Przystanek Piła – Schneidemuhl | Kolejna witryna sieci „Blogi Programów Centrum Edukacji Obywatelskiej”

Program

  • Literacki Atlas Polski. Reportaże [A]

Szkoła

  • Zespół Szkół nr 3 im. Lotników Polskich w Pile, Piła
  • Uczeń

Odwiedziny

  • Stronę odwiedzono: 11182 razy

Informuj o wpisach


maj/12

31

Reportaż „Spacer po Pile z Duchami Przeszłości”

 

Spacer po Pile z Duchami Przeszłości.

 

W 67 rocznicę wyzwolenia Piły miejscowe muzeum zorganizowało wystawę pod hasłem: „Historia spod ziemi…”.  Eksponowano na niej liczne pamiątki z czasów II wojny światowej, a także fotografie zniszczonej Piły.  Po  obejrzeniu wystawy umówiłam się na spotkanie z Panem Markiem Fijałkowskim. To kierownik Działu Historii pilskiego muzeum.

Przywitał mnie bardzo serdecznie. Zasiadł za biurkiem i spojrzał na mnie wesołymi oczami. Poprawił stertę papierów na blacie i zapytał, o czym chciałabym porozmawiać. “ Jakie ciekawe miejsca i zabytkowe obiekty znajdują się w Pile?” – zapytałam nieśmiało. “Oprócz budynku muzeum najważniejszym miejscem jest kościół św. Antoniego. Najstarsze budynki pilskie to: Loża Masońska, obecnie siedziba Szkoły Biznesu i Arsenał Miejski koło “Merkurego” (dom handlowy) z lat 40 – tych. Gdyby nie II wojna światowa, Piła wyglądałaby zupełnie inaczej. Na przykład nad rzeką ( dzisiaj ul. Wodna ) znajdowała się olbrzymia kamienica Jasińskich czy Sobkowskich, a dziś nie ma po niej nawet śladu”- stwierdził z żalem w głosie. Mój rozmówca, Pan Fijałkowski jest nie tylko pracownikiem muzeum, ale też pasjonatem historii.

O historii, ale tej widzianej oczami mieszkańca Piły, rozmawiałam też z Panem Klimkiem Wernerem. Mieszka w naszym mieście przy ulicy Kujawskiej. Pamięta czasy tuż po II wojnie światowej. Przyjął mnie miętową herbatką i własnego wypieku ciasteczkami.  “Pamiętam jak dziś, że po wojnie ludzie mieszkali na obrzeżach miasta, gdyż centrum było wypalone i zniszczone… Po prostu nie nadawało się do zamieszkania. Nie było łatwo. Niemieckich mieszkańców uważano za obcych” – poprawił okulary w nerwowym geście. “Wielu śladów po tamtych czasach nie ma. Na ulicy Kolbego widać jeszcze część budynków w dawnym stylu. Gdy w 1975 roku Piła stała się miastem wojewódzkim, kazali wszystko zniszczyć – wystroje okien, ich zwieńczenia. Między innymi rozebrano kościół pw św. Jana. Na przykład obok starej poczty, gdzie teraz jest teren otwarty, znajdowały się normalne wąskie uliczki za starymi kamienicami, czy ulica Wielka i Kościelna.”- wziął łyk herbaty i spojrzał na mnie wzrokiem pełnym tęsknoty za tamtymi czasami.

Tak przygotowana postanowiłam sama zbadać ślady historii w moim rodzinnym mieście.

Szkoda, że nie mam wehikułu, który ułatwiłby mi przeniesienie w czasie. Cofnęłabym się o 70 lat i obejrzała moje miasto. Niestety, z punktu widzenia fizyki podróże w czasie są – teoretycznie – niemożliwe… Jednak sama nie wiem, jak nagle znalazłam się  w przedwojennej Pile. To chyba za sprawą starych zdjęć, które zaczęłam przeglądać. I tak, siedząc w kawiarni, gdzieś na Starym Rynku, podziwiając misternie zdobione fasady kamienic, słyszałam przytłumione  rozmowy, czułam zapach kawy oraz ciepło słońca na skórze. Ktoś się do mnie uśmiechnął…  ale za chwilę powróciłam do własnego pokoju, dalej przeglądając stare fotografie.
Niektóre z tych miejsc wydawały się dziwnie znajome, więc rozpoczęłam poszukiwania tego, co tworzy historię Piły.

Pierwszy przystanek – XIX wieczny park – miejsce spotkań.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Natrafiłam na zdjęcie małego mostka, wydał mi się dziwnie znajomy. Gdzieś w mojej głowie obudziły się dawno zapomniane obrazy z rodzinnego spaceru po miejskim parku. Spakowałam kilka fotografii i wyruszyłam wyznaczonym sobie szlakiem.

Park Miejski im. Stanisława Staszica jest jednym z miejsc, które łączy dawną Piłę z teraźniejszością. W końcu to jeden z najstarszych parków w Wielkopolsce. Założony w XIX wieku od zawsze był ulubionym miejsc spotkań mieszkańców miasta. Te 12, 5 ha terenu widziało wiele pokoleń, które przychodziły tu, by karmić kaczki.

