edu

Gościem naszej szkoły była koszykarka z drużyny Ostrovia. Opowiedziała uczniom o cieniach i blaskach kariery sportowej i podała kilka cennych wskazówek, co trzeba zrobić, aby wytrwale dążyć do celu, jeśli chce się zostać prawdziwym sportowcem odnoszącym sukcesy. Nasze koleżanki z V klasy, które są dziennikarkami szkolnej gazetki „ŻYCIE TRZYNASTKI” przeprowadziły wywiad z panią Edytą Mielczarek, który został po autoryzacji opublikowany. To było nie lada wyzwanie, gdyż należało zaznajomić się z przebiegiem kariery koszykarki, sformułować plan wywiadu, a także zastanowić się dłużej nad sensem i treścią zadawanych pytań. Ale sprostaliśmy temu zadaniu, a także udokumentowaliśmy przebieg wydarzenia poprzez wykonanie fotorelacji.

dei

frhrfh

Specjalny wywiad z ostrowską koszykarką panią Edytą Mielczarek.

Sport to moja pasja… koszykówka, lekkoatletyka, basen, jazda na rowerze czy rolkach. Wydaje mi się, że trzeba wszystkiego spróbować po trochu.” Młoda, niezwykle ambitna, a przy tym bardzo skromna. Doskonale wie, do czego dąży i wkłada w realizację swojego celu dużo pracy. Bardzo sympatyczna z ciepłym uśmiechem na twarzy. Tak w skrócie moglibyśmy scharakteryzować Edytę Mielczarek, która odwiedziła nasze szkolne mury. Na co dzień Edi, bo tak na nią mówią znajomi trenuje koszykówkę w ostrowkim klubie TS Ostrovia Ostrów Wielkopolski, gdzie pod czujnym okiem Kaspra Smektały przygotowuje się wraz ze swoja drużyną do kolejnych rozgrywek, aby na parkietach 1- ligowych dumnie reprezentować swoje miasto.Wydaje mi się, że na samym początku warto byłoby opowiedzieć wszystkim, jak rozpoczęła się Pani przygoda z koszykówką. 

Edyta Mielczarek: Koszykówkę zaczęłam trenować, kiedy byłam w podstawówce, a konkretniej w klasie 4 (miałam wtedy 12 lat). Zapisałam się do klasy o profilu sportowym. Przez chwilę nawet zwątpiłam, czy to jest to, i po miesiącu zmieniłam profil. Jednak czegoś mi w tym okresie brakowało. Wtedy również doszłam do wniosku, że sport to jest właśnie to, czego ja szukam w życiu, i już po 2 tygodniach ponownie byłam w klasie sportowej. Pierwsze moje kroki stawiałam pod czujnym okiem mojego mentora, a zarazem trenera Pana Tomasza Główki. Od tamtego czasu tak bardzo mnie wciągnęło w tę koszykówkę, że trenuję do dzisiaj.

Może była jakaś szczególna osoba, która Panią zachęciła do trenowania koszykówki?
Edyta Mielczarek:
Pasję do koszykówki odziedziczyłam również po mojej siostrze, na której mecze jako dziecko chodziłam. To od niej się wszystko zaczęło. Dała mi jakby pomysł na spędzanie czasu wolnego.

Kto jest Pani klubowym trenerem i jak układa się Pani współpraca z nim?
Edyta Mielczarek:
Moim obecnym trenerem jest pan Kasper Smektała, nauczyciel w Szkole Podstawowej nr 12. Jest to bardzo dobry trener. Potrafi wprowadzić w drużynie taką atmosferę, jaką nie każdemu trenerowi udaje się wprowadzić. Zarządza całym zespołem z jednoczesnym indywidualnym podejściem do każdej z nas. Czujemy się przez to wyróżnione i docenione, każda z osobna. Jest to bardzo budujące. Każdemu zawodnikowi życzyłabym takiego trenera.

Na jakiej gra Pani pozycji?                                                                     

Edyta Mielczarek: Obecnie niska skrzydłowa.

Czy grała Pani tylko w jednym zespole ?                                                        

Edyta Mielczarek: Jestem z tych szczęściarek, które miały możliwość spróbowania swoich sił na innych parkietach. Na dwa lata udało mi się wyjechać do Częstochowy i tam grać w AJD Częstochowa w 2 lidze. Dużym osiągnięciem było jednak wywalczenie awansu do 1 ligi. Bardzo miło wspominam ten czas.                                                               

Kto bądź co, pomaga Pani w trudnych chwilach, kiedy w karierze sportowej nie układa się wszystko tak jakby Pani sobie tego życzyła? 

