Co nas czeka niedługo.

14 marca wybieramy się do Pionek. Dostaliśmy zaproszenie od Warsztatów Terapii Zajęciowej w Pionkach, która od lat organizuje uroczystość pod tytułem „Tradycje Wielkanocne”. Zamierzamy wystartować w konkursie na pisankę, palmę i koszyczek wielkanocny.

Trzymajcie za nas kciuki.

P.S.

Dzięki uprzejmości dyrektor Publicznej Szkoły Podstawowej nr 5 w Pionkach – pani Ewy Klich – będziemy mogli przy okazji zajrzeć do szkolnej Izby Regionalnej.

Zobaczcie przedsmak tego, co nas czeka:

http://www.psp5.pionki.pl/archiwum/arch-akt/r10-11/wk-trd6/wk-trd6.html

http://www.psp5.pionki.pl/archiwum/arch-akt/r07-08/izba-reg/izba-reg.html

 

Zainspirowani – ciąg dalszy. Kolorowa bibuła…

Kolorowa bibuła od dawna wykorzystywana jest przez twórców ludowych do wykonywania różnych ozdób.

My widzieliśmy firaneczki z białej bibułki w chacie ubogiego chłopa podczas naszej grudniowej wycieczki do Muzeum Wsi Radomskiej.

W grudniu braliśmy także udział w warsztatach z twórcą ludowym i wykonywaliśmy ozdoby bożonarodzeniowe z wykorzystaniem różnych materiałów, także kolorowej bibuły. Chciałabym Wam powiedzieć, że to byly kolejne takie warsztaty w naszej szkole. Na zdjęciach możecie obejrzeć jedną z ozdób choinkowych- biskupa Mikołaja.

Teraz prezentujemy Wam piękne pawie. Prace wykonali nasi koledzy z klasy IIc gimnazjum Czarek, Przemek, Mateusz i Grzesio. Praca zawiera element jednej z technik papieroplastyki zwanej Quilling. Technika ta polega na wykonywaniu różnych kształtów z cieniutkich ruloników utworzonych z kolorowych paseczków papierowych.

 Nasi koledzy wykorzystali prosty element przypominający oczko albo listek. Ja wolę nazywać ten kształt „oczko”. Pawie przecież mają w swoim ogonie pióra zakończone „pawim okiem”. Oczko wypełnione jest kuleczkami z kolorowej bibuły.

Prawda, że pawie wyglądają super!

 

 

Niedługo Wielkanoc. I znów będziemy robić ozdoby z kolorowej bibuły.

Legenda o radomskim grodzie

Bardzo dawno temu, kiedy ziemie porastały puszcze, a wokół było dużo mokradeł była sobie mała osada.

Mieszkańcy osady mieli coraz mniej jedzenia. Jeden z myśliwych podczas polowania spotkał orła, który ostrzegł go przed nadchodzącym głodem i poradził mu, żeby udał się z nim w podróż.

Lecieli trzy dni, nim dotarli do pięknych, zielonych lasów. Ale miejsce to było zaczarowane. Przez to, że ludzie wcześniej mieszkający w tym miejscu przepędzili mieszkające tam rusałki, zapadli w wieczny sen. Urok mógł znieść tylko ktoś, kto potrafił odczytać zaklęcie ukryte wśród otaczającej natury.

Myśliwy zastanawiał się nad tym, jak czar zdjąć ze śpiących ludzi. Chodził po lesie, zachwycony okolicą. W pewnym momencie wypowiedział słowa „Rad dom tutaj bym znalazł”.

Słowa te okazały się być zaklęciem oczarowującym. Wszyscy ożyli a osadę nazwali Radom.

Opracowane na podstawie „O orle srebrnopiórym i radomskim grodzie” w „Baśnie i legendy ziemi radomskiej” Zenon Gierała, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1999