Brama Głowna parku mieści się od ulicy Ignacego Paderewskiego naprzeciwko Gimnazjum nr 4. Przed nią stoi glob – pomnik upamiętniający porozumienie z Cuxhaven – niemieckim miastem leżącym na północy. Zaczynam spacer. Nieee, zaczęło padać – chyba mam dzisiaj pecha… Wyciągam parasol i wchodzę przez secesyjną bramę. Moim oczom ukazuje się plac z wielkim klombem na środku. Na końcu placu stoi popiersie Stanisława Staszica postawione w 1955 r., czyli w 200 rocznicę jego urodzin. Wygląda bardzo majestatycznie w strugach deszczu. Ale może pójdę w inną stronę… Przystanęłam, by zasznurować sobie buta. Może nawet dobrze, bo dzięki temu zauważyłam dziwną tabliczkę na pustej ławce z napisem: „Ufundowana przez Koło Byłych Pilan.” Aż mi się miło zrobiło, że ktoś jeszcze pamięta o tym miejscu, pomimo tego, że już tutaj nie mieszka.

 

 

 

 

 

I nagle przede mną pojawił się mostek, ten ze starego zdjęcia. Przechodząc po nim znalazłam się znowu            w XIX – wiecznej Pile. Nad ścieżką ukazał się korytarz z róż, zupełnie jak na zdjęciu. Dalej staw z niewielką wyspą na środku oraz fontanna. O nie, już wróciłam do naszych czasów – ale staw jest ten sam. Po drugiej stronie jest secesyjna altanka, licząca już ponad 100 lat. A w środku para młodych ludzi. Ciekawe ile już pocałunków, uśmiechów i łez, rozstań i powrotów widziało to miejsce…
Pora ruszyć dalej… Przedzierając się przez różnorodne rośliny natknęłam się na skupisko niezapominajek…    Aaa, zapomniałabym, u wyjścia ( od strony zachodniej), w budynku dawnego domku strzeleckiego, znajduje się pensjonat „Park”.

Idę. Po drodze widzę wielką sylwetkę hotelu Gromada. Jakby z oddali słyszę słowa Pana Klimka: „Gdy w 1975 roku Piła stała się miastem wojewódzkim, władze kazały wszystko zniszczyć(…) Miedzy innymi rozebrano Kościół pw św. Jana”. To właśnie ten kościół stał na miejscu hotelu, a można go zobaczyć już tylko na zdjęciach.

Przystanek drugi – Dworzec Piła główna – miejsce pożegnań i powitań.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

O znowu coś znajomego na starej fotografii… Coo, to jest dworzec?? Nasz Dworzec??Nie wierzę… Do dziś pamiętam, jak po raz pierwszy jechałam sama pociągiem, no i się na ten pociąg prawie spóźniłam…  Ale to już inna historia.
Właśnie przypomniałam sobie słowa Pana Marka Fijałkowskiego, który w naszej rozmowie wspomniał, że jednym z powodów niewcielenia Piły po powstaniu wielkopolskim do Polski było to, że mieścił się tu ważny węzeł kolejowy.

Napis „Piła Główna” oraz duży zegar zdobią wejście do dworca. Lekko porośnięta bluszczem brama przypomina o wieku tego miejsca. Nie ma na co czekać, wchodzę! Moim oczom ukazuje się długi podziemny korytarz z resztkami starej glazury – to miejsce musiało kiedyś być naprawdę piękne! I znowu nagle widzę ten korytarz w całej krasie. Targarze biegający w tę i z powrotem…  Charakterystyczny zapach wilgoci i graffiti na ścianach niestety przywracają mnie do teraźniejszości. Może właśnie dlatego większość ludzi przechodzi tędy jak najszybciej, nie dostrzegając wspaniałych śladów przeszłości..
Nie rozumiem, jak do tego mogło dojść, że takie piękne miejsce powoli się rozpada?

 

W poczekalni nie znalazłam nic ciekawego (może z wyjątkiem podpisów na ścianie) oprócz tablicy pamiątkowej – mówiącej o tym, że kiedyś przejeżdżali tędy Józef Piłsudski oraz Ignacy Paderewski. (Pewnie nawet nie wysiedli z pociągu, ale trzeba to upamiętnić! ) I wychodzę na peron skąd widać budynek dworca od zewnątrz. Kolumny, kolumienki, gzymsy i inne zdobienia mieszają się z wszechobecnym betonem. Wejście do podziemnego przejścia zdobią kute barierki. Niektóre okna nadal zachowały swoje stare obramowania, a gdzieś przez nową, widać starą farbę… Dzięki temu mogę sobie wyobrazić, jak ten dworzec kiedyś wyglądał. Ale ludzie nie potrafią tego zauważyć, spiesząc się na pociąg, czy też denerwując z powodu opóźnienia…

Jeszcze tylko schodami na wiadukt, by zrobić zdjęcie całego dworca… Widok jest wspaniały. Mogłabym tak patrzeć na to miejsce godzinami… Przyjechał pociąg z Poznania – wysiada z niego tłum głodnych studentów wracających do domu, nieświadomych, co ich omija… O nie, mój kapelusz!!

