krok po kroku,czyli w stronę reportażu |

Program

  • Literacki Atlas Polski. Reportaże [A]

Szkoła

  • Zespół Szkół nr 3 im. Lotników Polskich w Pile, Piła
  • Uczeń

Odwiedziny

  • Stronę odwiedzono: 9705 razy

Informuj o wpisach


kwi/12

3

Końcowy efekt naszej pracy

„Pisanie zawsze pomoga zrozumieć siebie” – reportaż o Agnieszce Bartol

https://www.edutuba.pl/files/dokument/16420/Reportaż.doc

Brak tagów

mar/12

13

Sylwetka Agnieszki Bartol

Agnieszka Bartol  – dziewczynka urodzona 12 kwietnia 1978 roku we Wronkach. W tym dniu nikt nie podejrzewał, że kiedyś jej imieniem nazywane będą konkursy literackie – np.: Ogólnopolski Konkurs Literacki im. Agnieszki Bartol dla dzieci i młodzieży pod hasłem „Ja i mój świat”.

Ale zacznijmy od początku. Agnieszka od urodzenia cierpiała na zanik mięśni, czyli tzw. myopathię. Jednak nigdy nie skarżyła się na ból. Wiele miesięcy spędziła w klinikach i szpitalach, ale nie poddała się chorobie bez walki – w domu z wielkim uporem ćwiczyła wątłe ciało na drabinkach, pufach czy podłodze. Umiała tak się wyprostować, że nie było widać, iż ma skrzywienie kręgosłupa.

Już w wieku 4 lat lekarze wystawili jej taką opinię: duża dojrzałość emocjonalna, współczynnik inteligencji  111, który po zaledwie dwóch latach wzrósł do 142. Dziewczynka nie znając jeszcze liter bezbłędnie „czytała” z pamięci słuchane raz czy dwa bajki i opowieści. Była na tyle zdolna, że poradnia wychowawczo-zawodowa zaproponowała, aby edukację szkolną zaczęła od drugiej klasy, a następnie w jednym roku zaliczać po dwie klasy. Została jednak pierwszoklasistką, ponieważ rodzice chcieli ochronić ją przed nadmiernym wysiłkiem.  Miała też nauczanie indywidualne w domu. Już wtedy układała poetyckie strofy. Miała w domu akwarium, które obserwowała codziennie i zapisywała dokładne daty śmierci rybek: „Sumik umarł z 3 na 4 grudnia.” czy „Mieczykowa popełniła samobójstwo 15 grudnia 1985 roku…” . Agnieszka miała młodszą siostrę Natalię i dla niej pracowała nad „Słownikiem polsko – natalskim”, w którym tłumaczyła słowa wypowiadane przez swoją siostrzyczkę (np.: „ atinki – witaminki” czy „niedrona  – biedronka”).   Opracowywała także swoją „Encyklopedię zwierząt dla dzieci”.

Agnieszka od dziecka wprawiała w podziw rodziców, rówieśników i nauczycieli. Grała na pianinie, fascynowała się komputerami oraz uczyła się angielskiego i niemieckiego. Chodziła do Szkoły Podstawowej nr 3 we Wronkach, gdzie rówieśnicy mówili o niej, że „żyła pełnią życia”. Jej polonistka  – pani Bronisława Matyasik mówiła, że Agnieszka miała nieprzeciętne zdolności poetyckie oraz wielkie ambicje – gdy klasa miała napisać wypracowanie, Agnieszka pytała, czy może napisać je wierszem. Miała bardzo bogaty zasób słów, znakomity styl, obrazowe porównania i świetną narrację. Zawsze była uśmiechnięta oraz podtrzymywała swoich rodziców na duchu, tłumacząc, że „Wszystko ma swoje dobre strony, nawet muchomor, bo chociaż trujący, to ładny przecież, czerwony”.

Dziewczynka często patrzyła na świat przez okno, ale widziała go w pełnej krasie. Jej pasją była literatura. Rozczytywała się w beletrystyce nie tylko dziecięcej, ale także w literaturze popularnonaukowej. Jej wychowawczyni – Władysława Kirstein chciała na I Komunię Świętą podarować jej „Koziołka Matołka”. Gdy weszła do jej pokoju, Agnieszka była w trakcie czytania „Quo vadis”!

