VIII Tradycje Wielkanocne

Coś się popsuło na naszym blogu i niestety nie mogliśmy umieszczać wcześniej informacji. Wyzerował nam się też licznik odwiedzin, a mieliśmy już ponad 1100 wejść na stronę. Co jest dla nas oznaką, że często tu zaglądacie. Więc piszemy dalej.

Wczoraj, 14marca byliśmy w Pionkach na VIII  Tradycjach  Wielkanocnych. To impreza dla osób niepełnosprawnych z powiatu radomskiego. Były występy teatralne oraz konkursy na najładniejszy koszyczek, jajko, palmę i ciasto. Wszystko dotyczyło zwyczajów i obrzędów związanych ze świętami wielkanocnymi. Impreza odbyła się w Publicznej Szkole Podstawowej nr 5 w Pionkach a jej głównymi organizatorami były Warsztaty Terapii Zajęciowej w Pionkach.

Odwiedziliśmy też Izbę Regionalną znajdującą się w szkole.

Koszyczek – króliczek (z małżonką) wykonany przez naszą  koleżankę Małgosię zajął III miejsce w konkursie na wielkanocny koszyczek.

Szczegółowy opis i więcej zdjęć niebawem.

 

Co nas czeka niedługo.

14 marca wybieramy się do Pionek. Dostaliśmy zaproszenie od Warsztatów Terapii Zajęciowej w Pionkach, która od lat organizuje uroczystość pod tytułem „Tradycje Wielkanocne”. Zamierzamy wystartować w konkursie na pisankę, palmę i koszyczek wielkanocny.

Trzymajcie za nas kciuki.

P.S.

Dzięki uprzejmości dyrektor Publicznej Szkoły Podstawowej nr 5 w Pionkach – pani Ewy Klich – będziemy mogli przy okazji zajrzeć do szkolnej Izby Regionalnej.

Zobaczcie przedsmak tego, co nas czeka:

http://www.psp5.pionki.pl/archiwum/arch-akt/r10-11/wk-trd6/wk-trd6.html

http://www.psp5.pionki.pl/archiwum/arch-akt/r07-08/izba-reg/izba-reg.html

 

Mój haft

Nazywam się Małgosia. Korzystam z konta Natalii by pisać na blogu.

Przedstawiam Wam haft, który sama zrobiłam.

Najpierw babcia pokazała mi jak się wyszywa. Pierwszy wyszyłam mały kwiatek. Później mama narysowała mi bukiet kwiatów. Następnie zaczęłam wyszywać kwiatki na czerwono ,łodygi na zielono i dzbanka na  niebiesko w paski.Później zrobiłam oblamówkę na czerwono. Wyszywanie nie było trudne.  Napisałam  pani opis jak wyszywałam obrazek.

Ścięcie śmierci

W Jedlińsku, oddalonym od nas o 15 km odbyły się „kusaki”.

Widowisko to jest jedynym tego rodzaju obrzędem ludowym w Polsce, odbywające się corocznie w ostatni wtorek karnawału. Obrzęd ten w XIX wieku miał nieco odmienny przebieg niż obecnie. Mianowicie w zapustny wtorek ludność Jedlińska poruszona wiadomością przyniesioną przez Kantego, odźwiernego w kościele, iż śmierć upiwszy się w kusaki zgubiła kosę w Tocznem (tj. na łąkach Jedlińska nad rzeką Tymianką) i śpi pod Spaloną Groblą, wyrusza prowadzona przez Kantego na podmiejskie łąki, gdzie mocno ją wiąże postronkami, a następnie w triumfalnym pochodzie prowadzi do osiedla. Powiadomiony o złapaniu śmierci burmistrz wraz z ławnikami oczekiwał na rynku miejskim przybycie niezwykłego orszaku. Rozpoczyna się rozprawa sądowa. Gawiedź oskarża śmierć. Po wysłuchaniu oskarżeń sąd wydaje wyrok, wzywa kata. Kat zajmuje miejsce na placu, dobywa miecza i groźnie przemawia. Straszy karami tych, którzy postępować będą niezgodnie z prawem. Po skończonej mowie ścina śmierci głowę, z której sypie się popiół, a z fałdów śmiertelnej koszuli wyskakuje czarny kot – wyobrażenie duszy. Po ścięciu na szafocie pojawia się anioł ostrzegający wszystkich, iż śmierć nadal zbierać będzie swoje plony. Kat wkłada zwłoki śmierci na sanie, które ciągną dzieci i dorośli. Objechawszy osadę, dostarczają zwłoki burmistrzowi celem spisania aktu zgonu. Po spisaniu aktu sprawiają śmierci pogrzeb w karczmie – bawiąc się i tańcząc do północy.

