Łęczna jak Warszawa :(

W ostatnim meczu eliminacyjnym UEFA Women’s Champions League, w którym przeciwnikiem GKS Górnik Łęczna były Szkotki z Glasgow City, mistrzynie Polski przegrały 0 : 2 :( Wynik ten spowodował spadek z pierwszego na trzecie miejsce i koniec marzeń o Lidze Mistrzyń. Zupełnie jak Legia Warszawa… W dzisiejszym meczu w pełnym wymiarze czasowym wystąpiła nasza absolwentka Agata Guściora. Na ewentualną rywalizację ze swoją koleżanką, Kasią Kiedrzynek z PSG trzeba będzie poczekać przynajmniej rok. Póki co zostaje nam dopingowanie Łęcznianek w krajowych rozgrywkach.

PS Zauważyłem w swoim wpisie błędy i literówki :) Jest to efekt wpisu przez smartfona, który, jak się go nie sprawdzi, to sam sobie wybiera słowa i pisownię. Następnym razem będę bardziej czujny. Pozdrawiam !!!

Piotr Nizioł

Champions League o krok

GKS Górnik Łęczna

Piłkarki nożne GKS Górnik Łęczna pokonały 1 : 0 Anderlecht Bruksela. To drugie zwycięstwo Polek w turnieju eliminacyjnym do UEFA Women’s Champions League. Ostatnim przeciwnikiem Łęcznianek będzie drużyna gospodarzy, Glasgow City. Do awansu wystarczy Polkom remis. Znając jednak ambicje i waleczność koleżanek naszej absolwentki, Agaty Guściory, która rozegrała całe spotkanie, jestem przekonany, że nie będą one kalkulowały i zagrają o zwycięstwo. O wyniku oczywiście poinformuję.

Piotr Nizioł

Tuzin na dobry początek ;)

Women's Champions Leaugue logo

Wczoraj z uwagi na późną porę umknął mojej uwadze ważny fakt. Dzisiaj nadrabiam zaległość. Uczestnicząca w turnieju eliminacyjnym do UEFA Women’s Champions League drużyna Górnika Łęczna rozgromiła ekipę mistrza Gruzji, Martwe Kutaisi aż 12 : 0 !!! Nasza absolwentka, Agata Guściora rozegrała mecz w pełnym wymiarze czasowym, jednak nie wpisała się na listę strzelczyń. W piątek kolejne spotkanie. Tym razem rywalkami Łęcznianek będą mistrzynie Belgii z Anderlechtu Bruksela. O wyniku poinformuję na blogu. Trzymajcie kciuki za Agatę i jej drużynę.

Piotr Nizioł

Dżesika już strzela

Logo Ekstraligi

Na inaugurację sezonu Ekstraligi kobiet zawodniczki Czarnych Sosnowiec podejmowały drużynę AZS PSW Biała Podlaska. W tej potyczce, w której w przeciwnych drużynach wystąpiły dwie nasze absolwentki: Dżesika Jaszek (Czarni) Kinga Niedbała (AZS); lepsza okazała się ekipa z Sosnowca, która zwyciężyła 4 : 0. W 4 minucie spotkania pierwszą bramkę dla swojej drużyny zdobyła Dżesika. Trafienie to okazało się pierwszą bramką w zainaugurowanych dzisiaj rozgrywkach. Nasze absolwentki nie miały jednak okazji grać przeciwko sobie. Dżesika w 75 minucie opuściła boisko (mam nadzieję, że nie kontuzja), a Kinga pojawiła się na nim dopiero w 82 minucie.

Czarni Sosnowiec  VS  AZS PSW Biała Podlaska

4     :)                            :                             0     :(

Piotr Nizioł

Dżesika zmieniła klub

Logo Ekstraligi

W rozpoczynającym się lada dzień sezonie Ekstarligi kobiet ze szczególną uwagą będziemy obserwować poczynania aż trzech drużyn, w których składach znajdziemy nasze absolwentki. Oprócz broniącej mistrzowskiego tytułu drużyny GKS Górnik Łęczna oraz AZS PSW Biała Podlaska łaskawym okiem możemy spoglądać na drużynę wicemistrza, Czarnych Sosnowiec. Właśnie w Czarnych swoją karierę postanowiła kontynuować Dżesika Jaszek. Po zdobyciu tytułu mistrzowskiego oraz Pucharu Polski z drużyną z Łęcznej Dżesika wraca w swoje rodzinne strony.

