Uczniowie wspominają

 

 

 

„Wycieczki na polskim”

Nasza klasa miała przyjemność wyjścia na dwie wycieczki na polskim z Panią Olender. Pani Olender jest naszą nauczycielką i jest bardzo sympatyczna. Ma zamiłowanie do fotografii i lubi dzieci. Pewnie właśnie dlatego postanowiła zabrać naszą klasę, którą pewnie bardzo lubi, na dwie wycieczki.

Na pierwszej wycieczce wyszliśmy do pobliskiego lasku brzozowego. Każdy miał aparat bądź telefon z wbudowanym aparatem. Tego dnia słońce lekko wystawało zza chmur, powietrze było wilgotne, ale rześkie. Było ciepło, więc wszyscy byliśmy w bluzach.

Wyszliśmy ze szkoły już ubrani i gotowi na wyjście. Pani Olender zaprowadziła nas do lasku brzozowego. Wszyscy w tym czasie robili zdjęcia, śmiali się i wygłupiali. Gdy doszliśmy do lasku, Pani przedstawiła nam swój plan. Chciała, żebyśmy użyli wyobraźni i zrobili zdjęcia na jeden temat, który potem mieliśmy przedstawić jej w e-mail’u . Spodobał nam się ten plan. Ja sam wymyśliłem temat „natura w mieście”. Wszyscy rozeszliśmy się po lasku. Robiliśmy zdjęcia, otwieraliśmy się artystycznie i integrowaliśmy się ze sobą. Chłopaki zainteresowali się kupką dżdżownic, dziewczyny robiły sobie nawzajem zdjęcia, a ja z moim kolegą Patrykiem robiliśmy zdjęcia we dwójkę. Udało mi się uchwycić parę ładnych zdjęć.

Pani cały czas rozmawiała i śmiała się z nami. Prawie cały czas była wokół niej grupka dziewczyn i chłopaków. Myślę, że nasze zainteresowanie nią, uznała za miły gest. Niestety zaczął kropić deszcz i musieliśmy szybko zmykać do szkoły.

Druga wycieczka była ciekawsza i dłuższa. Wyszliśmy na dwie godziny lekcyjne w słoneczny i ciepły dzień. Pogoda była idealna, a nastroje jeszcze lepsze. Wyszliśmy całą klasą przed szkołę. Pani powiedziała nam, żebyśmy jak zwykle robili zdjęcia, ale żebyśmy na zdjęciach umieszczali gdzieś w rogu karteczki z napisami „jestem na tak” bądź „jestem na nie”. Myślę, że chciała poznać nasze gusta i poglądy na architekturę Ursynowa. Każdemu z nas spodobał się ten pomysł. Zaczęliśmy wycieczkę od muru, na którym było graffiti Polski walczącej. Zrobiliśmy sobie tam grupowe zdjęcie.  Następnie przemieszczaliśmy się w stronę sadów przy Alei Kasztanowej. Po zrobieniu zdjęć krzyża, który upamiętniał powstanie styczniowe. Następną atrakcją był pałacyk Wilanowski. Po drodze do niego kolega poprosił mnie, żebym wziął od niego kamerę i pokręcił nas trochę. Z chęcią spełniłem jego prośbę. Kręciłem chłopaków, którzy skakali po murkach oraz naszą debatę o wielorybach. Po chwili oddałem mu kamerę, chociaż jeszcze parę razy się pozamienialiśmy. Powoli zbliżaliśmy się do pałacyku. Pani poszła załatwić wejście do pałacyku. Wszyscy przysiedliśmy na chwilę, by odsapnąć. Niestety nie udało się załatwić wejścia, a więc musieliśmy się zadowolić widokiem tylko z zewnątrz. obrzucać, wskakiwać do nich, nacierać. Jednym słowem mieliśmy mnóstwo zabawy, chociaż nigdy bym nie pomyślał, że byle liście mogą sprawić tyle frajdy. W drodze powrotnej weszliśmy na plac zabaw. Mieliśmy pół godziny zabawy. Rozbiegliśmy się po całym placu a Pani robiła nam zdjęcia. Niektórzy zaczęli się kręcić na karuzelach, inni zjeżdżali ze zjeżdżalni, a jeszcze inni wspinali się po pajęczynach. Zabawa była przednia. Po pół godziny Pani powiedziała, że trzeba się zbierać, ale, że mamy chwilę by wpaść pod kościół by pooglądać ptaki. Gdy byliśmy na miejscu wszyscy robiliśmy zdjęcia, rozmawialiśmy, odpoczywaliśmy i śmialiśmy się. Niestety czas minął nieubłagalnie szybko i musieliśmy wracać do szkoły. Gdy dotarliśmy pod szkołę wszyscy byli rozgadani i ubawieni. Pani chyba też.

Osobiście, bardzo podoba mi się pomysł takich wycieczek. Nie dość, że mamy mnóstwo zabawy, to jeszcze możemy się czegoś dowiedzieć. Jest to świetny pomysł, na ładne słoneczne dni.

Aleksander Wożniak

 

 

 

Jakub Sitkowski

Temat: Plener

Jesień to czas, w którym uczniowie są na ogół przykuci do ławek szkolnych. Wiadomość, że ma być plener fotograficzny zelektryzowała całą klasę. W pierwszej klasie, około trzy tygodnie temu, wybraliśmy się na wycieczkę po Ursynowie. Naszym celem było odnalezienie zabytków w naszym otoczeniu. Spacerując po osiedlach i parkach dobrze się całą klasą bawiliśmy robiąc sobie zdjęcia z zaskoczenia. Najbardziej zapadła mi w pamięć chwila, kiedy doszliśmy do bardzo starego drzewa, które nosi nazwę „Mieszko”. Według mnie, drzewo to zawdzięcza swoją nazwę poprzez fakt, że jest ono najstarszym drzewem na Ursynowie. Z kilkoma kolegami weszliśmy na wsporniki, które podtrzymywały to drzewo. W tamtym momencie reszta klasy obrzucała się liśćmi. Wyglądało to bardzo zabawnie, gdy widziało się to wszystko z góry. Podczas naszej wyprawy widzieliśmy również inne zabytki, takie jak drewniany krzyż, pałacyk. Po dwóch godzinach chodzenia zmęczyliśmy się trochę, więc pani postanowiła, że w ramach odpoczynku pójdziemy na plac zabaw. Najodważniejszym chłopakiem z klasy został Janek Mogielski, który potrafił kręcić się w kółko, będąc „przylepionym” do koła, które przypominało koło chomika. Jednak będąc nieostrożnym prawie wytrącił naszej pani bardzo drogi aparat. Na szczęście pani złapała w porę aparat, który był już w powietrzu.. W drodze powrotnej wstąpiliśmy jeszcze do kościoła. Widzieliśmy tam masę zwierząt takich jak: kuropatwy, papugi, koguty i wiele innych ptaków. Wycieczka bardzo mi się podobała, cieszę się, że nasza pani od polskiego z nami poszła. Mam nadzieję, że będzie takich wycieczek więcej. Najmniej podobało mi się to, że po przyjściu do domu musieliśmy wysłać naszej pani zdjęcia, które zrobiliśmy. Bardzo mi się nie podobał ten pomysł, ponieważ w moim telefonie nie ma dobrego aparatu i nie robi on zdjęć dobrej jakości. Dodatkowo, przez to, że mieliśmy wycieczkę, byliśmy zwolnieni aż z czterech lekcji! Kończąc wypowiedź stwierdzam, iż była to najlepsza wycieczka na jakiej kiedykolwiek byłem.

 

 

 

Kinga Wszołek

Gdy klasa pierwsza z Gimnazjum im. Ignacego Paderewskiego usłyszała o wycieczce w plener, była mile zaskoczona. Wszyscy uczniowie czekali na nią z wielką niecierpliwością. Nadszedł dzień, którego miała się odbyć wycieczka. Każdy wziął ze sobą aparat i wyruszyli w drogę pod przewodnictwem nauczycielki języka polskiego- Pani Joanny Olender. Celem pleneru fotograficznego miało być zapoznanie się z historią i zabytkami Ursynowa. Jednym z punktów, który zachwycił klasę, był krzyż wzniesiony na pamiątkę powstania styczniowego około stu lat temu. Kolejną niezwykła atrakcją było przejście się wzdłuż alei Kasztanowej i zobaczenie bardo starych drzew. Po tym krótkim spacerze uczniowie udali się podziwiać dąb Mieszka I, mającego ponad 1000 lat. Był to ostatni punkt wyprawy, lecz młodzież nie chciała tak szybko wracać do szkoły. W związku z tym, że  była jesień, nie mogło zabraknąć opadłych liści. Doszło do wielkiej bitwy na z ich udziałem, podczas której zarówno chłopcy jak i dziewczyny świetnie się bawili. Zabawie nie było końca. Niestety trzeba było wracać do szkoły. Droga powrotna również minęła radośnie, ponieważ, gdy klasa mijała kościół, w którym znajduje się hodowla ptaków, postanowiła je obejrzeć. Okazało się ,że przepiękne, kolorowe pawie zostały wypuszczone z klatek i wolno chodziły po terenie parafii. Zwierzęta bardzo spodobały się wszystkim, więc krótki pobyt u ptaków zmienił się w długie podziwianie ich. Niestety trzeba było wrócić do szkoły.

