Animacja

YouTube Preview Image

Moja krótka animacja, (muzyka pochodzi ze strony www.cctrax.com.)

Podczas siedzenia i, praktycznie nic nie robienia, oraz podczas prób rodziców odciągnięcia mnie od mej miłości ( tzw. „laptopa” ), wpadłam na pomysł, aby udawać iż coś robię. Zaczęłam więc próbować animować. Skończyło się na tym. Efekt końcowy podobał się wszystkim, łącznie ze mną. Stwierdziliśmy, że możnaby wystawić go na YT.

Taa-daa, animacja, taka, na jaką budżet pozwala gotowa!

Teledysk który mnie inspiruje

Z jakiegoś powodu bardzo przywiązałam się i do piosenki i do teledysku:

YouTube Preview Image

Kiedyś ją usłyszałam i nie mogę przestać jej słuchać. Teledysk ma głównie fioletowe i różowe kolory, a wszystko jest „cukierkowe”, „słodkie” i „niewinne”. Ale to tylko wrażenie, ponieważ odkrywamy każdą postać w teledysku. Postacie wyglądają jak owe „lalki” – oprócz dziewczynki. Tekst piosenki jest bardzo interesujący, polecam przesłuchanie i znalezienie tłumaczenia / interpretacji, niektóre są całkiem ciekawe.

Lola Rennt! – nauka j. niemieckiego

Film autora „Atlasu Chmur” – „Biegnij, Lola!” (film polecony przez kierowniczkę kursu, panią Magdę :) ).

Czyli film po którym z góry było wiadomo, że można spodziewać się wszystkiego. Jako, iż nie było tłumaczenia polskiego na płycie którą dostaliśmy – były napisy angielskie ku mojemu szczęściu, niestety reszta rodziny z którą ów film oglądałam nie podzielała mej radości – mieliśmy dostępny wyłącznie język niemiecki. Czyli, w skrócie mówiąc, poduczyłam się na lekcje niemieckiego zupełnie za darmo.

Film zaczął się ciekawie, tytułowa bohaterka biegła przez jakieś tunele iii.. po chwili dobiegła do dzwoniącego telefonu. Zostajemy wprowadzeni w akcję, której nie będę zdradzać (artykuł bez zbytnich spoilerów) i muszę przyznać, że początek bardzo mnie wciągnął. Dowiadujemy się o drugim bohaterze – Mannim, chłopakiem Loli. Wpadł w kłopoty i zaczął panikować podczas rozmowy z dziewczyną. Lola mu odpowiada, że za chwilę do niego przybiegnie. Ma na to 20 minut. W ten sposób ciągną się wydarzenia. Przez większość filmu nasza bohaterka po prostu biegnie, biegnie i biegnie. Tutaj troszkę mnie to przynudziło, ale to nic, oglądam dalej. Warto było. Otóż po chwili niesamowitej akcji, jeden z bohaterów umiera. Zaskoczyło to wszystkich członków rodziny, ponieważ była to dopiero ok. 20 minuta filmu! Za parę minut mieliśmy się dowiedzieć, iż bohater po prostu cofnął czas. I wszystko dzieje się od początku. Teoretycznie wszystko to samo, ale jednak nie. Zdarzenia toczą się inaczej. Nie mogę powiedzieć co się dalej działo, przynajmniej nie tutaj; jeśli ktoś chce opuścić przyjemność oglądania, zapraszam na inne blogi bądź Filmweba, tam na pewno są jakieś spoilery.

Tak więc pozdrowienia i jeśli zachęciłam kogoś do obejrzenia filmu, to bardzo się cieszę, bo porusza dość ciekawe kwestie. Pozdrowienia! :)

Wyprawa do Nowości

zdjęcieWyjście do gazety „Nowości” z grupą.