Dżesika w Czarnych 1

Foto: http://www.czarnisosnowiec.eu/aktualnosci/transfery-dzesika-jaszek-w-czarnych-sosnowiec.html

Życzymy powodzenia, ale jak dojdzie do spotkań z drużynami z Lubelszczyzny, to… ;) Pierwsza okazja nadarza się już na początku nowego sezonu. W sobotę drużyna AZS PSW Biała Podlaska, w której występuje Kinga Niedbała wyjeżdża na Śląsk na spotkanie z Czarnymi Sosnowiec. Łatwo nie będzie. O wyniku postaram się poinformować.

Na inaugurację ligową GKS Górnik Łęczna, w którym nadal grać będzie Agata Guściora musimy poczekać nieco dłużej. Z uwagi na nakładające się terminy inauguracji krajowych rozgrywek z turniejem kwalifikacyjnym do UEFA Women’s Champins Leaugue (7 – 13 VIII w Glasgow), drużyna z Łęcznej przystąpi do obrony tytułu na krajowych boiskach dopiero od trzeciej kolejki. Dwa pierwsze spotkania zostały przełożone. Trzymajcie kciuki za drużynę Agaty. W przypadku awansu może dojść do spotkania Górnika z PSG. Na takie spotkanie do Łęcznej, w którym naprzeciwko siebie staną koleżanki ze szkoły, wybierze się chyba całe Podwale :)

Agata na ścianceKasia PSG

Dziewczyny z plakatem

Piotr Nizioł

Tenis stołowy podziemny !!!

Tenis stołowy towarzyszy mi od wczesnego dzieciństwa. Jeszcze przed podstawówką odbijaliśmy ze starszym bratem na stole stojącym w dużym pokoju. Siatką były postawione „na sztorc” książki ;) Mama goniła nas z obawy przed uszkodzeniem wysokiego połysku reprezentacyjne mebla :) Później jako uczeń podstawówki ogrywałem się na czterech połączonych stolikach szkolnych. Siatka pozostawała dalej taka sama. Prawdziwy stół i siatka, to dopiero starsze klasy szkoły podstawowej i całe liceum. Nigdy nie trenowałem w klubie, jestem czystej krwi amatorem – samoukiem. Przez te wszystkie lata mojego kontaktu z tenisem stołowym przychodziło mi grać w różnych miejscach. Najczęściej oczywiście w salach gimnastycznych, ale były także takie miejsca jak: remiza strażacka, ośrodek „Praktyczna Pani” :) , salka katechetyczna przy kościele, świetlica, stołówka czy nawet hurtownia kosmetyczna ;) . Nigdy nie przypuszczałem, że w tenisa stołowego będę grał… w kopalni, prawie 100 metrów pod ziemią!!! Doświadczyłem tego przy okazji wakacyjnego wyjazdu śladami hrabiego Drakuli do rumuńskiej Transylwanii. Podczas zwiedzania kopalni soli Turda schodząc w dół moich uszu dobiegł znajomy stukot piłeczki. Przy najbliższej okazji zajrzenia do wyrobiska ujrzałem kilkadziesiąt metrów poniżej sześć stołów i uwijających się przy nich ludzi, którzy wyglądali niczym mrówki :)

140 (7)

140 (3)

Znacząco zwiększyłem tempo schodzenia i po kilku minutach byłem już na miejscu, blisko 100 metrów pod powierzchnią ziemi. Równie szybko dokonałem dodatkowej opłaty :D i odbyłem z synem nasz pierwszy podziemny trening tenisa stołowego.

140 (6)

140 (2)

140 (1)

140 (4)

Przyznać muszę, że to było wyjątkowe doświadczenie. W tych wyjątkowych okolicznościach szybko się zmęczyłem, a moje czoło i plecy zrosił pot. Mój pierwszy podziemny trening trwał 30 minut. Później regenerowałem siły pływając jako obciążenie łódki napędzanej siłą mięśni Kuby :D

140 (5)

Po wyjściu na powierzchnię i przejeździe do pobliskiego miasta Cluj Napoca ookazało się, że odbywają się tam właśnie Mistrzostwa Europy Kadetów i Juniorów w Tenisie Stołowym.

140

Jak widzicie ta dyscyplina sportu towarzyszy mi na każdym kroku, w różnych okolicznościach natury. To chyba moje przeznaczenie. Zapraszam po wakacjach do naszej szkolnej „pingpongowni”. Postaram się i was zarazić tą fascynującą grą, która ma w naszej szkole bardzo bogate tradycje.

