Nasz projekt: Poszukiwania w żywiole ludzkich wspomnień

Cele projektu:
· Konstruktywne uczestnictwo w działaniach społeczności lokalnej i sąsiedzkiej;
· Współpraca w grupie;
· Umiejętność planowania działań;
· Poznanie społecznej funkcji i znaczenia tradycji opowiadania historii;
· Rozwijanie więzi rodzinnych, sąsiedzkich i międzypokoleniowych przez poznawanie opowieści.

Jesteśmy uczniami Publicznej Szkoły Podstawowej w Purdzie, braliśmy udział w programie edukacyjnym Etnolog-zaloguj się na ludowo! W roku szkolnym 2012/2013. Pracując metodą projektu staraliśmy się poznać lepiej swoją lokalną kulturę, tradycje i zwyczaje. Założyliśmy EtnoBlog, na którym prezentowaliśmy realizację zadań w ramach internetowej gry EtnoBingo. W drugim semestrze roku szkolnego realizowaliśmy projekt pt. Poszukiwania w żywiole ludzkich wspomnień. Projekt dotyczył zjawiska opowiadania historii, które dawniej (w społecznościach tradycyjnych) odgrywało ważną rolę. Chcieliśmy sprawdzić, czy umiejętność opowiadania i słuchania historii już zupełnie zaniknęła. Staraliśmy się poprzez rozmowy i spotkania z różnymi ludźmi wysłuchać, nagrać i spisać historie. Najważniejsze w tym projekcie było nawiązanie międzypokoleniowego kontaktu, dlatego zachęcaliśmy do rozmowy naszych rodziców, babcie i dziadków. Bardzo często mieliśmy okazje zobaczyć stare zdjęcia, które postanowiliśmy skanować. Staraliśmy się zachęcić również młodszych kolegów do zbierania relacji i starych zdjęć. W ten sposób rozpoczęło się tworzenie małego cyfrowego archiwum lokalnej społeczności, co jest ciekawym pomysłem na kolejny projekt. Poszukując historii np. własnej rodziny, mieszkańców, miejsc itp. uczyliśmy się słuchać, ale także rozumieć otaczającą nas rzeczywistość, na którą składa się często nieznana przeszłość. W kontekście historii poznawaliśmy również siebie.
Nasze działania rozpoczęliśmy od wspomnień. Każdy z nas zastanawiał się, jakie usłyszał już w życiu opowieści, co było w nich najciekawsze. Próbowaliśmy również ustalić, jakie cechy powinna mieć osoba opowiadająca i wysłuchująca historie. Staraliśmy się także stworzyć listę tematów, które interesowałby nas podczas przeprowadzanych rozmów. Lista zawierała wiele zagadnień, o to one:
o Jak dawniej wyglądało życie codzienne (np. jak ludzie spędzali czas)?
o Dawne gry i zabawy dzieci.
o Przedstawiciele zawodów/ rzemiosł, które przestały lub przestają istnieć.
o Miejscowi artyści.
o Wspomnienia o szkole (uczniów, nauczycieli, pracowników).
o Zwyczaje (dawniej i dziś): weselne, andrzejkowe, świąteczne.
o Przepisy na potrawy typowe dla naszej okolicy lub związane z poszczególnymi świętami.
o Przepisy dotyczące medycyny ludowej.
o Skąd pochodzą mieszkańcy, okoliczności zamieszkania ich w okolicy.
o Historia budynków/miejsc w okolicy: ich dawne przeznaczenie, jakie budynki były dawniej w miejscowości, dlaczego ich nie ma?
Muzyka i piosenki związane z okolicą i regionem.
Przeprowadziliśmy szereg rozmów i zorganizowaliśmy spotkania z mieszkańcami. Przeprowadzając wywiady skupialiśmy się na tematach odnoszących się do dawnego życia codziennego, szkoły, zwyczajach. Zainteresowaliśmy się także historią kapliczek w Purdzie i zbieraliśmy na ten temat różne relacje. Podczas realizacji projektu nauczyliśmy się formułować i opracowywać pytania do wywiadu oraz poznaliśmy zasady dobrze przeprowadzonej rozmowy. Zorganizowaliśmy w naszej szkole spotkanie z mieszkającymi w naszej wsi rdzennymi Warmiakami – Henrykiem i Jadwigą Wagner. Udział w programie Etnolog i informacje, jakie zdobyliśmy, zmotywowały nas do udziału w konkursie, który polega na poszukiwaniu ciekawej historii w naszej okolicy. Dzięki różnym rozmowom dowiedzieliśmy się dużo na temat historii kapliczek na Warmii, a szczególnie w Purdzie.
Wszystkie doświadczenia i informacja zdobyte w projekcie na pewno nam się przydadzą w przyszłości. Mieliśmy okazje lepiej poznać naszych bliskich, a także mieszkańców Purdy.
Julia: „Okazało się, że moja babcia i dziadek znają wiele różnych historii, które mnie ciekawią. Poza tym zrozumiałam, że każdy człowiek ma w pamięci jakąś ciekawą opowieść wartą zapisania lub nagrania”.
Ania: „Cieszę się, że mogliśmy pracować w grupie. Dobrze się bawiliśmy.”
Jessica: „Dzięki temu projektowi spojrzałam zupełnie inaczej na moje otocznie, np. na kapliczki, których jest kilka w Purdzie. Przechodziłam obok nich wiele razy, ale nie zwracałam na nie uwagi. Zaciekawiły mnie historie z nimi związane, które opowiedziała nam mieszkanka naszej wsi.”
Kasia: „ Zainteresowały mnie stare zdjęcia, które przynosiły koleżanki. Każde z tych zdjęć opowiada jakąś historię. Zdjęcia weselne przedstawiają różne tradycje. Pan Wagner oglądając stare weselne fotografie z Purdy pamiętał imiona osób na nich występujących, a także różne historie z nimi związane. Zupełnie inaczej patrzy się na takie zdjęcie, kiedy zna się te opowieści”.
Wszystkie działania staraliśmy się utrwalać i dokumentować wykorzystując technologię informatyczną: dyktafon, skaner, kamera i aparat cyfrowy, Internet i programy: PowerPoint, Movi Maker.

