Opowiadanie babci Danuty o Zaduszkach

Moja babcia Danuta mieszka na wsi niedaleko Radomia.  Opowiadała mi, że dawnej ludzie też odwiedzali groby bliskich, stroili kwiatami, jedliną i zapalali znicze. Ludzie wierzyli, że w noc przed Dniem Wszystkich Zmarłych dusze zwolnione z czyśćca wracają na ziemię, błądzą po drogach i cmentarzach wołając o pomoc, modlitwę oraz o ofiary. Babcia mówiła, że pamięta jak starsi ludzie opowiadali, że takie dusze czują głód i pragnienie, potrzebują wypoczynku i bliskości krewnych. Dlatego też żywi przygotowywali dużo potraw, które wraz z wódką zostawiali na stole by nie obrazić czy rozgniewać dusz. Złe dusze mogły wyrządzić szkody i nieszczęścia, straszyć albo sprowadzić śmierć. Wieczorem przed Świętem Zmarłych nie wolno było również wykonywać żadnych gospodarskich prac, nie wychodzono wieczorem do sąsiadów. Babcia mówiła, że nie można było nigdzie jeździć, bo dusze zmarłych straszyły. Dlatego gospodarze zostawiali uchylone na noc drzwi, a progi kropili wodą święconą. Inny zwyczaj to stawianie wody i wieszanie ręczników, by dusze zmarłych mogły się obmyć po długiej podróży, a także ogrzać przy piecu, w którym palił się ogień. Babcia pamięta, że goszczono w domach żebraków, albo jak na nich mówiono dziadów. Gospodarze wierzyli, że modlitwa dziada ma szczególne znaczenie, a także dusza zmarłego krewnego przybywająca na ziemię w dzień zaduszny może przybrać właśnie postać dziada czy żebraka. Babcia opowiadała, że ludzie rozpalali ogniska na rozstajnych drogach, cmentarzyskach i paliły się do wschodu słońca, aby błąkające dusze mogły przy nich odnaleźć drogę, odpocząć i ogrzać się. Prawie wszystkie groby na cmentarzu usypane były z ziemi albo piasku. Krzyże były żelazne, czasami groby były ogradzane metalowym płotkiem. Nazwiska zmarłych pisane były farbą ręcznie. Ale babcia mówi, że najważniejsza jest modlitwa.

Komentarz do Andrzejek

Do Andrzejek jeszcze chwila. Jeśli nie macie pomysłu na wróżby zajrzyjcie tu:

http://blogiceo.nq.pl/patrycjazachariasz/2012/11/24/swiety-andrzej-ci-ukaze-co-ci-zycie-niesie-w-darze-wrozby-andrzejkowe-na-przestrzeni-pokolen/

 

 

 

 

Warsztaty z etnografem

W dniu 6 listopada 2012r. przyjechała do naszej szkoły pani Natalia Jabłońska, etnograf z Warszawy. Przeprowadziła dla nas warsztaty. Robiliśmy plakaty propagujące kulturę i naszą tradycję. Oglądaliśmy prezentację przygotowaną przez panią Natalię a następnie film o etnografie, który nosił tytuł „Pytamy ludzi”. Następnie rozmawialiśmy na temat muzeów i znajdujących się tam eksponatów. Na zakończenie spotkania mieliśmy mały poczęstunek. Ostatnim punktem warsztatów była ankieta na temat spotkania i nasza ocena czy nam się podobało. Na koniec Agata i Przemek podziękowali pani Natalii i podarowali piękny flakon.

 

 

 

Akcja na Załamanku – obchody 73. rocznicy wybuchu II wojny światowej.

YouTube Preview Image

2 września w Pionkach zaprezentowano inscenizację bitwy partyzanckiej, która miała miejsce 12 sierpnia 1944 roku w okolicach „Załamanka”. W rolę partyzantów i niemieckich żołnierzy wcielili się mieszkańcy Pionek i harcerze.

 

Organizatorami rekonstrukcji był Związek Harcerstwa Rzeczpospolitej w Pionkach oraz Patrol Rekonstrukcji Historycznej „Puszcza”.

- W naszej inscenizacji brało udział około 30 osób. Była pirotechnika, przyjechały samochody z Muzeum Motoryzacji i Techniki w podwarszawskich Otrębusach. Cieszymy się, że widowisko zgromadziło tak wielu widzów. Trochę naciągnęliśmy historię, bo w rekonstrukcji brały również udział dziewczęta, których przecież w partyzanckim oddziale Ignacego Pisarskiego nie było. U nas zagrały rolę sanitariuszek – opowiada o widowisku Wojciech Sapiński, jeden z organizatorów.

 

HISTORIA: Akcja oddziału Armii Krajowej pod dowództwem Ignacego Pisarskiego „Marii” miała miejsce 12 sierpnia 1944 roku na trasie z Radomia do Kozienic, w okolicach wyjazdu z Pionek, popularnie nazywanego „Załamankiem”. Partyzanci zaatakowali kolumnę łącznikową armii „Mitte” („Środek”). W zasadzce Niemcy stracili piętnastu zabitych i sześciu wziętych do niewoli. Żołnierzom AK udało się wówczas zdobyć klucze, szyfry i mapy położenia niemieckich jednostek frontu środkowego.

Zdjęcia i filmik zrobiła nasza pani.

Źródło

http://pionki24.pl/nowosci,top,18,1,pionkowskie_obchody_1_wrzesnia_w,1536.html

http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120903/POWIAT0206/120909729

 

 

bukiet z liści

Co było przed wynalezieniem papieru do stworzenia ozdoby mieszkania? Oczywiście, że liście. Wiedziały o tym już nasze praprababki, które wykorzystywały liście klonu do wykonania jesiennych bukietów. I my postanowiliśmy nauczyć się tej sztuki. Mogliśmy to zrobić dzięki przychylności kierownik Warsztatów Terapii Zajęciowej w Radomiu przy Polskim Związku Niewidomych Okręg Mazowiecki, pani Justynie Mortce.

25 października przyszli do naszej szkoły pani instruktor Bernadeta Chełmińska ze swoimi podopiecznymi. Krok po kroku, z niesamowitą cierpliwością pani Bernadeta tłumaczyła w jaki sposób składać liście, wiązać je i układać w bukiety. Powstały przepiękne wiązanki, z których jak się okazało najbardziej zadowolone były nasze mamy.

 

„Krótki instruktaż dla tych co nie wiedzą jak zrobić bukiet z liści”

http://www.slideshare.net/radom15/bukiet