nieruchome oko nie zapisywało obrazu.

Ale to nie ograniczenia fizyczne definiowały bohatera. Definiowały go osiągnięcia, których dokonał, mimo tak znacznej niepełnosprawności.

img37_94 img37_95 img37_96

Największym sportowym osiągnięciem było pokonanie Badwater – Ultramaratonu w USA.

Badwater to inaczej maraton straceńców. Jego trasa liczy 217 km i wiedzie przez osławioną Dolinę Śmierci w Kalifornii. Biegacze pokonują trasę przy temperaturze powyżej 50 stopni Celsjusza, w pofałdowanym i górzystym terenie.

Lista ukończonych biegów
jest długa i zawiera starty w najtrudniejszych ultramaratonach świata. Dystanse to 100 km, 200 km, 320 km.
Ale to nie tylko lista sportowych sukcesów czyni z Pana Dariusza Strychalskiego osobę wyjątkową.

Dzięki konsekwencji, uporowi i twardej samodyscyplinie pokonał własną niepełnosprawność. Udowodnił wszystkim, że nie ma takiej bariery, która ograniczałaby nasze marzenia.

Wyjątkowa skromność i wrażliwość owocuje tym, że Pan Darek daje innym więcej niż sam dostał w życiu. Realizuje charytatywne projekty biegowe: „Bieg dla Asi” – 500 km, „Pomoc dla Lenki” – w trakcie.

Dzisiejszego wieczoru zobaczyłam prawdziwego ZWYCIĘZCĘ!

img37_104 img37_98 img37_100
img37_105 img37_102 img37_103

Czy znalazłam odpowiedź na pytania, które nurtowały mnie w drodze do Jasia Wędrowniczka?
Tak!!! To marzenia sprawiają, że patrzymy w gwiazdy, śnimy o lepszym świecie lub postępujemy tak, tak jak bohater dzisiejszego wieczoru: Robię to, co umiem najlepiej: po prostu biegnę.

Cudowni ludzie, cudowne spotkanie.

Tekst i zdjęcia: Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , , | Zostaw komentarz

Nasze życie bez…

Zawsze wprawiam rozmówców w zakłopotanie, gdy podczas rozmowy dotyczącej programów telewizyjnych, zdradzam bardzo ważny sekret: Od ponad 20-stu lat nie mamy w domu telewizora!!!
- Naprawdę?
- Co pani mówi? – pada szybko grad pytań, a na twarzach znajomych malują się przedziwne uczucia: groza, niedowierzanie, zakłopotanie, a nawet szok. Kiedyś dzieci w szkole na moją opowieść o życiu bez telewizji zareagowały podobnie:

- To jak pani żyje?! – dla nich była to szokująca informacja.

Jak żyć w dzisiejszym czasie bez telewizji, bez uzależnień od tasiemcowych seriali, bez iluś tam kanałów nadających podobny obraz bzdurnych reklam?

- Skąd o tym wiem skoro nie ma telewizora?

Odwiedziny u znajomych. Telewizor jest uprzywilejowanym członkiem rodziny. Odwiedzasz państwa Kowalskich i ich kanał telewizyjny. Poczekalnia, szpital – tu łącznikiem ze światem jest telewizja.

Jak wygląda żywot szarego człowieka bez pilota w ręku?

Czas. Jestem zarządcą swojego czasu. Mam go mnóstwo. Nie ma dla mnie znaczenia, że serial, że program publicystyczny, informacyjny, kulinarny, itd, itd….

Wolność. Nic nie muszę. Nikt nie manipuluje moim postrzeganiem świata. Nikt nie narzuca mi terapii lekarskich, nierealnych recept na szczęście, nie namawia do wzięcia kredytu, nikt nie podpowiada mi, do którego sklepu udać się na zakupy, bo jest super promocja. Nie stresuję się, gdy w 321. odcinku serialowy bohater ma wielkie kłopoty i nie wiadomo, co dalej.

Niezależność. To ja poszukuję informacji i sama wartościuję ich przydatność, rangę
i znaczenie w moim życiu. To ja z obrazów, słów, dźwięków sklejam obraz świata, w którym przyszło mi żyć.

Zdrowie. Jestem zdrowsza.

img37_88 img37_87 img37_86
img37_84 img37_85 img37_83

EKSPERYMENT

Przez dwa dni z rzędu, przy porannej kawie, oglądam zamieszczone w internecie nagranie programu „Wiadomości”, który jest emitowany codziennie o godz. 19.30.

Godzina 19.30 ma swoją tradycję, moc i oddziaływanie. O tej godzinie od 1958 roku nadawano program informacyjny „Dziennik Telewizyjny”. W tamtych czasach dziennik był tubą propagandową rządzącej partii i często jedynym źródłem pozyskiwania wiadomości z minionego dnia. Do dziś zapamiętałam dwa stałe punkty: dobranocka i dziennik.

17 listopada 1989 r. ostatni raz wyemitowano „Dziennik Telewizyjny”. W Polsce ogłoszono upadek komunizmu, a nazwę „Dziennik Telewizyjny” zastąpiono nazwą: „Wiadomości”. Godzina emisji programu nie uległa zmianie, zmieniła się jedynie misja: program miał przedstawiać wiadomości dobre lub złe, ale zawsze prawdziwe.

Wiadomości z dnia 31.01.2019 r.

Moje odczucia:

Prowadząca przeniosła mnie w czasy głębokiej komuny, bo oto usłyszałam zapamiętany
z dzieciństwa slogan: Za nami najlepszy rok dla polskiej gospodarki (…). Liczy się nie tylko dynamika rozwoju, ale i to, że jego owoce są sprawiedliwie dzielone w społeczeństwie.

Wiadomości z dnia 1.02.2019 r.

Emisję programu powinien poprzedzić napis: „Dozwolone od lat 18”. Informacje zostały zdominowane przez obyczajowy skandal. Wyświetlono oraz przeczytano pikantne i sprośne szczegóły rozmów telefonicznych. Pewnie ze trzy razy powracano do tego tematu, przeplatając tym arcyważnym newsem inne przekazy dnia. Nawet zaproszony do studia gość też rozpoczął wypowiedź od afery obyczajowej. Pastwiono się jeszcze nad osobą, która nie wiedziała, kiedy żyły dinozaury. Była ironia, zabrakło zdrowego rozsądku i należytych proporcji.

Po obejrzeniu dwóch odcinków programu przerwałam eksperyment i upewniłam się
w przekonaniu: NIE KUPUJEMY TELEWIZORA!

To, co zobaczyłam, wywołało we mnie przerażenie i uwolniło emocje szkodzące zdrowiu. Program „Wiadomości” przesłał komunikaty: jesteśmy MY – dobrzy, szlachetni, i są ONI – odpowiedzialni za całe zło.

A przecież dzień był taki piękny…

img37_90 img37_91 img37_89

Zdjęcia oprawione w telewizyjne ramy to nasz świat, tuż za progiem domu. Bez telewizyjnej otoki ten świat jest jeszcze piękniejszy.

Informacje pochodzą ze strony: Tutaj

Tekst i zdjęcia: Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , | Zostaw komentarz

Dom

Tam dom twój, gdzie serce twoje

Fotograf Michał Iwanowski zobaczył kiedyś na ścianie walijskiego domu taki oto napis: „Go home, Polish” – „Do domu, Polaku!”.
Napis poruszył fotografa i zaczął poszukiwać odpowiedzi na nurtujące pytanie: Gdzie jest ten dom, do którego, według napisu ma iść?”. Mieszkał od lat w Walii, czuł się jak u siebie
w domu, naraz słowo DOM za sprawą anonimowego graficiarza nabrało znaczenia politycznego. Ktoś stwierdził: „Ten jest u siebie w domu, a ten nie, więc niech wróci tam, skąd przyszedł”.

W kwietniu 2018 roku Michał Iwanowski  z brytyjskim i polskim paszportem w kieszeni wyruszył w pieszą podróż z jednego domu do drugiego – z Walii do Polski. Wędrował ponad 100 dni, przebył prawie 2 tysiące kilometrów, przekroczył granice ośmiu państw.

Rozmawiał z ludźmi różnych kultur i języków. Utwierdził się w przekonaniu, że ludzie z gruntu rzeczy są dobrzy. Przyjmowali nieznajomego pod swój dach, dzielili się jedzeniem, opowiadali historie swojego życia. Niezależnie od miejsca zamieszkania DOM znaczył jedno: to oaza spokoju, miejsce, w którym się po prostu żyje.

Podsumowując projekt, autor stwierdził, że każdy z nas jest emigrantem.”Tak się zapieramy: To jest Polska, tu jest nasz dom. A sto lat temu to nie była Polska, gdzie ja się urodziłem, tam był dom niemiecki. Nie ma gwarancji trwałości”.

img37_20 img37_22 OLYMPUS DIGITAL CAMERA

DOM. Podczas wędrówek zawsze przystaję przy starych opuszczonych domach. Czasami ich wygląd utrwalam w pamięci aparatu. Zawsze też pozwalam działać wyobraźni.

Każdy DOM tętnił kiedyś życiem…, ale najpierw był trud budowy.

Łączono drewniane bale, uszczelniano mchem, gliną. W oddzielonych od zimna i świata ścianach toczyło się życie. Niezależnie od epoki, majętności, takie same emocje znaczyły kolejne dni życia: radość narodzin, rozpacz i smutek w obliczu śmierci, duma i satysfakcja
z małych i wielkich sukcesów, cierpienie w czasie choroby, niepewność jutra, tęsknota za najbliższymi.

Dziś puste, zimne, martwe. Jedynym domownikiem jest wiatr, który przez rozbite szyby wdziera się w każdy zakamarek i wygania spleśniałe powietrze. Dlaczego nikt nie otwiera drzwi, nie unosi się dym z komina???

