Piłkarze awansowali

Zgodnie z zapowiedzią, nasza sala gimnastyczna była dzisiaj areną zmagań piłkarzy rywalizujących w grupie ćwierćfinałowej tegorocznej Licealiady. O dwa miejsca premiowane awansem do turnieju półfinałowego stanęły reprezentacje I LO, IX LO, XIV LO oraz naszego Zespołu Szkół nr 1.

Pierwszym rywalem drużyny prowadzonej przez p. Roberta Podleckiego była reprezentacja XIV LO. Mecz od początku niezbyt  układał się naszej drużynie. Niby miała ona optyczna przewagę ale nie potrafiła jej udokumentować zdobyciem bramki. Z czasem nasi rywale zaczęli sobie coraz śmielej poczynać i po jednej z akcji zdobyli bramkę. Nasi chłopcy nie zdążyli jeszcze ochłonąć po tym ciosie a w zamieszaniu podbramkowym piłka ponownie znalazła drogę do naszej bramki. W tym momencie nasi nie mieli wyjścia i musieli zaatakować. Jeszcze przed przerwą udało się strzelić gola kontaktowego. Emocje były tak duże, że nie pamiętam, który z chłopaków trafił do bramki przeciwnika. Ze zdjęć wnioskuję, że był to Sebastian Gałązkiewicz. Po przerwie nasi jeszcze bardziej nacisnęli na rywali co przyniosło efekt w postaci gola wyrównującego stan meczu. Ten wynik nie zmienił się już do końca spotkania. Po meczu widziałem na twarzach naszych piłkarzy wielką sportową złość, która była chyba przyczyną niezbyt ładnego zachowania. Mianowicie zabrakło podziękowania za grę przeciwnikom. Jestem przekonany, że w szatni opiekun naszej drużyny odpowiednio na to zareagował, bo po kolejnych spotkaniach, w których emocje były jeszcze większe taka sytuacja już nie miała miejsca.

1234567

Po kilkuminutowym odpoczynku kolejnym rywalem naszej drużyny była reprezentacja IX LO. Na początku obydwie ekipy ostrożnie badały możliwości przeciwnika starając się przy tym rozmontować jego obronę. Szybciej udało się to naszym chłopakom. Z prowadzenia długo się nie cieszyliśmy. Jedna z akcji przyniosła naszym przeciwnikom bramkę wyrównującą. Po tej stracie, podobnie jak to miało miejsce w pierwszym meczu, nasi się nieco rozkojarzyli co skutkowało stratą drugiego gola. I znów musieliśmy „gonić wynik”. Napór naszych wzmagał się coraz bardziej aż przyniósł gola wyrównującego.

8 9 10 11 12 13 14

Po tym meczu nasi piłkarze mogli trochę dłużej odpocząć śledząc  przy tym grę pozostałych drużyn. Mecze pomiędzy nimi tak się ułożyły, że aby myśleć o awansie, podopieczni p. Podleckiego musieli wygrać ostatni mecz z I LO. Początek tego meczu, to zdecydowana przewaga naszej drużyny. Do szczęścia brakowało niestety skuteczności. Kolejne strzały o centymetry mijały bramkę rywali. Raz ich bramkarza wyręczył obrońca, drugi raz słupek. W końcu jednak po silnym strzale Kuby Cichosza piłka zatrzepotała w siatce bramki przeciwników. Taki wynik utrzymał się do przerwy. Po kilku minutach drugiej połowy euforia ogarnęła naszych kibiców zgromadzonych na balkonie. Drugą bramkę zdobył Mateusz Woch . Niestety zaraz po rozpoczęciu gry od środka nasi rywale przeprowadzili składną akcję i zdobyli bramkę kontaktową. Na parkiecie zrobiło się bardzo nerwowo czego efektem było nieco gry na pograniczu faulu. Prowadzący spotkanie nasz dobry znajomy, Łukasz Szczołko, panował jednak nad sytuacją i studził emocje.

