"Nowość nie jest zawsze nowatorska" – Zbigniew Waydyk

„Młodzieżowa szkoła dziennikarstwa”

Jako taki element kończący postanowiłam wybrać projekt, którego nazwę zamieściłam wyżej, a który uzyskał wyróżnienie w ogólnopolskim konkursie na najciekawszy projekt. Ja nie brałam w nim udziału, ale dużo przyglądałam się pracy, którą moi znajomi we wszystko, co było z nim związane włożyli…

Postanowiłam wziąć przykład z Wioli, ogarnąć informację z karty projektu i innych blogów i w punktach rozpisać wyniki uczniowskiej pracy.

 

Osiągnięcia:

  • wyróżnienie w ogólnopolskim konkursie „Projekt z klasą”
  • poszczególni uczniowie potrafią składać gazetkę
  • a nawet pisać dobre artykuły

 

Trudności:

  • zahamowanie lenistwa, problemy z dotrzymywaniem terminu
  • braki informacji do przy poszczególnych pracach

 

Otrzymana pomoc:

  • motywacja znajomych czy nauczyciela prowadzącego projekt – a to bardzo przydatne, kiedy opadają ręce!
  • korespondowanie z innymi biorącymi udział w projekcie

 

Nauka:

  • składanie gazety na makietach
  • prowadzenia bloga
  • terminowości i pokory , co jest bardzo ważne dla każdego dziennikarza

 

Wnioski:

  • warto czasem się uciszyć i posłuchać rad innych, a nie tylko uparcie dążyć do celu, popełniając błędy, których dało się uniknąć
  • każdy reporter na większość uroczystości powinien zabierać ze sobą fotoreportera – dzięki niemu czytelnicy mają pełniej zobrazowane wydarzenia
  • terminy to rzecz święta

 

„A czy znasz Ty bracie młody swoje ziemie?”

Moim zdaniem – był to najciekawszy projekt w przeciągu tego roku szkolnego.

 

Osiągnięcia:

  • znacznie poszerzenie się wiedzy o miejscowej historii i folklorze
  • zapoznanie się z kultywowanymi tradycjami

 

Trudności:

  • brak cierpliwości przy wykonywanie różnorakich zadań, jak chociażby przy darciu pierza
  • chęć do uczęszczania na poszczególne warsztaty

 

Otrzymana pomoc:

  • mnóstwo zdjęć i nagrań z warsztatów
  • ciekawe przeprowadzanie zajęć, możliwie zrozumiałym językiem

 

Nauka:

  • nabyte umiejętności to m. in. darcie pierza, pieczenie chleba, rzeźbienie glinianych naczyń
  • docenione zostało to, co dla każdego młodego człowieka powinno być fundamentem pochodzenia
  • wykorzystywanie TIKu w praktyce, np. przy tworzeniu prezentacji multimedialnej

 

Wnioski:

  • warto promować kulturę okolic
  • dawne zwyczaje mają ciekawe zastosowania w dzisiejszym życiu codziennym
  • folklor wcale nie musi być nudny!

 

 

Dnia 1.06.2012 roku odbyła się III odsłona Festiwalu Projektów 2.0.

Projekty które zostały na niej zaprezentowane to:
„Gmina Dębno” – przewodnik w języku angielskim,
„Jak świętujemy Euro 2012 w Polsce?” – projekt pod patronatem National Geographic Polska,
„LIP DUB- the latest youth craze on the internet”
„Jak będziesz świętować EURO 2012 w swoim miejscu na Ziemi”
Międzyprzedmiotowy projekt „Powietrze” (z cyklu projektów pt. „Żywioły”)
Projekt „Moja mała ojczyzna”

 

Festiwal był prowadzony przez uczennice klasy II b: Sandrę Sabat i Magdalenę Jaremę.
Nie była to pierwsza taka uroczystość, którą dziewczyny prowadziły.

Opiekunem czuwającym nad przebiegiem Festiwalu była Wioletta Rafałowicz.

Wszystko wyświetlane było na rzutniku oraz pokazywane na przygotowywanych przez uczniów prezentacjach.

 

„I przyjdzie dzień radosny…” – Janusz Leon Wiśniewski

Tym zdaniem pięknie można zaakcentować zakończone działania w ramach projektu przedstawionego w tytule notki. By uczcić owoce pracy zorganizowano nawet wspólne podsumowanie pracy. Podczas całego spotkania mówiono o zanikającym polskim folklorze i o sposobach na promowanie go.

Od listopada 2011r. uczniowie wraz z nauczycielami podzieleni na tymczasowe grupy realizowali różne zadania, jak np. przedstawione w poprzedniej notce darcie pierza. Wszyscy dzięki temu dotknęliśmy dawnych zwyczajów, muzyki, sztuki,  a nawet tradycyjnej gastronomii.

 

Początek spotkania zajęło przedstawienie prezentacji, która opowiadała o efektach pracy w tym roku szkolnym. Wszytko oczywiście związane było z projektem… Następne były występy artystyczne. Swoimi umiejętnościami popisały się panie, które uczyły nas darcia pierza, ale nie tylko. Również koło teatralne, które przygotowało skecz i Daria Kurek, zwyciężczyni konkursu recytatorskiego. Spotkanie uwieńczono posiłkiem na wzór tradycyjnej polskiej kuchni.