OLYMPUS DIGITAL CAMERA img37_36 img37_67
img37_38 img37_35 img37_39
img37_40 img37_56 img37_41

Przypominam sobie historię ptasiej rodziny, która na balkonie naszego domu uwiła gniazdko. Najpierw był trud budowy. Biorąc pod uwagę „posturę” budowniczych, było to wielkie
i wymagające przedsięwzięcie. Potem nadszedł czas lęgu. Rodzice uwijali się strasznie, by wykarmić cztery, zawsze otwarte dziobki. Aż pewnego dnia przyszedł kolejny etap – opuszczenie ciepłego gniazda. Ptasia mama usiadła obok, pokwiliła i odleciała. Przycupnęła na płocie i ćwierkała dalej. Maleństwa wyskrobały się z puchowej otuliny, przysiadły na poręczy,
a widząc i słysząc w oddali mamę, rozwinęły skrzydła i pofrunęły do niej. Posiedziały przez moment na płocie i odleciały w różne strony świata. Do gniazda już nie wróciły.

Gniazdo zostało puste, zimne i martwe.

img37_50 img37_49 img37_48
img37_51 img37_53 img37_47

Nowa generacja domów.
Zamiast drewna – twardy kamień i beton. Zamiast mchu i gliny – cementowa spoina. Ale czy za ileś tam lat nie podzielą losu poprzedników i nie staną się pustym i zimnym gniazdem, do którego nikt nie zagląda???

img37_23 img37_24 img37_44
img37_46 img37_55 img37_70

Tekst i zdjęcia: Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , , , | Zostaw komentarz

27. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy

15 stycznia 2019 r.

To jest cudowny czas dzielenia się dobrem. Jesteście kochani (…) – to ostanie słowa, które publicznie wypowiedział prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Sam był wolontariuszem WOŚP, kwestował na ulicach Gdańska. Został zaatakowany nożem na scenie podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i na skutek odniesionych ran zmarł.

Podziwiam wszystkich wolontariuszy, a Gosię, która kwestuje kolejny już rok podziwiam szczególnie. Wraz z mamą przemieszczają się po drogach powiatu, docierają do miejscowości: Stępina, Huta Gogołowska, Kozłówek, Oparówka i zbierają datki do puszek. Robią to, podobnie jak tysiące wolontariuszy, bezinteresownie.

Wszelkie ataki na WOŚP uważam za bezpodstawne. Nikt nikogo nie zmusza do wpłat. Po to mamy odpowiednie organy w państwie, aby nadzorowały przebieg wszystkich zbiórek publicznych. Jeśli mają zastrzeżenia niech interweniują. Bezpodstawne insynuacje powalą najmocniejszego.

Świadectwa o tym, że sprzęt WOŚP uratował czyjeś życie są dowodem na to, że to, co robicie, jest dobre i szlachetne.

img37_66 img37_61 img37_63

Ubiegłoroczny finał

Zdjęcia ze strony: WOŚP Frysztak

Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , | Zostaw komentarz

Śnieg

 9 stycznia 2019 roku

Nie tak dawno zapytałam mieszkańca Ameryki Południowej, który po raz pierwszy przyleciał do Europy, jakie są jego wrażenia z pobytu na naszym kontynencie. Na pytanie:
- Co zachwyciło się najbardziej? – odpowiedział bez namysłu:
- ŚNIEG!
Samolot wylądował na lotnisku w Pradze i nasz znajomy zobaczył po raz pierwszy w życiu, że
z nieba zamiast bezbarwnych kropel deszczu lecą białe okruchy śniegu.

img37_2 img37_1 img37_16
img37_18 img37_4 img37_3

Śnieg. Jest go pod dostatkiem: biały, puszysty, mokry, zimny, lepki, zbity, miękki, a przede wszystkim… magiczny.
Za sprawą prostych zjawisk atmosferycznych mamy zimę – porę roku nie dla wszystkich oczywistą i realną.

Magię białego puchu odkrywamy w drodze na górę Chełm. Świat utonął pod białą czapą śniegu i wygląda wspaniale.

Żadne słowo, zdjęcie nie ukaże piękna zimowej scenerii lasu. Trzeba zanurzyć się w ten świat
i patrzeć, patrzeć, patrzeć…

img37_9 img37_8 img37_10
img37_13 img337_16 img37_12
img37_19 img37_7 img37_15


Dlaczego pada śnieg?

Tekst i zdjęcia: Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , | Zostaw komentarz

Mamy jedynie to, cośmy dali

Charakter może wyżłobić kropla

Wiktor Hugo w książce „Nędznicy” zderza ze sobą dwóch bohaterów o całkowicie odmiennych życiorysach: ubogi biskup, hołdujący zasadzie: żadnych systemów – dużo czynów,
i galernik – przestępca z piętnem „zły człowiek”, lekceważący obowiązującą literę prawa.

Jan Valjean opuszcza galery, rodzaj najsurowszego więzienia i z żółtym paszportem wędruje pod wskazany przez urzędników adres. Nie może kupić jedzenia, skorzystać z noclegu, gdyż dla takich przestępców środowisko nie ma litości. Ostracyzm i pogarda to metoda dalszej resocjalizacji. Nawet pies przepędza go ze swojej budy. Głodny i zziębnięty trafia pod dach biskupa, który za nic ma zdanie opinii publicznej. Na widok wykluczonego, każe nakryć stół srebrną zastawą, razem z gościem je kolacje, oferuje nocleg.

Przychodzi noc. W przestępcy budzi się zło. Kradnie kosztowności, a nawet nosi się
z zamiarem zabicia dobrodusznego biskupa. Gdy stróże prawa przyprowadzają złodzieja, kaznodzieja wręcza mu jeszcze srebrne lichtarze i porusza jego sumienie słowami, aby
z pomocą tego srebra stał się dobrym człowiekiem.

Nie od razy następuje przemiana. Jan Valjean skrzywdzi jeszcze bezdomnego chłopca, zabierając mu ostatni grosik, ale gest dobroci okazany wykluczonemu nie pójdzie na marne: oświetli mroki jego serca i poruszy również sumienie.

Ten realistyczny obraz XIX-wiecznego społeczeństwa, które pod pewnymi względami funkcjonowało podobnie jak nasze, wymusza rozmyślania nad wciąż aktualnym problemem dotyczącym osób będących na bakier z prawem: wykluczać, piętnować, karać
w nieskończoność czy pomagać…

img36_642 img36_646 img36_639
img36_643 img36_648 img36_653
img36_651 img36_644 img36_647

 Lepiej zgrzeszyć nadmiarem dobroci i naiwności, niż nadmiarem kalkulacji
i nieufności

W naszej gminie znalazła się grupa osób, która stojąc przed podobnym dylematem stanęła na stanowisku: MUSIMY POMÓC! Takich ludzi nazywamy: Dobre Anioły. Pokonując opór środowiska, uruchomili pokłady dobrej energii i zaczęli działać. Przedmioty, które z jakiś powodów były zbędne w niektórych domach otrzymały nowe życie, umiejętności budowlane, menedżerskie nakierowano na charytatywne działanie pomagając komuś w potrzebie.

Życie często bywa bezlitosne i za nic ma nasze kalkulacje. Dziś może sąsiad, znajomy potrzebuje wsparcia, ale jutro każdy z nas może zająć ich miejsce. Nic w przyrodzie nie ginie,
a tajemny otaczający nas świat zwraca to, co otrzymuje.

***

Kolejny rok odchodzi hen w siną dal pozostawiając garść wspomnień, okruchy sukcesów, kłopotów… i kolejną zmarszczkę, będącą dowodem naszego przemijania. Na pytanie: „Jak uczynić świat lepszym?” wciąż szukamy odpowiedzi.

***

Tekst i zdjęcia z wystawy na krakowskich Plantach: Dorota Salamon

PS: Śródtytuły zaczerpnięto z internetu oraz książki „Nędznicy”, którą warto przeczytać.

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , | Zostaw komentarz

Boże Narodzenie 2018

img36_660 img36_659 img36_661

Kolejne święta Bożego Narodzenia zmuszają do refleksji.
Uświadamiamy sobie, że CZAS nie zatrzymał naszego zegara i podarował  nam kolejną porcję  życiodajnej energii, abyśmy mogli nacieszyć się obecnością drugiego człowieka i zachwycić pięknem świata. Wszystko, co piękne, mądre i szlachetne niech wypełnia nasze życie.

Z najlepszymi życzeniami
Dorota Salamon

img36_664 img36_662 img35_831

Rodzina z Nazaretu

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Zostaw komentarz

 Zasłyszane tu i tam

Jadę do Strzyżowa. Na poboczu drogi stoi pani i ruchem ręki sygnalizuje prośbę
o podwiezienie. Zatrzymuję się i zabieram, jak się okazuje, matkę Mateusza, który w tym roku kończy ósmą klasę. Pani jest zrozpaczona! Opowiada mi o zreformowanej szkole, a z jej opowieści wyłania się bardzo ponury obraz edukacyjnej rzeczywistości. A jaka ona jest?

Syn wraca przemęczony, siedem, osiem lekcji to standard. Materiał, który był przerabiany
w trzech klasach gimnazjalnych, teraz nauczyciel przerabia w przeciągu dwóch lat – stwierdza pasażerka.
- A co będzie z dostaniem się do szkoły średniej??? Przecież mój syn, kończąc ośmioklasową szkołę nie będzie miał takich samych szans, jak jego kolega kończący dziewięcioletni cykl kształcenia – i ze smutkiem dodaje:
- Uwierzyłam poprzedniej ekipie i posłałam syna rok wcześniej do szkoły. Mateusz jako sześciolatek rozpoczął naukę razem z siedmiolatkami, bo takie były wtedy zalecenia. Teraz jest młodszy od rówieśników o rok lub dwa, o rok ma krótszy cykl kształcenia, a starając się
o przyjecie do dobrej szkoły średniej, stanie przed podobnym testem egzaminującym.
W konkurencji ze starszymi gimnazjalistami już jest na gorszej pozycji.

Do samego Strzyżowa słucham utyskiwań i bardzo ostrej krytyki wprowadzonej reformy oświaty.

Londyn, kwiecień 2018 r. – Spotykam Patrycję.

Patrycja ma 14 lat, jej rodzice pochodzą z Podkarpacia. Patrycja urodziła się w Wielkiej Brytanii, doskonale mówi po polsku, uczęszcza do brytyjskiej szkoły.
- Ma 14 lat – myślę sobie – oj, to reformę jakąś zaliczyła.

Otóż nie, reformy nie było żadnej.

- Zaraz po wojnie ustalono system kształcenia i ten szkielet pozostaje bez zmian. Reformuje się tylko programy nauczania – mówi mi tata Patrycji. Jest podobnie jak
w europejskich krajach, tu też działa system trójstopniowy.

