DLACZEGO JESTEŚMY TACY OBOJĘTNI?

Ostatnia lekcja języka polskiego. Omawiamy balladę Adama Mickiewicza „Romantyczność”. Pozornie typowa lekcja, nic nadzwyczajnego, ale problem ukazany w tym wierszu wywarł na mnie duże wrażenie i skłonił mnie do przemyśleń.
Karusia, bohaterka owej ballady bardzo cierpi. Niewyobrażalnie tęskni za swoim zmarłym ukochanym. Do tego stopnia, że ludzie z jej otoczenia zaczynają traktować ją jak wariatkę. Nie rozumieją jej, dla nich choroba psychiczna jest powodem szyderstwa i kpiny.
23 lutego jest obchodzony Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. W jakim celu? Aby przybliżyć nam jak szeroki i poważny jest problem depresji. I jak często go bagatelizujemy…
Na początku ustalmy jedno, chwilowe złe samopoczucie czy gorszy dzień zdarza się każdemu. To normalne, mija… Ale długotrwały stan przygnębienia, to poważna sprawa. Depresja w 15% przypadków prowadzi do śmierci. Osoby chorujące na nią, często miewają myśli samobójcze lub okaleczają się. Bo depresja to choroba, chociaż mało kto o tym wie. A przypadłości nikt sobie nie wybiera. Pomimo tego, nadal większość ludzi cierpi na tzw. ‚znieczulicę’, a osobę z problemami się wyśmiewa. Dlaczego?
W naszym społeczeństwie osoby chore na depresję zazwyczaj są uważane za jednostki słabe. Z tego powodu często są przedmiotem żartów i kpin ze strony innych. Sądzi się, że to zwykłe lenistwo, oczekuje się od cierpiących, że uświadomią sobie, że ich problem to tak naprawdę, żaden problem, bo przecież inni mają gorzej! Ba! Obwinia się osoby z depresją, że same są winne swojej choroby.
Szczerze? Gotuje się we mnie, gdy słyszę takie opinie.
Jesteśmy młodzi. Często mówi się, że młodość to najpiękniejszy, ale jednocześnie najtrudniejszy okres naszego życia. Przeżywamy pewne problemy. Na jednych nie robią one wrażenia, dla tych wrażliwszych stanowią pewną przeszkodę.
Osób z takimi problemami jest wiele. Może tego nie dostrzegamy, ale choćby w szkole jest grupa ludzi, które sobie najzwyczajniej nie radzą. Raczej, siedzą w kącie i nie opowiadają o swoich przeżyciach. A ciężko im, uwierzcie mi, bardzo ciężko…
Chciałabym aby było mniej „ofiar” choroby jaką jest depresją. Niestety jest to mało prawdopodobne. W takim razie, marzę o tym by więcej ludzi dostrzegało problemy drugich. I jeśli nie potrafią pomóc, oszczędzili sobie tego wrednego komentarza.

Ilona

Większości z nas lekcje kojarzą się z czymś nudnym. Są przedmioty, na których regularnie śpimy. Z czego to wynika? Odpowiedzi byłyby różne. Ja natomiast zapytam: Jak to zmienić? Bardzo lubię lekcje wiedzy o społeczeństwie. Uważam, że prowadzone są w interesujący sposób i każdy jest w stanie z nich coś zapamiętać. Ostatnie zajęcia poprowadził… jeden z moich kolegów. Temat dotyczył łamania praw człowieka na świecie. Za pomocą prezentacji wyjaśnił najważniejsze pojęcia, dzięki mapie pokazał gdzie najczęściej występuje to zjawisko. Ponadto mieliśmy okazję wysłuchania dwóch piosenek związanych z problematyką tematu (Sabaton – In the Name of God oraz Kazik Staszewski – Ballada o Janku Wiśniewskim). Z klasy wyszłam zachwycona. Jestem przekonana, że każdemu się podobało. Zastanawiało mnie tylko jedno, dlaczego na niektórych przedmiotach nadal śpimy. Doszłam do wniosku, że to zależy od naszego podejścia. Lekcje WOSu są ciekawe i praktycznie większość przychodzi na nie z przyjemności. Inaczej jest wtedy kiedy, jesteśmy negatywnie nastawieni do przedmiotu. W takim przypadku uważam, że warto zmienić swoje nastawienie. Przekonać się do wysłuchania tego co ma do powiedzenia nauczyciel. Dać mu szansę. Zamiast przysypiać, warto zastanowić się nad formami urozmaicenia lekcji. Może opłaca się przejąć inicjatywę i samemu przedstawić pomysł prowadzącemu. Nie zapominajmy o tym, że w lekcji uczestniczy nie tylko nauczyciel ale i my uczniowie. I w dużej mierze to od nas zależy jak będzie ona wyglądała. * Owa lekcja została poprowadzona w ramach projektu Szkoła z klasą.