Zdjęcia znajdziecie pod adresami:

http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/tngallery?Site=ED&Date=20130212&Category=GALERIA12&ArtNo=212009982&Ref=PH

http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/section?category=wideo&id=QueyKmOZKXY

http://www.jedlinsk.pl/galeria_php/index.php?pageType=folder&currDir=./2013/Kusaki%20-%20Sciecie%20Smierci

Źródło: http://www.jedlinsk.pl/kusaki.php

Podsumowanie

Fajne jest odkrywanie tego co się wydarzyło dawniej. Było inaczej. Jak pisaliśmy wcześniej ludzie nie spieszyli się ciągle. Mieli więcej czasu dla siebie, dla sąsiadów, rodziny. Spędzali czas razem w większym towarzystwie a nie tak jak dzisiaj każda rodzina oddzielnie. Największą trudnością jest dla nas zdobywanie informacji od starszych ludzi. Dobrze że mamy swoje babcie, choć one nie są wcale takie stare i nie pamiętają tych dawnych, dawnych czasów. Mamy też problem z wpisami w terminach. Nie wiedzieliśmy że to takie trudne. Bardzo się staramy ale potrzebujemy więcej czasu. Na przyszłość wiemy, żeby wybrać konkretny temat a nie taki cały ogólny.

Marzy nam się stworzenie ze wszystkimi gry planszowej z zadaniami do pokonania z różnych rejonów Polski.

Mikołajki u babci

Czy obchodzono babciu u was Mikołajki?

Trudno nazwać dawne zwyczaje dzisiejszymi Mikołajkami. Kiedyś nie było takich zabaw w szkole jak dziś. Jak twoja ciocia chodziła do szkoły to zaczęli robić zdjęcia ze świętym Mikołajem. Ale zawsze w towarzystwie aniołków.

Kto babciu przynosił Ci prezenty, jak byłaś dzieckiem?

Kiedyś przyszedł do mnie Mikołaj i przepytał mnie z pacierza a rodziców pytał czy byłam grzeczna przez cały rok. Pamiętam do dziś jak się bałam. Nie mieliśmy choinki tylko podłaźnik ze światami. To była gałąź ozdobiona jabłkami, i światami z opłatka. Kleiliśmy je śliną. Podłaźnik miał zapewnić dobrobyt i szczęście.

Co spotykało niegrzeczne dzieci?

Rodzice zawsze mnie straszyli, że jak będę niegrzeczna to dostanę od Mikołaja rózgę. Moich braci też. Ale chyba nigdy nie dostaliśmy samej rózgi. Zawsze był skromny prezent i do tego najwyżej rózga.

Jakie prezenty były najczęstsze?

Takie prezenty jak dzisiaj nie były kiedyś. Nie mieliśmy za co kupować sobie prezentów więc robiliśmy je sami albo dostawaliśmy coś bardzo użytecznego.

Jaki prezent najlepiej wspominasz?

Zawsze marzyła mi się lalka. A jak ją w końcu dostałam to bracia chcieli zobaczyć co taka lalka może mieć w brzuchu i rozpruli jej brzuch. Zamiast prawdziwych „flaczków” zobaczyli trociny. Jak ja wtedy płakałam.

Jakie potrawy były na waszym stole?

Barszcz czerwony, pierogi postne w Wigilię a w kolejnych dniach z mięsem, kluski z makiem, racuchy, ryba, zupa grzybowa, moja ukochana kapusta kiszona, kompot z suszu.

Nasza potrawa radomska ale nie świąteczne to porka – gotuje się ziemniaki, rozgniata tłuczkiem, dosypuje mąki i ciągle się uciera. Smaczna jest ciepła polana tłuszczem ze skwarkami a jeszcze smaczniejsza po podsmażeniu na patelni.

Więcej o naszych tradycjach znajdziecie:

http://telewizja.radom.pl/dami-radom,,content,42,news,4487,telewizja,aktualnosci.html

http://www.cozadzien.pl/wiadomosci/reportaze/14429.html

P.S. Ciocia znalazła zdjęcie jak kiedyś wyglądały Mikołajki – na plebanii i koniecznie Mikołaj w towarzystwie aniołka. Zdjęcie zrobiono 20 lat temu.

Komentarz do Andrzejek

Do Andrzejek jeszcze chwila. Jeśli nie macie pomysłu na wróżby zajrzyjcie tu:

http://blogiceo.nq.pl/patrycjazachariasz/2012/11/24/swiety-andrzej-ci-ukaze-co-ci-zycie-niesie-w-darze-wrozby-andrzejkowe-na-przestrzeni-pokolen/