Edyta Mielczarek: Wiadomo, że zdarzają się chwile załamania, czy treningi, na których wszystko wychodzi trochę gorzej. Jednak zawsze można na kogoś liczyć. Ja osobiście mam swój własny fun club – moją rodzinę (rodziców oraz siostrę). Na nich zawsze mogę liczyć. Wspierają mnie w ciężkich chwilach, ale również cieszą się z moich sukcesów. W miarę możliwości są na prawie wszystkich meczach zarówno tych u siebie, jak i na wyjeździe. W zeszłym sezonie zrobili mi ogromną niespodziankę, gdy przyszli na pierwszy mecz w specjalnych koszulkach z moim zdjęciem i napisem „Najwierniejsi fani zawsze z Tobą”. Bardzo mnie ten moment wzruszył. Jeśli chodzi o treningi, to mam dobre kontakty z koleżankami w klubie i zawsze znajdzie się jakaś osoba, z którą można pogadać o problemach. Dzięki pomocy rodziny i przyjaciół jest mi znacznie łatwiej. 

Jak Pani ocenia niepowodzenie swojej drużyny o walkę, aby grać na parkietach ekstraklasowych?
Edyta Mielczarek: Nie nazwałabym tego niepowodzeniem, a ogromnym sukcesem mojej drużyny i naszego trenera. Ciężko na to pracowaliśmy. Nikomu nawet nie śniłoby się, że dojdziemy tak wysoko. Ale oczywiście wiadomo – apetyt rośnie w miarę jedzenia i czuć mały niedosyt. Wszystko jednak przed nami.

Aby osiągać takie sukcesy trzeba spędzić wiele czasu na treningach, a to wymaga nieraz ogromnego poświęcenia ze strony tak młodej osoby jaką Pani jest. Czy znajduje Pani czas poza treningami czy zawodami jeszcze dla siebie? 

Edyta Mielczarek: Dla siebie… bardzo mało. Treningi mamy codziennie i trwają po około 1,5 godziny do tego dochodzi odnowa, siłownia, basen we własnym zakresie. Do domu wracam mniej więcej około 20-21. W weekendy mamy mecze, jednak dla chcącego… Niestety, żeby osiągać jakieś sukcesy trzeba się naprawdę poświęcić. 

A co Pani robi w tych wolnych chwilach? Może jest jeszcze jakaś inna pasja oprócz koszykówki?
Edyta Mielczarek: Ja w ogóle lubię sport. Ćwiczę też lekkoatletykę, jak już wspomniałam jeżdżę na rowerze, chodzę na basen, biegam, jeżdżę na rolkach i wiele innych. Sport to jest po prostu moja pasja. Lubię aktywnie spędzać swój czas wolny. W okresie letnim kiedy sezon się kończy niejednokrotnie biorę udział sama od siebie w rozgrywkach streetbalowych. Na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie swojego życia bez aktywności fizycznej.

Największe marzenie Edyty Mielczarek to…?
Edyta Mielczarek:
Oczywiście gra na najlepszym poziomie na parkietach NBA (śmiech), a tak poważnie to chciałabym po prostu nadal się realizować jak do tej pory i być szczęśliwą.

Jakie są Pani plany na najbliższą przyszłość?
Edyta Mielczarek: Przede mną treningi, treningi i mecze. (śmiech) Jestem jednak w trakcie starań się o nową pracę… na razie nie czas i miejsce, aby o tym opowiadać, co by nie zapeszyć. Kciuki jednak mile widziane J

Jak Pani sama zachęciłaby nas do trenowania koszykówki ?            

Edyta Mielczarek : Myślę, że naprawdę warto trenować koszykówkę. Ludzie, którzy trenują koszykówkę i są temu naprawdę oddani, nie popadają w nałogi takie jak np. narkotyki, nie biorą udziału w bójkach ulicznych. Można się nauczyć prawdziwej dyscypliny. Oprócz tego można poznać wielu ciekawych ludzi, którzy pokażą jaka koszykówka jest piękna. To jest coś niesamowitego, bo koszykówka to jest sztuka życia.

    Z panią Edytą Mielczarek rozmawiała Weronika Rant z klasy V.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge