wywiad z babcią

Wywiad z babcią Janiną Nowak lat 57 na temat związany z wigilią

 

-Dzień dobry babciu.

-Dzień dobry.

-Czy mogę zadać ci kilka pytań?

-Oczywiście.

-Jak się zaczynał dzień wigilijny, gdy byłaś dzieckiem?

-Zawsze z rodzicami w dzień wigilijny  szliśmy rano na cmentarz posprzątać groby i pomodlić się za dusze zmarłych. Mama zawsze nam przypominała, abyśmy w ten dzień byli w zgodzie i nie kłócili się nawzajem, bo był przesąd, że potem cały rok taki będzie.

-Kto przygotowywał potrawy wigilijne?

-Co roku moja mama spotykała się z sąsiadkami kilka dni wcześniej, aby ustalić co kto będzie przygotowywał.

-Jak to babciu? To urządzaliście wspólną wigilię z sąsiadami?

-Tak. Uważaliśmy, że powinno być zawsze 12 potraw, a nie było zawsze  u każdego  czasu gotować tyle różnych dań. Poza tym lubiliśmy spędzać wigilię w gronie bliskich i znajomych.

-Gdzie się spotykaliście na wigilijną kolację?

-Najczęściej u Pana Jacka. Miał on większy dom. Gdy byłam większa i dorastałam coraz częściej robiliśmy wigilię w domu sami z najbliższą rodziną. W końcu przestaliśmy się spotykać z sąsiadami tak licznie.

-Czy mężczyźni gotowali potrawy wigilijne?

-Co roku czyścili stoły, naprawiali je, albo  zbijali nowe. Potem wybierali te w najlepszym stanie.

-Skąd mężczyźni brali te wszystkie stoły aby każdy się pomieścił?

-Wszyscy przynosili swoje stoły z domu. Ale nie zawsze było ich potrzebne tak dużo. Brano tyle, ile było potrzebnych.

-Ile osób było na wspólnej wigilii?

-Zawsze było ponad 20 osób. Tak do 25.

-Jak wszyscy się pomieścili?

-Drzwi ściągano, aby z łatwością można było przechodzić z jednego pokoju do drugiego. Zawsze stoły były w dwóch pokojach.

-Jakie potrawy znajdowały się na stołach?

- Zawsze były: groch gotowany, kapusta, gołąbki z kaszą, uszka z barszczem czerwonym, pierogi z: serem, kapustą, kaszą, grzybami, barszcz biały z grzybami, kluski z makiem. Jako tłuszcz służył olej lniany i rzepakowy. Do picia był kompot z suszonych jabłek i śliwek. Zaś suszone śliwki i orzechy, które zawsze mamy wyciągały służyły jako przekąska. Każda potrawa była wyłożona na osobnym talerzy lub w osobnej misy na środku stołu.

-A karp?

-Czasami był, ale nie zawsze. Trudno było o karpia. Był dopiero w tedy kiedy dorosłam i wyszłam za mąż.

-Dlaczego?

-Mój mąż, a twój dziadek pracował w centrali rybnej w Rzeszowie. Jego szef zawsze zostawiał kilka karpi dla swoich pracowników jakby nigdzie nie kupili. Dla dziadka i innych pracowników  zawsze sprzedawał je taniej.

-Jak wspominasz świąteczne gotowanie?

-Razem z siostrami i mamą bardzo lubiłam lepić pierogi. Mój brat zawsze pomagał ojcu w czyszczeniu stołu i sprzątaniu. Pamiętam jak nam się kiedyś mąka wysypała na naszą młodszą siostrę. Wszyscy się w tedy śmiali. Moja siostra Krystyna zawsze podjadała uszka, dlatego moja mama prosiła aby ktoś inny je robił. Jednak zawsze robiła najlepszy czerwony barszcz z buraków czerwonych. Mój tata co roku podjadał groszek tuż przed kolacją. To były bardzo miłe chwile.

-Jakie widzisz różnice pomiędzy potrawami dawnymi, a obecnymi?

-Dawniej były potrawy proste, zdrowe, robione własnoręcznie. Obecnie na przykład czerwony barszcz kupuje się w sklepie w postaci proszku. Dawniej był robiony własnoręcznie z własnych buraków czerwonych. Potrawy, które dawniej robił własnoręcznie człowiek obecnie robią w większości maszyny. Pakują do pojemników i sprzedają.

-Czy ubieraliście choinkę?

-Tak. Mieliśmy naturalną choinkę, która była zawieszana na specjalnym wieszaku do sufitu. Oprócz ozdób, które wykonywaliśmy własnoręcznie wieszało się za niej świeczki. Były one przymocowane do podstawki.

-Czy tradycje dawne zachowały się do obecnych?

-Owszem.  Nadal wszędzie ubiera się choinkę, ale obecnie ma ona wiele świecidełek i różnych ozdób. W wielu domach zostawia się jedno wolne miejsce przy stole dla przybysza. Tak jak dawniej daję się w wielu domach siano pod obrus. Dawniej też do domu w kącie wstawiało się snop zboża  dla urodzaju w polu. Zaś pod stołem wigilijnym stawiano maźniczkę, którą na co dzień robiło się masło. Na koniec wrzucało się do niej resztki jedzenia. Sądzę też, że najwięcej starych świątecznych tradycji znikło w wielkich miastach. Tam ludzie biegają, są zajęci. Kupują wszystko gotowe.

-Co mile wspominasz?

-Najbardziej dzielenie się opłatkiem z rodziną i znajomymi.Lubiłam też zawsze o północy z tatą i rodzeństwem iść z opłatkiem do zwierząt. To nie był taki opłatek jaki my mieliśmy. To był czerwony opłatek. Oprócz tego dawaliśmy im resztki jedzenia.

-Dziękuje ci za wywiad.

-Ja tobie też.

 

Wywiad przeprowadziła Kamila Naja z klasy V

2 thoughts on “wywiad z babcią

  1. Kamilo,

    Po raz kolejny podczas lektury twojego wpisu zagościł na mojej twarzy uśmiech. Tym razem nie dlatego, że coś mnie rozbawiło (tak jak w opisie andrzejkowej wróżby) – był to uśmiech ogromnej sympatii, którą poczułam do Ciebie i twojej babci. Nie każdy potrafi przeprowadzić wywiad tak aby oddawał emocje – Tobie się udało! Po lekturze wszystkich twoich wpisów stwierdzam, że masz duży potencjał i z okazji świąt życzę sobie (i Tobie też!) aby wpisy twojego autorstwa pojawiały się na blogu jak najczęściej!

    Po raz kolejny udało Ci się zdobyć informacje dotyczące lokalnych tradycji, w ich najlepszym, najbliższym znaczeniu (potrawy świąteczne, sposób spędzania świąt w gronie sąsiadów, przygotowania). Spisałaś także bezcenną historię osobistą, którą mogła Ci opowiedzieć tylko twoja babcia. Dobrze zrozumiałaś ideę przeprowadzania wywiadów z najbliższymi!

    Jeszcze raz gratuluję!

    Przy okazji chciałam też życzyć Tobie i twojemu zespołowi wesołych i rodzinnych świąt!

    Pozdrawiam świątecznie,
    Dorota Marszałek
    dorotamarszalek ostatnio opublikował..Tworzymy materiały edukacyjneMy Profile

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge