Historia wokół nas

Jak kontakt z żywą historią wpływa na nasze postrzeganie świata. Czego nie dowiemy się z podręczników oraz co zostanie w pamięci uczniów po spotkaniu ze świadkiem historii, pyta Agata Napierska.


Historia jest trudnym przedmiotem. Mają z nim problemy uczniowie gimnazjów i liceów. Ścisłe umysły klną na ogrom materiału, który trzeba zapamiętać, a humaniści na szczegóły, które często są najistotniejsze w całej epoce.  Jak uczyć historii, aby uczniowie nie zasypiali? Na co zwracać uwagę?

Jacek Tymiński, nauczyciel historii z toruńskiego liceum radzi:

Nauczyciel jeśli chce osiągać efekty musi być fachowcem, znawcą tematu wybiegającym poza wiedzę podręcznikową. Uczeń musi czuć, że nauczyciel podchodzi do swojego przedmiotu z pasją i zaangażowaniem. Na efektywność może mieć też wpływ sposób przekazania wiedzy i stosowanie różnych metod, aby zaciekawić uczniów o różnych sposobach percepcji. Chodzi tu o tzw. słuchowców, wzrokowców i kinestetyków. Co robić, żeby nie zasypiali? Budzić ich. Nie raz widziałem na lekcji śpiącego ucznia, gdy w tym samym czasie inni słuchali z zainteresowaniem a mi wydawało się, że własną narracją mogę zaciekawić każdego. Najlepiej uczą dobrze opowiedziane, ciekawe historie.

Kontakt z żywą historią ma wiele zalet. Przede wszystkim skonfrontowanie wiedzy książkowej, z opowieścią.  A także uczenie poprzez emocje. Moment, w którym świadek historii zawiesza głos i ociera łzy wywiera ogromy wpływ na uczniów.

Szymon z gimnazjum w Ożarowie Mazowieckim: dzięki kontaktowi ze świadkami historii w PRL-u, otworzyły mi oczy na rzeczywistość w której żyli moi dziadkowie i ich rodzice. PRL były to czasy których nie mam szans zapamiętać bo nigdy nie byłem w tamtych czasach. Chętnie bym znalazł się tam i zgłębił go na własnej skórze bo nic tak nie uczy jak rozmowa z osobą, która przeżyła tamte czasy. Nie można o nich zapomnieć.

Filip uczeń V klasy szkoły podstawowej Lauder-Morasha w Warszawie: Po spotkaniu z p. Janeczką (która była naszym świadkiem historii), czuję jakbym dostał coś w stylu „zastrzyku wiedzy historycznej”, o II Wojnie Światowej. Pani Janeczka opowiedziała tyle, co można by wyczytać w pięciu podręcznikach do historii. Mam wrażenie jakby podczas tego spotkania, moja wiedza o II Wojnie Światowej podwoiła się. Kiedy pani Janeczka opowiadała mogłem wczuć się w rolę małego powstańca, zupełnie jakbym tam był.

Innym sposobem, który może przekonać uczniów do historii, a także nauczyć ich poprzez zabawę są Lekcje Muzealne, które prowadzone są przez wiele muzeów historycznych. Jednym z nich jest Muzeum Powstania Warszawskiego, na stronie którego możemy przeczytać:

Lekcje prowadzone są w oparciu o kontakt z „żywą historią” – eksponatami, fragmentami ekspozycji oraz we współpracy z Powstańcami, w łatwej, zapadającej w pamięć formie, z uwzględnieniem nowoczesnej metodyki, w tym gier dydaktycznych i innych form nauczania interaktywnego. Muzeum prowadzi lekcje muzealne z historii i języka polskiego na różnych poziomach nauczania – od szkoły podstawowej po licea i inne szkoły ponadgimnazjalne. Zajęcia są dostosowane do wieku uczestników. Gwarantują solidną porcję wiedzy o dziejach Powstania Warszawskiego i okresie II wojny światowej w Polsce.

Nie ulega wątpliwości, że kontakt z żywym człowiekiem oddziałuje bardziej na odbiorcę, niż opis w książce, czy nawet dobrze nakręcony film. Nie podlega podważeniu również fakt, że historia jest ważną i potrzebną nauką, dlatego warto znaleźć sposób, aby uczyć jej tak, by w głowach uczniów po pozostawał tylko trud związany z zapamiętywaniem dat.


Dodaj komentarz

*

CommentLuv badge