Spacer śladami kapliczek w Purdzie

YouTube Preview Image

Spotkanie z panem Henrykiem Wagnerem

YouTube Preview Image

W ŚWIĄTECZNY CZAS

  Nietypowa potrawa świąteczna
YouTube Preview Image

Kto przynosił prezenty i gdzie je zostawiał?

Prezenty przynosił przebrany za św. Mikołaja ktoś z rodziny np. dziadek. Zostawiał je pod choinką lub rozdawał je dzieciom osobiście. Wtedy można było otrzymać prezent za np. zaśpiewaną piosenkę albo powiedziany wierszyk.

 W którym momencie prezenty były rozdawane?

Prezenty były rozdawane w wigilijny wieczór, po wieczerzy. Najczęściej były to owoce lub ubrania uszyte przez babcię.

Co spotykało niegrzeczne dzieci?

Niegrzeczne dzieci spotykało to, że zamiast prezentów dostawały rózgę albo węgiel.

 Czy obchodzono mikołajki? 

Tak, obchodzono mikołajki. Wkładano do buta np. czekoladę,  lub jakąś drobnostkę.

Rozmowę z babcią przeprowadziła Jessica Turał

Dawniej prezenty przynosił każdej Wigilii Mikołaj. Były rozdawane po kolacji wigilijnej. Najpopularniejsze były prezenty użyteczne w życiu codziennym np.: słodycze, sukienki na lato i zimę lub rajstopki. Niegrzeczne dzieci dostawały rózgę, ale potem też i prezent na pocieszenie. Najlepiej wspominane są słodycze i ubrania. Dawniej nie obchodzono mikołajek.

  Wspomnienia babci spisała Julia Mierzejewska

Wspomnienia trzydziestolatka: Słodycze (najczęściej z Niemiec), mebelki drewniane dla lalki, wózek dla lalki, lalki, samochodziki, żołnierzyki, piłki np. do kosza, łyżwy, krążek i kij do hokeja.

