Jeszcze o palmach

Wszyscy wiemy, że symbolem Niedzieli Palmowej jest palma wielkanocna na pamiątkę wjazdu Jezusa do Jerozolimy. W tym dniu święcimy palmy. Palmy wielkanocne wykonywane są z gałązek wierzby i oznaczają zmartwychwstanie duszy i jej nieśmiertelność. W różnych regionach Polski palmy wykonywane są z różnych materiałów i różnie są zdobione. Wykorzystywane są gałązki np. malin, porzeczek. Dołączane są gałązki bukszpanu, barwinka, widłaka, cisa lub borówki. Poświęcona palma ma taką moc, że chroni ludzi, zwierzęta, pola przed ogniem i złymi mocami. Palmą, która jest poświęcona można pokropić najbliższych i w ten sposób uchronić ich przed głodem albo chorobą. Niektórzy wierzą, że wystarczy zjeść poświęcone bazie, żeby nie bolało gardło i głowa. Zmielone bazie można dodawać do innych ziół. Palma może też przydać się podczas burzy, bo ochroni dom przed nieszczęściem. Święcenie palmy jest bardzo powszechną tradycją.

Grupa naszych kolegów ze szkoły uczestniczyła w warsztatach robienia tradycyjnej radomskiej  palmy w Muzeum Wsi Radomskiej. Zawieźli również naszą palmę na konkurs ogłoszony przez Muzeum Wsi Radomskiej dla uczniów szkół podstawowych oraz gimnazjalnych. Przedstawię wam kilka fotek z wystawy pokonkursowej, którą można było zwiedzać w Niedzielę Palmową. Nie dostaliśmy żadnej nagrody, ale cieszymy się, że wzięliśmy udział w tym konkursie. Naprawdę jury miało w czym wybierać. Palm  na konkurs było bardzo dużo i wszystkie bardzo piękne.

  To jest tradycyjna palma z regionu radomskiego.

A to fotki z wystawy pokonkursowej.

Poznajecie nasza palmę? Z tych wysokich druga z prawej strony. Sznureczki z różowej bibułki na górze, pomarańczowe, różowe  i białe kwiaty z niebieskimi środkami.

Ale przyjrzyjcie się innym palmom. Cudne! Prawda?

Podczas spaceru niedzielnego po muzeum można było również kupić palmy. Na przykład takie.

Koniecznie zajrzyjcie www.muzeum-radom.pl/

Jak powstała nasza palma wielkanocna?

Wiecie już, że pojechaliśmy do Pionek na wielkanocną imprezę. Ale najpierw spotkaliśmy się w piątek 8 marca i wspólnie wykonaliśmy naszą palmę i pisanki.

Z tą palmą było bardzo dużo pracy. Nasi koledzy Mateusz i Bartek postanowili zrobić reportaż fotograficzny z tego spotkania. W naszej sali spotkały się klasy gimnazjalne 2c, 2d i 3b. Zaprosiliśmy także klasę 5b ze szkoły podstawowej. Nasze opiekunki pani Ela i pani Ania pomagały nam wykonywać kwiatuszki i kolejne elementy do palmy. Obejrzeliśmy także film instruktażowy.

I trzeba było wziąć się do pracy. Robiliśmy bardzo proste kwiatuszki z bibuły karbowanej na drucikach. Jak to wyglądało? Zobaczcie na zdjęciach.

Zrobiliśmy kwiatuszki w kolorze żółtym i czerwonym.

Wykonaliśmy także niebieskie różyczki. Potem niektóre różyczki wykorzystaliśmy jako środki do białych kwiatów wykonanych z krepiny. Czy wiecie, że krepina jest dużo grubsza i sztywniejsza niż bibuła?

Zrobiliśmy jeszcze pomarańczowe różyczki i różowe kwiaty z płatkami.

Pracowaliśmy sumiennie. Przybywało kwiatów.

Na czubek palmy mieliśmy suszone trawy i sznureczki zrobione z różowej bibuły.

Teraz zobaczcie palmę w całości.

 

Niespodziewanie przyszła do nas grupa uczniów z pisankami.

Pisanki wykonane zostały pod kierunkiem pani Joli, a koszyczki pod kierunkiem pani Ewy. Koszyczki już można było zobaczyć w poprzednim wpisie.

Podoba Wam się nasz fotoreportaż?

Pozdrawiam Ola

 

 

 

 

 

 

 

 

Zainspirowani – ciąg dalszy. Kolorowa bibuła…

Kolorowa bibuła od dawna wykorzystywana jest przez twórców ludowych do wykonywania różnych ozdób.

My widzieliśmy firaneczki z białej bibułki w chacie ubogiego chłopa podczas naszej grudniowej wycieczki do Muzeum Wsi Radomskiej.