 

W poczekalni nie znalazłam nic ciekawego (może z wyjątkiem podpisów na ścianie) oprócz tablicy pamiątkowej – mówiącej o tym, że kiedyś przejeżdżali tędy Józef Piłsudski oraz Ignacy Paderewski. (Pewnie nawet nie wysiedli z pociągu, ale trzeba to upamiętnić! ) I wychodzę na peron skąd widać budynek dworca od zewnątrz. Kolumny, kolumienki, gzymsy i inne zdobienia mieszają się z wszechobecnym betonem. Wejście do podziemnego przejścia zdobią kute barierki. Niektóre okna nadal zachowały swoje stare obramowania, a gdzieś przez nową, widać starą farbę… Dzięki temu mogę sobie wyobrazić, jak ten dworzec kiedyś wyglądał. Ale ludzie nie potrafią tego zauważyć, spiesząc się na pociąg, czy też denerwując z powodu opóźnienia…

Jeszcze tylko schodami na wiadukt, by zrobić zdjęcie całego dworca… Widok jest wspaniały. Mogłabym tak patrzeć na to miejsce godzinami… Przyjechał pociąg z Poznania – wysiada z niego tłum głodnych studentów wracających do domu, nieświadomych, co ich omija… O nie, mój kapelusz!!

 

 

Przystanek trzeci – Szkoła Policji – miejsce prawe.

 

Koński rynek, Plac Gdański, a teraz Plac Staszica o wymiarach: 100x150m – jest to mój kolejny przystanek.
Stojąc na środku, zaczęłam przyglądać się staremu budynkowi naprzeciwko mnie – Szkole Policji. Jest wizytówką dawnej Piły  – w końcu przed wojną mieścił się tu Urząd Miasta.

Różowy budynek zaprojektowany przez Paula Bonate oraz F. E. Schollera ze Stuttgartu jest wzorowany na jednym z niemieckich zamków. Jego wybudowanie kosztowało  2 920 000 marek niemieckich. Przed II wojną światową miał aż 3 windy, centralne ogrzewanie oraz klimatyzację!!!  Czasami nawet dziś główne urzędy jej nie posiadają. W dużej auli są 4 wspaniałe witrażowe okna zbudowane z kilku rodzajów szkła: matowego, warstwowego, rowkowego, przezroczystego, pomalowanego i barwionego. Skomponowane zostały z symetrycznych, ułożonych naprzeciwko siebie prostokątów w kolorze brązowym, żółtym, czerwonym pomarańczowym i szarym. Po wojnie znajdowało się tu kino „Gwda”.

Podchodząc bliżej, można zauważyć płaskorzeźbę herbu Piły z jedną wyraźnie wystającą cegłą. Legenda głosi, że wyjęcie tego elementu spowodowałoby zawalenie się całego budynku… Ja nie będę próbowała, warto zachować tak wspaniałą budowlę dla oczu i wiedzy kolejnych pokoleń.

Ale nie jest to jedyna opowieść dotycząca tego miejsca. Choć niepotwierdzona. Podobno na małym, zwykle niezauważanym balkoniku, przemawiał kiedyś Adolf Hitler podczas wizyty w Pile. Moja wyobraźnia tworzy wizję tej sceny – charakterystyczny wąsik i uczesanie wodza III Rzeszy, wygłaszającego mowę do tłumu niemieckich mieszkańców, wiwatujących na jego cześć.

Kiedy Piła znowu stała się Piłą, a nie Schineidemulh, to budynek Urzędu Miasta został przeniesiony. Teraz mieści się tam Szkoła Policji. Lepiej będę już szła…, bo mnie jeszcze do niej zaciągną.

 

Przystanek czwarty – Kościół św. Antoniego – miejsce modlitwy.

Sięgam do torby i wyciągam następne zdjęcie. Widzę wielki krzyż – to jest chyba kościół św. Antoniego… Tak to on… Przez niektórych nazywany białym kościółkiem (pomimo tego, że jest bladożółty). Prowadzony jest przez Braci Mniejszych Franciszkanów.

Stojąc już u bram awangardowego kościoła, stwierdziłam, że wygląd wcale nie świadczy o jego wieku… Budowano go od 21 listopada 1928 do 15 marca 1930. Architektem tego miejsca był Hekkomer z Stuttgartu.
Po odzyskaniu niepodległości świątynia została ponownie poświęcona przez o. mgra Jerzego Rumaka. A było to 8 czerwca 1945 roku. I tak kościół, który ocalał mimo działań wojennych, ponownie powrócił do życia jako miejsce modlitwy i słowa bożego. Uroczystości poświęcenia odbywały się z udziałem wielu pilan, a dookoła było jeszcze mnóstwo ruin innych budynków….

