Innowacji ciąg dalszy.

Kilka dni temu, jako szkoła, zostaliśmy uhonorowani odznaką „Innowacyjny WF”. Moje przypuszczenia co do okoliczności tego wyróżnienia zawarłem we wpisie o takim tytule dnia 27 stycznia. Potwierdziła je w swoim komentarzu p. Zuzanna Machalska z zespołu „WF z Klasą”, która jak pisze z niecierplwością czeka na nasze kolejne innowacje. Ja z kolei takową zapowiadałem niebawem i jak kania dżdżu czekałem na czwartek, gdyż miałem w niej wziąć udział. Wtorkowy uraz niestety wykluczył mnie z tego a moim zastępcą został p. Robert Rachwał. Mogę jedynie opisać to co się działo w czwartkowe przedpołudnie.

Zacznę od tego, że inicjatorkami tego przedsięwzięcia były: p. Małgorzata Rogowska – nauczyciel geografii i edukacji dla bezpieczeństwa oraz p. Barbara Radomska – nauczyciel języka niemieckiego. Obydwie panie często i owocnie współpracują z nauczycielami wychowania fizycznego współorganizując z nami różne przedsięwzięcia o charakterze sportowo – rekreacyjnym i nie tylko. Tym razem wymyśliły wyjście klasy integracyjnej II FL na zajęcia w … kręgielni !!! Przed wejściem uczestnicy zajęć zostali zapoznani z regulaminem kręgielni oraz zasadami gry. To drugie, dla części uczestników, było chyba tylko formalnością, gdyż każdy z posiadaczy „wypasionej komórki” lub smartfona ma w swojej bazie gier bowling (ja mam). Po tych czynnościach wstępnych jeszcze tylko zmiana obuwia na regulaminowe i wszyscy ochoczo ruszyli na wyznaczone tory. Zabawa była przednia. Bardzo żałuję, że mnie tam nie było. Zrobiłbym zaraz rozgrywki o mistrzostwo klasy. Jak się wykuruję, to namówię z pewnością na to jakąś klasę. Mam już nawet swoje faworytki, które wielokrotnie próbowały czegoś nowego.

Po kręglach przyszedł czas na drugą część czwartkowego wyjścia. Był nią seans w kinie na filmie „Carte Blanche”. Film ten inspirowany jest prawdziwą historią, która wydarzyła się w VIII LO, w którym pracuje mój partner tenisowy z „Jedynki”, p. Krzysztof Witecki. Gramy wspólnie już od ponad 5 lat i kiedyś podczas jednego z treningów opowiedział mi historię swojego kolegi p. Macieja Białka. Nie będę Wam opowiadał tej historii. Sami wybierzcie się do kina i zobaczcie na własne oczy. Zachęcam także do odwiedzenia kręgielni. Warto!!!

1 2 3 4 5 6

7

8

9

Piotr Nizioł

„Ferie na sportowo, bezpiecznie i zdrowo” czyli LAS już zasadzony.

Jeszcze tylko dwa dni nauki i udacie się na zasłużone ferie. Zapewne wielu z Was w poszukiwaniu śniegu uda się w góry ,inni być może wybiorą się jeszcze dalej na południe, w cieplejsze rejony, żeby naładować akumulatory na resztę roku szkolnego. Znajdą się zapewne i tacy, którzy ferie spędzą w domu. To właśnie dla Was nasi nauczyciele wychowania fizycznego przygotowali ofertę zajęć sportowych w szkole. Robimy to już od wielu lat, bo wiemy że oczekujecie tego od nas. zapraszamy zatem codziennie, od poniedziałku do piątku, w obydwa tygodnie ferii w godzinach 10,00 – 12,00. Liczymy na to, że frekwencja będzie wystarczająca, żeby spędzić czas przyjemnie i z korzyścią dla waszego dobrego samopoczucia. Poniżej zamieszczam harmonogram zajęć w naszej szkole, a jeszcze niżej link do strony akcji „Zima w mieście”, na której znajdziecie informacje o ofercie przygotowanej dla Was przez inne szkoły, kluby sportowe i MOSiR. Zachęcamy do wybrania czegoś dla siebie.

