Slang

Jak często nasi rodzice nie rozumieją co mówimy. Mowa zmienia się, ewoluuje, sprawia wrażenie żywej i często trudno za nią nadążyć. Słowa pojawiają się i znikają, zmieniają znaczenie. To co wczoraj było trendi/jezzi? dzisiaj jest już passé.

Słowniczek młodzieżowego  slangu :

Syto

Określenie wyrażające zadowolenie, siłę jakiegoś zjawiska, podziw,

YOLO

Skrót od słów: You Only Live Once oznaczających Żyje się tylko raz. Często traktowane jako wytłumaczenie do robienia rzeczy głupich i niebezpiecznych zwłaszcza przez młode osoby.

obczaj

zobacz

 Nara

znaczy cześć ale na pożegnanie

3-2-1 (napój alkoholowy)

Popularny wśród punków napój alkoholowy, powstający ze zmieszania 3 win, 2 piw i 1 dwulitrowej coli. Najczęściej są to produkty najtańsze

3GB

mówimy tak o osobie dosyć pulchnej, albo o czymś mające duże rozmiary w stosunku do naszej osoby lub (tu o rzeczach) w stosunku do rzeczy bardzo podobnej.

Wywiad z panią Jadwigą Kurant

Jadwiga Kurant jest wybitnym choreografem specjalizującym się w tańcach kujawskich, reżyserem przedstawień nawiązujących do kujawskich tradycji, jest też znawczynią kujawskiego folkloru. Pisze scenariusze kujawskich widowisk. Dodać trzeba, że kocha Kujawy, na których się urodziła, wychowała i mieszka. Nie bez znaczenia jest również to, że jest osobą obdarzoną charyzmą: czegokolwiek w dziedzinie folkloru się podejmie, temu nadaje wspaniały kształt artystyczny.
(
Jerzy Rochowiak WOAK w Toruniu)

Jak długo zajmuje się Pani folklorem ?

Urodziłam się w Lubaniu, we wsi leżącej na Kujawach Nadwiślańskich i wychowana zostałam zgodnie z panującą tu tradycją. Folklor to obyczaje ludu żyjącego w tym regionie ,to zwyczaje
i obrzędy rodzinne, polne także gwara , muzyka, poezja, strój
i taniec. Dlatego na zadane pytanie odpowiem-folklorem zajmowałam się od zawsze. Wszak od dziecka uczono mnie obowiązujących tu norm życia codziennego i zachowań w dni świąteczne. Biegałam jak wszystkie dzieci „za kozą”, bałam się „Herodów”, oblewałam z dzieciakami wodą podczas wielkanocnego dyngusa, „chodziłam w przebierańcach”  itp. Zawsze mama zabierała mnie na wesela i inne uroczystości rodzinne lub spotkania sąsiedzkie.
W szkole rozpoczęła się wspaniała przygoda z tańcem. Moja pierwsza wychowawczyni, piękna pani Zofia Kosmalewicz zorganizowała grupę taneczną, która uświetniała występami, uroczystości szkolne i środowiskowe w remizie strażackiej. Tańczyliśmy wtedy dziewczęta w strojach szytych z bibułki(krepiny), zaś chłopacy
we własnych ubrankach, często nawet na boso, bo nie wszyscy mieli buty. Uwielbiałam te występy. Kiedy podjęłam pracę jako nauczyciel w szkole podstawowej, ówczesny kierownik szkoły
pan Marcinkowski z uwagi,  że byłam najmłodsza w gronie nauczycielskim, polecił mi przygotować z dziećmi poloneza na rozpoczęcie roku szkolnego. Uczyniłam to chętnie, ale zapragnęłam jednocześnie wiedzieć więcej o tańcach kujawskich i nie tylko. Dlatego w tym właśnie okresie ukończyłam kolejne kursy choreograficzne, by móc pracować jako wykwalifikowany i przede wszystkim więcej umiejący instruktor tańca. Dawniej tańczono na wsi nie dla popisu i  oklasków, ale musiała być ku temu okazja np. wesele, dożynki, podkoziełek, majówka itp. Dlatego postanowiłam określone tańce pokazywać w widowiskach scenicznych, w których zespół nie tylko tańczył, ale też śpiewał, prowadził dialogi, pokazywał różne sytuacje sceniczne wzbogacając przez to swoją
i widzów wiedzę o regionie. Zawsze lubiłam przebywać w otoczeniu dzieci. Kochałam pracę w szkole, ale kiedy odeszłam na emeryturę i okazało się, że mogę robić to co mnie interesuje i sprawia mi przyjemność, cały swój wolny czas poświęcałam na pogłębianie wiedzy o Kujawach. Mogłam prowadzić zespoły folklorystyczne, jeździć na konsultacje, uczestniczyć w obozach, festiwalach, pisać o kulturze regionu itp

Była to dla Pani największa pasja?

Zdecydowanie tak. Im dłużej pracowałam z zespołami, tym bardziej zdawałam sobie sprawę, że wciąż jeszcze zbyt mało wiem. Poszukiwanie odpowiedzi na różne pytania absorbowało  moje myśli i pochłaniało czas. Zespół był zawsze na pierwszym miejscu, musiałam znaleźć czas na próby i występy. Prosiłam też koleżanki z pracy, które pomagały mi opiekować się dziećmi podczas różnych wyjazdów np. do Kielc, Szczecina czy Rumunii, choćby codziennie na występ, często w nie najlepszych warunkach obozowych, trzeba było dziewczynki umyć, uczesać w warkocze i zawiązać po dwie kokardki.

Żyłam tym i cieszyłam się z każdego osiągnięcia, z każdej nagrody razem z dziećmi. Gdziekolwiek nie pojechaliśmy „Przytupy”, „Dzieci Kujaw” czy później „Kujawy Nadwiślańskie” podbijały serca widowni i jurorów. Istotnie, folklor to moja pasja i wielka przygoda, która jeszcze się nie skończyła. Mimo że nie prowadzę własnego zespołu jeżdżę nadal np. do Mazowieckiego Domu Kultury w Warszawie, gdzie odbywają się zajęcia dla studentów – instruktorów tańca. Współpracuję również z okolicznymi zespołami folklorystycznymi. Zapraszana jestem często do jury podczas festiwali folklorystycznych.

Zespoły, prowadzone przez Panią odnosiły na scenie liczne sukcesy…

Zacznę od „Lubanioków” i „Przytupów”. „Lubanioki”, to grupa wielopokoleniowa, która zawiązała się w Domu Kultury w 1968r. Od najstarszych jej członków tj. p. Jadwigi Przekwas, p. Stanisławy Stachowskiej, p. Stefana Dębczyńskiego i innych uczyłam się autentycznego tańca i obyczajowości. Oni też zdobyli pierwszą nagrodę dla zespołu na Festiwalu Folkloru w Płocku. Nie sposób jest wyliczyć w krótkim wywiadzie wszystkich sukcesów. Najwyżej cenię sobie dwukrotnie zdobyte „Złote jodły” na festiwalu Międzynarodowym w Kielcach oraz dwukrotnie zdobyty tytuł laureata na Ogólnopolskim Festiwalu Dzieci i Młodzieży w Gorzowie Wielkopolskim. Dzieci w nagrodę uczestniczyły między innymi w Międzynarodowym Festiwalu zorganizowanym przez UNICEF w Rumunii, wyjeżdżały na Białoruś i do Francji, co w dawnej polskiej rzeczywistości było wielkim wyróżnieniem.

Napisała Pani trzy książki poświęcone folklorowi: „Folklor taneczny Kujaw. Taniec Ludowy”, „Radosne dzieciństwo. Gry
i zabawy kujawskich dzieci”, „Obrzędy i zwyczaje ludowe na Kujawach. Widowiska sceniczne i plenerowe”…

Jeśli chodzi o pisanie, to z natury rzeczy mam umysł ścisły. Nigdy nie lubiłam pisać i nie odważyłabym się nawet marzyć o napisaniu książki, ale zaczęło się zupełnie przypadkowo. Kiedy pracowałam
w Brześciu Kujawskim tamtejszy ksiądz proboszcz zdecydował się wydawać lokalne czasopismo „Siew Brzeski” i zaproponował, bym zechciała napisać cykl artykułów związanych z kulturą ludową Kujaw. Początkowo nie wyraziłam zgody, ale kiedy zapewniał, że on „to” poprawi podjęłam pierwsze próby opisania zwyczajów zapustnych. W efekcie końcowym ksiądz stwierdził, że nie ma co poprawiać i „to się dobrze czyta”. Tak powstał np. cykl artykułów opisujących wesele kujawskie. Natomiast książki, których tytuły wcześniej wymieniłyście zostały napisane już z chęci pozostawienia dla przyszłych instruktorów czy nauczycieli materiałów, z których mogliby czerpać wiedzę i wskazówki realizując np. hasła „Małych Ojczyzn”, by potrzebne im treści mieli w zasięgu ręki, a nie szukali w literaturze źródłowej, której zawsze odczuwałam chroniczny brak. Dlatego też książki te prócz wiedzy ogólnej zawierają również wiedzę praktyczną popartą wieloletnim doświadczeniem. Marzę o tym, by książki nie zalegały na półkach, ale stanowiły materiał poznawczy i inspirujący do twórczego myślenia o naszym kujawskim regionie.

Dziękujemy bardzo za rozmowę.