Wracam ze Strzyżowa i patrzę na piękny budynek byłego już Gimnazjum im. Orląt Lwowskich w Wiśniowej, i myślę sobie, jak czują się włodarze tej gminy, którzy kiedyś uwierzyli władzy, zaciągnęli kredyty, stworzyli wzorcowe gimnazjum, a dziś…

img36_618 img36_619 img36_630
img36_634 img36_631 img36_617

Gimnazja powróciły do polskiego systemu oświaty 1 września 1999 roku.
Kiedy znikną gimnazja? Ich wygaszanie rozpoczęło się w roku szkolnym 2017/18. Uczniowie, którzy w roku szkolnym 2016/17 kończyli VI klasę podstawówki, nie poszli do I klasy gimnazjum, lecz do VII klasy podstawówki. Z dniem 1.09.2019 nastąpi całkowita likwidacja gimnazjów.

Tekst i zdjęcia: Dorota Salamon

Zdjęcie archiwalnej strony gimnazjum pochodzi z internetu

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , | Zostaw komentarz

IV Turniej Szachowy w Stępinie

W ostatnią niedzielę (25 listopada 2018 roku) w naszej miejscowości zorganizowaliśmy po raz czwarty rozgrywki szachowe dla mieszkańców. Każdy, kto czuł potrzebę, by pogimnastykować swój umysł mógł się zapisać i wziąć udział w tym turnieju. W tym roku dzięki uprzejmości pana Janusza Zarszyńskiego, dyrektora Zespołu Szkół w Stępinie, mogliśmy przeprowadzić turniej w szkole na auli, a to duży plus, ponieważ było ciepło i przyjemnie – Dziękujemy.

Do turnieju zgłosiło się 32 osoby. Jak co roku i tym razem sędziował pan Marian Bysiewicz, który ufundował piękne puchary i czasopisma szachowe. Wspaniałe nagrody zakupiliśmy dzięki funduszom od pana Starosty i z Urzędu Gminy.

img36_620 img36_625 img36_621

Po siedmiu bardzo emocjonujących rundach konkursu pierwsze miejsce zdobyła Wiktoria Danek, tuż za nią był Szymon Grygiel, a trzecie miejsce zajęła Julia Furtek. Jednym słowem juniorzy młodsi zdominowali turniej. Są to nasi młodzi zawodnicy, którzy ciągle rozwijają swoje umiejętności pod okiem trenera. Postanowiliśmy nagrodzić najmłodszych zawodników, a byli to: Izabela Froń i Szymon Czech. Puchar powędrował również do najstarszego zawodnika – był nim pan Stanisław Bednarz. Nikt nie wyszedł bez choćby skromnego upominku, było dużo emocji, wspaniałej rywalizacji na bardzo wysokim poziomie.
Kto się zmęczył mógł posilić swoje ciało kubeczkiem żurku, słodkim ciasteczkiem oraz herbatką.

img36_623 img36_622 img36_624
img36_628 img36_626 img36_627

Pragnę podziękować współorganizatorce pani  Monice Marszałek za pomoc. Dziękuję również pani Marioli, pani Madzi, Iwonie i Agnieszce.

Myślę że warto inwestować w młode talenty i dawać możliwość rozwoju. Wszyscy mówimy: DZIĘKUJEMY za wspaniałą niedzielę.

Grażyna Bysiewicz

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , , , , | Zostaw komentarz

3, 2,1… Start!!!

Wysowa Zdrój, 18.11.2018 r.

Biegaj! - A jeśli nie możesz zostać mistrzem, będziesz na pewno zdrowym człowiekiem – A. Lidiard, australijski trener

Już przy śniadaniu padło nostalgiczne stwierdzenie:
- Szkoda, że nie wzięłam udziału w VII Frysztackim Biegu Niepodległości. Znajomi mówili, że było super: dobra organizacja i piękna widowiskowa trasa.

Dziś kibicuję zawodnikom, a szczególnie jednej zawodniczce :) IV Gorlickiego Biegu Górskiego, który odbywa się w Wysowej. Trasa liczy 22 km, i jak oceniają biegacze,
w świecie biegów górskich jest to bieg krótki, chociaż w sportowej klasyfikacji zaliczany jest do biegów długich (biegi górskie długie: od 21 km a poniżej 45 km). Jedziemy więc do Wysowej.

Wysowa przywitała nas chłodem zmrożonego powietrza, chmurnym niebem i szarością przymglonych szczytów.

Wysowa to przede wszystkim centrum sanatoryjne. Za sprawą leczniczych wód
i specjalistycznego leczenia chorzy wracają do zdrowia. Z tej opieki skorzystaliśmy 15 lat temu, a ośrodek w lekarskim żargonie nazywany był wówczas „końcem świata”. Dziś Wysowa to piękny zakątek z bogatym zapleczem turystycznym, a za sprawą biegaczy górskich -  miejsce sportowych zmagań.

img36_601 img36_612 img36_598

Przed taśmą staje ponad 400-stu zawodników, których łączy jedno: PASJA! Dziś muszą przebiec trudną górską trasę liczącą ponad 22 kilometry. Zmierzą się ze swoją siłą i swoją słabością. Możliwości organizmu przetestowali wcześniej. Na treningach kalorie wymienili na żelazny mięsień, przemierzyli niezliczone kilometry dróg. Dziś opuszczają strefę komfortu
i wyruszają na trudny i wymagający szlak. Wszyscy mówią, że najtrudniejsze jest jakieś Kozie Żebro.

Nagrodą za ukończony bieg będzie medal, butelka wody mineralnej, ucisk dłoni, podziw, gratulacje od  najbliższych, i… – wewnętrzna radość z pokonania własnej słabości.

img36_613 img36_606 img36_605

W Wysowej, oprócz pasjonatów biegania, zgromadzili się pasjonaci fotografii. Podziwiałam ich wypasiony sprzęt, czujne reporterskie oko i niezwykłe umiejętności. Dziś podziwiam efekt ich ciężkiej pracy – galerie: Wiktor Bubniak, Jacek Spyra, Natalia Podsadowska.

img36_591 img36_595 img36_609
img36_594 img36_596 img36_607
img36_597 img36_608 img36_611

Opuszczamy ten cichy zakątek pełni pozytywnych wrażeń z planami na przyszłość. Wrócimy do Wysowej, by po śladach biegaczy przejść trasę dzisiejszego biegu i pochłonąć wszystkie przyrodnicze atrakcje. Kozie Żebro do wzięcia!!!

Dorota Salamon

We wpisie wykorzystałam zdjęcia zamieszczone na oficjalnej stronie IV Gorlickiego Biegu Górskiego

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , , , , | Zostaw komentarz

63 kilometry naszego świata

Cieszyna 08.11.2018 r.

Wyruszamy na wycieczkę rowerową: Cieszyna – Gogołów – Jasło – Cieszyna. Do przejechania: 63 km. Stawiam sobie za cel obserwację przydrożnej reklamy: różnorodnej, ciekawej, a czasami wręcz zabawnej. Wszystkie moje plany tracą aktualność już w Gogołowie.

img36_574 img36_573 img36_572

Stoimy przed nowym pomnikiem ufundowanym w ramach 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Pomnik wszystkich Polaków; skromny, gustowny i moim zdaniem ukazujący historyczną prawdę. Dwóch bohaterów narodowych: Józef Piłsudski i Lech Wałęsa.

Lech Wałęsa. Dla mnie też bohater narodowy.

Szperam w kartach mojej historii. Odgrzebuję wspomnienie z 1981 roku – zdawałam wówczas maturę. Pamiętam, jak do strajkujących rolników w Rzeszowie przyjechał Lech Wałęsa. Nie byli to obecni wielcy, ale po prostu Wałęsa. Nie poszłam wtedy do szkoły i stanęłam wśród strajkujących. Był siarczysty mróz, w powietrzu unosił się strach, otaczał nas kordon milicji gotowy do pacyfikacji. To Lech Wałęsa rozbudził emocje, dał ludziom nadzieję i sprawił, że jako młoda wtedy osoba przestałam się bać. Niestety, od strachu przed władzą nikt inny wcześniej nas nie uwolnił. Podobnie ujmuje to jezuita Grzegorz Kramer:  jest bohaterem, jak wielu innych, którzy pokazali mi, że można coś robić, choć w swojej historii mieli poważne rysy.

Wyruszamy w dalszą drogę zabierając ze sobą obraz gogołowskiego pomnika i tysiące myśli
o tym, jaka ma być ta nasza Polska…

img36_576 img36_577 img36_578
img36_579 img36_580 img36_581
img36_582 img36_583 img36_585
img36_584 img36_586 img36_588

Tekst i zdjęcia: Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , , , , | Zostaw komentarz

Wybory 2018. Kraj utonął w obietnicach

Cieszyna – Baranów Sandomierski, dnia 16 października 2018 r.

img36_556 img36_560 img36_564

Dziś jestem łowcą przedwyborczych haseł. Jadę jako pasażerka do Baranowa Sandomierskiego, obserwuję przydrożny świat reklam i czytam deklaracje kandydatów do pełnienia różnorodnych funkcji w samorządach. W każdej miejscowości trwa bój o głosy: licytacja, cicha przepychanka na plakaty. Oprócz wizerunku i informacji o przynależności do grupy partyjnej lub innej, jest też przesłanie. Krótko, zwięźle i na temat:

Bliżej ludzi ~~ Jestem blisko waszych spraw ~~ Z doświadczeniem w przyszłość ~~ Dotrzymamy słowa ~~ Zawsze dla mieszkańców ~~ Wasze zaufanie – nasze działanie ~~ Dla Ciebie tu jestem ~~ Słuchamy Polaków ~~ Zmieniamy Polskę ~~ Gospodarz w wizją ~~ Jestem z Wami i dla Was ~~ Być dla innych ~~ Liczy się człowiek – nie polityka ~~ Nasze zadanie- nasze sprawy ~~ Zgoda buduje ~~ Postaw na doświadczenie ~~ Sprawdzony człowiek gwarancją rozwoju ~~ Człowiek współpracy, nie podziałów ~~ Wspólnie możemy więcej ~~ Liczą się Twoje sprawy ~~ Pomoc ludziom jest moją pasją ~~ Czas na wspólne działanie ~~ Skutecznie, rozsądnie, normalnie ~~ Wspólnie, mądrze, rozsądnie ~~ Ja nie będę obiecywał – Ja będę działał ~~ Blisko ludzi, z dala od polityki ~~ Rozwój turystyki szansą dla Twojej gminy!