Piotr Nizioł

Tuż za podium

Image

Budowlani - logo na piłce

Juniorzy KS Budowlani Lublin prowadzeni przez p. Piotra Chodunia Pawłem Siedleckim oraz z Gabrielem Brożkiem w składzie zajęli IV miejsce podczas rozgrywanej w Sosnowcu Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sportach Letnich. Młodzi rugbiści z Lublina w decydującym o medalu spotkaniu ulegli swoim rówieśnikom z Orkana Sochaczew. Może znajdą się tacy, którzy poczują niedosyt, ale zapewniam was, że bycie czwartą drużyną w Polsce ma też swoją wartość. Ja gratuluję chłopakom i ich trenerowi. Szczegółowe wyniki i może jakieś fotki zamieszczę wkrótce.

Piotr Nizioł

Stadion Śląski 9 lipca 2018

Po kilku godzinach snu, poprzedzonych dzieleniem się wrażeniami z niedzielnego koncertu na Narodowym, siedziałem już za kierownicą mojej „Czarnej Błyskawicy” i pomykałem kultową „Gierkówką” na Śląsk, gdzie zaplanowałem drugi dzień tourne po polskich stadionach. Na chorzowskim Stadionie Śląskim zwanym także „Kotłem Czarownic”, który był areną historycznych występów piłkarskiej reprezentacji Polski oraz naszych wspaniałych żużlowców, w poniedziałek odbył się koncert jednej z legend hard rocka, amerykańskiej grupy Guns N’ Roses.

Guns N' Roses logo

Z uwagi na małą ilość snu, sporą odległość, którą miałem do pokonania oraz brak miejsc hotelowych w promieniu 50 kilometrów od Chorzowa świadomie odpuściłem sobie dwa supporty przed gwoździem programu. Na parking dotarłem około 19,00 i czym prędzej udałem się na stadion.

1

Dojeżdżając na miejsce przez otwarte okno upewniłem się, że zdążyłem

2

Jeszcze selfie z synem przed tunelem na płytę i zaczynamy zabawę :)

Po kilkunastu minutach oczekiwania, które wykorzystałem na zlokalizowanie i spotkanie się ze znajomymi, ruszyłem w kierunku sceny. Nie było to łatwe zadanie, gdyż spragniony dobrej muzyki tłum szczelnie wypełnił obydwa sektory na płycie boiska. Dotarłem, gdzie mogłem i oczekiwałem na rozpoczęcie koncertu. Ku mojemu zdziwieniu rozpoczęło się dość wcześnie, kiedy słońce oświetlało jeszcze stadion.

3

Sygnałem do rozpoczęcia zabawy było pojawienie się na ogromnych telebimach czołgu, który prąc do przodu niszczył wszystko co spotkał na swojej drodze.

4

Po takim wstępie obudził się we mnie stary instynkt rockmana, zdjąłem czapeczkę, rozpuściłem włosy i oddałem się szaleństwu w rytmie „It’s So Easy„.

5

Później hity zespołu leciały jeden za drugim. Chyba jako czwarty w kolejności był „Welcome To The Jungle” podczas którego ktoś z publiczności cisnął na scenę szalik reprezentacji Polski. Szkoda, że takiego kibica jak Axl Rose pozyskaliśmy dopiero teraz, kiedy nasza reprezentacja może oglądać Mundial jedynie w telewizji :)

6

Skoro nie dane jest nam śledzenie występów naszych na stadionach Rosji, to przynajmniej mamy gwiazdy rocka na rodzimych, równie pięknych obiektach. Z satysfakcją stwierdzam, że to godne zastępstwo. „Gunsi” dali czadu na Śląskim. Do wokalnej formy Axla dostosowali się jego koledzy i … koleżanka z zespołu.

7

Melissa Reese oprócz gry na klawiszach wspierała Axla wokalnie

8

Slash „szył” na gitarze jak za dawnych dobrych czasów

11

Duff McKagan oprócz gry na basie jak zwykle zaśpiewał kilka utworów podczas których Axl zmieniał swoje kapelusze :)

Perkusista Guns N' Roses 1

          Frank Ferrer walił po garach aż miło :D                Foto: https://gunsnroses.com.pl/forum/news-20/sto-lat-frank!-15193/

12

Izzy Stradlin znakomicie dotrzymywał kroku Slashowi i…

12a

prowadził z nim fantastyczne pojedynki i dialogi gitarowe :)