Zapisała Katarzyna Obidzińska

ANDRZEJKI

    Andrzejki odbywają się w naszej szkole każdego roku. Jest to impreza, w której uczestniczy cała społeczność szkolna: uczniowie, rodzice, nauczyciele oraz wszyscy chętni. Dobrze się wtedy bawimy, bo są przygotowywane przez Samorząd Uczniowski rózne konkursy i atrakcje. Podczas zabawy prowadzony jest również salon wróżb.

Andrzejki w Szkole Podstawowej w Purdzie
YouTube Preview Image

WRÓŻBY – przygotowała Jessica Turał

W dzień andrzejkowy chowało się w szkołach buty. Ktoś chował komuś buty, a  właściciel buta musiał odkupić go np. wykonać jakąś czynność. Trzeba było to zrobić, żeby nie spotkało nieszczęście.

Popularna wrózba również w dzisiejszych czasach to lanie wosku. Rozpuszczony wosk lalo się przez dziurkę klucza na wodę. Następnie obserwowano na ścianie cień uzyskanego kształtu i wróżyło się z tego. Wszystko zależało, co kształt wosku przypominał, z czym się kojarzył.

Wróżenie z butów. Uczestnicy wróżby zdejmują lewy but i rzucaja go za siebie. Jeśli but skierowany jest czubkiem do wyjścia to znaczy, ze dziewczyna wyjdzie za mąż. jak czubek buta skierowany jest w kierunku wnętrza to wrózy to pozostanie starą panną.

MEDYCYNA LUDOWA

Ciekawostki z książki: Medycyna ludowa czyli treściwy pogląd na środki ochronne, poznawanie i leczenie chorób. Poradnik lekarski dla wszystkich stanów według najnowszych źródeł skreślił Dr. Med. A. Simon, Warszawa 1860.
ZAPALENIE GARDŁA KATARALNE
Leczenie. „Zapalenie proste bez żadnych komplikacyi, przechodzi z łatwością przy zachowaniu się ciepłem, napojach zmiękczających, kąpielach nóg ciepłych. Pijawki nie są prawie potrzebnemi. Płukania z ałunu boraksu, najlepiej się dają zastosować. [...] W zapaleniu chronicznem lekkie przypalenie kamieniem piekielnym lub pędzlowanie kwasem wodosolnym.”

Zapalenie migdałów.Właściwe młodym ludziom do lat czterdziestu wieku; pochodzi od zmian powietrza i przeziębienia. Niektórzy tak sa do tego usposobieni, że dwa trzy razy rocznie temu zapaleniu podlegają.[...]
Leczenie jak w zapaleniu gardła kataralnym. Jeżeli jest mocno wywiązanem, trzeba uczynić upuszczenie krwi z żyły; pijawki powinny być stawianemi pod szczęką dolną i w znacznej ilości; płukania środkami rozmiękczającemi, kąpiele nożne i napoj obfity z szlazu. Srodek bardzo praktyczny jest lekkie nacięcie migdałów w początku, krwotok niewielki przerywa chorobę.”

HERBATA Z LIPY

Wykonanie:

 Zbieramy kwiat lipy (z drzewa lipowego). Następnie suszymy. Ususzone kwiaty zaparzamy jak herbatę i pijemy, gdy jesteśmy przeziębieni.

SYROP Z SOSNY 

     Wiosną, gdy sosna zacznie puszczać nowe pędy (około połowy maja), ścinamy je, myjemy i kroimy na kawałki (ok 3 cm). Następnie układamy w słoiki, warstwami – raz pędy, raz cukier aż do  ¾ zawartości słoika. Zakrywamy naczynie gazą i czekamy aż puści soki. Później przepuszczamy sok przez gazę. Zakręcamy słoik z sokiem i gotujemy. Tak przygotowany syrop jest bardzo dobry na kaszel.

CZOSNEK – NATURALNY ANTYBIOTYK

Czosnek jest bardzo dobry na ból gardła. Trzeba przekroić ząbek czosnku na pół i ssać go kilka minut lub dłużej. Gdyby nie intensywny zapach, pewnie byłby częściej uzywany.

Czosnek z mlekiem i miodem

Skladniki na szklankę: 1 zabek czosnku, 200 ml mleka, 1 łyżka miodu.

