Kalendarium KALEJDOSKOPU – Liceum Ogólnokształcące im. Marii Sadzewiczowej w Łochowie

Kalendarium KALEJDOSKOPU
Wrzesień 2012 r.
1. Warsztaty z międzykulturowości. Śladami trzech kultur.

Od ogółu do szczegółu. Działania w projekcie „Kalejdoskop” realizowanym w Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Sadzewiczowej w Łochowie rozpoczęte zostały warsztatami edukacji mędzykulturowej, które miały wprowadzić uczestników w problematykę  „kalejdoskopu kultur” Rzeczypospolitej.  Tak  o warsztatach pisał  w gazetce szkolnej „Carpe Diem” (16/2012) Adrian Siwek: ,,Każdy z nas otrzymał kartkę, na której było koło podzielone na sześć części. Należało w  nie wpisać sześć grup, z jakimi się utożsamiamy. Najpopularniejszymi odpowiedziami były: religia chrześcijańska, Polska czy też nasza szkoła bądź klasa. Zadanie to było wstępem do głównego tematu naszego spotkania, czyli do omówienia innych niż chrześcijańska religii.” Uczestnicy poznali szerzej islam (w okolicach Łochowa mieszkają schrystianizowani potomkowie wyznawców tej religii, Lipkowie). Rozmowa o prawosławiu połączona była z próbami pisania ikon (na tzw. Mazowszu Zaliwczańskim osiedlano wyznawców prawosławia, którzy z czasem spolonizowali się, a śladem zjawiska jest popularne nazwisko „Popowski”). Natomiast 4 października w całości poświęcono judaizmowi. Żydzi do II wojny stanowili znaczny odsetek mieszkańców miast (Jadowa, Węgrowa). W Łochowie od II poł. XIX w. działała fabryka narzędzi metalowych Judela Perlisa. Los większości z nich dopełnił się w obozie zagłady w nieodległej Treblince, a po ich obecności pozostało niewiele śladów. Właśnie te ślady zaintrygowały twórców projektu. (A.G., A.S., M.Sz.)

Fot. Adrian Siwek

Październik 2012 r.
2. Idziemy do teatru I. „Mąż i żona” – spektakl Kompanii Teatralnej MAMRO w łochowskim Miejskim i Gminnym Ośrodku Kultury.

Projekt: Łukasz Zupnik (MiGOK)

18 października ,,KALEJDOSKOP” wybrał się na świetną sztukę Aleksandra Fredry „Mąż i żona” w reżyserii Piotra Wawra. Widzów powitali dyrektor placówki Artur Lis oraz reżyser spektaklu i szef Kompanii Teatralnej MAMRO Piotr Wawer. „Mimo skromnej scenografii, którą stanowiło zwykłe łóżko z żółtą pościelą i wieloma poduszkami, o spektaklu można mówić w samych superlatywach. Wyśmienita gra czwórki aktorów szybko wprowadziła widzów w temat i atmosferę widowiska. W sali nie było osoby, której nie rozbawiłyby postacie hrabiego Wacława, jego żony Elwiry, ich przyjaciela Alfreda i pokojówki Justysi. Nietypowe połączenie humoru i erotyki, frywolne zachowania postaci pokazane z ironicznym dystansem pozwoliły na wyniesienie pozytywnych odczuć moralnych” – tak oceniła przedstawienie na łamach gazetki szkolnej „Carpe Diem” Małgosia Molska. Blisko dwustuosobowa publiczność (w tym „kulthurralny” KALEJDOSKOP) była pod wrażeniem tego minimalistycznego i kameralnego widowiska, które pozwoliło z bardzo bliska ocenić warsztat aktorski, pomysły scenograficzne i kostiumologiczne oraz znaczenie dźwięku (wzmocnione szepty, intymne dialogi) i światła (ciepłe, sepiowe światło współgrało z zabiegiem przeniesienia akcji z salonu do sypialni). (A.G., M.M., M. Sz.)

Fot. Martyna Matuszak  (MiGOK)            
3. Polska – Izrael. Spotkanie młodzieży. W środę 24 października br. grupa beneficjentów biorących udział w projekcie ,,KALEJDOSKOP” programu ,,Kulthurra” wybrała się pod opieką prof. Wojciecha Laskowskiego do Stoczka, Kosowa Lackiego i Treblinki, gdzie miało miejsce spotkanie z młodzieżą izraelską, która podróżowała do miejsc kaźni swoich przodków. Z relacji Mateusza Krupy („Carpe Diem” nr 18/2012): ” Spotkaliśmy się w szkole w Kosowie Lackim. Pierwsza myśl – „będzie dobrze”. I rzeczywiście. Gry i zabawy z Izraelczykami były świetne; mnóstwo frajdy i śmiechu. Gdyby jeszcze mówili po polsku… Porozumiewaliśmy się zatem w języku angielskim, z którego to powodu śmiechu było jeszcze więcej. Spotkanie miało charakter głównie integracyjny, lecz trafiły się także zadania historyczne poświęcone pamięci zmarłych Żydów i Polaków”.