02.02.2015 Ewa Jóźwiak,

03.02.2015 Dorota Szczerba,

04.02.2015 Robert Podlecki,

05.02.2015 Jarosław Mucha,

06.02.2015 Robert Rachwał,

09.02.2015 Beata Klępka,

10.02.2015 Piotr Choduń,

11.02.2015 Albert Czerniak,

12.02.2015 Albert Czerniak,

13.02.2015 Robert Rachwał – dzięki za zastępstwo, bo ja jestem na zwolnieniu.

www.zimawmiescie.lublin.eu

Zaczęło się jak w Katarze…

Przed tygodniem opisywałem spektakularne zwycięstwo naszych piłkarzy ręcznych nad reprezentacją I LO w turnieju półfinałowym Licealiady. Emocje towarzyszące temu spotkaniu, nie bez przesady, porównałem do tych, które towarzyszą udziałowi naszej narodowej reprezentacji podczas Mistrzostw Świata odbywających się w Katarze. Tam emocje trwają nadal i co najważniejsze ciągle z udziałem naszej reprezentacji. Właśnie przed chwilą w meczu ćwierćfinałowym przeciwko Chorwacji nasi tradycyjnie zaserwowali swoim kibicom dreszczowiec. Ostatecznie podopieczni Michaela Bieglera pokonali faworyzowanych Chorwatów 24 : 22 i w półfinale zmierzą się z rewelacją mistrzostw, drużyną gospodarzy. W turnieju organizowanym w naszej sali, po euforii, emocje opadły. W kolejnych meczach, podopieczni p. Roberta Rachwała, przegrali kolejne mecze: z Zespołem Szkół Elektronicznych 14 : 22, z III LO 11 : 22 i z XXIII LO 14 : 26; i nie zakwalifikowali się do turnieju finałowego. Dzięki zwycięstwu w pierwszym meczu nasza drużyna sklasyfikowana została na 4 miejscu, co w Licealiadzie daje nam miejsce w przedziale 7-8. Biorąc pod uwagę fakt, że w naszej drużynie nie mamy zawodników trenujących piłkę ręczną w klubach oraz problemy kadrowe, o których pisałem przed tygodniem, ten wynik możemy uznać za pozytywny. Może kibicowanie naszej narodowej reprezentacji jej sukcesy natchną naszych do większego zaangażowania co może zaowocować poprawieniem lokaty w przyszłym roku.

Piotr Nizioł

Innowacyjny WF !!!

innowacyjny wf 1

   Dodając zdjęcia do wpisu o „Trzeciej Dysze…” zauważyłem jakiś żółty znaczek na stronie tytułowej bloga. Przez myśl mi przeszło, że chyba dostałem żółtą kartkę. Nie wiedziałem tylko –  od kogo i za co? Zupełnie jak piłkarz na boisku: „Ja? Panie sędzio, za co?”. Jak się bliżej przyjrzałem, to mnie oświeciło (nie bez powodu w tym znaczku wykorzystano symbol żarówki).

   Moi drodzy, wygląda na to, że oprócz Was ktoś jeszcze czyta moją radosną twórczość i docenia inicjatywy podejmowane przez naszych „wuefistów” opisywane później przeze mnie. Ten znaczek, to wyróżnienie za wprowadzanie do lekcji wychowania fizycznego nowatorskich treści i rzadkich w szkołach form ruchu i dyscyplin sportowych. Przyznacie chyba, że nie nudzicie się na naszych lekcjach. Owszem macie swoje ulubione dyscypliny sportowe: dziewczęta – piłkę siatkową, chłopcy – piłkę nożną; jednak lubicie czasami poeksperymentować razem z nami. W bieżącym roku szkolnym niektórzy z Was mieli okazję uczestniczyć w zajęciach lekcyjnych organizowanych w SPA czy na lodowisku. Inni poznawali tajniki gry w korfbal, uczestniczyli w zajęciach z zumby czy ćwiczyli z piłkami fitball. To właśnie za to otrzymaliśmy znaczek „Innowacyjny WF”. Chcę Was zapewnić, że nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa i wkrótce kolejne klasy będą miały okazję posmakować jeszcze innych rzadkich dyscyplin sportowych. Oczywiście wszystko to opiszę na naszym blogu.

Piotr Nizioł

Sposób na bezsenność II czyli „Trzecia Dycha do Maratonu”.

Całkiem niedawno pisałem o sposobie na bezsenność wymyślonym przez p. Alberta Czerniaka dla tych, którzy budzą się zbyt wcześnie. Dzisiaj chciałbym przedstawić inną wersję sposobu na bezsenność  propagowaną przez p. Roberta Podleckiego. Jest ona dedykowana tym, którym nie uśmiecha się zbyt wczesne chodzenie do łóżka. Co zatem robić zamiast po wieczorynce kłaść się spać? Można na przykład wziąć udział w „Trzeciej Dysze do Maratonu”.