Uczniowie przybyli w świetnych humorach i pełni sił. Czekała ich jeszcze lekcja muzyki, podczas której jeden z uczniów wykonał utwór „Cisza” śpiewając i grając na gitarze.

Zosia Rybak  Plener
Jesień to czas, w którym uczniowie są na ogół przykuci do ławek szkolnych. Wiadomość, że ma być plener fotograficzny zelektryzowała całą klasę.
W pierwszej klasie zadanie to było dużą szansą na pokazanie swoich umiejętności.
Był chłodny październikowy poniedziałek. Słońce co jakiś czas wyłaniało się zza chmur. Wychodząc ze szkoły przy ulicy Lokajskiego, udaliśmy się w stronę osiedla. Zrobiliśmy tam kilka ciekawych zdjęć. Inspiracji było dosyć sporo. Jedną z nich były połyskujące złotawe liście spadające z drzew.
W czasie fotografowania budynków i przyrody, wszyscy żywo rozmawialiśmy.
Podczas wycieczki udało nam się choć trochę oderwać od gwaru panującego na ruchliwych ulicach- udaliśmy się do lasku. Rozegrała się tam wielka bitwa na liście, w której brała udział większość klasy. Myślę, że dla wszystkich jest ona miłym wspomnieniem,
W dalszej trasie spotkaliśmy pewnego pana spacerującego razem ze swoim psem, który trochę się nas przestraszył. Zanim jednak uciekł udało mi się zrobić mu kilka zdjęć. 
W drodze powrotnej zawitaliśmy do ptaszarni za kościołem. Nie było tam wielu ptaków. Mimo to zrobiliśmy tam dużo ładnych zdjęć. 
Po tej wycieczce poznaliśmy kilka nowych miejsc, udało nam się zrobić wiele wspaniałych fotografii, zintegrowaliśmy się i zobaczyliśmy, jak piękny jesienią jest Natolin i jego najbliższe okolice. Uważam, że pomysł wyjścia w plener był ja najbardziej trafiony. Obraz w treści 1
Obraz w treści 2Obraz w treści 3Obraz w treści 4

5 Komentarzy

  • joann.olenderwp.pl
    15 grudnia 2013 - 21:47 | Permalink

    Na pierwszej wycieczce wyszliśmy na czwartej godzinie lekcyjnej. Gdy byliśmy już na powietrzu poszliśmy ulicą Belgradzką w lewo a później skręciliśmy w prawo i poszliśmy do lasku brzozowego. Po drodze prawie wszyscy robili sobie „słit focie”. Gdy już dotarliśmy do lasku pani powiedziała nam, żebyśmy się zatrzymali i zaczęła tłumaczyć, że możemy zrobić różne kompozycje zdjęć. W czasie przemówienia pani gołąb wypróżnił się Jankowi na rękaw płaszcza. Większość osób robiła zdjęcia albo sobie nawzajem albo drzewom więc nie było nawet cienia szansy na różne rodzaje kompozycji. Wracając do szkoły, niektórzy mieli zapchaną całą pamięć w aparacie.
    Drugą wycieczkę zaczęliśmy na godzinie wychowawczej. Wychodząc ze szkoły poszliśmy ulicą Belgradzką w prawo i skręciliśmy na osiedla. Po drodze zauważyliśmy, że liście są bardziej kolorowe, ale za to było cieplej niż na pierwszej wycieczce. Idąc zauważyliśmy duży betonowy blok ze znakiem Polski Walczącej. Pani zrobiła nam tam klasowe zdjęcie. Przeszliśmy jeszcze parędziesiąt metrów między budynkami i wyszliśmy na ulicę Rosoła. Tam poszliśmy prosto i doszliśmy do ulicy Nowo ursynowskiej. Tam dotarliśmy do dębu Mieszko I. Tam pod drzewem było mnóstwo liści. Zrobiliśmy wojnę na liście. Ola została automatycznie zasypana toną liści. Wracając wszyscy wytrząsali z ubrań ostatnie i ukryte listki.
    Przed powrotem do szkoły poszliśmy jeszcze na plac zabaw koło kortów tenisowych na Kasztanowej Alei. Na miejscu mieliśmy przednią zabawę. Gdy w końcu wróciliśmy do szkoły na szóstą lekcję wszyscy żałowali, że wycieczka nie trwała dłużej. Według mnie takie wycieczki są bardzo dobrym pomysłem na spożytkowanie naszej energii. Bardzo mi się na nich podobało i mam nadzieję, że będzie ich więcej. :) Piotr Filipczyński
    joann.olenderwp.pl ostatnio opublikował..31 sierpnia – międzynarodowy Blog DayMy Profile