Jako poławiaczka haseł znalazłam też prawdziwą perłę reklamową. Z czarnego tła tablicy wyłania się sylweta kandydata a napis brzmi:

Cierpliwość ma swoje granice
Dlatego wychodzimy z cienia!

Kto wygra niedzielne wybory?

img36_562 img36_558 img36_563

Czytając tylko przedwyborcze deklaracje o wynik możemy być spokojni. Wszyscy deklarują, że zrobią wszystko, aby było lepiej.

Poniedziałek, 22.10.18 r.

Wójtem gminy Frysztak został Pan Jan Ziarnik. 

Gratulacje dla zwycięzcy i powodzenia w pełnieniu funkcji. Większość wyborców w Pana ręce powierzyła ster kierowania gminą. Konkretne cele, deklaracje, obietnice czekają  na spełnienie. Nasz sprawy w Pana rękach. Powodzenia!

Tekst i zdjęcia: Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , | Zostaw komentarz

Beskid Niski utonął w żółci i czerwieni

Piątek, 12.10.18 r.

Dziś wyruszamy w Beskidy. Bezchmurne niebo, ciepłe promienie słońca, koloryt jesiennych drzew i szelest liści pod butami – taką ofertę trzeba wykorzystać na maksa.

Tuż przed wyjazdem otrzymujemy informację od naszej córki:
- Wpadnijcie jutro do Chyrowej. Jestem wolontariuszką podczas biegu górskiego Łemkowyna Ultra – Trail.
Dla nas ważniejsze jest jednak dziś. Wiadomość ląduje na dnie naszego zamyślenia.

Urokliwy Folusz wita nas żółcią i czerwienią jesiennych drzew. Trasa marszu liczy ponad 20 km i jest przepiękna. Przyroda oferuje człowiekowi najpiękniejsze obrazy, wystarczy zajrzeć w jej wnętrze. Święty Franciszek z przydrożnej kapliczki spogląda na otrzymane od turystów dary: jędrnego, mimo suszy rydza, prawdziwka-miniaturkę i buczynową gałązkę oklejoną jesiennymi liśćmi.

img36_531 img36_553 img36_532
img36_548 img36_536 img36_534

Wędrujemy i oto niespodziewanie wkraczamy na trasę biegu, o którym rano usłyszeliśmy. Szlak pięknie oznakowany. Zwisające z gałęzi szarfy znaczą drogę i informują o tym niezwykłym sportowym wydarzeniu. Zaczepiony odblask da światło biegnącemu w nocy zawodnikowi. Jutro tymi ścieżkami pobiegną tytani biegowego świata. Najmocniejsi wyruszą o północy z Krynicy i po przebiegnięciu 150 km zameldują się na mecie w Komańczy. Inni zmierzą się z dystansem 100 lub 70 kilometrów, co dla nas jest nie do wyobrażenia.

Ludzie ze stali – tak nazywamy ich w naszej dyskusji.

img36_549 img36_539 img36_540

Zgarniamy wszystko, co daje szczęście: szelest opadłych liści, szum malutkiego strumyka, trzy rydze dla grzybiarza, pogawędkę z wędrowcem mijanym na szlaku, ciszę i koloryt lasu, zapach malinowej herbaty, smak drożdżówki z jabłkiem, krople potu na plecach i radość z dotarcia do celu.

img36_547 img36_543 img36_542
img36_546 img36_545 img36_541

Opis szlaku: Tutaj

14.10.18 r.: Zwycięzcą biegu na 150 km został Artur Jędrych, który na przebiegnięcie trasy z Krynicy do Komańczy potrzebował 17 godz. 2 min i 44 sek.

Tekst i zdjęcia: Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , , , | Zostaw komentarz

Cud życia

Parę razy upewniałam się, czy to aby naprawdę 104. rocznica urodzin. Pytam tu i tam. Nie może być inaczej: 29 września 2018 roku Pani Helena z Cieszyny obchodziła 104. rocznicę urodzin.

img36_528 img36_530 img36_527

Każde życie jest cudem, ale życie Pani Heleny jest cudem niezwykłym. Tu i teraz. Bystrość umysłu, fenomenalna pamięć, zdrowie i największy urok – optymizm. Pani Helena jest zawsze uśmiechnięta.
Dar długiego życia Szacownej Jubilatki jest też motywującym impulsem dla nas, bo oto bariera upragnionej setki (sto lat niech żyje nam…) została złamana! Ktoś obok, żyjąc skromnie, prosto, beż dodatkowych starań, zabiegów w przeróżnych gabinetach, specjalnych diet cieszy się życiem i zdrowiem długie lata. Każdy, kto przeczyta ten tekst, niech poczuje moc. Moc
i radość życia.
Może i kogoś z nas też strzeże taki dobry anioł???

Recepta na długie życie: Tutaj

Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , | Zostaw komentarz

Świat, który przeminął

Wszys­tko ma swój początek i ko­niec, między ni­mi toczy się ŻYCIE 

Takie mądre prawdy ujawniają swoją moc, gdy odwiedzamy miejsca, które kiedyś były
w centrum turystycznych zainteresowań, wokół których obracał się nasz świat, a dziś…

Piątek (21.09.18 r.) był dniem, w którym słońce zapomniało, że jesień przystanęła za rogiem
i już w niedzielę przykryje nas płaszczem swoich kaprysów. Wyruszamy więc na rowery. Tym razem odwiedzamy miejsce, które dwie dekady wstecz było niezwykle atrakcyjne dla wielu turystów i dla nas.

Rudawka Rymanowska. Prawdziwy koniec świata. To miejsce odkryliśmy przypadkiem i z nim wiążą się piękne wspomnienia -  kliknij i czytaj dalej…

img36_525 img36_521 img36_522
img36_523 img36_524 img36_520

Do Rudawki Rymanowskiej warto zaglądnąć też zimą – Lodospady – zimowy cud natury

Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , , | Zostaw komentarz

Utracona tożsamość

Poczucie bezpieczeństwa gwarantują przechowywane w torebce skarby.

Portfel. Zamknął w swoim wnętrzu naszą tożsamość. Mały plastikowy kartonik, z miniaturową fotografią właściciela, otwiera urzędowe drzwi współczesnego świata. Podróżujesz po Europie, a bramki lotnisk, dworców kolejowych stoją przed tobą otworem. Dowód osobisty – kompendium wiedzy o właścicielu. Nasz identyfikator. Każdy jego skan pozostawi po tobie ślad: gdzie byłeś, kiedy i z kim byłeś, co robiłeś. Twój cień. Elektroniczny kod.

Inny talizman to karta bankomatowa.

Robisz zakupy, płacisz plastikiem i nie martwisz się o nic: czy starczy kasy, ile zostanie reszty. Nie musisz myśleć, robi to program komputera. Bankomaty europejskich miast wciągają kartonik i bez namysłu wypłacają, w zależności od twoich decyzji, wskazaną kwotę eurasów, funciaków czy złotówek. Ten mały blankiecik daje szczęście. Twoje zabezpieczenie finansowe.

W moim portfelu jest jeszcze, a raczej był, dowód upoważniający do jazdy samochodem. Rzadko okazuję go stróżom prawa, ale posiadanie prawka zapewnia pełny komfort podróżowania.

Dowód osobisty, karta bankomatowa i prawo jazdy – trzy najważniejsze rzeczy w moim portfelu. Nigdy nie zastanawiałam się, jak bardzo ważne są w naszym życiu. Do czasu. Do czasu…, kiedy boleśnie odczułam brak porfela w torebce.

Wypoczynek nad wodą, uśpiona czujność. Nagły podmuch wiatru, niekorzystny splot wydarzeń i portfel – a w nim zamknięta na metalowy zatrzask moja tożsamość – ląduje na dnie solińskiego jeziora.

Jak czuje się kobieta, która wraca z pustą torebkę? Podle. Bardzo podle.

img36_516 img36_515 img36_517

Solińskie wody zabrały mi przedmioty ważne i cenne, a to wymusiło pewne refleksje.
Rzeczy materialne są tylko w naszym użytkowaniu, w każdej chwili ich właścicielem może stać się ktoś inny – w moim przypadku świat podwodnej aglomeracji. Jakieś nimfy, rusałki, syreny czy inne wodne czarodziejki przeglądają MÓJ portfel, liczą MOJĄ kasę, bawią się MOIM telefonem, filmują MOIM! aparatem swój świat. Och, aparatu żal mi najbardziej. :( Od pewnego czasu szedł razem ze mną przez życie i pozostawiał trwały ślad przebytej drogi.

Inna ważna refleksja, która może przydać się każdemu: Naucz się na pamięć swój PESEL!

Gdyby nie wcześniejsze pobyty w szpitalach, gdzie prawie każdego dnia proszono o PESEL, te identyfikujące mnie cyfry nigdy nie siedziałyby w mojej głowie. Dzięki ich znajomości załatwianie spraw związanych z odzyskaniem tożsamości jest prostsze. Podajesz swój numer PESEL
i powracasz do systemu.

Ciesz się z rzeczy błahych, pielęgnuj wspomnienia – tego nie zabierze nikt – i PESEL miej
w głowie!

Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , | Zostaw komentarz

Andaluzja – wśród oliwkowej zieleni

Nikt nie zrozumie, jak pięknie jest podróżować, dopóki nie powróci do domu – Lin Yutang

Był rok 1492 gdy jeden z najsławniejszych podróżników, zapalony żeglarz, marzyciel i fantasta Krzysztof Kolumb, pozyskawszy sponsorów zdobył potrzebne zaplecze finansowe i pełen wiary opartej na wiedzy kartograficznej wyruszył w nieznane. Wierzył, że drogą morską dotrze z Europy do Indii okrążając kulę ziemską. Do Indii nie dotarł. Odkrył zupełnie nowy kontynent – Amerykę i zmienił optykę postrzegania świata.