Gość w dom, Bóg w dom

Gość w dom, Bóg w dom
Przedstawiamy Wam tekst o dawnym życiu towarzyskim. Jeśli chcecie zapoznać się z nim w całości, odsyłamy Was do źródła.
„Polak sam jeść nie lubi – pisał o szlachcie Łukasz Gołębiowski – czyli u codziennego stołu, czyli ma co lepszego, stąd rad niezmiernie gościowi. W dworach, pałacach zawsze było dość miejsca, aby pomieścić odwiedzających, dość jedzenia, aby gościa nakarmić, dość służby, aby go obsłużyć. Im dalej od miasta, im dalej od świata, tym gość był cenniejszy, bowiem przywoził światowe nowinki, spełniał rolę gazety, kroniki towarzyskiej, poradnika, mody itp.”
(…)
„Nieco inaczej sytuacja wyglądała na wsi. Wizyty składali sobie najbliżsi sąsiedzi, a w chłopskiej chacie najdogodniejszą do tego porą roku była jesień i zima, gdy przy domowych robotach, takich jak przędzenie czy skubanie pierza, spotykały się kobiety i pracując, plotkowały, opowiadały sobie zapamiętane legendy, bajdy, opowieści. Bywały i poczęstunki, choć zazwyczaj skromne – gospodyni kroiła pajdy chleba, podawała mleko. Wieczornice te tak silnie weszły w zwyczaj, że nawet w końcu wieku XX, gdy darcie pierza już dawno odeszło w niepamięć, w wielu wsiach Radomskiego kobiety schodziły się do którejś z chat. Rozsiadały się w najcieplejszej izbie, nazywanej już pokojem i kontynuowały to, co niegdyś ich matki i babki uważały za przyjemne życie towarzyskie”.
(…)
„Życie szlachty i mieszczaństwa wypełnione byłe zabawami i rozrywkami, a okazji do spotkań nie brakowało. Najpopularniejsze były z pewnością uroczystości rodzinne oraz wszystkie rocznice i jubileusze. Na pierwszym miejscu znajdowały się imieniny, które były zarówno uroczystością świecką, jak i kościelną, poświeconą czczeniu świętego patrona. Istotnym elementem tych przyjęć była poezja okolicznościowa. Solenizantowi i jego patronowi dedykowano wszystkie wygłaszane mowy i toasty. Wiersze były zwykle króciutkie, krótko także – zwykle do kolejnych imienin – trwała pamięć o nich. Panegiryki opisujące zalety solenizanta, wygłaszane także przez osoby niższego stanu, opłacane były nie tylko pieniędzmi, ale także łaską pańską, późniejszą protekcją, lepszym traktowaniem”.
(…)
„Równie wysoką rangę co panegiryki miało w trakcie imienin „wiązanie”. Wiązanie solenizanta pojmowano niegdyś dosłownie; solenizanta obwiązywano łykiem wiązu, powrósłem, wstążką, chusteczką, potwierdzając w ten sposób symbolicznie więzy przyjaźni i sympatii, a towarzyszyło temu wręczanie prezentów. Do końca XIX wieku przetrwało wyrażenie – wiązać kogoś podarunkiem (prezent imieninowy nazywano wiązaniem)”.

„Dawni pamiętnikarze niechętnie piszą o obchodzeniu urodzin, uznając je za zwyczaj niemiecki. Zachowały się jednak wzmianki o organizacji w tym dniu fety czy siurpryzy (z francuskiego -niespodzianki) na cześć jubilata. Siurpryza nazywaną ją dlatego, że wszystkie przygotowania robiono w tajemnicy przed zainteresowanym. Niekiedy owe fety ograniczały się tylko do strojenia fotela jubilata girlandami kwiatów, który z dumą w nim zasiadał, by przyjąć powinszowania od dzieci i wnuków”. (…)

źródło: Justyna Górska-Streicher „Imieniny, urodziny, czyli życie towarzyskie” w: „Miesięcznik Prowincjonalny” Nr 4 (109) Radom, VII-VIII 2008, s.24-25

Mój haft

Nazywam się Małgosia. Korzystam z konta Natalii by pisać na blogu.

Przedstawiam Wam haft, który sama zrobiłam.

Najpierw babcia pokazała mi jak się wyszywa. Pierwszy wyszyłam mały kwiatek. Później mama narysowała mi bukiet kwiatów. Następnie zaczęłam wyszywać kwiatki na czerwono ,łodygi na zielono i dzbanka na  niebiesko w paski.Później zrobiłam oblamówkę na czerwono. Wyszywanie nie było trudne.  Napisałam  pani opis jak wyszywałam obrazek.

Ścięcie śmierci

W Jedlińsku, oddalonym od nas o 15 km odbyły się „kusaki”.

Widowisko to jest jedynym tego rodzaju obrzędem ludowym w Polsce, odbywające się corocznie w ostatni wtorek karnawału. Obrzęd ten w XIX wieku miał nieco odmienny przebieg niż obecnie. Mianowicie w zapustny wtorek ludność Jedlińska poruszona wiadomością przyniesioną przez Kantego, odźwiernego w kościele, iż śmierć upiwszy się w kusaki zgubiła kosę w Tocznem (tj. na łąkach Jedlińska nad rzeką Tymianką) i śpi pod Spaloną Groblą, wyrusza prowadzona przez Kantego na podmiejskie łąki, gdzie mocno ją wiąże postronkami, a następnie w triumfalnym pochodzie prowadzi do osiedla. Powiadomiony o złapaniu śmierci burmistrz wraz z ławnikami oczekiwał na rynku miejskim przybycie niezwykłego orszaku. Rozpoczyna się rozprawa sądowa. Gawiedź oskarża śmierć. Po wysłuchaniu oskarżeń sąd wydaje wyrok, wzywa kata. Kat zajmuje miejsce na placu, dobywa miecza i groźnie przemawia. Straszy karami tych, którzy postępować będą niezgodnie z prawem. Po skończonej mowie ścina śmierci głowę, z której sypie się popiół, a z fałdów śmiertelnej koszuli wyskakuje czarny kot – wyobrażenie duszy. Po ścięciu na szafocie pojawia się anioł ostrzegający wszystkich, iż śmierć nadal zbierać będzie swoje plony. Kat wkłada zwłoki śmierci na sanie, które ciągną dzieci i dorośli. Objechawszy osadę, dostarczają zwłoki burmistrzowi celem spisania aktu zgonu. Po spisaniu aktu sprawiają śmierci pogrzeb w karczmie – bawiąc się i tańcząc do północy.

Zdjęcia znajdziecie pod adresami:

http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/tngallery?Site=ED&Date=20130212&Category=GALERIA12&ArtNo=212009982&Ref=PH

http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/section?category=wideo&id=QueyKmOZKXY

http://www.jedlinsk.pl/galeria_php/index.php?pageType=folder&currDir=./2013/Kusaki%20-%20Sciecie%20Smierci

Źródło: http://www.jedlinsk.pl/kusaki.php