  • joann.olenderwp.pl
    15 grudnia 2013 - 21:50 | Permalink

    W I klasie wszyscy się cieszyli, że pójdą na wycieczkę. W następnym tygodniu wycieczki poszliśmy do lasku brzozowskiego, pogoda nie za bardzo sprzyjała, aby robić fajne zdjęcia, ale można było zobaczyć, jaka nasza przyroda jest piękna. Wszyscy byli wycieczką zachwyceni, mimo wszystko, robili zdjęcia, co ich najbardziej ciekawiło. W lasku, wyrosły prześliczne kwiaty, liście spadały z drzew, był to przepiękny widok, kiedy się patrzyło jak leci deszcz liści z góry. Było bardzo zabawnie, śmieliśmy się i gadaliśmy. Bardzo mi się podobało, no ale trudno trzeba było już wracać do szkoły. Wszyscy zmęczeni, ukończyliśmy lekcje i poszliśmy do domu. Po tygodniu dowiedzieliśmy się, że znowu idziemy na wycieczkę, tylko, że na dłużej, co było jeszcze bardziej zadowalające. Wybraliśmy się najpierw do alei kasztanowej, widzieliśmy tam dwa krzyże, pani nam o nich opowiadała. Idąc sobie przez aleję, zobaczyliśmy fajny park, który nam się spodobał, pani pozwoliła się w nim przez jakiś czas pobawić, abyśmy się rozluźnili. Było bardzo fajnie, tak jak w dawnych czasach, kiedy chodziliśmy z rodzicami kiedyś na plac zabaw. Potem poszliśmy sobie na mostek i tam robiliśmy zdjęcia całej naszej klasie. Minęło 20 minut, stwierdziliśmy, że przejdziemy się na ul. Nowoursynowską, szliśmy sobie spokojnym spacerkiem i zaciekawialiśmy się różnymi rzeczami. Po lewej stronie stał wielki dąb, który nazywał się Mieszko, istniał już 1000 lat. Potem wstąpiło coś w nas i zaczęliśmy wojnę na liście. Obrzuciliśmy naszą koleżankę liśćmi, zakrywając ja cała. Wtedy było najfajniej. Mieliśmy możliwość wyrzucić z siebie tą radość. Pokazać, jak umiemy się świetnie bawić. Wtedy najbardziej mi się podobało, spędziliśmy najlepsze chwile. No cóż, ale trzeba było przerwać. Czas już mijał, pogoda była świetna. Wracaliśmy się do szkoły, starając się coś jeszcze ciekawego zobaczyć. Gdy już doszliśmy, bardzo nam się smutno zrobiło, że to koniec naszej wycieczki, ale wierzyliśmy, że na pewno jeszcze będziemy na takiej fajnej wycieczce. Było świetnie!-Weronika Paluch
    joann.olenderwp.pl ostatnio opublikował..31 sierpnia – międzynarodowy Blog DayMy Profile

  • joann.olenderwp.pl
    15 grudnia 2013 - 23:09 | Permalink

    W pierwszej klasie zadanie zrobienia zdjęć różnym rzeczom, które znajdowały się na Ursynowie w okolicach Gimnazjum nr 95 było bardzo wyzywające. Dzięki niemu mogliśmy pokazać, ile potrafimy zaobserwować i to sfotografować. Na jednej wycieczce pogoda była przepiękna. Słońce świeciło, a jego promienie nadawały pięknego blasku kolorowym liściom, które w części opadły już na ziemię. Poszliśmy w wiele ciekawych i inspirujących miejsc. Odwiedziliśmy lasek brzozowy, który jest tuż obok naszej szkoły. Rosną tam mniejsze i większe drzewa. Brązowe, żółte i pomarańczowe liście tworzyły tam kolorowy dywan. Z wielka chęcią chodziliśmy po lasku. Poszliśmy także w stronę Kabat. Naszym zadaniem było zrobienie zdjęć miejscom, które nam się podobały i tym, które nie były najciekawsze naszym zdaniem. Widzieliśmy krzyż, różne głazy, murki, bloki i różnorodną roślinność. Naszą uwagę w większości przykuł ogromny stary dąb. Było to drzewo o niewiarygodnych rozmiarach. W środku drzewa umieszczone były betonowe płyty, a po bokach drzewo było podparte metalowymi słupami. Zrobiliśmy sobie tam wiele zdjęć. Potem wszyscy zaczęliśmy obrzucać się garściami liści. Było bardzo zabawnie. Ursynów zwiedziliśmy chodząc alejkami. Doszliśmy do Kościoła, przy którym jest ptaszarnia. Znajduje się tam wiele klatek, gdzie fruwają kolorowe ptaki. Papugi, bażanty, gołębie a nawet pawie mogliśmy w tym miejscu podziwiać. Niektóre z ptaków miało otwarte klatki, by móc pochodzić po wolnej przestrzeni. Po obejrzeniu tych cudownych zwierząt udaliśmy się z powrotem do szkoły. Wstąpiliśmy w między czasie na osiedlowy plac zabaw. Część z nas chwilowo się tam bawiła. Wracaliśmy podobnymi drogami podziwiając otaczająca nas przyrodę.
    Po powrocie do szkoły wszyscy byli bardzo zadowoleni i zachwyceni kolorami jesiennej przyrody. Każdy po powrocie do domu musiał wysłać Pani zdjęcia z naszej plenerowej wycieczki. Wiktoria Łempicka
    joann.olenderwp.pl ostatnio opublikował..31 sierpnia – międzynarodowy Blog DayMy Profile

  • joann.olenderwp.pl
    16 grudnia 2013 - 21:03 | Permalink

    Jesień to czas, w którym uczniowie są na ogół przykuci do szkolnych ławek. Wiadomość, że ma być plener fotograficzny zelektryzowała całą klasę. W 1 klasie pomaga to niektórym w zrealizowaniu swoich planów na przyszłość.
    Wyruszyliśmy na wycieczkę z uśmiechem na twarzy i z aparatem w ręku. Piękne błękitne niebo ślicznie pasowało do zdjęć i poprawiało humor wielu uczniom. Robiliśmy zdjęcia wszystkim pięknym, historycznym, a nawet zabawnym rzeczom z czego potem mieliśmy wysłać je pani. Przechodząc przez nasz Natolin, pani poprosiła, abyśmy zerknęli na ptaszarnie, która była akurat po drodze.
    Ptaków było bardzo wiele odmian, jednak nie pamiętam ich wszystkich. Znajdowały się tam: papugi, bażanty, pawie i gołębie.
    Jak to bywa jesienią jest bardzo dużo liści. Zaczęła się wojna na liście. Barwy tych pięknych zielono-czerwonych płatków drzew cudownie migotały na tle krajobrazu- lasku dębowego.
    Udało mi się zrobić naprawdę wiele dobrych zdjęć. Był to także bardzo miły ranek. Dziękuje pani za wycieczkę i myślę, że nie tylko ja ale także większość klasy zaczeka na następną tak samo kolorową przygodę. Bardzo mi się podobało na wspólnym wyjściu.
    Zosia Cukierska
    joann.olenderwp.pl ostatnio opublikował..31 sierpnia – międzynarodowy Blog DayMy Profile

  • joann.olenderwp.pl
    18 grudnia 2013 - 05:15 | Permalink

    Warsztaty teatralne które odbywały się w mojej szkole były : ciekawe , interesujące i pomysłowe . Moim ulubionym ćwiczeniem było chodzenie po pokoju w różnym tempie i zwracanie uwagi na inne osoby . Minusem warsztatów były niekorzystne godziny zajęć. Z tego powodu nie mogłem brać udziału we wszystkich spotkaniach do końca . Chciałbym serdecznie podziękować pani Dorocie Ogrodzkiej, prowadzącej warsztaty, za poświęcony nam czas i chęci przyjścia do naszej szkoły .

    Z poważaniem
    Igor Rafalski
    joann.olenderwp.pl ostatnio opublikował..31 sierpnia – międzynarodowy Blog DayMy Profile

  • Odpowiedz na „joann.olenderwp.plAnuluj pisanie odpowiedzi

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


    *

    Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

    CommentLuv badge
    css.php