Minęło sporo lat, a apetyt na podróżowanie nie zmalał. Jesteśmy ciągle ciekawi, co czai się za zakrętem naszego domu i jaki smak ma świat za daleką linią horyzontu.
Po raz drugi odwiedzamy Hiszpanię. Różne okoliczności sprawiły, że tym razem trafiamy do Andaluzji – ziemi spalonej słońcem, z zielenią ciągnących się bez końca gajów oliwnych
i niezwykle barwną historią, w której kultura hiszpańska miesza się z arabską.

img36_468 img36_474 img36_475

Samolotem docieramy do Malagi. W tym mieście urodził się malarz Pablo Picasso. Niestety,
z braku czasu nie zaglądamy do muzeum. Naszą uwagę przykuwa zamek Gibralfaro, skąd podziwiamy wspaniałe widoki na port, białe miasto i majaczące w oddali góry. Malaga to także czyste plaże bez parawanów, wysmukłe i rozłożyste palmy, w cieniu których znajdujemy ochłodę, a jazgot zielonych papug uatrakcyjnia nasz wypoczynek.

img36_471 img36_501 img36_502

Następnym punktem na turystycznym szlaku jest Sewilla – najpiękniejsze miasto, stolica regionu. To tutaj Krzysztof Kolumb szykował się do podróży, tu owacyjnie był witany, gdy okręty przybijały do brzegu i tu, w Katedrze Najświętszej Marii Panny, spoczywają jego szczątki, co zostało udowodnione na podstawie badań DNA.

img36_497 img36_487 img36_498
img36_489 img36_490 img36_488

Kolejny dzień i jesteśmy w Kordobie. Wędrujemy krętymi uliczkami, podziwiamy niezwykłą architekturę, roślinność, miejscowy folklor – muzykę, taniec i śpiew flamenco. Do naszych uszu dociera wielojęzyczny gwar. Trudno oprzeć się wrażeniu, że wielokulturowość już tysiąc lat temu była tu zjawiskiem naturalnym, a jej ślady widoczne są do dziś. Przez pewien czas
w pokojowej symbiozie funkcjonował islam, judaizm i chrześcijaństwo. Kordoba była więc miastem trzech kultur. Był X wiek, niby mroki średniowiecza, a w mieście – jak podaje wikipedia – działało 50 szpitali, 300 publicznych łaźni, 20 publicznych bibliotek, 80 szkół,
17 wyższych uczelni oraz 300 meczetów. Co ciekawe, z dóbr kultury mogli korzystać wszyscy, bez względu na wyznawaną religię.

img36_504 img36_505 img36_506
img36_499 img36_512 img36_486

W podróży zawsze kierujemy się zasadą: poznajemy historię, kulturę, zwyczaje oraz kulinarne upodobania odwiedzanego miejsca. Co więc znalazło się na naszych talerzach i jakie poznaliśmy smaki?

img36_496 img36_480 img36_479
img36_472 img36_508 img36_483

Opuszczamy Hiszpanię z myślą, aby kiedyś powrócić tu na dłużej. Tygodniowy pobyt pobudził tylko nasz apetyt na odkrywanie świata, który jest niezwykle fascynujący. Ja odkryłam piękno kultury arabskiej – jej niezwykłą architekturę. Wielokulturowy świat nie jest czymś nowym,
a każdy z nas, niezależnie z jakiego kontynentu pochodzi odczuwa podobne emocje
i rozwiązuje podobne problemy. I dzieci, niezależnie od koloru skóry tak samo płaczą, o czym przekonaliśmy się wielokrotnie. :)

img36_510 img36_503 img36_476
img36_481 img36_511 img36_491

Andaluzja – Tutaj

Tekst i zdjęcia: Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , , , , , | Zostaw komentarz

Nocne obserwacje

27 lipca 2018 roku byliśmy świadkami całkowitego zaćmienia Księżyca. Zjawisko takie powstaje w chwili, gdy Ziemia znajdzie się między Słońcem a Księżycem będącym w pełni. Nikt przed nami w tym stuleciu nie obserwował zjawiska równie długiego (1 godzina i 43 minuty) i nikt po nas za naszego życia na powtórkę się nie załapie, bo następne tak długie zaćmienie dopiero w 2123 roku. Tuż pod Księżycem był widoczny bardzo jasny Mars, co  dodatkowo uatrakcyjniło obserwacje.

img36_453 img36_452 img36_454

Wrażenia

Najpierw pojawił się Saturn. Dzięki długiej tubie, lustrom i soczewkom po raz pierwszy w życiu zobaczyliśmy jego pierścienie. Rzecz niebywała. Nasz wzrok dostrzega tylko świecący punkcik, a rzeczywistość jest zgoła inna. Wenus zaświeciła krótko, szybko schowała się za horyzontem, podążając niczym wierna służka za Słońcem. Tego wieczoru swoje tajemnice odkrył przed nami Jowisz. Świecił jasno, pilnowały go 4 dostrzeżone przez nas księżyce. Bohater nocnych obserwacji – Czerwony Księżyc – długo kazał na siebie czekać. Bure chmury skrywały jego sekrety: niezwykły kształt i kolor. Nasza cierpliwość została nagrodzona. Pojawił się na nocnym niebie, inny niż zwykle, bardziej tajemniczy, dostojny, taki jak na filmowych obrazach science-fiction. Wędrował wraz z bardzo jasnym Marsem, zmieniał kolor, ale niestety, wpadliśmy w objęcia Morfeusza i obserwacje nocnego firmamentu zakończyliśmy przed północą.

Sołtys wsi Chytrówka Pan Paweł Matusz zamieścił w internecie zdjęcia dokumentujące to piękne zjawisko.

img36_456 img36_455 img36_457

Niebo pełne tajemnic - Tutaj

Dorota Salamon

PS: Zdjęcia Pana Rafała Jaworka pochodzą z wcześniejszych obserwacji nieba.

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , | Zostaw komentarz

Przemknęli jak wiatr

4 lipca z Sanoka wyruszył 29. Międzynarodowy Wyścig Kolarski Solidarności
i Olimpijczyków.
Ponad 120 kolarzy w ciągu 4 dni przejedzie trasę liczącą ponad 700 km. Finisz w Łodzi zaplanowany jest na najbliższą sobotę. W drugim dniu kolarskich zmagań sportowcy przemknęli przez gminę Frysztak. W Cieszynie kibicowali im duzi i mali.

img36_450 img36_432 img36_449
img36_434 img36_435 img36_436
img36_437 img36_438 img36_439
img36_440 img36_441 img36_442
img36_445 img36_447 img36_448

Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , | Zostaw komentarz

Cieszyna – skrawek historii

Najbardziej znanym polonezem jest utwór Michała Kleofasa Ogińskiego Pożegnanie Ojczyzny. Przy dźwiękach tego poloneza wielu rozpoczynało bal studniówkowy. Każdy z nas słyszał te mistrzowsko poskładane dźwięki, z których ulatuje melancholia, smutek i tęsknota za utraconym światem.

Ale ilu z nas wie, że córka Michała Kleofasa Ogińskiego wraz ze swoją rodziną przez 14 lat mieszkała w Cieszynie???

Ja dowiedziałam się o tym niedawno po przeczytaniu książki Hieronima Wysockiego „Przemówiły stare listy”. Ale po kolei:

Emma, córka Michała Kleofasa Ogińskiego, w 1844 roku wyszła za mąż za Antonina Wysockiego. Antonin miał 48 lat, ona 35, unieważnione małżeństwo, dwójkę dzieci. Jak na tamte czasy był to związek, który wprawił całą arystokratyczną rodzinę w wielkie zakłopotanie. Na podstawie zachowanych listów, prawnuk Hieronim, z detalami odtworzył ich codzienny trud podczas 14-letniego pobytu w cieszyńskim dworku.

Do Cieszyny przybyli w 1859 roku. Antonin ukończył sześćdziesiąt trzy lata. Nie był to
z pewnością wiek, w którym łatwo jest rozpoczynać nowe życie w diametralnie innych warunkach i otoczeniu –
zauważa autor książki.

Emma była kobietą niezwykłą. Przez jakiś czas wychowywała się we Włoszech. Wyrosła na osobę światową: o świetnym wychowaniu, ślicznej francuszczyźnie, z biegłą znajomością języka angielskiego, włoskiego. Niezwykle wrażliwa, pracowita, odważna i postępowa. Byli dobranym małżeństwem. Antonin, wielki talent malarski, społecznik, domator, miłośnik przyrody. Człowiek anioł. Niestety, tutaj w Cieszynie nie mieli łatwego życia. Choroby, kosztowna edukacja dzieci i wiele innych przeciwności, o których dowiadujemy się z zachowanych listów, zmusiły Wysockich do powrotu do Krakowa.

Wiosną 1874 roku rozpoczęła się likwidacja domu w Cieszynie. (…) Amelia zerwała jeszcze
w ostatniej chwili kilka kwiatów z ogrodu, by je zasuszyć na pamiątkę. Przetrwały do dziś –
cytat z książki.

img36_422 img36_424 img36_426
img36_425 img36_423 img36_429
img36_428 img36_427 img36_420

Książkę kupiłam na allegro. Każdy, kto interesuje się historią przeczyta ją z zaciekawieniem.
A gdzie stał dworek Wysockich oraz co po nim pozostało… – o tym już niedługo.

Dorota Salamon

Aby rozwiać wątpliwości, że chodzi o naszą Cieszynę, cztery wymowne cytaty:
1. „Podczas jednego ze spacerów wykryto, że dworska krowa o pięknym imieniu Frysztakówka weszła w szkodę i pasie się najspokojniej w chłopskiej koniczynie. (…) Chłopcy z pomocą ulubionego psa Wisłoka wypędzili krowę ze szkody i doprowadzili do stada – (s.124).
2.Chodziła (Emma) kąpać się do Wisły, i to niekiedy dwa razy dziennie. Nie była jednak z tej rzeki zadowolona pisząc do Amelki, że nie ma to jak nasza Stępinka – (s.137).
3. Oto nowy ksiądz we Frysztaku odprawił mszę świętą w ornacie ofiarowanym przez Emmę dla tamtejszego kościoła – (s.138).
4. W 1873 roku sfinalizowana została sprzedaż Cieszyny. Kupił ją Franciszek Mycielski, właściciel sąsiadującej z Cieszyną Wiśniowej” – (s.254)

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , , , , , , , , , | Zostaw komentarz

Rower i aparat

04.06.18 r.: Przeglądam zdjęcia z wycieczki rowerowej do Frysztaka i zaczynam doceniać dwa popularne wynalazki, które dawno temu „zameldowały się” w naszych domach.
1. Rower. Dzięki niemu odkrywam nowe możliwości i uroki podróżowania.
2. Aparat fotograficzny – wierny towarzysz każdej wyprawy, portretuje to, co sama wybieram z otoczenia i co wzbudza mój zachwyt.