9

Axl Rose okazał się także zdolnym pianistą :-o

13

Publiczność szalała z zachwytu

14

Kolejne próby zejścia muzyków ze sceny i pożegnania się z widownią kończyły się fiaskiem. Żywiołowa publiczność domagała się ciągle bisów i ku powszechnej radości doczekiwała się ich. Wszystko ma jednak swój początek i koniec. Finał musiał nastąpić. Kiedy wybrzmiewały ostatnie takty „Paradise City” scena rozświetliła się niczym „Żyleta” przy Łazienkowskiej w Warszawie :D :P :) . Po ponad 3 godzinach i 30 minutach koncert dobiegł końca. Byłem na wielu koncertach zespołów z absolutnego światowego topu, ale takiej porcji muzyki w wykonaniu jednego z nich jeszcze nie zaznałem. Zazwyczaj tyle trwa koncert gwiazdy razem z supportem. Oprócz długości koncertu moje oczekiwania przeszedł repertuar. Wśród swoich sztandarowych hitów zespół zagrał także kilka coverów innych, znanych wykonawców. Nie mogło oczywiście zabraknąć „Knockin’ on Heaven’s Door” Boba Dylana, ale „Wish You Were Here” z reprertuaru Pink Floyd czy „Whole Lotta Rosie” AC/DC, to była dla mnie miłe niespodzianki. Zatkało mnie niemal gdy w trakcie solo Slasha rozpoznałem ścieżkę dźwiękową z filmu „Ojciec chrzestny„. Ten powszechnie znany motyw muzyczny zgrabnie przeszedł w „Sweet Child O’ Mine„. Tego typu niespodzianek było podczas tego koncertu na pęczki. Podobno zespół wróci do Polski w 2019 roku.

15

Po poniedziałkowej uczcie dla oczu i uszu nie wyobrażam sobie, żeby mogło mnie wtedy zabraknąć. Wam też sugeruję odłożenie paru złotych i kupno biletu. Nie będziecie żałować.

Opisałem wam swoje wakacyjne przygody na polskich stadionach, teraz czekam na rewanż z waszej strony. Chętnie zamieszczę. Życząc miłego wypoczynku wakacyjnego pozdrawiam serdecznie.

Piotr Nizioł

PGE Narodowy 8 lipca 2018

Zespołu The Rolling Stones przedstawiać chyba nie muszę. Może muzyki nie kojarzycie, ale nazwę z pewnością słyszał każdy. Jeżeli jest inaczej, to powiem, że jestem w głębokim szoku. To tak jakbym ja nie słyszał o Justinie Bieberze :)

logo

W zasadzie wszystko co mógłbym napisać o tym legendarnym zespole powinno zrobić na was przeogromne wrażenie. Poczynając od tego, że zespół powstał w 1962 roku i nieprzerwanie występuje do dzisiaj. Poprzez to, że pierwszy koncert w Polsce, a właściwie dwa, Stones’i zagrali 13 marca 1967 roku czyli ponad 51 lat temu. Byłem wprawdzie wtedy na świecie, ale jedyną melodię której słuchałem to było coś w rodzaju „a, a, a kotki dwa, szaro – bure obydwa…” :) i nie mogłem być na tym wyjątkowym wydarzeniu. Tamte koncerty odbyły się w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina  w Warszawie, która mieści ok. 800 osób, a do uczestnictwa w tych dwóch koncertach przyznaje się niemal tyle osób co uczestniczyło w niedzielnym koncercie na Narodowym :D :D :D O tamtych koncertach jest jeszcze mnóstwo innych ciekawych przekazów. O części z nich możecie przeczytać klikając w poniższy link.

https://www.polskieradio.pl/6/8/Artykul/350779,Fakty-i-mity-o-warszawskim-koncercie-The-Rolling-Stones-z-1967-roku

Niedzielny koncert był piątym w historii występów Stones’ów w Polsce. Pomyślałem sobie, że z uwagi na upływający czas i częstotliwość występów zespołu w naszym kraju, warto będzie się wybrać na to wyjątkowe wydarzenie. Może jak przyjadą kolejny raz, to będę za stary, żeby wyruszyć w podróż do Warszawy lub innego równie odległego miasta :P Bo o to, że zespół będzie jeszcze w stanie zagrać jestem spokojny. Oni są niezniszczalni i wiecznie żywi niczym Lenin, Presley i Jackson razem wzięci. Zasiadłem więc do kompa w dniu 1 marca b.r. o godz. 10,30 i co chwila klikałem, żeby złożyć zamówienie. Udało się o godzinie 10,51 !!! Od tamtej pory odliczałem dni trzymając kciuki, żeby nie wydarzyło się coś takiego jak w 2006 roku, kiedy Keith Richards podczas wypoczynku na wyspie Fidżi spadł z palmy :) i musiał przejść operację. Planowany koncert … odwołano. Tym razem wszystko poszło jak trzeba i w niedzielę pojechałem do Warszawy.