13-11 b.r. (Toruń) odbyła się wyprawa ulicę dalej ( od MDKu do „Nowości” niedaleko :)  ) do wymienionej już parę razy gazety. Grupa była 9-osobowa. Imienia naszego przewodnika niestety nie pamiętam*. Na dobry początek zmarzliśmy trochę na zewnątrz, ponieważ, niestety, nie wiedzieliśmy jak otworzyć drzwi. Po paru minutach pan przewodnik wpuścił nas do środka. Wszyscy się przywitali i zostaliśmy zaprowadzeni na klatkę schodową, która na pewno nie była stworzona dla osób klaustrofobicznych. Na 1 piętrze przeszliśmy przez wąski korytarz – wąski był przez biurko zastawiające 3/4 korytarza- który miał interesujący obrazek na tablicy korkowej, ale o nim wspomnę troszkę później.  Następnie pan przewodnik wytłumaczył nam kto zajmuje się tym pokojem. Długo tam nie postaliśmy i poszliśmy piętro wyżej. Tu pracowali reporterzy. Nie było ich tam, niestety. Przewodnik wytłumaczył nam, że to nawet lepiej, ponieważ muszą biegać po mieście i znajdować tematy, a nie siedzieć i popijać kawę. Dwa pokoje dalej siedziały dwie inne osoby, ale nie zostało nam wytłumaczone, czy oni również są reporterami (zdjęcie poniżej). Następnie przedostaliśmy się po obitych schodach

panpanpan

na kolejne piętro. Znaleźliśmy się w pokoju z czterema innymi osobami – okazało się, iż to byli montażyści. Zajmowali się obrabianiem i poprawianiem stron do jutrzejszej ( teraz już sprzed czterech dni) gazety. Nasz przewodnik usiadł. Po wprowadzeniu nas kim są owi panowie, zaczął nam pokazywać program, w którym obrabiano strony. Niestety, nazwy nie pamiętam. Następnie pokazał jak wstawiać zdjęcia, zmieniać tekst, jak zapisywać pliki, zobaczyliśmy też bibliotekę zdjęć i dowiedzieliśmy się co każdy kolor oznacza. Jeśli zdjęcie było na żółtym tle, oznaczało to, że było już kiedyś użyte (chyba), zaś kiedy było na tle czerwonym - było użyte niedawno. Oznaczało to, że trzeba z takim zdjęciem uważać i nie wstawiać go zbyt szybko znowu. Po objaśnieniu tej całej magii dzisiejszej gazety, zobaczyliśmy sklejkę - czyli po prostu gazety z całego miesiąca danego roku, sklejone w jedną wielką książkę. Dowiedzieliśmy się, iż gazety nie były kiedyś tak ułożone jak dziś – nie było wiadome które zdjęcie należy do którego artykułu, nie wiadomo było który artykuł jest najważniejszy. W „Nowościach” nie zmieniło się tylko jedno – ten sam tytuł, sami sprawdzaliśmy, czy wszędzie jest ten sam. No, może nie wszędzie, ale we wczesnych wydaniach gazety. Po tym całym natłoku informacji, ( niestety, po paru minutach zrozumiałam, że film który wydawało mi się, że się nagrywa wcale się nie zapisał ) udało mi się zrobić parę zdjęć. Jedno z nich jest widoczne na początku artykułu ( jakość nie najlepsza, ale zawsze jakieś zdjęcia są! ). Poniżej widzimy zdjęcia owej sklejki.WP_20141113_019

WP_20141113_020

Po zakończeniu tematu zeszliśmy z powrotem piętro niżej i weszliśmy do biura (pokoju?) pana, który miał być naszym przewodnikiem, ale coś mu niefortunnie „wypadło” w czwartek. W pokoju mogliśmy zadawać pytania, a więc mam nawet reportaż ( od pewnego momentu reportaż o gazecie zmienia się w reportaż z obrazem jarzeniówek, za co przepraszam najmocniej ), ale jest jeszcze w edycji, Kiedy skończę jego obróbkę, na pewno wystawię reportaż na bloga.

PS Przed wyjściem zaciekawił mnie widok za oknem z MDKu.

LudzieWidmogołąbkiiWP_20141113_004

PS PS Gdzieś miałam ten obrazek, ale teraz raczej go nie znajdę: Po prostu to był mini-komiks z 3 panelami: na pierwszym mężczyzna patrzy się na chłopczyka i mówi: „Dlaczego jesteś smutny?”

Na to chłopiec po prostu odpowiada: „Jestem z Bydgoszczy.”

I wtedy przytulają się.