Każda podróż, nawet ta, wydawałoby się banalna, bo tylko do Frysztaka, to emocje, obrazy, spotkania. Przeżycia przechowujemy w pamięci – dłużej lub krócej, ale jeśli mamy aparat fotograficzny, jest szansa, że czas odbije pieczęć i zachowa wspomnienie na dłużej.

Filozoficzne spojrzenie na epidemię pstrykania trafnie przedstawia Wiesław Myśliwski w książce „Ostatnie rozdanie”:

Człowiek, który nie ma aparatu fotograficznego i nie pstryka bezustannie, wydaje się nie z tej epoki. Gdziekolwiek się pojedzie, ma się wrażenie, że te nieprzebrane tłumy przelewają się
z miejsca na miejsce, żeby tylko pstrykać. Na wszelkich szlakach, w miastach
i miasteczkach, w górach i dolinach, na lądzie, morzu, w powietrzu, na ślubach, pogrzebach, w chorobie i zdrowiu pstrykają i pstrykają.

A czasu nie da się zatrzymać, czas ma za nic nasze zdjęcia.

img36_397 img36_398 img36_399

Może to odwieczny lęk człowieka, że w ogóle jest na świecie, legł u podstaw wynalezienia aparatu fotograficznego. W każdym razie doczekał się człowiek wreszcie wynalazku, który zaszczepił w nim wiarę, że istniał, istnieje i będzie istniał. Wielka to przewaga zdjęć nad życiem.

img36_400 img36_401 img36_402
img36_403 img36_404 img36_407

Człowiek powinien być wszędzie, wtedy wie, że jest. Chociaż powiem ci, że gdyby nie aparat fotograficzny, nigdzie bym nie jeździł. Po cholerę. (…) Bo co z tego, że gdzieś byłeś, jeśli nie mógłbyś zobaczyć tego na zdjęciu. A tak wyjmę sobie i widzę, byłem. Nie wydaje mi się, byłem, o, dalej jestem. Tu siedzę z tobą, a tam tak samo jestem. Wydawałoby się, zwykły aparat fotograficzny, a to wielka łaska. Biedni ci wszyscy, co żyli, gdy go jeszcze nie było. Proch po nich ani pamięć ni ślad – Wiesław Myśliwski

img36_409 img36_406 img36_405

Zwykła wyprawa rowerowa do Frysztaka. Patrzę na zdjęcia i znowu tam jestem, rozmawiam
z Panią Elą, widzę zabieganych mieszkańców, majestatyczną sylwetę kościoła, zadbane obiekty sportowe, grabową alejkę i nasz mały świat z codziennymi problemami i niezwykłym pięknem.

Opis trasy: Tutaj

Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , | Zostaw komentarz

Silniejszy pomaga słabszemu

Mój głos na temat osób niepełnosprawnych być może niewiele znaczy, ale wobec drwin i ironii
z którą się zetknęłam, postanawiam publicznie zaprezentować swoje stanowisko.

Na pewno wstrząsnęła nami śmierć małego chłopca Alfiego z UK. Decyzją Pana Czasu, Życia
i Śmierci ten dzielny chłopczyk jest już w miejscu, w którym jest szczęśliwy.

Na jednym z portali natknęłam się na zagorzałego obrońcę Alfiego. Pan, krzyczący wcześniej, aby nie odłączać Alfiego od aparatury, w ironiczny i obraźliwy sposób odnosi się do strajkujących rodziców i opiekunów osób niepełnosprawnych w Sejmie. Kpi z postulatów
i porównuje je do żądań alkoholików. Argumenty, że trzeba zrozumieć sytuację rodziców skazanych na całodobową opiekę nad chorymi czy niepełnosprawnymi dziećmi nie przemawiają. Jeden pan pisze wprost: „Trzeba doprowadzić do tego, aby nie rodziły się niepełnosprawne dzieci, o to walczcie, macie doświadczenie i odpowiednią wiedzę, mieliście wiele nieprzespanych nocy do przemyśleń”. Podobnych, aroganckich wypowiedzi jest wiele.

img36_393 img36_394 img36_395

Jak można rodziców winić za chorobę czy niepełnosprawność swoich pociech? Już uczeń podstawówki wie, że na zdrowie, wygląd, cechy osobnicze składa się wiele czynników. Geny dziedziczone od wielu pokoleń „miksują” się jak chcą i nigdy nie wiadomo jakiego „figla” spłata nam los.

Był już system, który swoje bestialstwo uzasadniał czystością rasy – przeszkadzali chorzy, inni pod względem psychicznym czy fizycznym, rasowym. Spartanie też dokonywali selekcji osób nienadających się do życia w społeczeństwie. Uznanych za „nieużytecznych” zostawiano na pewną śmierć. Czyniono to, by naród przetrwał, a pomimo tych działań, nie zdołali ocaleć. Czy tylko silniejsi mają szansę i przetrwają?

Historia mówi NIE.

Matka przy niepełnosprawnym dziecku nie pracując nie podniesie PKB. Także to chore dziecko nie będzie pracować na dorobek materialny kraju. Ale co jest miarą naszego człowieczeństwa, godności, kultury naszego narodu?

Lansowany „kult jednostki”, pięknego ciała nie zostawia wiele miejsca na altruizm. Żyjąc
w pięknym i cywilizowanym kraju, standardem i oczywistością musi być pomoc, także ta materialna, dla tych, którzy są mniej uprzywilejowani od NAS.

Prośba odrzuconych – wiersz

Tekst: Monika Marszałek
Zdjęcia: Dorota Salamon

 

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , | Zostaw komentarz

Łączy ich pasja

img36_379 img36_380 img36_381

20 maja 2018 roku pod schron kolejowy w Stępinie zjechali ludzie z pasją. Ludzie, którzy spełnili swoje marzenia, i w zależności od grubości portfela, stali się właścicielami ścigaczy, krążowników i całej reszty jednośladów.

Po co Ci mo­tocykl? 
Za­bijesz się!
Wa­riat!

Niektórzy chcieli­by og­ra­niczyć nasze marzenia.
Niektórych og­ra­nicza strach przed nimi.
Mnie og­ra­nicza tyl­ko prędkość, a pcha do przo­du miłość,
którą zro­zumieją ludzie z pasją. 

img36_382 img36_386 img36_383
img36_384 img36_385 img36_390

Mieć marzenia

Najbardziej znanym marzycielem był Wojtek, który chciał zostać… strażakiem!  Mimo wielu przeciwności, udało mu się zrealizować marzenia. :)

Dziś marzenia są inne. Wielu, niezależnie od wieku, marzy, aby zostać… motocyklistą. Podczas niedzielnego spotkania wielu odnalazło maszynę, na widok której mocniej zabiło serce, a jej obraz pod powieką zachował się do dzisiaj.

Wszystkim, którzy są lub będą motocyklistami, dedykuję poniższe spostrzeżenia:

Mo­tocykl, mniej - więcej:
Dwa ra­zy mniej kół,
Dwa ra­zy więcej wolności,
Dwa ra­zy więcej pokus,
Dwa ra­zy więcej zagrożeń,
Dwa ra­zy więcej odpowiedzialności!!!

Życzę realizacji marzeń!

img36_392 img36_389 img36_391

Ubiegłoroczny zlot: Tutaj

Tekst i zdjęcia: Dorota Salamon
W tekście wykorzystałam intelektualne przemyślenia motocyklistów zamieszczane na forach.  Ja wolę jednak rower. :)

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , , | Zostaw komentarz

Akacja sypnęła kwieciem

„A po obu jej stronach rosły akacje. Dzisiaj zostało we wsi trzy może cztery akacje. Pościnali, jak zaczęli nową drogę budować. Bo akacje dawniej na wozy się sadziło. Miałeś akację przed chałupą, to miałeś i wóz. A na koła to już nie ma lepszego drzewa od akacji. Nawet z dębu się nie równają. Za twarde i lubią pękać. (…)
No, i tych akacji szkoda. Żal za gardło ściskał, gdy się takie stare drzewa waliły pod piłami jak patyki. Człowiek się urodził z nimi, rósł z nimi, to myślał, że i umrze z nimi” – Wiesław Myśliwski, Kamień na kamieniu

img36_372 img36_375 img36_371
img36_373 img36_376 img36_374

Nazywam ją akacją, ale jej właściwa nazwa to: robinia akacjowa. Pochodzi z Ameryki Północnej i najlepiej czuje się na glebach piaszczystych, dlatego rozpanoszyła się w okolicach Pilzna, gdzie piachu pod dostatkiem.
W XVII wieku sprowadził ją do Europy francuski ogrodnik Jean Robin – stąd nazwa. Ze względu na swoje piękno przekraczała granice kolejnych państw i dziś jest obecna w całej Europie. Niektórzy uważają ją za złe drzewo – szybko wytwarza podziemne odrosty i w ciągu kilkunastu lat może opanować całą okolicę.

Podczas rowerowej wycieczki (12.05.18 r.) zachwycam się pięknem kwietnych gron, które
w wielkiej obfitości, niczym białe sople, zwisają z drzew.