Łukasz

Efektem tego studzenia była nasza gra w osłabieniu. Za jedno z ostrzejszych wejść  minutową karę otrzymał Kuba Cichosz. Rywale starali się wykorzystać nasze osłabienie i natarli na nas ze zdwojonym animuszem. Kilka razy byli bardzo bliscy powodzenia ale cudów w naszej bramce dokonywał Mateusz Ceran. Raz obronił będąc sam na sam z napastnikiem rywali. Ta minuta zdawała się nie mieć końca. W efekcie miała jednak kluczowe znaczenie. Rywale w jej trakcie stracili wiele sił a Kuba trochę odpoczął. Zaraz po powrocie na boisko przedryblował dwóch przeciwników i silnym, mierzonym strzałem pokonał bramkarza „Staszica”. Ten gol pozbawił złudzeń naszych rywali. Wkrótce sędzia ostatni raz zagwizdał i nasi z wysoko uniesionymi ramionami fetowali awans do szóstki najlepszych lubelskich szkół. Po podziękowaniu rywalom za grę cała nasza ekipa wraz ze swoim trenerem odtańczyła na środku boiska taniec zwycięstwa do słów, które są jednocześnie tytułem naszego bloga.

15 16 17 18 19 21

20

Gratulacje i powodzenia w kolejnym etapie rywalizacji !!!

PS Więcej zdjęć zamieszczę po południu jak wrócę z Hrubieszowa.

Piotr Nizioł

Próba generalna

Maturzystów na wstępie chcę uspokoić. Nie chodzi o próbę generalną studniówkowego układu poloneza. Po niedzieli zaczniemy z wami dopiero ćwiczyć krok podstawowy. Gdzie tam do próby generalnej… Dzisiejszy tytuł jest nawiązaniem do tego co się działo rano na naszej sali gimnastycznej i co nas czeka w nadchodzącym tygodniu. Drużynę piłkarską już w poniedziałek czekają mecze fazy ćwierćfinałowej Licealiady. Naszymi przeciwnikami będą: o 14,00 – XIV LO, o 14,30 – IX LO i o 16,00 – I LO. Reprezentacja siatkarzy swoje zmagania w ramach grupy eliminacyjnej rozpocznie 2 grudnia (środa) meczem z I LO, który rozpocznie się o godz. 15,00. Chcąc sprawdzić formę oraz przećwiczyć konkretne rozegrania taktyczne, opiekunowie naszych drużyn, p. Ewa Jóźwiak i p. Robert Podlecki postanowili rozegrać mecze sparingowe z naszymi klasami usportowionymi. Jako pierwsi na parkiecie pojawili się podopieczni p. Podleckiego. Widać, że ich forma rośnie. Kilka tygodni temu w takim meczu nasza reprezentacja pokonała połączone siły klas II BL i III BL 8:3. Dzisiaj ten wynik był jeszcze bardziej okazały. Nasza szkolna reprezentacja zwyciężyła 9:1. Wynik i gra naszej drużyny może cieszyć, gorzej jest ze zdrowiem. W dzisiejszym meczu nie wystąpił Arek Ścibior, który jest podstawowym zawodnikiem naszej reprezentacji. Ma on problem z pachwiną i nie jest pewne, czy wystąpi w poniedziałkowych meczach. Problemy zdrowotne ma także Kacper Kowalski. Zagrał co prawda w sparingu, ale widać było, że brakuje mu sił. W takiej sytuacji opiekun naszej drużyny postanowił powołać do swojej ekipy wyróżniającego się zawodnika z moich podopiecznych, Przemka Nowaczewskiego z III BL. Przemek to dobry technicznie i ambitny zawodnik, tylko czy będzie w stanie zgrać się z drużyną i skutecznie realizować założenia taktyczne trenowane podczas dotychczasowych treningów. Zobaczymy w poniedziałek.