W grudniu braliśmy także udział w warsztatach z twórcą ludowym i wykonywaliśmy ozdoby bożonarodzeniowe z wykorzystaniem różnych materiałów, także kolorowej bibuły. Chciałabym Wam powiedzieć, że to byly kolejne takie warsztaty w naszej szkole. Na zdjęciach możecie obejrzeć jedną z ozdób choinkowych- biskupa Mikołaja.

Teraz prezentujemy Wam piękne pawie. Prace wykonali nasi koledzy z klasy IIc gimnazjum Czarek, Przemek, Mateusz i Grzesio. Praca zawiera element jednej z technik papieroplastyki zwanej Quilling. Technika ta polega na wykonywaniu różnych kształtów z cieniutkich ruloników utworzonych z kolorowych paseczków papierowych.

 Nasi koledzy wykorzystali prosty element przypominający oczko albo listek. Ja wolę nazywać ten kształt „oczko”. Pawie przecież mają w swoim ogonie pióra zakończone „pawim okiem”. Oczko wypełnione jest kuleczkami z kolorowej bibuły.

Prawda, że pawie wyglądają super!

 

 

Niedługo Wielkanoc. I znów będziemy robić ozdoby z kolorowej bibuły.

Tradycyjne potrawy wigilijne

Boże Narodzenie jest najpiękniejszym świętem obchodzonym w Polsce. Kojarzy mi się z domem, rodziną, wspaniałą świąteczną atmosferą wśród najbliższych i stołem ze wspaniale przyrządzonymi daniami. Babcia pamięta, jak rodzice opowiadali jej, że na te święta suto zastawiali stoły bo wierzyli, że następny rok będzie bardziej obfitował w dobrobyt. Dlatego też przyrządzane były potrawy na wiele sposobów z produktów, które im ziemia zrodziła. A jak wiadomo kiedyś wszystko, co urosło było zdrowe, ekologiczne, smaczne, aromatyczne i wartościowe. Na wigilijnym stole nie mogło zabraknąć tradycyjnej i smacznej ryby złowionej w pobliskich rzekach i stawach. Nie mogło zabraknąć również potraw z grzybów, kapusty, grochu, warzyw, fasoli, kaszy, ziemniaków i oczywiście kompotu z suszonych owoców. Na słodko jeszcze nie mogło zabraknąć makowców, klusków z makiem i kutii. Dziś jeszcze pieczemy pączki, faworki i inne ciasta. W naszym domu na wigilijny stół przygotowujemy smażonego karpia, barszczyk z uszkami, pierogi z kapusty i grzybów, bigos wigilijny, sałatkę jarzynową, śledzie na różne sposoby, rybę po grecku i kapustę z grochem. Na słodko kutię, pączki, makowiec i kompot z suszonych owoców. Bardzo ważne jest, aby w tym dniu na wigilijnym stole niczego nie zabrakło, ale najważniejsza jest rodzinna ciepła atmosfera w otoczeniu najbliższych przy wspaniale pachnącej choince. Na zakończenie podam przepis na dwie wigilijne potrawy- żur wigilijny i kluski z makiem.

 

Kluski z makiem

Składniki:

ciasto:1/3 kg mąki, sól, woda;

masa makowa: 1 szklanka maku, 1 szklanka mleka, 3 łyżki miodu, 1łyżka masła, 1łyżka siekanej skórki pomarańczowej, po 5 dag rodzynków, orzechów włoskich lub migdałów.
Z mąki, jaja, wody i soli zagnieść ciasto, rozwałkować, gdy przeschnie pokroić na makaron. Mak namoczyć zaparzyć mlekiem, pozostawić do spęcznienia, przepuścić 2-3 razy przez maszynkę. Dodać miód, masło oraz bakalie i wszystko razem przesmażyć. Wymieszać z kluskami. Można jeść na ciepło lub na zimno.


Żur wigilijny

 

Składniki:
marchewka,

pietruszka,
pół selera,
4 suszone grzyby,
pieprz, sól.

Zakwas: 10 dag mąki żytniej pytlowej,
10 dag mąki żytniej razowej,
2 ząbki czosnku
skórka razowego chleba
Składniki zakwasu zalać w słoju litrem przegotowanej wody, przykryć gazą i zostawić na kilka dni w temperaturze pokojowej (zakwas można zastąpić litrem gotowego żuru). Z warzyw i grzybów ugotować litr wywaru, lekko posolić i przelać, przez sito. Dodać litr zakwasu i zagotować. Podawać z gotowanymi ziemniakami.

Przedstawiam Wam składniki na zakwas. Żebyście łatwiej zapamiętali dodałam obrazki.

Co dowiedziałam się o leczeniu naturalnym?