Ciekawy szlak rowerowy: Tutaj

Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , , , , | Zostaw komentarz

Stępina: w świecie azalii i różaneczników

Odwiedzamy dziś (14.05.18 r.) naszych znajomych w Stępinie i jesteśmy pod wielkim wrażeniem, gdyż trafiliśmy do świata wielobarwnych rododendronów i azalii. Wizyta zmusiła mnie do poszukania informacji na temat tych pięknych krzewów.

img36_345 img36_346 img36_347
img36_348 img36_350 img36_349

Gatunki i odmiany o zimozielonych, skórzastych liściach nazywane są rododendronami lub różanecznikami, natomiast azalia ma miękkie, lekko owłosione liście, które zrzuca na zimę. Krzewy te przywędrowały do nas z dalekiej Azji, a ojczyzną większości z nich są Chiny.

img36_369 img36_351 img36_355
img36_352 img36_354 img36_353
img36_356 img36_370 img36_368
img36_366 img36_357 img36_363

Zdjęcia: Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , | Zostaw komentarz

Było żółto

img36_334 img36_335 img36_342

W pierwszy majowy weekend podziwiamy nasze krajobrazy z rzepakiem w roli głównej. Wędrujemy przez Szufnarową. Wszędzie żółto, spokojnie, bajecznie. Żyje wiatr, który pędzi gwiżdże, świszczy i śpiewający nad głową skowronek. Kraina pól, lasów i dobrych dróg. Na poboczu jednej z nich pan oczekuje na przyjazd sklepu na kółkach. Kierowca nie zawsze jest punktualny. Zamiast patrzeć na zegarek, odliczać minuty opóźnienia – odrobina relaksu i zadumy w ten piękny dzień.

img36_332 img36_336 img36_341
img36_333 img36_338 img36_339

Opis szlaku: Tutaj

Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , , , | Zostaw komentarz

Cuda przyrody: Niebieski Las

img36_318 img36_310 img36_311
img36_319 img36_314 img36_322

Ten magiczny las – Hallerbos – znajduje się w Belgii, niedaleko miasteczka Halle. Od końca kwietnia kilkanaście hektarów lasu pokrywa dywan stworzony z milionów błękitnych hiacyntów. Kwiaty kwitną przez trzy tygodnie i wtedy zjeżdżają tu turyści z całego świata, by podziwiać ten unikatowy cud natury.

O niebieskim belgijskim lesie przeczytałam zeszłej wiosny i nawet przez myśl mi nie przeszło, że będę spacerować jego krętymi ścieżkami, cieszyć oczy baśniowymi widokami i chłonąć intensywne zapachy.

Gdyby ktoś też miał taką okazję, warto z niej skorzystać. Najłatwiej dotrzeć tam z Brukseli, pokonując ok. 30-minutową drogę na południe, w kierunku miejscowości Halle. My skorzystaliśmy z transportu kolejowego. Władze miasta zatroszczyły się o turystów i na miejsce dotrzemy bezpłatnym autobusem kursującym w weekendy co 15 minut. Wejście do rezerwatu jest bezpłatne.

img36_323 img36_328 img36_320

 

img36_317 img36_326 img36_324

Zdjęcia: Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , , , | Zostaw komentarz

Wiosna pod Chełmem

Ile wiosna barw rodzi,
Ile błysków, odcieni,
Kiedy w stawie się co dzień
Nowym świtem rumieni?

Gra z pączkami w zielone,
Kwiatom główki rozchyla,
Wydobywa z osłonek
Wzorzystego motyla …

img36_220 img36_221 img36_222

Ile wiosna ma głosów?
Czy je kiedy kto zliczył?
Gwizdów szpaków i kosów,
I pośpiewów słowiczych?
(…)

img36_219 img36_232 img36_239

Ile wiosna ma woni,
Jakim wiatrem powiewa?
Pachnie płatkiem jabłoni
I listkami na drzewach,
Świeżą ziemią, strumieniem,
Kaczeńcami na łące.

Pachnie światłem czy cieniem?
Kroplą deszczu – czy słońcem?

img36_226 img36_237 img36_231
img36_224 img36_230 img36_227

Ile wiosna ma wzruszeń,
Czy kto zliczył właściwie?
Westchnień lekkich jak puszek,
Kolorowych zdziwień?

Jak wyrazić ją prosto
W barwie, w nutach i w słowie?
Ile odmian ma wiosna?
Kto wie, niechaj odpowie*

img36_228 img36_223 img36_233
img36_234 img36_241 img36_236

* H. Łochocka – Wiosna
Zdjęcia: Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , | Zostaw komentarz

Śpieszmy się kochać… życie!

28.03.18 r.

Wielkanoc. Czas chłonięcia mądrych słów. Czas refleksji i zadumy nad tym co zniszczalne, przemijające. Czas prawdy o ludzkim życiu.

Siedzę w szpitalnej sali. Sala pooperacyjna. Plątanina kabli, rurek, wężyków. Biel. Pokój tonie
w bieli. Pacjenci umęczeni bólem, strachem i narkozą śpią. Zawieszeni pomiędzy niebem
a ziemią.

Monitor. Pan i władca. Bóg tej sali. Patrzę w jego ekran i uświadamiam sobie, jaką walkę toczy dzisiaj trzech pacjentów jednego ze szpitalnych oddziałów. Życie przysnęło. Monitor drga, migoce różnymi kolorami świateł. Liczby, wykresy. One „oddychają” i żyją życiem pacjenta. Patrzysz w ekran i wiesz wszystko. Serce przygasa – głośny alarm i zaczyna się walka. Dziś nie jest groźnie. Większa dawka tlenu przywraca elektronicznego stróża ludzkiej egzystencji do normalności.

Na korytarzu stukot szpitalnego wózka. Pani rozwozi kolację.
- Czy ja dostanę kromkę chleba? – słyszę prośbę jednego z pacjentów. Narada. Grad pytań: jaki zabieg, kiedy, rodzaj znieczulenia, itd, itd. Czas płynie. Trwają konsultacje. Zapada decyzja: Tak, może pan zjeść kromkę chleba z masłem!
Wyobrażam sobie jak smakuje kromka tego chleba.

img36_209 img36_210 img36_208

Wychodzę na miasto. Inny świat. Piękny, wielobarwny, głośny, ruchliwy. Otoczenie woła
i zachęca do kupna rzeczy nieodzownych. Wszędzie promocja. Do wyczerpania zapasów. Trzeba się spieszyć. Ktoś kupuje doniczkę ozdobioną świątecznym zajączkiem, ktoś gadżety związane ze świętami, ktoś idzie do przymierzalni z naręczem firmowych ciuchów, ktoś je pyszne lody. Z głośnika sączy się muzyka. Świat wielkiego dobrobytu.

W drodze powrotnej zderzam ze sobą te dwa światy. Kto dziś pokochał życie i poznał jego wartość…???

Ja widzę pana. Pana i dwie kromki chleba na jego stoliku.

img36_213 img36_212 img36_211

W szpitalach ogólnych w 2016 r. przyjęto 7,8 mln pacjentów leczonych stacjonarnie. Działało 957 stacjonarnych szpitali ogólnych.

Tekst i zdjęcia: Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , | Zostaw komentarz

Ktoś tutaj był i był,

a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma – Wisława Szymborska

Każdy z nas w najodleglejszych zakamarkach swojego serca przechowuje epizody z życia, sekrety, których się wstydzi. Ja też do tych osób należę.
- Nie przejmuj się tym, co mówią ludzie. Prawdę znasz tylko ty! – mówi bohater jednego
z filmów.

Wczoraj (15.03.18 r.) przeczytałam nekrolog i ogarnęło mnie wzruszenie. Zmarł Pan Eligiusz Marcinkowski. Myśli momentalnie przesunęły się parę dekad do tyłu. Widzę dawną aptekę (dzisiejszy ośrodek rehabilitacji), w której mieszczą się biura administracji szkolnej. Podpisuję umowę o pracę. Dłoń, młodej wówczas dziewczyny, ściska Pan Eligiusz Marcinkowski, życząc szczęścia na nowej drodze. I są to życzenia szczere, bo na edukacyjnej ścieżce zawsze towarzyszyło mi szczęście.

Dziś na moim biurku leżą trzy opasłe tomiska, których autorem jest Pan Eligiusz Marcinkowski. Zgłębiałam Jego słowa odciśnięte na białych kartkach papieru. Trzy opasłe tomiska naszej historii; tej odległej, i tej bliskiej. Kompendium wiedzy o nas; obiektywnej, bez zabarwień
i retuszu. Podziwiam Jego tytaniczną pracę, obiektywizm, wnikliwe i dogłębne spisanie wszystkiego, co nas dotyczy. Niezwykle skromny, perfekcjonista, po prostu Mistrz. I kiedy po raz kolejny sięgnę po Jego książki, te myśli będą mi towarzyszyć.

Odszedł Ktoś wielce zasłużony dla naszej Małej Ojczyzny. Odszedł, ale pozostanie w pamięci potomnych, bo miniony czas nie był czasem pustym.

img36_207 img36_201 img36_200
img36_197 img36_196 img36_202
img36_199 img36_203 img36_204

Tekst i zdjęcia: Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , , , , | Zostaw komentarz

Cieszyna – tu są napiękniejsi

8 marca 2018 roku:

Patyk Mularski – Misterem Polski UK & Ireland 2018

Pan Patryk Mularski pochodzi z Cieszyny. Pierwsze wrażenia przekazane z samego rana, tuż po gali w Londynie: Dałem z siebie tyle, ile tylko mogłem. Spełniłem cel – najpiękniejszy prezent dla mojej kobiety na Dzień Kobiet. Czuję się zmęczony, ponieważ spałem tylko dwie godziny. Dziękuję wszystkim za wsparcie.

Wybory Mister Polski UK & Ireland 2018: Tutaj

img36_107 img36_185 img36_186

- Za wygraną na Wyspach i w Irlandii automatycznie jestem półfinalistą Mistera Polski 2018 – informuje Pan Patryk.

Cieszymy się i gratulujemy sukcesu!

Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , , , | Zostaw komentarz

Powrót do Narnii

Było raz czworo dzieci: Piotr, Zuzanna, Edmund i Łucja. Ich przygody w Narnii – krainie istniejącej równolegle do rzeczywistego świata – śledziliśmy kiedyś…, przewracając wieczorami, tuż przed zaśnięciem, kolejne kartki powieści.

Czytaliśmy głośno swoim dzieciom, jak Edmund otwiera drzwi zaczarowanej szafy, przepycha się między płaszczami, dostrzega blade światełko i wydostaje się z ciemności na otwartą przestrzeń w środku lasu. Zawitał w Narnii.

Pod stopami chrzęści mu suchy, sypki śnieg, który pokrywa też gałęzie drzew. Nad nim jaśnieje bladoniebieskie niebo, takie, jakie zdarza się w piękne zimowe poranki. Naokoło panuje głęboka cisza, jakby był jedyną żywą istotą w tym kraju. Wśród drzew nie dostrzega choćby drozda czy wiewiórki, a las rozciąga się w każdym kierunku tak daleko, jak tylko może sięgnąć wzrokiem*.