Przygotowanie:

  Zagotować mleko. Wlać je do kubka, a następnie dodać wyciśnięty ząbek czosnku i miód. Wszystko zamieszać. Najlepiej pić ciepłe. Ten eliksir jest dobry na przeziębienia.

  Jeśli nie jestes fanem czosnku, to dla ułatwienia zatkaj nos.

Przepisy spisała Katarzyna Obidzińska

RUMIANEK

   Zbiera się koszyczki rośliny podczas ładnej pogody. Suszy się je rozportarte cienką warstwą. Odwar (łyżka koszyczków na szklankę wody) jest używany w przypadku grypy. koszyczki rumianka działaja napotnie, przeciwzapalnie i dezynfekująco.

 

SYROP Z CEBULI 

Syrop jest bardzo dobry na kaszel. Składniki: 2 lub 3 cebule, łyżka cukru lub miodu.

  Cebulę  pokroić, ułożyć ciasno w słoiku i polać miodem lub posypać cukrem. zakręcic słoik i pozostawić na noc. Na drugi dzień sok odsączyć za pomocą gazy. Gotowy syrop pić 2-3 razy dziennie.

Przpisy spisała Jessica Turał

 

SYROP Z MNISZKA LEKARSKIEGO

  Składniki:

 kwiaty mniszka lekarskiego (ok. 400)
1litr zimnej wody
1kg cukru
2-4 łyżki soku z cytryny

Wykonanie

 Zbieramy świeże kwiaty mniszka lekarskiego. Wkladamy je do garnka i zalewamy zimną wodą i zagotowujemy. Następnie przykrywamy przykrywką i pozostawiamy na noc. Później przecedzamy wszysko przez sito lub gazę i jeszcze raz gotujemy. dodajemy cukier i mieszamy aż się rozpuści. Na koniec dodajemy wyciśnięty sok z cytryny i gotujemy bez przykrycia 3 godziny, co jakiś czas mieszamy. Gotowy syrop jest bardzo dobry na kaszel.

Ilustracje pochodzą z książki: J. Volak, J. Stodola, S. Sever, Rośliny lecznicze, Polska Oficyna Wydawnicza „BGW”, Warszawa 1992.

Jak dawniej spędzano zimowe wieczory

Gdy nie było telewizorów i komputerów

   Rozmawiałam na ten temat z moją babcią i dowiedziałam się, że:

Zajmowano się dziewiarstwem, dziewczynki i kobiety wykonywały na drutach i szydełkach np. sukienki, sweterki, serwety, czapki, rękawice i szale oraz ciepłe skarpety. 

    Grano również wieczorami w gry:

w państwa miasta

w szachy i warcaby

w chińczyka

w bierki

w karty flirty – w tę grę gra para, jeden chłopak i jedna dziewczyna. Każdy miał karty na, których były odpowiedzi na pytania. Chłopak miał kartę z napisem np.: „Czy pójdziesz ze mną na spacer?” Dziewczyna miała kartę z napisem np.: „Oczywiście! Uwielbiam je”. W tej grze chodzi o flirt,  stąd nazwa.

    Poza tym dawniej czytało się dużo książek.

Relacja prababci JessicyTurał

       Dowiedziałyśmy się od swoich babć i mam, że dawniej ludzie spędzali ze sobą więcej czasu. Kiedy skończyła się jesień i nie trzeba było pomagać tak często w gospodarstwie rodzicom, to dzieci i dorośli odwiedzali sąsiadów i przyjaciół, opowiadali sobie różne historie.

    Dzieci nie siedziały przy komputerach i telewizorach, ale:

- w zimę zjeżdżały na sankach, lepiły bałwany i domki ze śniegu, organizowały bitwy na śnieżki

- bawiły się szmacianymi lalkami, drewnianymi klockami

- bawiły się koniem na biegunach. Dzieci bardzo dużo czasu spędzały bawiąc się w berka i chowanego.                 