W kolejnej odsłonie przygotowań do III PZU Maratonu, organizatorzy (Fundacja Rozwoju Sportu) zafundowali uczestnikom nocne bieganie po ulicach Lublina. Start do biegu miał miejsce 24 stycznia o godzinie 22,00 przy ul. Zana. Trasa biegu wiodła następnie do aL. Kraśnickich, później wzdłuż al. Racławickich, Krakowskim Przedmieściem do ul. Narutowicza, ul. Głęboką, Nadbystrzycką, ponownie ul. Zana  do Hali „Globus”, w której zlokalizowano metę biegu (http://www.maraton.lublin.eu/cztery-dychy-do-maratonu-3/trzecia-dycha-do-maratonu/trasa ). Pierwsi zawodnicy dotarli tam po nieco półgodzinnym biegu. Zwyciężył zawodnik z Ukrainy – Andrzej Starzyński, który biega w barwach Chemika Novy Puławy. Wśród uczestników „Trzeciej Dychy…” byli także nasi. Jak zwykle nie mogło zabraknąć p. Roberta Podleckiego. Z aktualnych uczniów wystąpił jedynie Paweł Polaczek z II BL. Tym razem zabrakło Mikołaja Komora. Pora roku i dnia nie była tym razem sprzymierzeńcem Mikołaja. Najliczniejszą grupą związaną z Podwalem byli nasi absolwenci. Przeglądając wyniki biegu (http://www.maraton.lublin.eu/images/download/wyniki/3_cykl_trzecia_dycha_2015.pdf )znalazłem ich aż czterech: Łukasza Augustyniaka, Mateusza Złotnickiego, Arkadiusza Magrytę i Piotra Konopkę. Ten ostatni szykuje się do udziału w „Orlen Warsaw Marathon”. Trzymam kciuki i czekam na informacje o udziale i może jeszcze jakieś fotki. Z pewnością o tym napiszę.

Wyniki naszych:

67 (29) Łukasz Augustyniak 40:45,

238 (78) Mateusz Złotnicki 46:23,

357 (69) Robert Podlecki 48:32,

436 (125) Paweł Polaczek 49:42,

811 (278) Piotr Konopka 55:34.

W nawiasie miejsce w swojej kategorii wiekowej.

Zanim zamieszczę jakieś zdjęcia polecam linki z informacjami, zdjęciami i filmami z biegu:

http://www.kurierlubelski.pl/artykul/3727584,trzecia-dyche-do-maratonu-ukonczylo-1096-zawodnikow-wygral-ukrainiec-andrzej-starzynski-wideo,id,t.html

http://www.lublin.sport.pl/sport-lublin/1,130862,17306432,Trzecia_Dycha_do_Maratonu__Rekordowa__nocna_i_dla.html#indeks_news#MTrek_3zdj

1 2 3 4

wywiad_po_dyszce 1

Zdjęcia zamieszczam dzięki uprzejmości p. Roberta Podleckiego i „Fundacji Koocham”.

Piotr Nizioł

Z wizytą u Pani Zimy :)

 1 

    Na nic zdały się przedświąteczne zaklęcia klasy II EL i p. Piotra Chodunia. Zimy jak nie było tak nie ma, a ferie zimowe za pasem. Niby p. Kret w telewizji zapowiada, że w ich trakcie czeka nas „białe szaleństwo”, ale patrząc za okno jakoś trudno w to uwierzyć. W takiej sytuacji postanowiłem zabrać dziewczęta z klasy IV BT i pójść z nimi na spotkanie z Panią Zimą do „Icemanii”. W trakcie pobytu na lodowisku dziewczęta doskonaliły swoje umiejętności łyżwiarskie. Były zarówno elementy jazdy szybkiej na lodzie jak i jazdy figurowej. Poniżej zamieszczam kilka dowodów na to. Niektóre dziewczęta tak śmigały po lodzie, że nawet migawka aparatu nie mogła za nimi nadążyć.

2 3 4 5 6 7

Później w ramach wytchnienia po tej szaleńczej jeździe ćwiczyliśmy elementy jazdy figurowej. Niektóre z dziewcząt preferowały tańce na lodzie w parach inne zaś  jazdę figurową solową. Ja osobiście ćwiczyłem jako solista i wykonałem najbardziej ekstremalną figurę. Czułem ją jeszcze przez kilka godzin w pewnym miejscu mojego ciała :) Dobrze, że nikt tego nie sfotografował.