Cha-cha, widać jak bardzo któryś z pracowników lubi kawały o Bydgoszczy, a przecież wiadomo powszechnie, że nie po pochodzeniu powinno oceniać się człowieka. ;)

Są „Schody” i „Schody”

„Schody” Stefana Schabenbecka ( 1969 ) i „Schody” Mateusza Staniszewa ( 2010 )

PODOBIEŃSTWA :

  • obydwaj bohaterzy filmów coś w życiu osiągnęli – jeden osiągnął szczyt schodów, czyli jak napisałam w karcie pracy :kariery; drugi miał odznaczenia wojskowe i jeszcze inne nagrody leżące na biurku i wiszące w gablotkach na ścianach;
  • elementem wspólnym są oczywiście schody, ale mają różne znaczenia;
  • bohaterzy są samotni, nie ma nikogo z kim by mogli np. porozmawiać;
  • obydwoje kiedyś się potknęli – u Shabenbecka postać potknęła się na pierwszym stopniu, zaś u Staniszewa kiedyś spadła ze schodów.

RÓŻNICE:

  • różnica wieku między obydwiema postaciami – pierwsza jest młoda ( sposób poruszania się ), natomiast druga jest osobą starszą ( jest to widoczne na filmie );
  • schody mają różne znaczenia – pierwsze są stopniami kariery, po których postać pnie się do końca życia. Drugie oznaczają coś nie do pokonania, barierę, przez którą nie można przejść;
  • środki użyte w filmach:
  • „Schody” Shabenbecka (1) – nie jest z góry określone kim jest postać; „Schody” Staniszewa (2) – postacią jest starszy człowiek, który być może kiedyś był bohaterem ( w.w. odznaczenia na ścianie )
  • 1 – czas i miejsce akcji autor pozostawia nam do określenia; 2 – czas – od 10:00 do 14:00; miejsce: mieszkanie (blok) osoby i później ulica
  • 1 – reżyser posługuje się symbolami; prosty ludek z plasteliny, makieta schodów 2 – autor zadbał o szczegóły takie jak zmarszczki na twarzy człowieka, ładna tekstura asfaltu, dym.

To całe porównanie dwóch filmów o takich samych tytułach. :)

Perspektywy i plany

W module II kursu na który uczęszczam, miałam zadanie, aby zrobić 2 swoje zdjęcia z dwóch różnych perspektyw i 2 różne zdjęcia z dwóch różnych planów.

  • Perspektywa – poniżej mamy wymienione dwie perspektywy: ptasią i żabią. Ptasia jest po prostu widokiem z lotu ptaka. Żabia, nawet jeśli zabawnie się nazywa jest nazwana bardzo trafnie. Widzimy wtedy obraz z dołu, jakbyśmy leżeli na ziemi, albo byli bardzo mali.
  • Plany – jest parę rodzajów planów, ja miałam za zadanie zrobić tylko dwa z nich: zbliżenie i plan bliski. Kiedyś wydawało mi się, że to jest to samo. Na szczęście zostałam wyprowadzona z błędu. Zbliżenie to wypełnienie kadru twarzą bohatera, natomiast plan bliski to coś takiego jak popiersie w rzeźbiarstwie, czyli od paru centymetrów ponad głowę do ramion.

WP_20141111_001

Perspektywa  z lotu ptaka.

WP_20141111_002

Perspektywa żabia.
WP_20141111_003

Zbliżenie.WP_20141111_004

Plan bliski.

t

 

Top 10 filmów

1. „Atlas Chmur” „Matrix”- Tom Tykwer, Lana Wachowski, Andy Wachowski;

2. „Królewna Śnieżka i łowca” „Alicja w Krainie Czarów” – Rupert Sanders

3. „Ja, robot” -Alex Proyas

4. „Gladiator” – Ridley Scott

5. „Miasto Aniołów” – Brad Silberling

6. „Joe Black” – Marlin Brest

7. „Grawitacja” – Alfonso Cuaron

8. „Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły” – Gore Verbinski

9. „Dziennik Bridget Jones” – Sharon Maguire

10. „Chce się żyć” – Maciej Pieprzyca

Nie jest to Top 10 najlepszych reżyserów, tylko top 10 moich najlepszych filmów. Na razie nie mam wystarczającej wiedzy o reżyserach.