28 marca 2012r. to dla wielu uczniów był dzień zdecydowanie „luźny”. Głównie z powodu rekolekcji, które odbywały się w tamtym czasie w porannych godzinach. Jednak parę osób brało udział w warsztatach darcia pierza.

Jedną z tych osób byłam ja i muszę przyznać – bawiłam się doskonale. Darcie pierza to praca dość czasochłonna i trzeba być przy niej bardzo ostrożnym. Nie mogłam nawet brać głębszych oddechów czy się śmiać! Dlaczego? Bo drobinki piór zaczynały latać dookoła nas i brudzić wszystko sobą po drodze.

W międzyczasie panie prowadzące warsztaty opowiadały nam o zwyczajach związanych z tą czynnością, śpiewaliśmy razem z nimi różne dawne przyśpiewki (jednej nawet nauczyłyśmy się na pamięć!), a także wspominano dawne życie na polskich wsiach, które na przestrzeni lat – wbrew pozorom – bardzo się zmieniło. Po miło spędzonym czasie udaliśmy się na poczęstunek.

więcej informacji o warsztatach można znaleźć tutaj, za to tutaj jest cała galeria zdjęć z owych zajęć.

Z samego początku, muszę przyznać, że projekt przedstawiony w tytule postu nie wywoływał we mnie pozytywnych skojarzeń. Przed oczami miałam wtedy typowo wiejskie zajęcia, dla mnie wiejące nudą. Jednak z czasem zmieniłam stosunek do projektu. A wystarczyło tak niewiele…

W zeszłym tygodniu na Pierwszy Dzień Wiosny zorganizowano Festiwal Projektów 2.0, na którym przedstawiono owocne efekty trwających jeszcze projektów. Między innymi tego, którego nazwa widnieje w tytule notki. W związku z nim zorganizowano wystawę naczyń glinianych tworzonych przez uczniów na warsztatach kilka miesięcy wcześniej, a także przedstawiono prezentację z tym związaną.

Prócz tego w ramach projektu ”A czy znasz Ty, bracie młody, swoje ziemie?” były kolejne warsztaty. Ja byłam tylko na drugich, prowadził je pan Edmund Zioła wraz z kapelą Dębniacy.

link

Dzięki nim dowiedziałam się chociażby, że moje miasto ma swój strój ludowy. Szok. Mijając już to, jak mnie to zaskoczyło, muszę przyznać, że mi się spodobały. Szczególnie kobiece. Składały się z surduta, fartuszka (na nim znajdowały się symboliczne dla Dębna kolory, tj. żółty, zielony, brązowy i niebieski), białej bluzki, czerwonych korali, czerwonych butów i spódniczki.

Pan Edmund dużo opowiadał nam o folklorze naszego regionu, jak również o swojej pracy. Pochwalił nam się również, że łącznie z naszymi warsztatami to 142. (!) występ kapeli. Byłam pod niesamowitym wrażeniem, szczególnie, że nie występowali tylko w Polsce. Między innymi na Festiwalu Folkloru w Brukseli. Jedno wielkie: wow. W sumie nie dziwota, skoro mają takie ciekawe piosenki. Kilka z nich nam zaprezentowali. Fragment jednej z nich – tej, która nam najbardziej przypadła do gustu – nawet sobie zapisałam.

„Gorzkie życie Polaków, bo cukier wciąż drożeje”

Poza tym w zeszłą środę, zaraz po rekolekcjach, mieliśmy kolejne ciekawe warsztaty związane z tym projektem. Mianowicie… Darliśmy pierze. Dziewczęta ubrały się w fartuszki, pozakładały chustki na głowy i darły pierze, ewentualnie robiły zdjęcia. Bawiłyśmy się świetnie. Panie z Cychr opowiadały nam o dawnych zwyczajach związanych z tym właśnie. Po zakończonych warsztatach udaliśmy się na słodki poczęstunek. W międzyczasie, wraz z Wiolą, nauczyłyśmy się jednej z przyśpiewek. Było naprawdę magicznie…

Jak minął Wam pierwszy semestr? Nam pomyślnie, trzeba przyznać. Powoli przyswajaliśmy sobie pracę z różnorakimi technologiami, uczyliśmy mądrze obchodzić się z Internetem. A to w końcu bardzo ważne. Teraz biologia z tablicą multimedialną czy geografia przy wykorzystaniu ukochanych przez nas, uczniów, serwisów takich jak YouTube czy Wikipedia, to norma.

Co dalej, hm? Co teraz? Teraz projekty! W mojej szkole jest ich tyle, że nawet nie spamiętałam, jednak społeczność blogowa zajmuje się czterema. Dość obszernymi. Szczególnie podobał mi się tytuł trzeciego z nich („Gdzie ci mężczyźni, „orły,sokoły, herosi”?”). Jednak teraz chciałabym wspomnieć o innym, a raczej określić Wam jego cel.