8 9 10 11 12

Na koniec odbył się egzamin z jazdy tyłem. Techniki były przeróżne. Wszystkie jednak zakończyły się pełnym sukcesem.

13 14 15

   Po ślizgawce kto chciał mógł wypić jeszcze kubek gorącej czekolady i trzeba było wracać do szkoły, gdyż dziewczęta miały tego dnia próbny egzamin z przygotowania zawodowego. Jestem przekonany, że po takim relaksie poszło im rewelacyjnie

16 17

Piotr Nizioł

Nic się nie stało!!! Chłopaki nic się nie stało!!!

   Dzisiaj czeka mnie bardzo trudne zadanie i zupełnie nie wiem jak sobie z nim poradzę. Przez ostatnie lata, na tym blogu i na stronie szkolnej, pisałem głównie o naszych sukcesach i nowatorskich inicjatywach naszych nauczycieli wychowania fizycznego. O przyjemnych rzeczach pisze mi się zdecydowanie łatwiej, nawet jeżeli pokuszę się o rymowanie.  Wydarzenie, które przychodzi mi skomentować dzisiaj, zakończyło się dla nas w sposób zupełnie odbiegający od naszych oczekiwań i tego do czego zdążyliśmy się przyzwyczaić przez ostatnie lata. Myślę, że podzielicie moją opinię, iż finały Licealiady w piłce nożnej chłopców bez naszej reprezentacji i naszych kibiców, to jak Mundial bez Brazylii czy Champions League bez Barcelony. Świadomie dokonuję tego porównania, gdyż ostatni raz drużyny prowadzonej przez p. Roberta Podleckiego zabrakło w finałach 12 lat temu !!! W trakcie tej imponującej serii kilka razy nasza reprezentacja zdobywała złote medale w mieście i w województwie. Były także medale w innych kolorach. Oddzielną historię przez te lata tworzyli także nasi kibice, którzy jako pierwsi w Lublinie tak żywiołowo i spontanicznie wspierali swoich piłkarzy. Dzisiaj ta wspaniała seria została przerwana. Na turnieju półfinałowym z udziałem III LO, IX LO i naszej reprezentacji zakończyliśmy tegoroczny udział w rozgrywkach. Stało się to po porażce 2 : 3 z drużyną III LO i remisie 1 : 1 z IX LO.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

   W pierwszym meczu dość szybko, po dwóch błędach, przegrywaliśmy 0 : 2. Na drugą część spotkania podopieczni p. Podleckiego wyszli bardzo skoncentrowani i zmotywowani. Od początku sunęły ataki na bramkę rywali. Przez kilka minut nasi przeciwnicy wytrzymywali tempo i wychodzili obronną ręką nawet z największych opresji. W końcu udało się. Po kolejnych zmasowanych atakach dwa z nich zakończyły się bramkami i doprowadziliśmy do wyrównania. Kiedy wydawało się, że kolejne gole to tylko kwestia czasu, jeden z nielicznych kontrataków rywali zakończył się rzutem rożnym, po którym straciliśmy trzecią bramkę. Po tym golu nasi przeciwnicy skoncentrowali się  na grze obronnej i jak to się mówi w piłkarskim żargonie „zaparkowali autobus w swojej bramce” i szczęśliwie dowieźli do końca korzystny dla siebie wynik. W kolejnym spotkaniu „świeża” drużyna IX LO urządziła sobie trening strzelecki z krańcowo wyczerpaną drużyną III LO gromiąc ją   8 : 2. O awansie do turnieju finałowego miało zadecydować nasze spotkanie z IX LO. Mecz ten toczył się w bardzo nerwowej atmosferze, którą w dużej mierze wprowadził opiekun drużyny naszych rywali. Miał on nieuzasadnione pretensje do poziomu sędziowania. Jak już wspomniałem mecz zakończył się remisem 1 : 1 i do turnieju finałowego awansowały drużyny naszych dzisiejszych rywali. Nasza reprezentacja została sklasyfikowana w rozgrywkach na miejscach 5 – 6. Ten wynik spowodował przygnębienie naszych piłkarzy i smutek kibiców. Jestem jednak przekonany, że to jedynie stan przejściowy. Znam dobrze p. Podleckiego i wiem, że potrafi on wyciągać wnioski i odpowiednio dobierać działania do osiągnięcia sukcesu. Wierzę, że po tej wpadce jego podopieczni wrócą w przyszłym roku szkolnym głodni sukcesów i jeszcze bardziej zmotywowani do ich osiągnięcia. Dzisiaj nasi kibice, mając w pamięci wszystkie radosne chwile jakich doznali za sprawą naszych piłkarzy, mogą zaśpiewać: „Nic się nie stało !!! Chłopaki nic się nie stało !!!