Popchnęłam drewniane drzwi i weszłam do środka. Moim oczom ukazał się ogromny krzyż z figurą Jezusa. Całość mierzy ponad 7m. Wykonana jest z drewna przez Bertholda  Mullera Orinhausena pochodzącego z Berlina. Po lewej stronie droga krzyżowa malowana na ścianie przez artystę z Mahnhein – Will’ego Osler’a. Podeszłam, by przyjrzeć się malowidłom. Kiedy znalazłam się na środku, pomiędzy dwoma kolumnami ławek, na moją twarz padły promienie słońca. Przedzierały się do wnętrza przez wąskie witrażowe okna. Odwróciłam się gwałtownie. Moim oczom ukazały się postacie z drogi krzyżowej. Patrzyły na mnie tak przenikliwie, jakby znały moje myśli. Dreszcz przeszył moje ciało. Może powinnam się wyspowiadać?? To chyba nie jest dobry moment. Przyjdę w niedzielę…

Jeszcze tylko spojrzę, co jest z tyłu kościoła… O, zostawili otwartą bramkę. Gdzie ja jestem?? Znalazłam się gdzieś w średniowiecznym klasztorze, kuta brama, krużganki?! Tak to wygląda… jakbym spacerowała po pałacu, a nie kościele. Wystrój wnętrza jest bardzo prosty, ale równocześnie na swój sposób oczarowuje każdego, kto tylko przekroczy jego progi…

No cóż pora wracać… Ale naprawdę było warto móc spojrzeć na te miejsca jeszcze raz, tyle, że pod innym kątem. Czasami wystarczy się po prostu zatrzymać, by dostrzec to, co zwykle jest niewidoczne.
I znów przeglądam zdjęcia, tym razem na wystawie w Pilskim Domu Kultury. Jest Noc Muzeów. Szukam potwierdzenia tego, co odkryłam podczas mojej wędrówki… Patrzę na nieistniejące budynki, które zostały zniszczone albo „przysłużyły się do odbudowy Warszawy” -  jak to powiedział pan Werner, i żałuję, że nie mogłam tu żyć jakieś sto lat wcześniej…

Źródła:
- „Powiat Pilski” Media Wydawnictwo Edmund Wolski ISBN 978-83-60546-7
http://pila.kapucyni.pl/strona-glowna
- http://pila.szkolapolicji.gov.pl/joomla/o-szkole.html
- zdjęcia udostępnione dzięki uprzejmości p. Macieja  -„ Dawna Piła”

 

 

Autorki: Ola Kierska, Karolina Kwaśniak, Ola Płachta, Kasia Rzeczycka

Brak tagów

maj/12

24

Śladami historii…

Dnia 24.04.2012r. odbyła się wystawa fotografii w Pilskim Domu Kultury. Tematem były ślady powojennych budynków oraz ich fragmentów w dzisiejszej architekturze. Nie zauważane przez nas tracą swoją wartość, a zapobiec temu chcieli panowie Waldemar Kwaśniak oraz Roman Oleś, którzy uwiecznili je na zdjęciach. Wiele trudności sprawiało ludziom odnalezienie tych miejsc w codziennym życiu, jednak po dłuższym czy po krótszym zastanowieniu, już wiedzieli gdzie co się znajduje. Poniżej jest krótki wywiad z fotografami . Wystawę można  było ponownie obejrzeć w PDK w Noc Muzeów, która odbyła się 19 maja

http://www.youtube.com/watch?v=lzcBcsRbHx8&feature=youtu.be

Brak tagów


  1. Jakie ciekawe, zabytkowe  miejsca i obiekty znajdują się w Pile?
    - Oprócz budynku muzeum najważniejszym miejscem jest kościół św. Antoniego. Najstarsze budynki pilskie to: Loża Masońska -  budynek, który pozostał po wojnie w Pile, obecnie siedziba Szkoły Biznesu na Starym Rynku w Pile, Arsenał Miejski koło Merkurego z lat 40. Gdyby nie II Wojna Światowa, to Piła wyglądałaby inaczej. Na przykład dawniej nad rzeką znajdowała się olbrzymia kamienica rodziny Jasińskich czy Sobkowskich, a dziś nie ma nawet po nich śladu.2. Co lub kogo można uznać za symbol naszego miasta?
    - Mnie Piła kojarzy się ze Staszicem. Jego rodzina mieszkała tu od pokoleń – ojciec, dziadek, pradziadek byli burmistrzami Piły. Jest wiele rodzin, które mieszkają tu do dziś, żyły od pokoleń, np. rodzina Szumanów, Jasińskich.
  1. A pan Zaranek?

Był pierwszym honorowym obywatelem naszego miasta. Wykonał pond 1000 zdjęć Piły.

  1. Zna Pan jakieś ciekawostki o obywatelach Piły?
    Tak, np.  Pantaleon Szuman – pochodzący z rodziny notariuszy, urodzony w Pile;
    ksiądz Bocheński, który w XVIII w. był proboszczem Kościoła św. Janów; Teofil Drozdowski radny w radzie miejskiej, sekretarz rady ludowej.