W Narnii jest zima, i to od tak dawna!

img36_159 img36_160 img36_161
img36_154 img36_155 img36_158
img36_149 img36_179 img36_151

Ale pewnego dnia będziesz dostatecznie stara, aby znowu do bajek wrócić*

Może dziś jest ten dzień…, dzień powrotu do zaczarowanego świata bajek? Świata, w którym może wydarzyć się wszystko, byle tylko dostatecznie w to wierzyć…?

Dukielski las przywołał wspomnienia. Wkroczyłam do Narnii, która wygląda dokładnie tak, jak opisał ją Edmund. Cisza i piękno.

Jest niedzielny poranek ostatniej niedzieli lutego. Trójka wędrowców zatapia się w las, podziwia jego majestat, łapczywie chłonie i zapisuje wrażenia. Ktoś wziął niebotyczne ilości białego kleistego puchu i dokonał rzeczy niemożliwych – przemalował świat. Jakaś niewidzialna magiczna siła strąca na czapki, kołnierze białe drobinki tego cudownego puchu, ktoś maluje rumieńce na twarzach, szczypie w palce i policzki, a od czasu do czasu leśna driada zaskrzypi w pniu drzewa, przypominając wędrowcom, że znaleźli się w bajkowej krainie. Wędrują już trzy godziny, przecierają szlak, brną w śniegu po pas, a z każdym krokiem odkrywają nowe piękno rejonu, do którego zawitali.

Pustelnia św. Jana z Dulki. Tu podążają wędrowcy.

img36_165 img36_153 img36_176
img36_168 img36_166 img36_152

Wynurzają się z zarośli z głowami przepełnionymi ogromną kolekcją obrazów narnijskiego świata, który pozostał za plecami, i do którego drugi raz się nie powraca. Malutka smużka dymu ulatująca z domku pustelnika, informuje, że to już tylko obrzeża bajkowego lasu,
a podróż dobiega końca.

Ciszę przecina miły głos i podróżni słyszą zaproszenie na kubek ciepłej herbaty.

Duszpasterz na Puszczy św. Jana z Dukli o. Bolesław, kiedyś ksiądz biznesmen – budowniczy kościołów, katecheta, kapelan więźniów, dziś radość daje mu minimalistyczne życie, minimalistyczny świat.

Ciekawe spotkanie, interesująca rozmowa, której kwintesencją jest wniosek, że żyjąc bez telewizji, bez internetu, bez zbędnych dodatków, rozpraszających istotę naszego bytu, dostrzec można więcej.

img36_169 img36_170 img36_171
img36_173 img36_172 img36_174

Ot, chociażby prawdę zawartą w piosence, której współautorem jest spotkany na naszym szlaku o. Bolesław:

Piękne są góry i lasy – I róże zawsze ciekawe,
Lecz z wszystkich cudów natury – jedynie poważam trawę,
Bo ona deptana niziutka – bez żadnych owoców, bez kłosa,
Trawo, siostrzyczko moja – pokorna zielonowłosa.

Opis trasy – Tutaj

Tekst i zdjęcia: Dorota Salamon

*We wpisie wykorzystałam cytaty z książki „Opowieści z Narnii”.

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , , , , , , | Zostaw komentarz

Historia przysypana śniegiem

Rymanów-Zdrój przywitał nas gościnnie i z wielką pompą – wszystkie atrakcje nakryte białymi czapami śniegu. Ciepłe promienie słońca przebiły się przez chmury i będą wędrować wraz z nami rozjaśniając nam drogę.

Dziś (17.02.18 r.) podążamy szlakiem kurierów beskidzkich „Jaga-Kora”. Prowadzi nas odbity na drzewach znak Polski Walczącej.

img36_133 img36_136 img36_129

Wyobraźnia przenosi nas w czasy II wojny światowej. Wróblik Szlachecki. Gdzieś w oddali słychać gwizd lokomotywy i pociąg wjeżdża na stację. Wysiadający z pociągu nie wyróżniają się niczym szczególnym. Niektórzy z nich, pozornie spokojni, opanowani, uśmiechnięci, skrywają tajemnice, za które płaci się cenę najwyższą – w razie wpadki więzienie, tortury
i śmierć.

Jednym z wysiadających jest Jan Łożański – beskidzki kurier. Przyjechał z Warszawy i ma dostarczyć do Budapesztu ważne dokumenty, pieniądze. Musi też przeprowadzić przez zieloną granicę zbiegów z obozów, ochotników do oddziałów zbrojnych. Nocleg w domu Franciszki Różowicz. Wczesnym rankiem wyruszą w drogę.

img36_127 img36_125 img36_137

Zanurzają się w beskidzkie lasy. Czy są już bezpieczni? Nie. Wraz z nimi wędruje strach.
W każdej chwili może wytropić ich przygraniczny patrol. Uciekinierzy zaufali kurierowi. Powierzyli mu swoje życie. Dla nich wszystkie drzewa są takie same. Jak, w tak gęstym, mrocznym lesie znaleźć drogę, obrać właściwy kierunek? Sekret zna Jan Łożański. Dla niego nie ma dwóch takich samych drzew, każda polana, zagłębienie, strumyczek, kępy mchu, paproci są drogowskazami do celu. Zapada noc. Krótki odpoczynek. Posłaniem jest igliwie, poduszką pień drzewa. Sen nie chce przyjść. Uciekinierzy patrzą w niebo i w wyobraźni lepią lepszy świat. Lepią nowy świat ze swojego wielkiego marzenia.

Jan Łożański 45 razy pokonał trasę Warszawa – Budapeszt.

img36_138 img36_124 img36_128

Trasa godna polecenia. Idziesz i masz świadomość, że las zna niejedną historię wojennego czasu, o których ty dowiadujesz się z książek. Zimową porą może zaglądnąć do oczu strach. Pustkowia, zasypana droga, brak kontaktu ze światem. Dla nas pojawienie się bratniej duszy na szlaku to wielka radość. W czasie wojny było inaczej…

img36_140 img36_126 img36_131
img36_134 img36_135 img36_132

Opis szlaku: Tutaj

Tekst i zdjęcia: Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , , , , , , | Zostaw komentarz

Zagłosuj na naszego rodaka!

Czwartek, 11 lutego br. Każdy, kto rozpoczął dzień od czytania internetowej prasy natrafił na wiadomość związaną z naszą Małą Ojczyzną. Frysztacki portal informacyjny przekazał informacje, że:

Patryk Mularski mieszkaniec Gminy Frysztak a dokładnie Cieszyny startuje na mistera Polski UK&Ireland 2018. Patryk obecnie mieszka w Anglii dokładnie w Londynie. Patryk to jeden z 11 kandydatów na mistera, najmłodszy ma 18 a najstarszy 28 lat. Pochodzą z różnych miast Polski i różnych miast w UK – angielskich wysp”.

img36_110 img36_107 img36_108

Pan Patryk jest trenerem personalnym, dietetykiem, prowadzi firmę w Londynie – odnalazł swoje miejsce na europejskim rynku pracy. Branża, w której pracuje promuje zdrowy styl życia i w chwili obecnej dynamicznie się rozwija. Stąd udział w konkursach jest uzasadniony -
a nawet konieczny.
- Aktualnie biorę udział w konkursie Mister Polski, 5 maja planuję wystartować w zawodach PC POLAND, kat. męska, sylwetka, które odbędą się w Łodzi, a tydzień później w Birmingham
w UK – to plany na najbliższe miesiące.

Życzymy powodzenia!

 Możesz oddać głos na Pana Patryka – Tutaj

Głos oddajemy raz dziennie. Zakończenie konkursu: 8 marca br.

img36_109 img36_105 img36_106

Dbanie o urodę nie jest niczym nowym, a na przestrzeni wieków zmieniały się kanony męskiego piękna. W starożytnej Grecji dbano o ciało i atletyczną sylwetkę. Te trendy doskonale odzwierciedla rzeźba Myrona Dyskobol. Patrząc wstecz zobaczymy facetów
w rajtuzach, a to dlatego, że przyszła moda na umięśnione łydki, i żeby je pokazać, mężczyźni wkładali pończochy. Był czas, że mężczyźni nosili peruki. Im była większa, tym wyższy był status społeczny właściciela. Mężczyźni rozjaśniali twarz, nakładali kilogramy pudru, malowali pieprzyki, usta. Takie modowe nowinki prezentowane były przez elity społeczne od dworów królewskich poczynając. Przeczytałam również, że pod koniec XIX wieku mężczyzna
z okazałym brzuchem był uważany za niezwykle pociągającego. Wynikało to z zarysowanych różnic klasowych. Tylko majętni włodarze mogli pozwolić sobie na częste uczty – stąd okazały brzuszek był wskaźnikiem dobrobytu.

Dziś, kiedy na naszym talerzu leżą dania wszystkich kuchni świata i znamy medyczne zalecenia, niejednokrotnie okazały brzuszek świadczy o lenistwie i słabej woli jego właściciela.
Z najnowszych danych Światowego Indeksu Bezpieczeństwa Żywnościowego wynika, że aż 25,2 proc. Polek i Polaków jest otyła. To o 2,9 proc. więcej, niż wynosi średnia europejska.

Aby mieć ciało ateńskiego dyskobola – które znowu zaczyna się podobać – trzeba nie lada wysiłków i samodyscypliny.

Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , | Zostaw komentarz

Karnawałowe wspomnienia

11 lutego br. w Domu Ludowym w Stępinie odbyła się zabawa karnawałowa dla najmłodszych. Nie wszyscy chętni mogli brać udział w imprezie, gdyż epidemia ospy, grypy nie ominęła naszego środowiska. Ci, którzy skorzystali z zaproszenia bawili się wyśmienicie. Atrakcji było sporo. Dzięki uprzejmości Pana Rafała Jaworka możemy zobaczyć co się działo.

img36_92 img36_91 img36_104
img36_96 img36_95 img36_100
img36_90 img36_102 img36_98
img36_99 img36_97 img36_94
img36_103 img36_101 img36_88

Dorota Salamon

Kategorie Szkoła z klasą 2.0 - edycja 2012/13 | Tagi , , , , | Zostaw komentarz