Cyberprzemoc. Temat powinien być znany. W końcu tak często możemy stać się jej ofiarą, mimo zabiegania o prywatność. Jednak nie mamy wpływu na to, co na forach, portalach społecznościowych itp. wypisują o nas inni. Przykre, prawda? Przecież nikt z nas nie lubi wysłuchiwać (bądź czytać) nieprzyjemnych słów o sobie, które często mijają się z prawdą.

W celu zapobiegania temu w naszej szkole pewnego dnia zorganizowano spotkanie z kuratorem. Każdy z uczniów mógł dowiedzieć się czegoś nowego o ciągle poszerzającym się zjawisku, jakim jest cyberprzemoc. W spotkaniu uczestniczyli wybrani przez wychowawców uczniowie. Bardzo wielu z nich było zadowolonych z rozmowy. Muszę przyznać, mnie też ciekawią efekty, które z czasem pokaże czas w trakcie realizacji projektu…

No siema.

Tak jak przypuszczałam – udało się! Gimnazjak zostanie po raz kolejny wydrukowany na papierze gazetowym. Ostatnio pisałam nawet, że moje roześmiane zdjęcie widniało na jednej ze stron.

Dziękuję za każdy oddany głos!

LISTA LAUREATÓW

Właśnie… Jak odpowiedzieć na to pytanie, bo ja – szczerze – nie mam pojęcia. To chyba zalezy od punktu widzenia. Można to robić na naprawdę różne sposoby zaczynając od opowiadań i pamiętników, a kończąc na poradach do gier.

Serwerów blogowych jest całkiem sporo, ale ja ostatecznie (I NIE ZMIENIĘ ZDANIA, AMEN) jestem wierna Onetowi. Mam na nim wszystkie swoje poczty (chyba aż cztery) i nie zamierzam nigdy z niego rezygnować. A tak już wracając do blogów… Ich podręcznikowa definicja brzmi tyle, co „internetowy pamiętnik”. I do tej pory często tak jest.

Czy posiadam swojego bloga? Oczywiście! Wyżalam się na nim całemu światu, który ma moje zapiski głęboko i szeroko, co całkiem mnie cieszy. Bo co by było, gdyby ktoś ze znajomych przeczytał tam coś nieprzychylnego o sobie? Na pewno wynikła by z tego nieprzyjemna sytuacja. Dlatego między innymi nie podam Wam adresu. Za dużo byście się dowiedzieli o moim życiu osobistym i codziennych trudnych sprawach (hahahahahahaha). A tak poza tym, to kiedyś Wam pisałam o blogach, w których jestem współautorką…

A jakie jest Wasze zdanie na temat blogów?

Po raz kolejny organizowany jest konkurs dla gazetek szkolnych, więc nasz Gimnazjak został zgłoszony po raz kolejny. Poprzednim razem udało się odnieść zwycięstwo i pismo zostało wydrukowane. Na jednej ze stron nawet znalazło się moje zdjęcie z przedstawienia, które organizowane było w trakcie wigilii szkolnej. Szkoda tylko, że miałam tam aż tak straszną minę (śmiałam się tak bardzo, że aż poczerwieniałam)…

screen

Również tym razem mam prośbę do Was, drodzy czytelnicy, byście zagłosowali na Gimnazjaka! W końcu to kolejna szansa na pokazanie talentów redaktorów, jak również tego, że warto inwestować w takie rzeczy.

W najnowszym numerze napisano m.in. o kolejnej rocznicy stanu wojennego, a także bardzo obszerny artykuł związany z wizytą etnologa w naszym gimnazjum. Ze względu na swoje zainteresowania (uwielbiam wprost historię!) pragnę polecić Wam pierwszy z wymienionych zapisów. Wszystkie numery gazetki można znaleźć pod poniższym linkiem:

http://press.juniormedia.pl/paper/quick_search/thumb/newspapers/?search=&search_models=#

Poprzednia notka o Gimnazjaku.

Niby w świecie wchodzącym w tak ciekawiące technologie to nic nowego. Myślę, że głównie ze względu na to, że przywykamy do nieustannych nowinek technicznych. A jednak tytułowy bohater mojej notki jest nieco inny. W końcu tak ułatwia uczniom życie…

W końcu teraz mało komu chce się czytać nudne lektury, doprowadzające nas z czasem do ziewania, a nawet przysypiania z głową na pożółkłych już kartkach. A audiobooki? Z nimi różnie bywa. Jedni wolą się nimi posłużyć, zaś ja – niemalże tradycjonalistka – i ludzie z podobnymi poglądami wolą jednak te ponaddzierane gdzieniegdzie kartki. Jest to na pewno uzależnione od sposobu, w jaki szybciej zapamiętujemy. Słuchowcy, wzrokowcy… Nie mówiąc już o grupach „mieszanych”.

Owszem, audiobooki polecam osobom, które zapamiętują ze słuchu, ale nie jestem ich zwolenniczką. Bo zamiast ćwiczyć technikę dobrego czytania i zagłębiać się w historię bohatera, jedynie to odsłuchujemy…