Monthly Archives: Listopad 2014

Z życia szkoły

,,Andrzejkowe telefony”

Pewnego dnia, a dokładniej dzień przed andrzejkami, przygotowałam zaproszenia dla moich przyjaciół na imprezę z okazji andrzejek. Zaprosiłam na nią Izę, Julkę i Bartka. Impreza miała się odbyć o godz. 17:30, więc tego samego dnia wybrałam się na zakupy.

Kiedy weszłam do sklepu od razu udałam się na stoisko ze słodyczami. Znalazłam różne żelki i cukierki. Podeszłam jeszcze na dział owoców i soków. Po zakupach wróciłam szybko do domu, aby przygotować dekoracje oraz atrakcje na jutrzejszy wieczór. Na drzwiach przykleiłam zieloną kartkę z planem andrzejkowego wieczoru. Kiedy kończyłam robić dekoracje, usłyszałam telefon. Odebrałam lecz okazało się, że był głuchy. Trochę się przestraszyłam, ale po chwili wróciłam do pracy. Kończąc,  zobaczyłam na ekranie telefonu znów ten sam numer, więc postanowiłam nie odbierać i się rozłączyłam.

Następnego dnia spotkałam się z przyjaciółmi na boisku. Rozdając zaproszenia zauważyłam, że są bardzo podekscytowani moją propozycją spędzenia andrzejkowego wieczoru. Kiedy spacerowaliśmy zaczęłam opowiadać o dziwnych telefonach. Przyjaciele powiedzieli, że wczoraj również otrzymywali głuche telefony. Wracając do domu całą drogę rozmyślałam o tej sprawie, w domu opowiedziałam o tym mamie. Mama powiedziała, abym po prostu to ignorowała i tyle.

Punktualnie o 17:30 przyszli moi goście. Idąc do mojego pokoju z przyjaciółmi znów usłyszałam dźwięk telefonu. Włączyłam na głośnik i odebrałam. Tym razem ktoś się odezwał:

- Wyjdź z domu i zapukaj do sąsiadów.

- Dlaczego mam to robić?  - zapytałam przestraszona, oczekując jakiegoś wyjaśnienia.

I nagle ta osoba się rozłączyła. Aby sprawdzić to, co mówił głos wyszliśmy na klatkę schodową i zapukaliśmy do najbliższych sąsiadów. Niestety, tak jak podejrzewałam,  nikogo nie było. Wróciliśmy z powrotem do domu. Mama przygotowała wodę, wosk oraz klucz podczas naszej nieobecności. Pierwsza lała wosk Julka. Wyszło jej coś naprawdę bardzo dziwnego co przypominało jabłko. Moja wróżba przypominała nóż. Wtedy przypomniała mi się kolejna wróżba, którą mieliśmy robić. Izie wosk wywróżył konia, a Barkowi miecz. Rozmawiając o tych wróżbach znów usłyszeliśmy dźwięk telefonu. Krzyknęłam przestraszona:

- To znowu on! – Odbierając niepewnie usłyszeliśmy kolejne zadanie, które brzmiało tak:

- Znajdź długopis i napisz od tyłu słowo „Tub”!

Po zapisaniu tego anagramu odczytałam rozwiązanie, które sugerowało wróżbę z butami. Przypominało mi się, że kładzie się but za butem, aż do drzwi i wtedy wiadomo, kto pierwszy wyjdzie za mąż. Nagle mój tajemniczy Rozmówca się rozłączył, a rozdzwoniły się telefony moich przyjaciół. Okazało się, że dostali sms z taim samym poleceniem jak ja.. Zrobiliśmy więc to, o co prosił Nieznajowy Głos i  okazało się, że prawdopodobnie pierwsza za mąż wyjdzie Julka.  Spojrzałam wtedy na moją zieloną kartkę z atrakcjami, wyszło na to, że teraz będziemy jeść tajemniczą kolację w grocie, czyli w kuchni. Jedząc poczułam wibrację w kieszeni moich spodni, znowu dzwonił przez nas nazwany  ”pan od zadań” Odbierając telefon głos nakazał mi ułożyć paluszki tak aby utworzyło się słowo „Ta” Po chwili ktoś zadzwonił do naszych drzwi. I do kuchni wszedł ….. mój tata!!!! Nie widziałam Go od trzech miesięcy, ponieważ pracował za granicą! Miał ze sobą kartkę z napisanymi literami „Ta”, które razem z moim utworzyło się słowo „Tata”.

Zorientowaliśmy się, że głuche telefony i „Pan od zadań” to po prostu mój ukochany, długo wyczekiwany tata.

1452186_1499230866999545_2493735973555130805_n

andrzejki-2013

Wasza Palcia ♥

css.php