Mój TOP 10 polskich reżyserów

Chyba każdy film, jaki obejrzałam w jakiś sposób wpłynął na moje życie. Jedne sprawiły, że zaczęłam inaczej patrzeć na świat wokół mnie, inne po prostu dały mi powód do śmiechu czy wzruszeń. Ich reżyserzy doskonale wiedzą jak poruszyć nawet najbardziej skrywane uczucia wywołując w widzach skrajne emocje.

Trudno jest mi stworzyć ponumerowaną listę najlepszych polskich reżyserów (znów pragnę zaznaczyć, że jest to mój subiektywny wybór), dlatego ich nazwiska podane będą w przypadkowej kolejności. Na pewno żadna z tych osób nie jest mi obojętna, dlatego znalazła się na mojej liście TOP 10 polskich reżyserów.

  • Małgorzata Szumowska („33 sceny z życia”)*
  • Roman Polański („Pianista”)
  • Andrzej Wajda („Katyń”)
  • Władysław Pasikowski („Pokłosie”)
  • Wojciech Smarzowski („Wesele”)
  • Tomasz Wasilewski („W sypialni”)
  • Juliusz Machulski („Ile waży koń trojański?”)
  • Maciej Pieprzyca („Chce się żyć”)
  • Agnieszka Holland („W ciemności”)
  • Patryk Vega („Pitbull”)

_________________________________________________

* – w nawiasie podany jest film reżysera, który jest dla mnie szczególnie ważny.

Dzień jak co dzień?

Celina Chmura, lat 30. Na ręku niebieska opaska dawcy i wytatuowany znak nieskończoności. Coraz bardziej czuje, że jej młodzieńcze ambicje nie pokrywają się z otaczającą ją rzeczywistością. Męczy się w Warszawie. Po chwili relaksu na siłowni i w SPA czeka ją kolejna nudnawa impreza promocyjna w firmie. Kiepskie żarty prowadzącego mieszają się z zawistnymi spojrzeniami kolegów z pracy. Dzień jak co dzień.

Lato na wsi. Krzyki bawiących się dzieci budzą odsypiających sobotnie wesele muzyków. W kuchni dziwnie smutna kobieta przygotowuje obiad dla siedzących przed telewizorem przyjaciół. Przed chwilą sprawdzali oni czy pędzony w szopie bimber nadaje się już do picia. Dzień jak co dzień.

I tylko w pokoju obok, w trumnie na stole leży ciało zmarłej niedawno dziewczyny…

„Przedtem, potem” Edyty Sewruk to zawieszona między dwoma światami historia o przemijaniu. Niby nic takiego, w końcu temat ten poruszany był przez twórców setki razy. W tym przypadku reżyserka podjęła go jednak z zupełnie innej strony.

Krótki, 30-minutowy film zrealizowany w ramach programu „Trzydzieści minut” Studia Munka w dość nietypowy sposób daje nam możliwość zastanowienia się nad sztandarowym pytaniem o to, co jest w życiu naprawdę ważne. A odpowiedzi na nie w filmie nie brakuje. Nie trzeba być niezwykle uważnym widzem, aby usłyszeć w głosie na pozór zadowolonej z życia Celiny niepewność, a także tęsknotę za rodzinnym domem. Wymarzony powrót okazuje się jednak ciężką do połknięcia pigułką. Dziewczyna, niczym antyczny chór obserwuje znane otoczenie, komentując każdy krok domowników. Spotyka się przy tym z obojętnością bliskich, którzy tylko pozornie nie zwracają na nią uwagi zaabsorbowani swoimi codziennymi sprawami. I choć zderzenie z nieidealną rzeczywistością jest dla Celiny bardzo bolesne, to jest to dopiero początek tragedii, z którą przyjdzie jej się zmierzyć w rodzinnych stronach…

Najbardziej tajemniczą i zarazem symboliczną postacią w całym filmie jest kreowana przez Małgorzatę Pieczyńską Teresa. Stojąc samotnie w oknie zdaje się być kompletnie obojętna na działania innych domowników, a swoją uwagę poświęca jedynie zagubionej w nowej rzeczywistości Celinie. I do końca nie wiadomo, czy spokój wywołuje u niej różaniec zawieszony na nadgarstku, czy też może myśl o tajemnicy, którą skrywa?

Wykorzystany przez Sewruk w fabule „Przedtem, potem” oniryzm daje bardzo szerokie spojrzenie na poruszany problem przemijania i pożegnania. Ciekawe ujęcia  pozwalają widzowi płynnie przenosić się między dwoma światami. Tym samym ma on możliwość skonfrontowania wartości, które rządzą ukazanymi płaszczyznami i wyboru tej drogi, która być może zaprowadzi go do szczęśliwego końca. Pytanie tylko, którą opcję wybrać?

Serwus!

Miło jest mi powitać Was na moim blogu.

Mam nadzieję, że moje wpisy staną się dla Was inspiracją do zagłębienia się w magiczny świat filmu. Zaznaczam od razu, że wszystkie teksty to moje opinie i nie musicie się nimi sugerować. W sztuce filmowej najciekawszy jest dialog prowadzony na wszystkich płaszczyznach, dlatego zachęcam Was do wymiany myśli i komentowania moich recenzji. Jestem ciekawa Waszego spojrzenia na podejmowane przeze mnie tematy.

Tymczasem :)