9

8

Po piłkarzach swoją próbę generalną odbyli siatkarze. Wybrańcy p. Ewy Jóźwiak za przeciwników mieli także połączone siły klas II BL i III BL. Tutaj takiej dysproporcji w poziomie nie było widać. „Beelki” skutecznie stawiały czoła naszej reprezentacji. Nie wynik był jednak najważniejszy, bo nawet nikt nie liczył punktów. Gra toczyła się do dzwonka na przerwę, a chodziło głównie o sprawdzenie przydatności do drużyny kilku kandydatów. W tym miejscu chciałbym skomentować postawę niektórych z nich, która bardzo mi się nie spodobała. Tak to czasami bywa, że jak ktoś jest pojętny ruchowo, ma dobre warunki fizyczne i chętnie uczestniczy w zajęciach lekcyjnych, to pomimo tego że nie trenuje w żadnym klubie, posiada umiejętności predysponujące go do gry w szkolnych reprezentacjach. Tak jest i u nas z kilkoma chłopakami. Wydawać by się mogło, że to korzystna sytuacja dla obydwu stron. Z jednej dla drużyny, której wartość wzrasta a z drugiej dla takiej osoby, która może realizować swoje zainteresowania i rozwijać umiejętności. Okazuje się, że to tylko teoria. W praktyce wygląda to czasami nieco inaczej. Po dzisiejszym sparingu dwóch chłopaków pomimo wyróżniającej i efektywnej gry odmówiło reprezentowania szkoły mówiąc, że siatkówka to nie ich gra, że oni wolą inne sporty. Powiem, że zaniemówiłem jak to usłyszałem (dlatego teraz o tym piszę). Nie spodziewałem się takiej postawy uczniów, którzy aspirują do ocen celujących z wychowania fizycznego. Nie dość, że sami odmówili gry, to jeszcze ich udział w sparingu pozbawił być może innych chłopaków zainteresowanych grą w reprezentacji możliwości pokazania swoich umiejętności i przydatności do drużyny. Jeszcze bardziej zawiedziona była p. Ewa, która liczyła na grę tych chłopaków. Ale jak to stare przysłowie mówi „Z niewolnika nie ma robotnika”; nic na siłę. Przez trzy lata prowadzenia bloga pisałem tylko i wyłącznie o rzeczach pozytywnych, starając się wspierać i dowartościowywać naszych uczniów. Nigdy nikogo nie krytykowałem za postawę ani jakiejkolwiek naszej drużyny nie ganiłem nawet po przegranym meczu. Szkoła to nie klub sportowy a osiągane wyniki sportowe są jedynie bardzo przyjemnym dodatkiem do waszej edukacji. Nie wszyscy to jednak rozumieją. A szkoda. Wiem, że zaglądacie tutaj czasami. To dobrze. Chciałbym, żebyście wiedzieli co o takiej postawię myślę, i że nie tego na Podwalu was uczymy. A przy najbliższej okazji, choć to wbrew rozporządzeniu o zdrowym odżywianiu, dam wam po „Snickersie”, bo mam wrażenie, że za bardzo „gwiazdorzycie”.

1

2

3

4

5

6

7

8

9

1011

12

13

14

15

16

Piotr Nizioł

Marathon Runner

Orlen Warsaw Marathon 2OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W ubiegłym tygodniu obiecałem tekst o naszym nauczycielu języka angielskiego, p. Marcinie Joniku. Planowałem uczynić to już wcześniej, po jego starcie w XXXVII Maratonie Warszawskim, który odbył się 27 IX. Następnego dnia wyjechałem jednak na wycieczkę z klasą do Ulanowa i intensywnie relacjonowałem na blogu nasze poczynania. Pomyślałem, że zaczekam do kolejnej imprezy biegowej z udziałem p. Marcina i wtedy przedstawię wam życiową pasję naszego dzisiejszego bohatera wpisu. Taką okazją była niedzielna „Druga Dycha do Maratonu”, którą p. Marcin ukończył z czasem 41,43 na 115 miejscu. Zabrałem się zatem do roboty. W tym celu pogrzebałem trochę w internecie oraz osobiście porozmawiałem z p. Marcinem przy soczystym jabłuszku po wczorajszej wywiadówce. Z rozmowy dowiedziałem się o początkach jego zamiłowania do biegania. Nie było w tym nic nadzwyczajnego jak w przypadku Filippidesa, który w 490 r.p.n.e. po wygranej bitwie pod Maratonem pobiegł do Aten, żeby obwieścić zwycięstwo nad Persami. Pan Marcin, jak każdy młody chłopak, lubił grać w piłkę nożną i koszykówkę. Gry zespołowe, zwłaszcza wielogodzinne podczas wakacji, znakomicie wpływają na kształtowanie wytrzymałości. Od tego był już tylko niewielki krok do biegania rekreacyjnego. Na podkreślenie zasługuje fakt, że p. Marcin nigdy nie trenował biegów w sekcjach lekkoatletycznych pod okiem trenerów. Nie stosuje żadnych programów treningowych, diet czy suplementów. Jest czystym amatorem, który z codziennego biegania uczynił istotny element swojego życia. O walorach biegania jako formie ruchu pozwalającej utrzymać zdrowie, kondycję fizyczną i sportową sylwetkę w bardzo przystępny sposób pisze p. Marcin na swojej stronie internetowej, na którą trafiłem szperając w sieci.