Ilona

Wirtualny Festiwal Filmoteki Szkolnej z „Jeźdźcami Apokalipsy”

15 stycznia 2016 r. w całej Polsce odbył się Wirtualny Festiwal Filmoteki Szkolnej.

Jako jeden z uczestników muszę stwierdzić, że to była świetna okazja do nauki ale także do zabawy. Wszystko rozpoczęło się o godzinie 10:00. Zadaniem dodatkowym było nakręcenie krótkiego filmu, w jednym z gatunków filmowych. Po krótkiej burzy mózgów, nasz zespół o nazwie „ Jeźdźcy Apokalipsy” podjął się stworzenia westernu. W międzyczasie musieliśmy również wykonać różne zadania związane z Filmoteką Szkolną. Pierwsze z nich polegało na rozwiązaniu rebusów i odgadnięciu tytułów filmów. Ponadto zmierzyliśmy się z rozpoznaniem cytatów, plakatów filmowych, z których usunięto wszystkie istotne informacje o owym filmie. Trzeba było również wykazać się znajomością języka filmowego. Pytania dotyczyły m.in. wyjaśnienia tego, czym jest „plan amerykański” czy „perspektywa żabia”. Ponadto musieliśmy zaprojektować plakat filmowy do naszego westernu, który otrzymał tytuł „Dobry, zły i głodna”. Praca nad filmem, pomimo tego, że była wyczerpująca stanowiła też niesamowite doświadczenie. Jestem zdania, że każdy powinien przeżyć tego rodzaju przygodę. Dlatego warto być przede wszystkim otwartym na wszystko to, co szkoła ma do zaoferowania.

Efekty naszej pracy:

Plakat filmowy: http://norwidkrasnystaw.pl/images/galerie/GALERIE_2016/wirtualny_festiwal/Image00005.jpg

Dobry, zły i głodna: https://www.youtube.com/watch?v=8CW7FgymSXE

Paweł

Wigilia w szkole

Ostatnie dni przed przerwą świąteczną to koszmar. Każdy z niecierpliwością czeka na święta i nikomu nie chce się uczyć. Im bliżej przerwy świątecznej, tym gorzej. Jednak ostatni dzień przed feriami czyli wtorek (22.12) był dość przyjemny. Nauczyciele pozwolili sobie na troszeczkę „luzu” na lekcjach i zajęcia nie były zbyt męczące. :D

Wtedy odbyły się również jasełka oraz wigilie klasowe. Nie jestem zwolenniczką tego typu uroczystości. Nie lubię kolęd ani świątecznego klimatu. Dlatego właśnie, uczestnictwo w wigilii klasowej nie wyglądało dla mnie zachęcająco. Poszłam zaciągnięta niemalże siłą przez przyjaciół. I wiecie co? Jestem im wdzięczna. Nie twierdzę, że odnalazłam się w tej całej „bożonarodzeniowej szopce”, ale spędziłam dość miło czas. Owszem trzymałam się trochę na uboczu, ale to nie popsuło mi zabawy. Z wigilii klasowej wyszłam zadowolona i na pewno bogatsza o nowe doświadczenia. Wysnułam też pewną refleksję, którą chciałabym się podzielić. Otóż, nie patrząc na to jak bardzo nie odnajdujecie się w towarzystwie osób, z którymi przyszło Wam być w klasie ani jakimi outsiderami jesteście, warto brać udział w takich to wydarzeniach. Na pewno nie stracicie. Prawdopodobieństwo, że spędzicie miło czas jest wysokie, a nawet jeśli Wam się nie spodoba, to wyjdziecie chociaż z przekonaniem, że próbowaliście. To wszystko. Udanego 2016!

Ilona