Tyle roboty!

No wiec z lekkim opóźnieniem, ale jestem. Najlepsze teledyski wg mnie:

Adele – One and only.To chyba nie jest oryginalny teledysk, i nie wiem, czy ma jakąś wartość filmową, że tak powiem, ale oddziaływuje na mnie niesamowicie :D Jest taki uroczy i pozytywny, że uśmiecham sie za każdym razem i świetnie pasuje do melodii. Piekny!

YouTube Preview Image

Moby – Why does my heart fee so bad. Wzruszający, tak samo jak Green Day – Wake me up when September ends. Oba są smutne i wg mnie reprezentują dosyć dobrą prace operatora i montażysty. No i oczywiście połączenie z muzyką, och ach <3

YouTube Preview Image

Bjork - All id full of love. Po prostu dlatego, że jest zaskakujący i idealnie pasuje do muzyki, rytmu i klimatu. Mimo że jakiegoś wielce mądrego przesłania nie ma, jest fajny.

Nickelback - Savin me. Mój zwycięzca pod względem przekazu. Jak oglądałam po raz pierwszy, byłam w szoku. Może troche komercyjny, ale na pewno mądry i skłania do przemyśleń.

YouTube Preview Image

Witaj maj…

Heeeej. Jak mija dzień? Majówka? :D

Ja musze ponadrabiać maaaaaaasę zaległości i niesamowicie mnie to irytuje… No ale cóż, do roboty! Wrzucam zdjęcia, które zrobiłam jabłonce u mnie przed domem (nikt nie chciał mi zapozować :c ). Poczytałam o planach filmowych i myślę sobie, że często róznica miedzy nimi wynika z subiektywnej opinii. No ale tak z grubsza wiem na czym rzecz polega i prosze:

Perspektywa ptasia   >>>>   04052014130

Plan ogólny  >> >> >>           04052014133

Perspektywa żabia   >>>>> 04052014127

 

Zbliżenie      >>> >>>  >>>> 04052014125

 

 

Nooo, to tyle. Mam mnóstwo rzeczy do zrobienia (m.in, ten głupi scenopis…), więc zmykam i do zobaczenia! :)

Co zostało…

Jutro kończymy moduł, a więc piszę co mi tam jeszcze pozostało do zrobienia, żeby nikt sie nie czepiał :D

Definicja filmu? Nie lubie za bardzo poetyckich (paradoks, bo wiersze kocham :p), ale też takich żywcem z wikipedii. Powiedziałabym, że dla mnie film to zobrazowanie swoich myśli, lęków, marzeń, wzruszeń. Cudowne jest to, że może służyć do tego mnóstwo różnych środków wyrazu: muzyka, sceneria, montaż, gra aktorów,  odpowiednie ujęcia, budowanie właściwego tempa i klimatu filmu, światło.. To znacznie poszerza odbiór i sprawia, że możemy lepiej zrozumieć uczucia reżysera, niż gdyby miał opowiedzieć samą fabułę. Z drugiej strony mnogość możliwości stawia twórcę filmu przed ciężkimi decyzjami. Ale jeżeli podejmie je odpowiednio, osiąga niesamowity efekt :)

Hmm, krzyżówka, quiz i karta pracy zrobione, parę nowych faktów przyswojonych, troche nowych filmów do listy „do obejrzenia” dopisanych. No to chyba mogę lecieć. Bo nastrój mam dzisiaj taki, że zaraz otoczę się muzyką, kocem i moim pachnącym, papierowym pamiętnikiem. Dobranoc!

 

Polskie kino?

„ A w filmie polskim, proszę pana, to jest tak: nuda… Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. Taka, proszę pana… Dialogi niedobre… Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje.” – „Rejs” Marka Piwowskiego.

Czy ja się z tym zgadzam? Hm. Ciężko powiedzieć. „Rejs” jest dla mnie w ogóle bardzo specyficznym filmem, naprawde, nie wiem, co autor miał na mysli ;) Może pokazanie właśnie paranoi polskiego kina? Że nic sie w nim nie dzieje, że o niczym nie mówi? W takim ujęciu słowa Mamonia (bo zdaje się, że to on mówił) miałyby fajny, autoironiczny charakter. To mi się podoba! :D

Pierwsze co mi się nasuwa słysząc hasło: „polski film”, to jakaś tragedia… Nie lubię, z reguły mi się nie podobają, jakoś nie trafiają do mnie nawet te rzokomo „najlepsze” produkcje. Jednak, gdyby się chwilę dłużej zastnowić, jest szereg filmów, który pozytywnie mnie zaskoczył. Wystarczy trochę dokładniej poszukac a nie lecieć na łatwiznę po tych najsławniejszych i najgłośniejszych.

Podobała mi się adaptacja Dziadów „Lawa”, Pierwsza Miłość Kieślowskiego, Ballada o kozie, Seksmisja, Schody, Kamienie na szaniec, Jestem zły, Życie jako śmiertelna historia przenoszona drogą płciową, Usłyszcie mój krzyk, Czarny Czwartek, Cześć Tereska, Chce się żyć, Czterej Pancerni i Pies (ach, te seriale..) i pewnie znalazłabym dużo więcej, gdybym jeszcze trochę pomyślała.

W każdym razie nie jest tego tak mało.

Podsumowując, jeżeli chodzi o mnie: kino polskie tak, ale tylko określone, porządne produkcje, które trafiają do mnie i przebijają się przez ścianę mojej niechęci. A więc muszą być naprawdę dobre i inteligentne :)

Miłego wieczorka! :D

 

Top Tenka Reżyserów

Ech. Wchodzę tu (z bólem) ponownie. Teraz mam zrobić listę dziesięciu reżyserów, których najbardziej cenię… Będzie to trudne, bo serio nie oglądam dużo filmów. Nie wiem trochę, co ja robie na tym kursie… ;) Ale cóż, są przede mną wyzwania, które bede pokonywać i pewnie przynajmniej otrzaskam się troche z wiedzą filmową :P

Reżyserowie nie będą ustawieni od najlepszego do najgorszego, w żadnym wypadku. Po prostu ich wymieniam, juz samo to stanowi dla mnie problem, bo nie znam dobrze twórczości żadnego z nich tak naprawde.. ;)

Soł.

  1.  Julek Machulski. Za Va Bank, Va Bank Ripostę (cudowne <3), Seksmisję i Kilera.
  2. Clint Eastwood. Jako aktor i reżyser, zwłaszcza za Gran Torino.
  3. James Cameron. Titanic i Terminator, ale nie Avatar.
  4. Andrew Adamson. Za bajki mojego dzieciństwa, czyli Shrek i Opowieści z Narnii.
  5. Julian Shnabel. Głównie za Motyla i Skafander.
  6. Krzysztof Zanussi. Za film, który mnie nudził, ale jakoś bardzo poruszył. Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową.
  7. Hmm… 
  8. Walt Disney. Tu chyba nie trzeba nic dodawać :D
  9. Rob Rainer. The Bucket List.
  10. Cudowny Richard Curtis za wszystkie najlepsze komedie romantyczne!

Jakoś dałam rade ;) teraz już umykam stąd, wzywa mnie cudowny, nie-wirtualny świat. Bless :*

Uhuhu…

Nigdy w życiu nie miałam potrzeby pisania bloga… Mam w sobie coś takiego, że zawsze wolę bardziej tradycyjne rozwiązania – pisze papierowy pamiętnik, a różnego rodzaju wypracowań do szkoły nie wysyłam mailem, a przynoszę na kartkach, jak Bóg przykazał.. ;) Jak zastanawiałam się w zeszłym roku, jaki kierunek studiów wybrać i bez wątpliwości niemal wybierałam polonistykę, wiedziałam, że ciężko będzie później z pracą. Mój wujek informatyk, powiedział mi wprost:

- A nie możesz zarabiać na życie pisząc bloga?    –> (bo to takie oczywiste..)

W każdym razie nigdy tego nie próbowałam, i teraz nie jestem do końca swobodna wiedząc, że ktoś będzie mógł to przeczytać. Układam jakieś takie mądrzejsze zdania i w ogóle, a na swoich kartkach nie muszę się troszczyć o język, ortografię, przekleństwa, sens. Ważne, że ja wiem, co czuje i co mam na myśli :P

Dobra, do rzeczy. Zostałam troche zmuszona do założenia tego cudeńka ze względu na kurs filmoteki… zapisując się, nie sądziłam, że będą wymagać ode mnie takich bzdur.. No ale zobaczymy, co przyniosą kolejne miesiące kursu, może polubię tę formę i spełnia się marzenia mojego wujka?

Ps. Nie wiem, o czym się pisze na blogach – mój chyba będzie jedyny w swoim rodzaju ;) Buzi!