Relacje zebrały : Ania Retkiewicz i Sandra Piecka

Dusze na granicy dwóch światów

    W książce Barbary Ogrodowskiej „Polskie tradycje i obyczaje” można przeczytać, że według wierzeń ludowych niektórzy zmarli błąkają się po ziemi jako widma, dusze pokutujące, zmory i upiory. Można od starszych ludzi usłyszeć wiele historii o duchach, które dawniej ludzie opowiadali sobie podczas różnych spotkań. W Polskich wierzeniach ludowych uważano, że upiorami po śmierci stają się m.in. ludzie zmarli gwałtowną śmiercią. Wierzono, że ciało takich ludzi złożone w grobie nie ulega rozkładowi. Dlatego sądzono, że takie ciało może stać się schronieniem grzesznej lub zagubionej duszy. Taki zmarły będzie powstawać z grobu i powracać na ziemię: mężczyzna jako upiór (strzygoń), wieszcy, mrec, martwiec, wampir; kobieta jako – upiorzyca lub strzyga.

Wstęp Sary Słubik i Aleksandry Rogozińskiej na podstawie: B. Ogrodowska, Polskie tradycje i obyczaje rodzinne, Warszawa 2007.

Oto historie, które udało się nam usłyszeć.

 Powracający zmarły       

Pewnego dnia byłam u mojej prababci Zosi. Prababcia opowiadała mi wiele historii o duchach, ale zapamiętałam tylko jedną z nich.

     Pewnego razu prababcia wraz ze swoim mężem i dziećmi przeprowadziła się do domu z czerwonej cegły na Warmii, w którym dawniej mieszkali Niemcy (prababcia mieszka w tym domu do dziś). Gdy położyła się spać na łóżku, na którym wcześniej zmarł Niemiec (wcześniej o tym nic nie wiedziała), usłyszała dziwny odgłos, jakby groch wysypywał się z szafki. Otworzyła oczy i wszystko było na swoim miejscu, tak jak być powinno. Położyła się znowu i usłyszała, że przelewa się woda na strychu, odgłosy był coraz intensywniejsze. Kazała swojemu mężowi iść zobaczyć co się dzieje, bo ona się bała. Poszedł. Za jakiś czas wrócił i powiedział: ,,Ja nic tam nie widziałem”. Moja prababcia następnego dnia zapytała Niemki, która wcześniej tam mieszkała, czy w tym domu straszy. Kobieta odpowiedziała prosto i zwięźle, że jeśli tego łóżka nie spalą to będą w tym domu każdej nocy mieli gościa. Prababcia od razu jak to usłyszała, wyniosła łóżko do stodoły i kupiła drugie. Od tamtej pory w domu nic nie straszy i nie ma się czego bać.

    Wspomnienie spisała Julia Mierzejewska

Historia o zmorze

       Pewnej nocy o godzinie 24.00 mój pradziadek przebudził się  i usłyszał rżącego konia. Wstał i pobiegł do stajni. Po wejściu zobaczył spocone i szalone zwierzę. Pradziadek domyślił się z wierzeń ludowych, że była to zmora, która o północy ujeżdża konia. Miał on splątaną grzywę, ponieważ ujeżdżająca go zmora poplątała ją. Pradziadek uspokoił konia głaskając go. Wiedział z wielu opowieści, że zwierzę z wysiłku może się zamęczyć na śmierć. Niektórzy mówią, że gdy pojedzie się koniem do kobiety, która nie ma piersi, to ona zaczaruje zwierzę i zmora do niego przyjdzie. 

    

Zmora przychodząca do ludzi

     Niektórzy sądzą, że są zmory, które przychodzą do ludzi. Kiedy taka zmora przyjdzie do kogoś, to jest on unieruchomiony, czyli nie może się poruszyć i szturchnąć człowieka, który z nim śpi oraz nie jest wstanie wydobyć z siebie głosu. A nawet jeśli zacznie krzyczeć, to nikt go nie usłyszy. W pierwszy dzień przyjścia zmora może tylko podduszać swą ofiarę. Niektórzy uważają, że jeśli śpi się np. na lewej stronie łóżka i zmora przyjdzie na drugi dzień, to należy położyć się na prawą stronę. Zmora może wtedy pomyśleć, że tej osoby nie ma i przestanie nękać.