Pewnego dnia Agnieszka zachorowała. Było to zapalenie oskrzeli, które nie wydawało się groźne. Nie czuła się źle, nie miała gorączki tylko kaszel ją męczył. W czwartym dniu choroby – 18 kwietnia 1990 roku miała jechać z mamą na badania do Poznania . Cieszyła się na ten wyjazd, wszak miała obiecaną wizytę w poznańskich księgarniach. Jednak w nocy, śpiąc u boku mamy umarła. Odeszła tak nagle i spokojnie.

Pamięć o Agnieszce nie zgasła na długo. Niedługo po jej śmierci została powołana w Pile Fundacja Literacka im. Agnieszki Bartol. Jej zadaniem jest popularyzowanie dorobku dziewczynki i jednocześnie wyławianie uzdolnionej literacko młodzieży oraz sprawowanie opieki nad odkrytymi talentami.  Jedna ze szkół niedaleko Piły, w Mirosławiu Ujskim, kilka lat temu także przybrała jej imię, a poprosiły o to dzieci. Dyrektorka szkoły z radością przyklasnęła tej inicjatywie.

Agnieszka w pamięci wielu ludzi jest wciąż dwunastoletnią, niezwykłą dziewczynką, która pozostawiła po sobie literacki testament cudownego dziecka.

 

Źródła:
1. „Powrót Agnieszki” – Zuzanna Przeworska, Jan Arski, Piła 2000r.
2. „Agnieszko wróć!” – Zuzanna Przeworska, Jan Arski, Piła 1990r.

Brak tagów

mar/12

11

Wywiad z panią Zuzanną Przeworską

1. Dlaczego Agnieszka Bartol jest patronką pani fundacji?

-  Dlatego, że upamiętnia to twórczość młodej, utalentowanej artystki. Fundacja ta istnieje, żeby pamięć o tej dziewczynce nie zginęła. Żeby ciągle była wśród nas „obecna”. Ludzie dzięki tej fundacji będą poznawali jej pozytywne patrzenie na świat.

2. Jakie działania są podejmowane w fundacji?

-  Przede wszystkim promujemy młode talenty literackie. Robimy to poprzez ogłaszanie ogólnopolskich konkursów literackich im. Agnieszki Bartol. Przy okazji takich konkursów promujemy i jej twórczość. Dla wielu młodych autorów patronka, którą jest dziecko jest niezwykle inspirująca, dlatego że zazwyczaj w konkursach literackich patronami są wielcy poeci lub jakaś myśl. Rzadko kiedy dziecko. Wywołuje to ogromną refleksje w ludziach, ponieważ zastanawiają się dlaczego mała dziewczynka, która żyła tak krótko tyle po sobie zostawiła.
Sprawujemy mecenat nad młodymi talentami literackimi. Robimy wszystko, aby talent zaistniał i pomagamy w sposób wydawniczy.

3. Czym zainspirowała panią Agnieszka?

-  Zainspirowała mnie tym, że była pisarzem będąc dzieckiem. Marzyła o tym aby być pisarką. Zafascynowało mnie to, że dziecko tak wiele wie o świecie. Zauroczył mnie jej rozległy talent literacki. Tworzyła poezję, prozę, próby dramatyczne. Pisała słownik, zajmowała się gazetką. Była dziennikarką, stworzyła sobie pismo, w którym debiutowała. Agnieszka żyła bardzo krótko ale intensywnie, wystarczyło jej tylko kilkanaście lat by wypełnić sobą twórczość. Żyła szybko, tworzyła dużo, nie wszystko jednak dokończyła. To dziecko jest też uosobieniem dla innych młodych ludzi, jest wzorem, że dziecko także potrafi, jest wyjątkowe, mądre i jest człowiekiem wartym pochylenia się nad nim, nad jego twórczością.

4. Z jakiej inicjatywy powstał klub „Pegazik”?

-  Ogólnopolski konkurs literacki „Ja i mój świat” im. Agnieszki Bartol organizowany jest co 2 lata. Nie byliśmy w stanie przeczytać wszystkich prac, które do nas przychodzą. Pracując w „Tygodniku Pilskim” brałam urlop, aby przeczytać te prace. Chciałam między konkursami wypełnić lukę. Brakowało mi jakiejś instytucji, organizacji, która by między konkursami zajmowała się młodzieżą literacką. Marzyła mi się  placówka kulturalna, która zajmowałaby się na co dzień młodymi talentami literackimi. Na moją propozycje wyszedł mi naprzeciw Młodzieżowy Dom Kultury. Tak właśnie powstał literacki klub „Pegazik” pod patronatem fundacji literackiej im. Agnieszki Bartol.

 

5. Czy jest jakaś granica wieku w uczestniczeniu w klubie „Pegazik”?

- Nie ma granicy wieku. Klub ten jest dla wszystkich, dla których słowo jest wartością.

 

6. Osoby z pani klubu też brały udział w konkursie literackim im. Agnieszki Bartol. Może pani opowiedzieć coś o nich?

- Tak, jest kilka osób. Paulina Klessa z Zespołu Szkół nr 3 w Pile. Wygrywała ogólnopolskie, międzynarodowe konkursy literackie, była dwukrotną laureatką ogólnopolskiego konkursu literackiego im. Agnieszki Bartol, wygrała konkurs organizowany przez Wyższą Szkołę Zawodową. Jest eseistką i krytykiem literackim, publikuje w ogólnopolskich pismach, recenzjach. Jest także Monika Siwiec, która skończyła prawo i udziela się poetycko. Myślimy nad tym, aby wydać jej tomik wierszy, ponieważ do tego dojrzała. Sandra Musiał także była laureatką ogólnopolskiego konkursu literackiego im. Agnieszki Bartol, znalazła się także w antologiach.

7. Jak zaczęła się pani przygoda z piórem?

-  Moja przygoda z piórem zaczęła się od lat dziecięcych. Byłam przyzwyczajona do ocen bardzo dobrych z języka polskiego. Zawsze lubiłam pisać, lecz nie do końca wiedziałam, że to co piszę stanowi jakąś wartość. W szkole podstawowej pisaliśmy opowiadanie z użyciem dialogów, moja nauczycielka powiedziała, że „piszę to jak Bolesław Prus”. Poczułam się wtedy taka śmiała, ważna, mądra, że tyle jeszcze przede mną, że cokolwiek mi się później nie wiodło zawsze słowa te podnosiły mnie na duchu. Cieszę się, że jestem na drodze tych młodych ludzi, że jeśli piszą coś fajnego, to ja ich o tym poinformuję. Jeśli mają potrzebę pisania, to ja im tą potrzebę podsycam, a oni muszą ją pielęgnować.

8. Jak zachęciłaby pani dzisiejszą młodzież do pisania?

-  Każdy z nas jest indywidualistą. Warto pisać, żeby zamanifestować siebie, swoją wartość, uwierzyć we własne siły i możliwości. Jeśli ktoś potrafi pisać, powinien to rozwijać. Zmierzyć się ze słowem z samym sobą. Nieważne czy w przyszłości zostanie się poetą czy pisarzem, pisanie zawsze pomaga zrozumieć siebie, jak i również drugiego człowieka. Świat wokół człowieka staje się wtedy bardziej klarowny, cieplejszy.

Brak tagów

mar/12

11

Wywiad z Moniką Siwiec

1.Od czego zaczęła się twoja przygoda z piórem?

Od obserwacji otaczającego świata. Ludzi. Emocji. Zdarzeń. Pragnęłam znaleźć środek wyrazu, który pozwoli mi przemianę szeptu moich myśli w muzykę słów. Oczywiście na tamtym etapie nie miałam takiej świadomości. Odczuwałam natomiast wewnętrzne przekonanie, że pozostawianie na papierze śladów własnych uczuć i refleksji stanowi nieodłączną część mnie. Tworzyłam w różnych miejscach. Na przystanku, w kolejce, na łące i szkolnym korytarzu. Kreowałam swoją prywatną przestrzeń posługując się słowem, a w rzeczywistości uczyłam się rozumieć świat. Oswajałam go i poszukiwałam niebanalnego miejsca dla swojego indywidualizmu.  Odnalazłam je właśnie w  poezji, która stanowi dla mnie osobisty zapis niepowtarzalnych przeżyć i obserwacji.