Fot. Małgorzata Grzybowska

„Po spotkaniu i lunchu można było wyruszać do Treblinki. Najwięcej czasu spędziliśmy przy wielkiej i bardzo dokładnej makiecie obozu. Następnie na trawce obok muzeum wysłuchaliśmy opowieści o tym, jak wyglądała Treblinka podczas wojny.”

Fot. Małgorzata Grzybowska

„Następnym punktem wyjazdu była uroczystość pod głównym pomnikiem w Treblince. Zdominowały ją przydługie wystąpienia i przemowy różnych osobistości (było zimno jak na Alasce!). W Treblince zaskoczyło mnie tylko jedno. Młodzież z Izraela prawie nic nie mówiła, niektórzy płakali, inni tylko trwali w zadumie. Zastanawia mnie, dlaczego między Polakami a Izraelczykami istnieje taka różnica w wyrażaniu stosunku do przeszłości. W Treblince nie umierali tylko Żydzi, ale również Polacy; a jednak w nas to miejsce nie wzbudziło takiego żalu i smutku, jak w nich. Dlaczego? Czyżbyśmy byli bardziej obojętni wobec przeszłości, a może już nam spowszedniało, że nasi dziadkowie ginęli za nas? Czy nie powinniśmy im poświęcać więcej szacunku i pamięci?”

Fot. Małgorzata Grzybowska

Na trasie wyjazdu znalazł się jeszcze Stoczek. Tu fotografowaliśmy pozostałości cmentarza żydowskiego. Zwykle bywa zamknięty, ale tym razem mogliśmy go dokładniej obejrzeć. (A.G., M.K., M.Sz.)

Fot. Małgorzata Grzybowska

Listopad 2012 r.
4. Idziemy do teatru II. ,,Pacjent” – spektakl Teatru Konsekwentnego.

Projekt: Łukasz Zupnik (MiGOK)

15 listopada bliżej poznaliśmy Teatr Konsekwentny. Okazją ku temu była sztuka „Pacjent”, a po niej – spotkanie z odtwórcą głównej roli. Pisze o tym Elwira Baranowska („Carpe Diem” 19/2012):  „Według mnie na ogromne uznanie zasługuje scenarzysta, Adam Sajnuk, który w zabawny i ironiczny sposób zrelacjonował życie w typowym polskim szpitalu. Już po pierwszej minucie spektaklu cała sala wybuchnęła śmiechem. Później również miała ku temu jeszcze wiele okazji. Trzeba jednak mieć prawdziwy talent, by po krótkiej chwili wprowadzić widzów w stan rozbawienia. Nie bez znaczenia zapewne było perfekcyjne wyczucie językowe autora. Znakomicie udało mu się połączyć różne style. Nawet wulgaryzmy pojawiające się raz po raz wcale nie przeszkadzały mi w odbiorze. Wręcz przeciwnie – widać było, że ich użycie za każdym razem było umotywowane, choć wybrzmienie ich ze sceny zaskakiwało i wywoływało uśmiech (nierzadko wynikający ze zmieszania).”
Fot. Katarzyna Politowska
„Czym jednakże byłby monodram bez genialnej gry aktorskiej? Wydaje mi się, że właśnie poziom umiejętności komika (lub tragika) jest wyznacznikiem jakości w tym gatunku. Bądź co bądź, to Arkadiusz Wrzesień przekazał – poprzez swoją postać – i uwiarygodnił – poprzez imponującą mimikę, gestykulację, ton oraz tembr głosu – opowieść Sajnuka. Na podziw zasługuje jego kunszt artystyczny, opanowanie, obycie ze sceną (od ponad 15 lat pracuje w teatrze), a także charyzma, którą przyciągnął uwagę młodzieży. Doskonale naśladował (a może nawet przedrzeźniał?) pielęgniarki, lekarzy, znajomych. „Ojoj… ojoj” – tak zaczyna się jedyna piosenka, jaką można usłyszeć podczas „Pacjenta” napisana przez Igora Pisarewicza i wykonana przez zespół „Płyny”. Ubolewam, że autorzy nie wzbogacili sztuki większą liczbą utworów muzycznych. Żałuję także, że został on zaśpiewany – jak mniemam – w języku niemieckim. Bardzo bym chciała poznać jego tłumaczenie.

Jak wyglądała scenografia? Aldona Machowska-Góra i Adam Sajnuk wyposażyli „salę nr 9”  jedynie w łóżko, szafkę i – nad nim – aureolę (podkowę?) z kolorowych żarówek (w tym paru niesprawnych). Uważam jednak, że minimalizm w tym przypadku to zaleta.