5.  Czy eksponaty z wystaw pochodzą z prywatnych zbiorów obywateli Piły?
- Eksponaty są własnością prywatną. Należą też do członków pilskich stowarzyszeń, np. Theatrum Historica.

 

 

opracowała Karolina Kwaśniak

Brak tagów

maj/12

23

Opowiem ci o Pile z tamtych lat…


Wypowiedź Pana Wernera Klimka.
Pamiętam jak dziś, że po wojnie ludzie mieszkali na obrzeżach miasta, gdyż centrum było wypalone i zniszczone. Po prostu nie nadawało się do zamieszkania. Często nie było z czego żyć, ludzie zaczęli hodować krowy, które pasły się w centrum miasta. A także kury czy króliki – co tylko się dało. Gdzie tylko było można uprawiano ziemię. Chodzono nad rzekę, by łowić ryby, bo często nie było co do garnka wsadzić. Nie było w co się ubrać, a o butach można było pomarzyć. Dzieci do szkoły chodziły boso nawet jesienią i wiosną. Nie można było nic kupić, chociaż pomału powstawały sklepy tzw. kolonialne, ale były one prywatne i drogie, więc człowiek, który nie miał pracy, nie mógł sobie na zakupy pozwolić. Nie było gdzie pracować. Później za miastem powstała Roszarnia (zakład włókieńczy), więc ludzie mieli pracę. Młodzież pracowała tam latem pomagając przy przerzucaniu snopków lnu. Zdarzały się konfiskaty majątku przez uzbrojonych mężczyzn. Jednak wiele ludzi przyjechało tutaj w obawie prześladowania.
Nie było łatwo, niemieckich mieszkańców uważano za obcych,  małe dzieci musiały  zacząć uczyć się języka polskiego, by móc chodzić do szkoły. Dzieci, które miały nawet po 10 – 13 lat zaczynały od pierwszej klasy, a starsze w ogóle już do szkoły nie szły, tylko do pracy. Bez zaliczenia szkoły powszechniej nie mogły się potem rozwijać, zdobyć określonego zawodu. A po wojnie istniały już szkoły zawodowe na przykład obecny Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 na Teatralnej.
Wielu śladów po tamtych czasach nie ma, gdyż nawet budynki, które można było wyremontować rozbierano, by cegły posłać na odbudowę Warszawy. Piła i Wrocław – te dwa miasta przyczyniły się do odbudowy stolicy, ale we Wrocławiu został, chociaż rynek, a tutaj nic.
Na ulicy Kolbego widać jeszcze cześć budynków w dawnym stylu, choć takich miejsc jest niewiele. Gdy w 1975 roku Piła stała się miastem wojewódzkim władze kazały wszystko zniszczyć, wystroje okien, zwięczenia –  to wszystko usuwano. Są tego ślady gdzieś na ul. 11 listopada, ale znikome. Wszystko, co zostało po okupacji niemieckiej kazano zniszczyć. Miedzy innymi rozebrano Kościół pw św. Janów, były burzone całe ulice. Na przykład obok starej poczty, gdzie teraz jest teren otwarty, znajdowały się normalne, wąskie uliczki ze starymi kamienicami czy ulica Wielka Kościelna. Piła teraz jest zupełnie innym miastem, ma szeroki ulice, ale najbardziej widać chyba to, że nie ma, jako takiego centrum. Charakter tego miasta gdzieś zniknął.

My u pana Klimka

 

Na postawie wypowiedzi pana Wernera Klimka opracowała Katarzyna Rzeczycka

Brak tagów

Pamiątki tylko na fotografiach.

Nowy i Stary Rynek oraz ul. Poznańska (Śródmiejska)

Do Nowego Rynku można było dojść sześcioma ulicami. Najważniejszą z nich była ulica Mostowa. Łączyła ona Nowy Rynek z placem Hindenburg (Starym Rynkiem), przy którym znajdował się kościół Chrystusa (sekty Jana Czerskiego potem Staroluteran). Na środku placu stał pomnik, który wybudowano na wniosek organizacji byłych wojskowych, upamiętniający bojowników niemieckich. Kolejną ulicą prowadzącą na Nowy Rynek była Młyńska (Mühlenstraße). Z rynku można było dojść nią do polskiego kościoła Matki Boskiej i św. Jana. Przy polskim kościele był stary drewniany most, dzisiejszy most Chrobrego, przed którym stał pomnik „Starego Fryca”. W pobliżu kościoła przy drodze znajdowała się fabryka mebli .
Ulica Poznańska dzisiaj Śródmiejska, jako trzecia ulica dochodząca do Nowego Rynku była jednym z ciągów handlowo – usługowych. Jej położenie i przeznaczenie nie uległo większym zmianom, w czasach obecnych inna jest zabudowa architektoniczna. Została ona również zamknięta dla ruchu kołowego, co pozwoliło utworzyć tzw. deptak. Pozostałością zabudowań po dawnej Poznańskiej w czasach obecnych jest stojący na narożniku ulicy (Śródmiejskiej
i 1 – go Maja) budynek.