2.Dlaczego postanowiłaś wziąć udział akurat w konkursie im. Agnieszki Bartol?

Udział w Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. Agnieszki Bartol stanowił dla mnie wyzwanie. Tym razem to ja chciałam podzielić się sobą ze światem, nie miałam jednak pewności, że labirynty mojej wyobraźni zostaną zrozumiane. Wydobycie własnych utworów z czeluści domowej szuflady niejednokrotnie wymaga odwagi od debiutującego autora. Oto bezbronna cząstka mnie staje w obliczu obcego wzroku i odmiennej perspektywy patrzenia na życie. W tym przypadku te inne ludzkie światy ciepło przyjęły moje poetyckie wyznania. To poruszające, kiedy iskry własnej twórczości rozświetlają wnętrze drugiego człowieka, docierają do głębi jego jestestwa i pobudzają uśpione sfery kreatywności.

 

3. Czy podoba Ci się twórczość Agnieszki i dlaczego?

Agnieszka Bartol urzekła mnie swoją świeżością, a jednocześnie dojrzałością w pojmowaniu świata. Pomimo młodego wieku w jej osobowości przenikały się świat dziecka, które z naiwnością i urokiem zachwyca się zwykłością istnienia i świat człowieka dorosłego, który doświadczył smaku cierpienia i otworzył skarbnicę życiowej mądrości. Portrety poetyckie Agnieszki ukazują jej kruchość i siłę, światło oraz głębię. Poruszają i czynią bardziej wrażliwym na sprawy codzienne, które wielokrotnie giną pod płaszczyzną powierzchowności.

 

4. Jak twórczość Agnieszki wpłynęła na twoje rozwijanie się literacko?

Niezmiernie trudno jest ocenić czyjś wpływ na własny rozwój. Tym bardziej jeżeli analizuje się sferę tak nieuchwytną jak poezja. Z pewnością świat Agnieszki, do którego zostałam zaproszona poprzez krople jej twórczości, stał się dla mnie inspiracją i napełnił motywacją do dalszego kreowania wyimaginowanych, a jednocześnie tak rzeczywistych poetyckich pejzaży ludzkiej egzystencji. Spotkanie z historią Agnieszki i wnikanie w jej głąb uświadomiło mi, że całe życie tej młodej poetki było artyzmem. Jej wytrwałość, pasja  i wiara w realność marzeń do dziś stanowią impuls dla młodych autorów do twórczej samorealizacji. Jestem przepełniona głęboką ufnością w to, że Agnieszka spogląda teraz na nas z jednego z niebiańskich skwerów i  dostrzega prawdziwość słów, iż dobro powraca. Jej wrażliwa dusza zasiała ziarno prostej miłości do świata i ludzi. Teraz ono kiełkuje w innych młodych poetach, bez końca.

5. Czy literatura pomaga Ci zrozumieć otaczający nas dziś świat?

Literatura stanowi dla mnie swoiste zwierciadło. Przeglądam się w nim i nieustannie kształtuję siebie. Uczę się świata. Odkrywam niepowtarzalność codzienności. Poszukuję. Nowych smaków. Barw. Melodii. Literatury nie traktuję wyłącznie jako zbioru słów ułożonych w odpowiednim porządku, które mają pomóc w kreacji świata przedstawionego bądź szeregu zastosowanych środków stylistycznych. To bramy do niezmierzonych przestrzeni kreatywności i niekończącego się źródła doświadczeń, refleksji oraz złapanych w locie unikalnych doznań.

 

6. Kto lub co jest dla Ciebie inspiracją?

Inspiruje mnie codzienność. Sprawy pozornie zwykłe. Każdy napotkany człowiek. Grymas twarzy. Aromat porannej kawy i zapach jaśminu. Tajemnica górskich szlaków i spontaniczne podróże w nieznane. Jednak niezmiernie trudno jest mi spersonifikować inspirację. Z pewnością wpływ na mój sposób wyrażania siebie za pomocą słowa miała poezja Wisławy Szymborskiej, Zbigniewa Herberta, Julii Hartwig, a także twórczość Gabriela Garcii Marqueza, jednak swój ślad na mojej literackiej ścieżce pozostawiło również wielu innych znanych i nieznanych autorów lub po prostu inspirujących osób. W tym miejscu nie mogłabym nie wspomnieć o pani Zuzannie Przeworskiej, która nieustannie podsycała płomień mojej twórczości. Nie zgasł do chwili obecnej. I za to jestem Jej wdzięczna.


7. Co daje Ci tworzenie poezji?

Poetycka przestrzeń pozwala mi podróżować na wszystkie końce świata. Odkrywać wzruszenia i niesamowitości. Odnajdywać zapomniane skarby, zakopane gdzieś na strychach pamięci by tchnąć w nie nową energię. Zamykać wszystkie nieba w małym mieszkaniu mojego wnętrza. W poetyckim metrum układam mozaikę swojego istnienia. Tworzenie jest dla mnie wędrówką w głąb siebie. Między innymi dzięki pisaniu jestem dziś bardziej świadoma i pogodzona ze swoją życiową drogą. W moich twórczych krainach wcale nie chodzi o patos lub wzniosłe przemyślenia oderwane od realnego świata. Nie chodzi o poetyckie uniesienia. Tworzenie wlało we mnie więcej ciekawości świata, pragnienie nieustannego doświadczania nowego, poznawania kreatywnych ludzi, poszukiwania różnorodnych form wyrażania siebie. Zgodnie z bliskimi mi słowami Julii Hartwig: „W życiu nie ma pierwszego i drugiego rzędu, zewsząd widać to samo niebo i lipa wysyła swoje aromaty”. Dziś wiem, że od nas samych zależy sposób postrzegania świata    i subiektywnego odczuwania szczęścia. To we mnie kryje się źródło pogody ducha, a poezja, literatura, słowo stanowią środki wyrazu, które pomagają mi, bez względu na zdarzenia, których doświadczam, żyć w zgodzie ze światem pozostając wierną swoim wartościom. Być Kimś pozostając Sobą – czy to nie jest właśnie spełnienie?

Brak tagów

lut/12

26

Trochę teorii…

Ostatnio zajmowaliśmy się ćwiczeniami praktycznymi, jakimi były wywiady. Teraz znów czas na trochę teorii. Na zajęciach przerabialiśmy postać Melchiora Wańkowicza – dziennikarza i prozaika, który jako publicysta debiutował przed II wojną światową reportażami z Meksyku i ZSRR, a w czasie wojny był korespondentem wojennym. Stworzył niepowtarzalny typ powieści reportażowej łączącej autentyzm zdarzeń z elementami wspomnień i anegdotyczną fabułą. Przybliżyliśmy sobie fragment jego książki pt.: „Ziele na kraterze”, gdzie Tili (Marta) – córka Kinga (Melchiora Wańkowicza) chce udowodnić ojcu, że samodzielnie potrafi napisać felietony i opublikować je w „Płomyku”. We fragmencie King daje córce porady dzięki którym jej praca staje się idealnym materiałem do gazety.

Poznaliśmy także bardzo ciekawy i mądry cytat:  ”TO CO ZOSTAŁO NAPISANE BEZ WYSIŁKU, ZWYKLE CZYTA SIĘ BEZ PRZYJEMNOŚCI”Samuel Johnson. Myślę, że warto go zapamiętać, ponieważ nie odnosi się on tylko do pisarzy. W każdej pracy, hobby, zawodzie jeśli coś robimy bez wysiłku, nie przykładamy się do tego, to nie będzie to mile oglądane, czytane, przerabiane. Więc warto czasem się napracować, aby potem cieszyć się pozytywnym rezultatem. :)

 

Brak tagów

lut/12

10

Po spotkaniu ;)

Minął kolejny wywiad. Odbyłyśmy rozmowę z panią Zuzanną Przeworską. Mimo kilku obaw z naszej strony co do przebiegu spotkania, wszystko wyszło lepiej niż się spodziewałyśmy. Prezeska Fundacji Literackiej im. Agnieszki Bartol w Pile przyjęła nas bardzo ciepło i radośnie. Rozmawiała z nami z wielką chęcią. Cieszyła się, że twórczość młodej Agnieszki nie zginęła z pamięci dzisiejszej młodzieży. Dyskutowałyśmy m.in.: o rozpoczęciu przygody Zuzanny Przeworskiej z poezją, jej pierwszych krokach w świecie literatury, inicjatywie założenia ów fundacji, konkursach literackich, podopiecznych klubu „Pegazik”, którego równie jest założycielką. Klub „Pegazik” kształtuje i pomaga się rozwijać młodym poetom. Warto wspomnieć w tym miejscu o Monice Siwiec, która jest między innym należała do klubu „Pegazik”. Monika była laureatką literackiego konkursu im. Agnieszki Bartol. Jest to studentka prawa, która tworzy, by zrozumieć otaczający świat. Inspiracją dla niej jest codzienność. Swoimi odczuciami z chęcią się z nami podzieliła.

Cieszę się, że pani Zuzanna Przeworska i Monika Siwiec tak pozytywnie podeszły do rozmowy    z nami. Z tego miejsca im za to bardzo dziękujemy! :)

Brak tagów

lut/12

1

Przed wywiadem

Spotkanie z panią Zuzanną Przeworską przed nami. Jest to jedna z założycieli Fundacji Literackiej im. Agnieszki Bartol w Pile. Mamy ustalone pytania, jakie chciałybyśmy zadać tej osobie. Jesteśmy ciekawe jak przebiegnie rozmowa, czy będzie chętnie odpowiadała na nasze pytania. Mamy nadzieje, że wszystko potoczy się po naszej myśli.

Brak tagów

sty/12

29

Stajemy się pomału REPORTERAMI :)

Na ostatnich zajęciach uczyliśmy się jak w ogóle piszę się reportaż, który powinien cechować się obiektywizmem, rzetelnością i wiernością wobec przedmiotu narracji. Z drugiej strony musi być subiektywny, zawierać ocenę oraz opinię autora (niekiedy tylko sugestię). Wiemy już jak ważny jest przemyślany temat w reportażu, który musi budzić w czytelniku ciekawość. Mamy bardzo dużo pomysłów i z dnia na dzień stajemy się REPORTERAMI z czego bardzo się cieszymy. A oto kim jest Agnieszka Bartol- bohaterka naszej przygody z reportażem:

Agnieszka Bartol zmarła w 1990 r. w wieku 12 lat.Była dziewczynką niezwykle utalentowaną jej jedynym marzeniem było zostać pisarką. Nie wiedziała jednak, że już nią była.  Pozostawiła po sobie literacki testament – kilkadziesiąt brulionów zapisanych wierszami, opowiadaniami, bajkami…  te utwory zostały opublikowane w książce „Agnieszko wróć”, kilka miesięcy po jej śmierci.  Naszym zadaniem jest pokazanie młodym ludziom jej ogromny talent i chęć do życia. Zachęcamy również do przeczytania niżej wymienionej książki dzięki której, będziecie mogli bliżej poznać literaturę naszej młodej pisarki :)

Brak tagów

Poza reportażem o Agnieszce Bartol postanowiliśmy poszerzyć swoją wiedzę na podstawie książki Ryszarda Kapuścińskiego. Był on polskim reportażystą, publicystą, poetą i fotografem. Mówili na niego „cesarz reportażu”.

Być dobrym reporterem…

Ryszard Kapuściński uważa, że dobrzy reporterzy to ludzie skromni, potrafiący wyrazić innym swój szacunek i poważanie. Być reporterem to przede wszystkim szanować drugiego człowieka, cenić prywatność, osobowość oraz wartości, które on wyznaje. Życie oraz owoce jego pracy zależą od tego, co usłyszy, od tego, co inni dla niego zrobią. By zostać przez nich zaakceptowanym, reporter powinien nauczyć się żyć wśród ludzi. Dla niego reporter musi być człowiekiem pokornym i empatycznym.

Reporter powinien słuchać swojego odbiorcy i być mu wdzięcznym za to, że ten chce z nim rozmawiać. Wszystko w reporterskiej pracy zależy od innych ludzi; bo jak nam czegoś nie powiedzą, nie będziemy wiedzieć, co myślą, jak nas gdzieś nie zawiozą, nigdy nie dotrzemy na miejsce, jak nas nie nakarmią, to będziemy chodzić głodni. Dziennikarstwo pozbawione relacji z innymi ludźmi nie jest dziennikarstwem. Kontakty z innymi ludźmi są nieodzownym składnikiem pracy reportera. W tym zawodzie trzeba mieć pojęcie o psychologii, trzeba wiedzieć, jak się zwracać do innych, jak się do nich odnosić i jak ich rozumieć.

Reporter nigdy nie jest samotny. Zawsze musi kogoś spotkać, z kimś porozmawiać. Pierwszy kontakt z obcym człowiekiem wiąże się z napięciem, zderzeniem dwóch różnych osobowości.

Reporterska ciekawość świata to rzecz charakteru. Są ludzie, których świat w ogóle nie interesuje. Ich ciekawość nie sięga daleko. Ale to też trzeba cenić. Konfucjusz powiedział, że świat najlepiej poznawać, nie wychodząc ze swojego domu. Jest w tym jakaś prawda. Nie trzeba koniecznie podróżować w przestrzeni. Można odbywać podróże w głąb własnej duszy. Pojęcie podróży jest bardzo rozciągliwe i zróżnicowane. Są jednak ludzie, którzy muszą poznawać świat w całej jego różnorodności – stanowi to część ich natury. Takich ludzi nie jest wielu.

Do tego, żeby uprawiać, dziennikarstwo, przede wszystkim trzeba być dobrym człowiekiem. Źli ludzie nie mogą być dobrymi dziennikarzami. Jedynie dobry człowiek usiłuje zrozumieć innych, ich intencje, ich wiarę, ich zainteresowania, ich trudności, ich tragedie. I natychmiast od pierwszej chwili stać się częścią ich losu.

W prasie, w telewizji – relacje na ogół dążą do skrótu. W chwili kiedy możesz zapisać co najwyżej dwie strony, nie ma miejsca na całe bogactwo odcieni. Musisz skondensować wszystko w jednej obserwacji, w jednym zdaniu. Nie możesz sobie pozwolić na szczegóły, chyba, że jesteś pisarzem. Jeśli jesteś dziennikarzem-pisarzem, możesz sobie pozwolić na całe bogactwo opinii i doświadczeń. Mówiąc o życiu codziennym, dziennikarz musi na ogół dokonywać dramatycznych wyborów, dostosowywać się do bolesnych ograniczeń, które każą mu zacieśniać wielowymiarową rzeczywistość do krótkiego i uproszczonego opisu.

W dziennikarstwie język staje się coraz większym problemem. Jedną z cech współczesnego świata jest narastanie nacjonalizmów i związanych z nimi języków. Wewnątrz każdego kraju narody i regiony coraz bardziej nalegają na to, by mówić własnym językiem, a nie językiem innych. I ma to swój wpływ na porozumienie z innymi ludźmi. Często nie udaje nam się porozumieć z innymi, ponieważ nie znamy ich języka i nie mamy przy sobie tłumacza. W ten sposób czasami konstruujemy naszą historię niemal wyłącznie na podstawie obserwacji wzrokowej. Rzeczywistość przemawia do nas wieloma językami, a zdolność, wprawa, rutyna w ich odczytywaniu jest niezbędnym elementem tego zawodu. Ryszard Kapuściński pisze, że traktuje język jako pojęcie szersze. Dla niego językiem jest sytuacja, gesty, barwa, kształt. Odbiera informacje nie z tego, co ktoś mówi, lecz z całego pejzażu, klimatu, ze sposobu zachowania ludzi, z tysiąca szczegółów. Rzeczywistość przemawia do nas wieloma językami, a zdolność, wprawa, rutyna w ich odczytywaniu jest niezbędnym elementem tego zawodu.

Wiedza i intuicja historyka to fundamentalne cechy każdego reportera. Dobre i złe dziennikarstwo można odróżnić łatwo – w dobrym oprócz opisu wydarzenia znajduje się również wytłumaczenie jego przyczyn. W złym dziennikarstwie istnieje sam opis, bez żadnych związków czy odniesień do kontekstu historycznego – relacja z nagiego wydarzenia, z której nie dowiadujemy się ani o jego przyczynach, ani o tym, co je poprzedziło. Historia odpowiada na pytanie „dlaczego?”. W zawodzie reportera musimy zwracać wielką uwagę na czytelnika lub telewidza. O wydarzeniu, o którym mu opowiadamy, wiemy znacznie więcej od niego. Musimy zatem być bardzo uważni. Musimy poprowadzić go do zrozumienia wydarzeń, mówiąc, co wydarzyło się wcześniej, opowiadając mu całą historię.

Powinny istnieć równocześnie dwa rodzaje reportażu. Pierwszy opiera się na aktualnej, bieżącej informacji: stało się dzisiaj to i to. Taki, reportaż, opisujący powierzchnię historii, która toczy się na naszych oczach, pozostanie główną strawą środków masowego przekazu. Dla przeciętnego odbiorcy otaczająca nas rzeczywistość i dziejąca się historia przejawiają się bowiem w poszczególnych wydarzeniach. On je dostrzega, ale nie umie ze sobą powiązać. Drugi rodzaj reportażu powinien z potoku dziejących się wydarzeń umieć wysnuć refleksję, próbować nadać pewną logikę temu, co wydaje się alogiczne, i ustalić pewne prawidła tego, co wydaje się pełną anarchią i chaosem.

Ryszard Kapuściński uważa, że dobrzy reporterzy to ludzie skromni, potrafiący wyrazić innym swój szacunek i poważanie. Być reporterem to przede wszystkim szanować drugiego człowieka, cenić prywatność, osobowość oraz wartości, które on wyznaje. Życie oraz owoce jego pracy zależą od tego, co usłyszy, od tego, co inni dla niego zrobią. By zostać przez nich zaakceptowanym, reporter powinien nauczyć się żyć wśród ludzi. Dla niego reporter musi być człowiekiem pokornym i empatycznym.

Czym się różni podróż reportera od podróży zwykłego człowieka?

różne podróże. Większość ludzi wyjeżdża po to, aby odpocząć. Chcą mieszkać w luksusowych hotelach na skraju plaży i smacznie jeść. A czy to będą Wyspy Kanaryjskie czy Fidżi, jest dla nich sprawą drugorzędną. Młodzi ludzie chętnie podróżują wyczynowo, podejmują na przykład próby przejechania Afryki z północy na południe, albo przepłynięcia Dunaju kajakiem. Nie interesują ich ludzie spotkani o drodze, ich celem jest sprawdzenie się i satysfakcja z pokonywanych trudności. Niektóre podróże wynikają z charakteru pracy lub z przymusu. Jednak dla Ryszarda Kapuścińskiego najcenniejsze są podróże reporterskie, etnograficzne, antropologiczne, których celem jest poznanie świata, historii, przemian, które się dokonują, a potem dzielenie się zdobytą wiedzą. Wymagają one skupienia i uwagi, ale dzięki nim, on może lepiej zrozumieć świat i rządzące nim prawa.

W przypadku podróży reporterskiej nie ma mowy o jakiejkolwiek turystyce. Podróż reporterska wymaga ciężkiej pracy i wielkiego przygotowanie teoretycznego. Zdobycia wiedzy o terenie, na który się jedzie. Podróż ta nie zna relaksu. Odbywa się w pełnej koncentracji, skupieniu. Musimy mieć świadomość, że miejsce do którego dotarliśmy, jest nam dane tylko raz w życiu. Nigdy tu nie wrócimy, a mamy godzinę, aby je poznać. Przez godzinę musimy wszystko zobaczyć, zapamiętać, usłyszeć, utrwalić nastrój, sytuację, atmosferę.

Brak tagów

gru/11

18

Krok po kroku

Czas mija, a my nie odpoczywamy. Temat został wybrany! Nasz projekt będzie o Agnieszce Bartol, a raczej o tym jak jej twórczość i jej osoba wpłynęły na środowisko w naszym otoczeniu. Teraz czekają nas spotkania i wywiady z różnymi osobami.
Chcemy udać się do fundacji im. Agnieszki Bartol w Pile i tam przeprowadzić wywiad z prezesem ów fundacji. Czekamy również na spotkania z trójką laureatów konkursu im. Agnieszki Bartol. Każdy z nas jest zobowiązany przeprowadzić wywiad z jedną z wybranych przez nas osób.

P.S.
Dziękujemy za czytanie i komentowanie naszych wpisów. :)

Brak tagów

Older posts >>

Szablon: devolux.nh2.me tłumaczenie: WordpressPL
css.php