Z relacji babci spisała Sandra Piecka

 

HISTORIA PEWNEGO JOJO

       Gdy moja babcia miała 7 lat, otrzymała w prezencie pewnego dnia zabawkę od swojej mamy. To było drewniane jojo, które zwane jest również kołem Maxwella. Jest to rodzaj zabawki w postaci ciężarka-szpulki zawieszonego na sznurku. Ciężarek, opuszczony na sznurku trzymanym za nieumocowany koniec, rozwija go wpadając w ruch obrotowy. Zabawka, którą opisuję ma srednicę 6 cm. Moja prababcia kupiła jojo swojej córce na targu w Pasymiu (woj. warmińsko-mazurskie) w 1962 roku. Drewniane zabawki były wtedy drogie. Moja babcia cieszyła się z tego prezentu i bardzo go szanowała. Drewnianą zabawką bawiła się moja mama, a później mi ją przekazała.   Ja również szanuję to drewniane jojo i myślę, że kiedyś podaruję je moim dzieciom.                                                                                                                          Julia Mierzejewska

Jojo mojej babci z 1962 roku

Zwyczaje weselne

Zwyczaje na podstawie wspomnień dziadka i mamy

Tłuczenia butelek

Zwyczaj ten pochodzi z Warmii. Goście, znajomi i sąsiedzi w piątek wieczorem przychodzili pod dom panny młodej i tłukli butelki na szczęście. Zaangażowana w to była para młoda: panna młoda zmiatała szkła, a pan młody jej w tym pomagał. Zazwyczaj podczas tego wydarzenia potrzebna była miotła, szufelka i butelki. Dźwięk jaki towarzyszył biorącym w nim udział ludziom to: odgłos tłuczonych butelek i śmiech osób.

W książce „Przeszłość zapamiętana. Narracje z pogranicza” można znaleźć relację na temat tego zwyczaju zwanego Polternabend – tłuczenie butelek.

Wykupywanie panny młodej

Sąsiedzi nie chcą wypuścić przyszłego pana młodego bez wykupywanie. Kiedy pan młody „zapłaci” słodyczami i alkoholem dopiero wtedy może wyjść do domu pani młodej .

Relacje spisała Julka

Orkiestra

Dawniej nowożeńcom towarzyszyła podczas wesela orkiestra.

Fotografia ze zbiorów babci Jessicy

Fotografia z książki „Purda 1900-2006. Portret wsi”

Ze wspomnień babci i z książki Renaty Hryń-Kuśmierek i Zuzanny Śliwy, Encyklopedia tradycji polskich

Dawniej na weselach grały kapele, muzykanci. Bardzo zabiegano o dobrych grajków weselnych. Niektóre kapele cieszyły się tak wielkąsławą, że zapraszano je nawet do znacznie oddalonych miejscowości. Podczas wesela muzykanci siedzieli na specjalnych podwyższeniach, żeby wszystko dobrze widzieć. Kiedy widzieli, że tańczącym braknie sił, grali coś wolnego. Zwyczaj nakazywał dobrze ich karmić, dobrze poić i dobrze im płacić.

Opracowała Sara

   Orszak weselny

Orszak weselny zwany był także weselną drużyną, był bardzo ważnym elementem tradycyjnego polskiego wesela. Cały orszak weselny składał się z dwóch części – drużyny, do której należeli rówieśnicy młodej pary oraz starszyzny  weselnej, reprezentującej  oba rody.

Drużyna panny młodej składała się z  niezamężnych sióstr, przyjaciółek i kuzynek panny młodej, zwanych drużkami, druhnami albo przydankami, którymi dowodziła starsza druhna. Wszystkie dziewczyny występowały w wiankach lub koronach kwiatowych, symbolizujących  stan panieński. W skład drużyny pana młodego wchodzili kawalerowie – bracia, krewni i przyjaciele, zwani drużbami lub przydonami. Druhny i drużbowie podczas uroczystości kościelnych i domowych tworzyli pary. Przewodził nimi starszy drużba.

Drugi  człon  orszaku weselnego składał się z par małżeńskich; w zależności od regionu Polski mężczyzn z tej grupy zwano kompanami, swatkami lub rajkami, a ich żony starościnami, swaszkami, swachami, swokami. Żaden orszak weselny nie mógł odbyć się bez kompanii.