1

Wyposażony w czarne polo z jęzorem :P ruszyłem na Narodowy

0a

Żeby mój syn nie miał takich dylematów jak ja, to zadbałem też o bilet dla niego

Oczekiwanie na koncert gwiazdy wieczoru wypełnił trębacz i puzonista Trombone Shorty z zespołem Orleans Avenue. Przed jego występem nie znałem człowieka, natomiast po zakończeniu koncertu moje skojarzenia „dęciaków” z hejnałem mariackim, widowiskami cyrkowymi czy z pochodami pierwszomajowymi skończyły się chyba na zawsze. Zespół żywiołowo grał muzykę jazzową, funk, pop, hip – hop a nawet rap. Nie sądziłem, że trąbka i puzon pasuje do tych wszystkich gatunków. A jednak można :D

4

Po prawie godzinnej rozgrzewce publiczności przez gości z Ameryki na scenie pojawiła się ekipa techniczna, która zajęła się przygotowaniem sceny dla gwiazdy wieczoru. W pewnym momencie zgasły światła, na czterech olbrzymich telebimach pojawiły się charakterystyczne usta z wywalonym jęzorem :P a z głośników ogromnej mocy konferansjer wykrzyczał „Ladies and gentlemen – The Rolling Sones !!! i się zaczęło…

5

Kiedy zabrzmiały pierwsze  takty „Street Fighting Man” tłum na płycie stadionu i na trybunach zafalował, a gdy zaczął śpiewać Mick Jagger, to zapanowało istne szaleństwo, które trwało przez bite dwie godziny.

5a

Były uniesione w górę ramiona, rytmiczne podskoki, fruwające marynary, a nawet lądujące na scenie elementy damskiej bielizny :-o . Zupełnie jak na archiwalnych zapisach koncertów z lat 60 – tych. Mogę tylko  żałować, że nie udało mi się nabyć biletów na płytę. Wszystkie sprzedały się w kilka minut.

Ja

Z trybun miałem natomiast pogląd na całą scenę i dobrą słyszalność. Akustyka ponoć nie jest mocną stroną naszego reprezentacyjnego stadionu, ale inżynierowie dźwięku stanęli na wysokości zadania i nie miałem problemów z rozpoznawaniem kolejnych utworów czy ze zrozumieniem tego co mówił frontman zespołu, a trzeba przyznać, że w tym zakresie przygotował się on znakomicie. Pamiętam pielgrzymkę Benedykta XVI i jego wypowiedzi w języku polskim jak nas wita i z czego błogosławi :D . Mick Jagger okazał się zdolniejszym poliglotą. Pomiędzy kolejnymi przebojami zawsze powiedział coś miłego w naszym ojczystym języku: „Jak leci Warszawa?”, „To jest nasz piąty koncert w Polska”, „Polska to piękny kraj” i wiele innych. Aplauz wywołał mówiąc, „Jestem za stary, żeby być sędzią, ale jestem wystarczająco młody, by śpiewać” czy przedstawiając swoich kolegów:

6

„Król pierogów - Ron Wood !!!

7

gitara i śpiew - Keith Richards !!!

7a

perkusja - Charlie Watts !!!”

Niedzielny koncert trwał dwie godziny i był dla mnie swoistą podróżą w czasie. Słuchając kolejnych przebojów przypominałem sobie dyskoteki z podstawówki, wycieczki szkolne, wypady z kolegami do Krakowa na zakupy czy nasze „osiemnastki”. Nie mogło się to wszystko odbyć bez „Brown Sugar„, „Paint It Black„, „Jumpin’ Jack Flash„, „Like A Rolling Stone” czy „Satisfaction„. Nie ma na świecie drugiego takiego zespołu. Dlatego jeżeli ziści się hasło wyświetlone na telebimach po zakończeniu ich koncertu „Do zobaczenia wkrótce”, to nie zastanawiajcie się ani minuty tylko klepcie bilety. Warto…

8 9 10

Piotr Nizioł

Maraton na Śląskim

Śląski z Kubą

Wczoraj był czas jedynie na trzy kropeczki, bo po koncercie Guns N’Roses musiałem zrobić jeszcze ze trzy kilosy „z buta” do „Czarnej Błyskawicy”, a później dojechać jeszcze do hotelu. To był istny maraton muzyczny. Szczegóły po powrocie z tourne. Pozdrawiam !!!

Piotr Nizioł