W sztuce wyeksponowano pewne cechy charakterystyczne dla wszystkich ludzi. Znajoma Adama, Agata, chce spełnić obowiązek wobec przyjaciela, więc przynosi mu owoce, czekoladę, książkę, kubek, czyli to, co wszyscy (a może tylko to, co wypada?). Tak naprawdę Agata nie potrafi wczuć się w sytuację chorego, lecz posługuje się stereotypami.

Ciekawymi osobowościami są towarzysze niedoli bohatera – Zbyszek i Marek. Obaj pochodzą z Pragi. Ten pierwszy ma silne poczcie przynależności do grupy, stale powtarza: „My z chłopakami z Brzeskiej”, „My z chłopakami
z Hallera”. Co jednak dziwne, jedynym gościem odwiedzającym go w szpitalu jest komornik. Marek jest dużo młodszy od Zbyszka. Z ledwością przeżył bijatykę, a rany, jakie odniósł, są często podziwiane przez znajomych.

Wymieniając bohaterów, nie mogę pominąć Franciszka, osiemdziesięciolatka od dwudziestu lat zmagającego się z cukrzycą. Dzięki niemu Adam docenia własne życie, zaczyna rozumieć lekarzy, a nawet im współczuje. Franciszek w którymś momencie porusza temat eutanazji – sposobu na skrócenie bólu, na szybkie zakończenie choroby, głównie stosowanego w Holandii. „Ja tego nie potępiam” – mówi. To chyba najpoważniejszy moment w całym spektaklu. Głęboko utkwił w mojej pamięci. Być może dlatego, że kilka miesięcy temu czytałam Księgę Hioba, w której również pojawia się motyw niezawinionego cierpienia. Jednak z Biblii bije silne przekonanie, że tylko i wyłącznie Bóg może zadawać i uśmierzać ból. Jednak głos doświadczonego życiem staruszka stale dźwięczy mi w głowie: „Ja tego nie potępiam”. I znów nie wiem, gdzie leży granica między prawem do wolności a posłuszeństwem wobec boskich przykazań.

Co stanowi meritum dla tego monodramu? Jak nietrudno się domyślić – krytyczne spojrzenie na polską służbę zdrowia. Kąśliwe – niby troskliwe – uwagi personelu, niepoważne traktowanie pacjentów, brak profesjonalizmu lekarzy – z pewnością nie tworzą „zdrowej” atmosfery.

Sądzę, że warto było poświęcić swój czas, by zobaczyć to przedstawienie. Dostarczyło mi ono równie dużo rozrywki, co tematów do refleksji.”

O warsztacie aktorskim, genezie „Pacjenta”, drodze na scenę z Arkadiuszem Wrześniem, odtwórcą głównej roli, KALEJDOSKOP miał okazję porozmawiać  po spektaklu.

Fot. Małgorzata Szeja

5. ,,Sposoby ratowania Żydów przez Polaków w czasie II wojny światowej”. Warsztaty Instytutu Pamięci Narodowej, 16 listopada 2012 r. Prowadzenie: Dariusz Gałaszewski.

Fot. Małgorzata Grzybowska

„Głównym tematem spotkania była sytuacja Żydów w okupowanej Polsce. Zagadnienie to w sposób szczególny interesuje uczniów naszej szkoły i jest również tematem poznawanym w ramach projektu  „KALEJDOSKOP”. Warsztaty IPN stanowiły wyjątkową lekcję historii.  Szczególnie został podkreślony przez prelegenta fakt, że Polacy, narażając życie swoje i bliskich, heroicznie pomagali prześladowanym Żydom.”

Fot. Małgorzata Grzybowska

„Praca w grupach poświęcona była tworzeniu drzewek decyzyjnych, dzięki którym próbowaliśmy – wcielając się w postacie żyjące w czasie wojny, odpowiedzieć na pytania: „Czy pomoglibyśmy Żydom?” oraz „Czy ucieklibyśmy z getta?”. Wyniki pracy były znaczące, okazało się, że w większości pomoglibyśmy Żydom i przyjęlibyśmy ich pod swój dach, a więc pocieszające jest to, że w większości jesteśmy wrażliwi na tyle, by pomóc innym w potrzebie.”

Fot. Małgorzata Grzybowska

„Inne z ćwiczeń warsztatowych było poświęcone analizie tekst ów źródłowych (były to wspomnienia odznaczonych medalem „Sprawiedliwych wśród Narodów Świata”). Warto dodać, że na terenie Węgrowa i okolic 57 osób uzyskało ten tytuł. Za wspaniałe warsztaty serdecznie podziękowaliśmy panu Dariuszowi egzemplarzem szkolnej gazetki oraz rzeźbą wykonaną z gliny przez lokalnego artystę  Romana Kuzelyaka, który również będzie z nami współpracował w projekcie ,,KALEJDOSKOP”.”  (Relacja Moniki Pych, „Carpe Diem” 19/ 2012.) (A.G., M.P., M. Sz.)

fot. Małgorzata Grzybowska

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge
css.php