                                                                                               Fragment starego rynku

Obecna ul. Śródmiejska

 Pomnik upamiętniający bojowników niemieckich, biorących udział w I wojnie światowej.

Kościół św. Janów
Pierwszy pod wezwaniem św. Świętego Wojciecha, Stanisław ze Szczepanowa i Macieja powstał przed 1449 rokiem. W 1556 roku przeszedł w ręce Ewangelików. Zburzono go w XVI wieku i w 1619 roku zaczęto budowę nowego kościoła, który spłonął w 1622 roku i w dwa lata potem został odbudowany jako kościół pod wezwaniem NMP i św. Jana Chrzciciela. Miał nawę główna drewnianą, zastąpioną w l. 1726-1729 nawą ryglową. Tę zastąpiono w końcu XVIII wieku nową murowaną. Po dodaniu rzeźb św. Janów- Chrzciciela i Ewangelisty został konsekrowany na św. Janów Ewangelisty i Chrzciciela. Zniszczony w czasie II wojny światowej, ostatecznie ruiny wyburzono w 1975 roku. Na jego dawny miejscu stoi teraz Hotel Gromada, a za te tereny władze oddały ziemie pod budowę kościoła p.w. NMP Wspomożenia Wiernych

Kościół św. Janów od strony rzeki

 

Pozostałości

Przebudowany budynek poczty na Al. Piastów.
Skrzyżowanie ulic Śródmiejska i 1 maja – Dawny Hotel (teraźniejsza siedziba WPHW, Sklep Plus oraz Szkoła językowa) i kamienice.
Kościół p.w. Świętej Rodziny.
Polski Korytarz.
Kamienice przy ulicy 14 lutego (Chór Halka).
11 listopada (Kamienica Zaranka – nr 17).
Muzeum Okręgowe (Polski Konsulat).
Muzeum Staszica (Dom Stasziców).
Siedziba Invest Banku (Wojskowe Kasyno).
Kościół św. Antoniego .
Kościół św, Stannisława Kostki.
Wieżyczka Hejnałowa (Przy Gimazjum nr 5).

opracowała Katarzyna Rzeczycka

Brak tagów

kwi/12

21

Historia naszego miasta

Przeczytałam książki „Szkice piły” stworzoną przez Towarzystwo Miłośników Miasta Piły oraz Wydział Kultury i Sztuki w Pile, a także  „Piła Zarys Dziejów” autorstwa Zygmunta Borasa i Zbigniewa Dworeckiego, z których wynotowałam historię naszego miasta: od osady rybackiej do Piły z okresu II wojny światowej. Opis zawiera informacje: jak powstała, jaka była dawna Piła, co ją zrujnowało oraz dzięki komu nadal możemy cieszyć się terytorium na terenie Polski.

 

Historia Piły

Piła, miasto położone wśród lasów nad rzeką Gwdą, kiedyś zwana Głdą bierze swój historyczny początek ze starej osady rybackiej zlokalizowanej przy zakolu rzeki. Takie umiejscowienie osady wpłynęło na rozwój „przemysłu” drzewnego, co znalazło odbicie w jej nazwie- Piła. Prawdopodobnie w latach osiemdziesiątych XIV wieku królowa Jadwiga podniosła ówczesną osadę do rangi miasta i wybudowała pierwszy kościół katolicki, który potem spłonął. Piła, jako miasto królewskie, do chwili nadania jej prawa magdeburskiego posiadała swoje godła. W jej herbie widniał jeleń spokojnie kroczący w prawym kierunku. W 1605 roku nasze miasto zostało ofiarowane przez Zygmunta III Wazę żonie Konstancji. W tym okresie godło wyobrażało skaczącego jelenia w złotej królewskiej koronie przez zielone łąki na biało-srebrnym tle: tarczę wieńczył mur z trzema wieżami. Za panowania królowej, która była gorliwą katoliczką, zbudowano farę, która w następnych wiekach była ostoją polskości grodu nad Gwdą. W tym czasie na terenie miasta rozwijał się handel, rzemiosło, tkactwo, powstały młyny, gorzelnie, browary i kuźnie. Jednak  nasze miasto otrzymało prawa miejskie magdeburskie przed rokiem 1449. Uroczystość nastąpiła z przyczyny króla Polski Zygmunta Starego 4 marca 1513. Z wielu źródeł wynika, że jako miasto królewskie często zmieniała swych właścicieli. Podczas pierwszego rozbioru Polski i upadku państwa Polskiego miasto zostało zdewastowane i zrujnowane przez Szwedów. Z początkiem XX wieku Piła liczyła ponad 20 tys. mieszkańców, krzyżowało się tu siedem linii kolejowych, powstały nowe dzielnice.

 

Okres I wojny światowej

Wraz z pierwszą wojną światową podpisano traktat wersalski, na którego mocy miasto Piła znalazło się na obrzeżu Niemiec, przyjmując nazwę Schneidemuhl. Od 1922 roku stała się siedzibą władz administracyjnych, bazą wypadową niemczyzny na odrodzone Państwo Polskie oraz stanowiła ważny węzeł komunikacyjny. Pilanie spokojnie czuwali, czekając na wyzwolenie spod władz niemieckich. Ludność zatrudniona było jako prosta siła robocza w słabo rozwiniętym przemyśle, egzystowały także nieliczne polskie zakłady rzemieślnicze. Wiele mieszkańców wyemigrowało do wolnego kraju. Podczas panowania niemieckiego miasto zaczęło się rozwijać także pod względem kulturalnym, powstała placówka naukowa uniwersytetu królewskiego, duża biblioteka, stały teatr, muzeum, funkcjonowały dwie gazety dzienne. Mieszkańcy jednak oczekiwali na  ostateczne rozwiązanie zapoczątkowane wydarzeniami z 1939 roku.

 

II wojna światowa w Pile

W pierwszych latach II wojny światowej miasto pełniło funkcję zaplecza- cały miejscowy przemysł rozwijał produkcję broni. Przybyło tu wielu Polaków i ludzi innej narodowość, jeńców wojennych lub przymusowych pracowników. Byli oni kierowani do obozów i podobozów znajdujących się na terenie Piły. Jednym z takich miejsc był obóz jeńców cywilnych Albatros, zlokalizowany na terenie zakładów lotniczych o tej samej nazwie. Warunki tu panujące były okrutne i niezgodne z prawami człowieka. Jednakże trwający terror nie powstrzymał walczących mieszkańców.
Ważnym wydarzeniem związanym z zakończeniem działań wojennych na terenie naszego miasta  jest śmierć młodego radzieckiego lotnika Olega Matwiejewa, zestrzelonego nad miastem. Jego postać, bohatera który poniósł śmierć podczas wyzwolenia miasta została uwieczniona przez pomnik (już nieistniejący) i w nazwie jednej z pilskich ulic. W wyniku tych rozstrzygnięć Piła 14 lutego  po 173 latach została wyzwolona. Władza została przekazana Kazimierzowi Włoczywodzie- pierwszemu burmistrzowi. Poprzez wojny miasto zostało zniszczone w 75 %. Szybki rozwój pozwolił na odbudowę i ponowne rozwinięcie się w Pile wielu gałęzi gospodarki. Pod koniec 1945 roku miasto liczyło ponad 10 tys. mieszkańców, którzy aktywnie uczestniczyli w jego życiu i dokładali wielu starań do przywrócenia miastu dawnego uroku. W listopadzie 1948 roku został oddany do użytku symbol polskości – dom narodzin wielkiego Polaka Stanisława Staszica. Kolejne lata to dojrzalszy okres rozwoju społeczno-gospodarczego. Cechował je prężny rozwój budownictwa, powstało nowe osiedle w lewobrzeżnej Pile, w okolicy ulic Walki Młodych i Bydgoskiej, później zostały oddane do użytku Technikum Przemysłu Naftowego oraz rozrosły się inne osiedla. W 1973 roku wybudowano 292 mieszkania, 12 przedszkoli, 10 szkół , a także nowe przychodnie. Przełomowym momentem dla miasta w 1975 roku było nadanie miana stolicy nowego województwa wielkopolskiego.

 

Książki z których korzystałam

Opracowała Aleksandra Płachta

Brak tagów

kwi/12

20

Dawnapila.pl

Czytając stronę www.dawnapila.pl  dowiedziałam się wielu ciekawych, burzliwych i zapomnianych faktów z życia naszego miasta. Powoli zaczęłam odkrywać nowe-stare i nieznane mi dotąd obiekty i ich historie. Kiedy przeczytałam artykuły pana Jana Szwedzińskiego, który jak sam pisze mieszka w Pile od 42 wiosen, obejrzałam fotografie naszego miasta, z czasów dawnej Piły, która już nie istnieje, a można jej obraz odtworzyc z tego co pozostało.  Zgłębiając tekst poznałam ciekawe historie: o studni nieszczęść, mostach, pomnikach, a także obozach znajdujących się na terenie Schneidemühl.  Od połowy 1939 roku znajdował się tu słynny obóz hitlerowski „Albatros”.

Jednymi z przydatnych w naszej pracy nad projektem artykułami zamieszczonymi na stronie  są: „Historia pierwszej parafii w Pile”, „Kolejowe Schneidemuhl”,  „Ogrody Schneidemuhl”. Na stronie znajduje sie kalendarium, które sięga XII/X-VI tys. p.n.e., aż do 1985 roku n.e. , a także dawne nazwy obecnych ulic. Można także przejrzeć barwną galerię zdjęć starej Piły. Dzięki niej poznałam dotąd nieznaną mi historię mojego rodzinnego miasta, a także uświadomiłam sobie jak wiele śladów przeszłości jest w moim mieście.

opracowała Aleksandra Kierska

Brak tagów

kwi/12

10

Wystawa w Muzeum Okręgowym w Pile

 