Skład drużyny: Przemysław Hajkowski, Mateusz Łukomski, Jakub Cichosz, Sebastian Gałązkiewicz, Karol Wójcik, Arkadiusz Małecki, Krystian Drozd, Arkadiusz Ścibior, Paweł KOzak i Daniel Leszczyński.

Piotr Nizioł

I BL „szóstym zawodnikiem” AZS UMCS

My Polacy jesteśmy wiernymi kibicami i chętnie wspieramy, zarówno polską reprezentację, jak i lokalne drużyny. A uczniowie klasy I BL wraz z Panią Agnieszką Szewczyk, dzięki uprzejmości jej męża, mieli okazję dopingować kobiecą drużynę koszykarek AZS UMCS Lublin.

1

 

W sobotę o godzinie 18 na hali MOSiR, lubelskie „Pszczółki” zmierzyły się z Basket Gdynia na własnym boisku. Mecz okazał się naprawdę emocjonujący, gdyż do końca nie było wiadomo kto wygra. Raz szala zwycięstwa przechylała się na korzyść AZS UMCS, innym razem miały straty do przeciwniczek (w kryzysowym momencie miały do odrobienia aż 8pkt), jednak nigdy nie dały gdyniankom cieszyć się z uzyskanej przewagi, szybko odrabiając stracone punkty. Czwarta kwarta zakończyła się remisem, a sędziowie zarządzili dogrywkę. Przez ostatnie pięć minut kibice wraz z cheerleaderkami, Zgrywusem-maskotką drużyny, na stojąco zagrzewali nasze zawodniczki do walki, która okazała się zwycięska dla lublinianek. Mecz zakończył się wynikiem 74-73. Radości zarówno kibiców, jak i zawodniczek oraz trenerów nie było końca. Udało nam się zrobić pamiątkowe zdjęcie ze zwycięską drużyną.(umieszczamy je niżej ).

2

Naszą ulubienicą została Angel Robinson-zawodniczka, która nie tylko zaimponowała nam swoim stylem gry, ale także wytrwałością, bo pomimo poważnej kontuzji, zagrała do końca meczu. A nam tak spodobało się kibicowanie AZS UMCS Lublin, że na pewno jeszcze nie raz pojawimy się na trybunach podczas ich meczu.

Dorota Reut – I BL

Na Podwalu jak w Katarze.

Jak zapewne wiecie w Katarze odbywają się Mistrzostwa Świata w Piłce Ręcznej Mężczyzn z udziałem reprezentacji Polski. Wygląda na to, że scenariusze do spotkań Polaków piszą chyba wspólnie Stephenie Meyer i Stephen King. Mówiąc krótko, mecze z udziałem Polaków, to horrory ze szczęśliwym zakończeniem. Po inauguracyjnej porażce z Niemcami 26 : 29 dwa kolejne spotkania Polaków zakończyły się jednobramkowymi zwycięstwami: 24 : 23 z Argentyną i 26 : 25 z Rosją. W tych ostatnich meczach Polacy „gonili wynik”, zwycięskie gole strzelali w ostatnich sekundach a później szaleli z radości. Cóż zatem wspólnego mają wydarzenia w dalekim Katarze z naszą szkołą? Postaram się to w kilku zdaniach opisać.

Nasza szkoła jest gospodarzem turnieju ćwierćfinałowego w ramach Licealiady w piłce ręcznej chłopców. Uczestniczą w nim oczywiście nasi szczypiorniści pod wodzą p. Roberta Rachwała. W dzisiejszym meczu przeciwko drużynie I LO, który zainaugurował rozgrywki, podopieczni p. Rachwała postarali się o to aby oglądający to spotkanie przypadkiem się nie nudzili. Ale po kolei. Wpisując tematy do dziennika usłyszałem głośny okrzyk jakim zazwyczaj drużyny dodają sobie otuchy przed meczem. Pomyślałem, że trzeba wziąć aparat i pójść na salę, aby pyknąć kilka fotek i później coś napisać na bloga. Chcąc się upewnić, że to początek meczu, zapytałem o to ucznia stojącego przy drzwiach wejściowych do sali. Jakież było moje zdziwienie jak odpowiedział mi, że właśnie zaczyna się druga połowa. No ładnie – pomyślałem. Straciłem kilka okazji na uwiecznienie naszych zawodników zdobywających gole. Chcąc się dowiedzieć ile takich okazji przeszło mi koło nosa zadałem drugie pytanie – „jaki jest wynik?”. Odpowiedź była niespodziewana: 1 : 1 !!! Zastanawiałem się przez chwilę co jest powodem takiego niecodziennego wyniku (?). Czy to indolencja strzelecka zawodników, perfekcyjna gra w obronie czy może nadludzkie umiejętności bramkarzy? Oglądając drugą połowę przekonałem się, że było wszystkiego po troszku. Zacznę od bramkarzy. Wygląda na to, że nasz Damian Jędruch (III ET) i bramkarz „Staszica” musieli oglądać mecze naszej reprezentacji narodowej i czerpali inspirację z postawy Sławomira Szmala i Piotra Wyszomirskiego. Obydwaj bronili niesamowicie. Zwłaszcza Damian zasłużył na wyróżnienie za obronienie w drugiej połowie meczu trzech z czterech rzutów karnych !!!

6 8 11 13

Słowa uznania należą się także naszym chłopakom za grę w obronie. Wyróżniał się w niej szczególnie Artur Bartoszewski (III BL), który wykorzystywał swoje doświadczenie i sprawność motoryczną zdobyte podczas treningów i rozegranych spotkań w rugby.

4 7 9 10

Zawodnikom odpowiedzialnym za zdobywanie bramek ktoś chyba poprzestawiał celowniki ustawiając je raczej w sposób bardziej charakterystyczny do gry w „zbijanego” niż do piłki ręcznej. Większość ich rzutów trafiała prosto w bramkarza  zamiast do bramki.

2 3 5 12 14

W jakiś jednak sposób naszym zawodnikom udało się strzelić dwa gole i wydawało się, że to wystarczy do wygrania meczu. Właśnie wtedy w  ich poczynania wkradł się chaos co skrzętnie wykorzystali przeciwnicy doprowadzając do remisu 3 : 3. Gdy do końca spotkania pozostało jedynie 10 sekund myślałem, że mecz zakończy się podziałem punktów. W tym momencie w posiadanie piłki weszli nasi zawodnicy i zostali nieprzepisowo zatrzymani  przez rywali. Sędzia podyktował rzut wolny i zanim odsunął na przepisową odległość mur drużyny przeciwnej upłynął regulaminowy czas gry. Oznaczało to, że szykujący się do wykonania rzutu wolnego Karol Łabiga (III ET) musiał rzucać bezpośrednio na bramkę rywali. Zrobił to w tak perfekcyjny sposób, że po jego rzucie z głębokiego odchylenia, piłka minęła wyciągnięty las rąk zawodników broniących i zatrzepotała w siatce ich bramki.

15

Po tym rzucie Karol utonął w ramionach swoich kolegów, przeciwnicy przecierali oczy ze zdumienia nie mogąc uwierzyć w to co się stało, a sędzia zakończył spotkanie, które wygraliśmy 4 : 3 !!! Zupełnie jak w Katarze. Po strasznych męczarniach i walce do upadłego nastąpił happy end.

16 17

Być może nie musielibyśmy drżeć o końcowy wynik, gdyby nie absencja trzech podstawowych zawodników naszej drużyny: Pawła Kozaka, Krzysia Poleszaka i Daniela Leszczyńskiego. Niejednokrotnie chwaliłem tych chłopaków za zaangażowanie i wolę walki a tu taka niespodzianka. Jestem ciekaw powodów ich dzisiejszej nieobecności i tego czy jutro pomogą kolegom w kolejnych meczach turnieju.

Skład naszej drużyny: Damian Jędruch (III ET), Karol Łabiga (III ET), Adrian Fijałkowski (III ET), Tomasz Gałęzowski (II BL), Mateusz Bernat (II BL), Daniel Mazurek (II BL), Paweł Polaczek (II BL), Krzysztof Dec, Artur Bartoszewski (III BL).

1

Piotr Nizioł