W dawnych czasach, kiedy to nie było tak rozpowszechnionego leczenia farmakologicznego ludzie radzili sobie sami w miarę własnych możliwości. Wykorzystywali do tego różnego rodzaju zioła, suszone owoce i soki, które były stosowane na różne dolegliwości. W rozmowie z moją babcią Leokadią dowiedziałam się, że z ziół produkowano w warunkach domowych różne mikstury, maści, syropy a także sporządzano napary. Wtedy bardzo dobrze wiedzieli, co, na jaką chorobę lub dolegliwość stosować. Babcia opowiadała, że przy różnych bólach wykorzystywano bardzo często pijawki, które wysysały w chorym miejscu krew, co ludziom pomagało i przynosiło ulgę. Stosowane było również na przeziębienie smarowanie klatki piersiowej tłuszczem i spirytusem i robiono kompresy. Bardzo rozpowszechnione było stawianie baniek, które pomagały w zwalczaniu chorób dróg oddechowych. Używano również kiszonej kapusty i soku gdyż kapusta zawiera dużo witaminy C. Babcia mówiła, że jedzono dużo cebuli, czosnku i miodu, który posiada właściwości bakteriobójcze jak dzisiaj antybiotyki. Stosowano także sok z malin. Często też babcia sporządzała mojej mamie sok z surowego buraka z cukrem, który dodawał sił. Na pewno było wiele innych sposobów na zapobieganie i leczenie różnych chorób, ale moja babcia opowiedziała o tych, które pamiętała i sama stosowała. Metody jakie przetrwały w naszym domu do dziś to stawianie baniek i sporządzanie przez moją mamę syropu z cebuli, czosnku i miodu, który jest bardzo dobry i skuteczny. Teraz mamy leczenie lekami i antybiotykami, ale czy dobrze wpływają na nasz organizm? Ludzie stają się mniej odporni na wszelkie wirusy i bakterie.

Opowiadanie babci Danuty o Zaduszkach

Moja babcia Danuta mieszka na wsi niedaleko Radomia.  Opowiadała mi, że dawnej ludzie też odwiedzali groby bliskich, stroili kwiatami, jedliną i zapalali znicze. Ludzie wierzyli, że w noc przed Dniem Wszystkich Zmarłych dusze zwolnione z czyśćca wracają na ziemię, błądzą po drogach i cmentarzach wołając o pomoc, modlitwę oraz o ofiary. Babcia mówiła, że pamięta jak starsi ludzie opowiadali, że takie dusze czują głód i pragnienie, potrzebują wypoczynku i bliskości krewnych. Dlatego też żywi przygotowywali dużo potraw, które wraz z wódką zostawiali na stole by nie obrazić czy rozgniewać dusz. Złe dusze mogły wyrządzić szkody i nieszczęścia, straszyć albo sprowadzić śmierć. Wieczorem przed Świętem Zmarłych nie wolno było również wykonywać żadnych gospodarskich prac, nie wychodzono wieczorem do sąsiadów. Babcia mówiła, że nie można było nigdzie jeździć, bo dusze zmarłych straszyły. Dlatego gospodarze zostawiali uchylone na noc drzwi, a progi kropili wodą święconą. Inny zwyczaj to stawianie wody i wieszanie ręczników, by dusze zmarłych mogły się obmyć po długiej podróży, a także ogrzać przy piecu, w którym palił się ogień. Babcia pamięta, że goszczono w domach żebraków, albo jak na nich mówiono dziadów. Gospodarze wierzyli, że modlitwa dziada ma szczególne znaczenie, a także dusza zmarłego krewnego przybywająca na ziemię w dzień zaduszny może przybrać właśnie postać dziada czy żebraka. Babcia opowiadała, że ludzie rozpalali ogniska na rozstajnych drogach, cmentarzyskach i paliły się do wschodu słońca, aby błąkające dusze mogły przy nich odnaleźć drogę, odpocząć i ogrzać się. Prawie wszystkie groby na cmentarzu usypane były z ziemi albo piasku. Krzyże były żelazne, czasami groby były ogradzane metalowym płotkiem. Nazwiska zmarłych pisane były farbą ręcznie. Ale babcia mówi, że najważniejsza jest modlitwa.

Warsztaty z etnografem

W dniu 6 listopada 2012r. przyjechała do naszej szkoły pani Natalia Jabłońska, etnograf z Warszawy. Przeprowadziła dla nas warsztaty. Robiliśmy plakaty propagujące kulturę i naszą tradycję. Oglądaliśmy prezentację przygotowaną przez panią Natalię a następnie film o etnografie, który nosił tytuł „Pytamy ludzi”. Następnie rozmawialiśmy na temat muzeów i znajdujących się tam eksponatów. Na zakończenie spotkania mieliśmy mały poczęstunek. Ostatnim punktem warsztatów była ankieta na temat spotkania i nasza ocena czy nam się podobało. Na koniec Agata i Przemek podziękowali pani Natalii i podarowali piękny flakon.