Niedaleko miejsca gdzie mieszkam jest las. Często wybieram się tam na spacer i chodzę wśród drzew. Ale co można znaleźć w lesie? Grzyby, jagody, i inne rzeczy… I o tym opowiada wystawa sezonowa w pilskim muzeum…

14 lutego- ta data młodym ludziom kojarzy się zwykle z Walentykami, ale jest to także rocznica wyzwolenia naszego miasta – Piły. Walka o Piłę, podczas której w styczniu i lutym 1945 r. po ponad dwóch tygodniach walk zniszczono około 75% centrum miasta. Chociaż ruiny budynków zastąpiły nowe, a wojna się skończyła, to w pilskich lasach nadal można znaleźć pozostałości po niej, mimo że minęło już prawie 70 lat. Hełmy, lotki od rakiet, pociski – to tylko niektóre znaleziska, które były prezentowane na wystawie „Historia spod ziemi”. Mogłyśmy ją zobaczyć dzięki uprzejmości pana Marka Fijałkowskiego – kierownika wydziału historycznego Muzeum Okręgowego w Pile.

Stary niemiecki motocykl marki BMW zachwyca swoim doskonałym stanem i tym że wciąż może jeździć.

Na ścianach widać tablice z nazwami ulic z czasów, gdy Piła nazywała się Schneidemühl.

Każdy z tych przedmiotów kryje w sobie jakąś historię, każdy hełm nosił jakiś żołnierz, ktoś nosił ten mundur lub trzymał tę broń, by walczyć o swoje racje. Lampa zrobiona z pustej łuski po pocisku, by napisać być może ten ostatni list. Gdzieś wykopane szczątki amerykańskiego samolotu Air Cobra, zestrzelonego w okolicach Piły. Nieśmiertelnik, który kiedyś wisiał na szyi jakiegoś żołnierza. Pieczęć niemieckiego batalionu „Anklam”- tego, który bronił Piły. Wszystko to uzupełniają zdjęcia Romana Zaranka, na których możemy zobaczyć szczątki dawnej Piły.

Ale można tutaj też zobaczyć przedmioty mniej niezwykłe, takie jak piecyk okopowy, zestaw do szycia, czy nawet pudełko po prezerwatywach. Zachowane sztuce, talerz czy lornetkę.

Cześć eksponatów należy do muzeum , ale większość pochodzi z prywatnych kolekcji mieszkańców oraz miłośników historii, którzy podzieli się tym z nami.

Eksponaty z wystawy

Opracawała Katarzyna Rzeczycka

Brak tagów

kwi/12

5

Nasza praca

Nasze spotkania odbywają się raz w tygodniu. Prace nad projektem zmierzają w dobrym kierunku. Razem z koleżankami starym się docierać do różnych źródeł potrzebnych nam do realizacji projektu. Jesteśmy w stałym kontakcie z założycielami strony internetowej www.dawnapila.pl, którzy użyczyli nam wielu cennych i potrzebnych zdjęć oraz ciekawych informacji. Z biblioteki miejskiej wypożyczyłyśmy książkę Marka Fijałkowskiego pod
tytułem ,,Piła na fotografiach Romana Zaranka”. Książka posłużyła nam cennymi informacjami o tym, jak dawnej wyglądało nasze miasto i jakie ważne obiekty się w nim znajdowały. Ostatnio nawiązałyśmy kontakt z autorem wyżej wspomnianej książki, który zechciał nas oprowadzić po Muzeum Okręgowym w Pile po wystawie dotyczącej miasta Piły, gdzie mogłyśmy zobaczyć pamiątki i zdjęcia po wojnie. Pan Fijałkowski również udzielił nam wywiadu, w którym opowiedział o wielu ciekawych faktach i osobach związanych z naszym miastem. Poszukujemy także osób, które mieszkały w Pile w czasie wojny, by porozmawiać z nimi o tamtych czasach. Staramy się również krok po kroku odkrywać dawną Piłę na własną rękę jak i korzystając z pomocy ludzi, którzy wiedzą o niej więcej niż my.

Opracowała Aleksandra Kierska

Brak tagów

kwi/12

4

Kilka słów o nas

W skład naszej grupy wchodzą łącznie cztery dziewczyny zajmujące się historią i kulturą Piły, a ich imiona to : Ola, Karolina, Ola i Kasia. Pracę naszego zespołu bacznie nadzoruje nauczycielka języka polskiego pani Aldona. Jako grupa mamy wiele wspólnych zainteresowań, które pomagają nam w realizacji tego projektu, tj. fotografia, dzieje naszego mista, przeprowadzanie wywiadów z interesującymi postaciami i inne. Ponadto dbyłyśmy już cykl spotkań przygotowawczych, a co tydzień w środę stramy się wnosić nowe, ciekawe pomysły do naszego reportażu.

Przed szkołą

Przy pracy

Opracowała Aleksandra Płachta

Brak tagów

Szablon: devolux.nh2.me tłumaczenie: WordpressPL
css.php