Opracowały: Sandra i Ania

Znalazłyśmy to  w książce Hanny Szymanderskiej, Śluby polskie. Tradycje, zwyczaje, przepisy, Wydawnictwo : Świat Książek, Warszawa 2008.

Poza tym dowiedziałyśmy się od naszych bliskich, że:

  • wesela trwały dawniej wiele dni
  • zabawy weselne odbywały się w stodołach
  • do ślubu  jeździło się konno

Wspomnienia babci Sandry i relacja siostry Ani

Fotografia ze zbiorów babci Jessicy

Fotografia z książki „Purda 1900-2006. Portret wsi”

Fotografia z książki „Purda 1900-2006. Portret wsi”

Fotografia z książki „Purda 1900-2006. Portret wsi”

Błogosławieństwo – dawniej i teraz

W dniu ślubu zwłaszcza w rodzinach chłopskich, odbywały się różne tradycje. Tak jak w naszych czasach dawniej również odbywały się błogosławieństwa. Stoły były nakryte białym obrusem, stawiano wodę święconą, kropidło, święty obraz i chleb. Państwo młodzi kłaniali się nisko rodzicom, klękali przed nimi obejmowali ich kolana i stopy. Całowani ręce także starszych braci, sióstr, krewnych i całej weselnej starszyzny. Bardzo wzruszeni rodzice udzielali błogosławieństwa świętym obrazem, kreślili nad ich głowami znak krzyża życzyli im szczęścia i udzielali przeróżnych przestróg. Czasami unosili nad głowami pary chleb, który młodzi musieli z szacunkiem ucałować i wysłuchać pobożnego życzenia. Jeśli do ślubu szła sierota rodziców zastępowali krewni lub opiekuni. Błogosławieństwo było i jest zawsze bardzo ważną ceremonią. Teraz jest trochę zmodyfikowana, ale dalej taka sama. Państwo młodzi klękają przed rodzicami, a oni skrapiają ich wodą święconą i nad ich głowami błogosławią krzyżem. Para musi ucałować krzyż, a rodzice udzielają przestrogi i składają życzenia. Wątek chleba również się pojawia, ale nie przy błogosławieństwie. Po ceremonii ślubnej rodzice jadą szybciej na salę weselną, a tam przygotowują chleb, sól oraz dwa kieliszki jeden z wódką a jeden z wodą. Gdy rodzice przywitają już parę chlebem i solą, młodzi biorą kieliszki powiązane ze sobą wstążką, temu komu przypadnie wódka będzie rządził w rodzinie. Potem rzucają kieliszki za siebie tak, aby się pobiły. Tradycje ciągle się zmieniają, lecz gdzie niegdzie ciągle można zobaczyć ich ślady. Naszym zadaniem jest je zrozumieć i kontynuować, aby przetrwały.

Kasia

Wiadomości o tym zwyczaju znalazłam w:

Barbara Ogrodowska, Polskie tradycje i obyczaje rodzinne, Sport i Turystyka, Muza-SA, Warszawa 2007.

Dożynki

Dożynki w gminie Purda 2012
YouTube Preview Image

  Zdjęcia z obchodów Dożynek Gminnych 2012 otrzymaliśmy od pana Roberta Artemniaka – sołtysa Klebarka Wielkiego. Dożynki odbyły się 16 września 2012 roku w Klebarku Wielkim. Przedstawiciele różnych miejscowości z naszej gminy przywieźli ze sobą  tradycyjne wieńce dożynkowe,  które zostały poświęcone podczas Mszy św. dziękczynnej odprawionej w Sanktuarium Krzyża św.

   W części artystycznej tej uroczystości wystąpił zespół z Węgoja o nazwie Wegojska Strużka. Na głowach występujących można było podziwiać piękne czepce warmińskie. Jeśli kogoś zainteresowały, to zachęcamy do obejrzenia reportażu o Marii Kwaśniewskiej z Dąbrowy, która odtwarza słynne czepce warmińskie: http://www.eswiatowid.pl/index.php?page=news&ShowOne=3977

                                                                                                                          Antropokulti