http://marcinjonik.prv.pl/

Posłużyła mi ona jako kopalnia wiedzy do dzisiejszego tekstu. Stronę tę prowadzi p. Marcin od 2003 roku i dokumentuje na niej wszystkie imprezy biegowe ze swoim udziałem. Przyznać  trzeba, że to niezmiernie imponująca lista. Spośród kilkuset różnych biegów ulicznych, na szczególną uwagę zasługują ukończone biegi maratońskie. Od 2003 roku naliczyłem ich ponad 20 !!! Wychodzi zatem, że średnio p. Marcin biega dwa maratony rocznie.  Jednak są odstępstwa od tej reguły. Wyjątkowy pod tym względem był rok 2013, w którym takich biegów było aż 5 !!! Jeden z tych biegów miał szczególne znaczenie. Był to I Maraton Lubelski. Od tamtej pory p. Marcin uczestniczył we wszystkich edycjach lubelskiego biegu. Najwięcej razy uczestniczył on jednak w Maratonie Warszawskim. Pierwszy swój start zaliczył w 2004 roku i z roczną przerwą w 2006 nieprzerwanie uczestniczy w kolejnych jego edycjach. We wspomnianym XXXVII Maratonie Warszawskim uzyskał on swój najlepszy czas na tym dystansie, który wynosi 3 godziny 22 minuty i 51 sekund. Przypomnę w tym miejscu, że dystans biegu maratońskiego od Igrzysk Olimpijskich w Londynie z 1908 roku wynosi 42 km 195 m. Wcześniej mierzył on równe 40 km. Ciekawa jest historia tych dodatkowych 2 kilometrów i 195 metrów. Otóż podczas wspomnianych igrzysk wydłużono wyznaczoną już trasę po to, aby król Edward VIII mógł podziwiać uczestników biegu z balkonu swojej rezydencji. Niektórzy to mają zachcianki… Wróćmy jednak z Londynu do Polski. Oprócz Warszawy i Lublina p. Marcin uczestniczył w biegach maratońskich organizowanych także we Wrocławiu, Radomiu, Tarnobrzegu i w Trójmieście. Jego marzeniem jest móc stanąć kiedyś na starcie i dobiec do mety jakiegoś wielkiego, prestiżowego maratonu światowego. Może to być wspomniany Londyn, ale bardziej chciałby pobiec w Tokio lub w Nowym Jorku. Osobiście serdecznie mu tego życzę i będę trzymał kciuki za realizację tych marzeń. Jeżeli będę jeszcze pisał tego bloga, to z pewnością znajdzie się w nim stosowny wpis na tę okoliczność. Dzisiaj natomiast zamieszczam kolejny rockowy kawałek w zakładce „Do słuchania”, który stanowi uzupełnienie niniejszego tekstu.

Piotr Nizioł

Pływacy i siatkarze wystąp!!!

Wielkimi krokami zbliża się start kolejnych dyscyplin w ramach Licealiady. W przyszłym tygodniu odbędą się zawody w pływaniu oraz rozpoczną się rozgrywki piłki siatkowej. W tytule zwracam się do chłopaków, ale to tylko takie uproszczenie. Niech wystąpią także dziewczęta potrafiące pływać i grać w piłkę siatkową. Trzon naszych szkolnych drużyn w tych dyscyplinach sportowych jest już prawie gotowy. Niemniej jednak, gdyby ktoś chciał się jeszcze ujawnić (zwłaszcza pływacy i pływaczki), to odsyłam do opiekunek naszych drużyn.

Pani Dorota Szczerba potrzebuje jeszcze kilku osób do pływania. Na zawody szkolne składają się wyścigi na 50 m stylem klasycznym, grzbietowym i dowolnym. W każdej z konkurencji możemy wystawić po 3 zawodniczki i 3 zawodników. Ponadto przewidziane są także sztafety 10×25 stylem dowolnym dziewcząt i chłopców. Widzicie zatem, że potrzebna jest armia pływaków. Zawody odbędą się 3 grudnia (czwartek) na „starej” pływalni MOSiR. Początek o godzinie 9,30.

Nasza sala gimnastyczna będzie w przyszłym tygodniu areną zmagań siatkarskich dziewcząt i chłopców. Rywalkami naszych dziewcząt w grupie I będą reprezentacje IV LO, V LO, Zespołu Szkół Chemicznych i Przemysłu Spożywczego (ZSChiPS) oraz Państwowych Szkół Budownictwa i Geodezji (PSBiG). Chłopcy rywalizować będą w ramach grupy II, a ich przeciwnikami będą reprezentacje I LO, Zespołu Szkół nr 5 oraz Zespołu Szkół Chemicznych i Przemysłu Spożywczego. Szczegółowy harmonogram gier podaję w zakładce „Kalendarz rozgrywek”. Opiekunka naszych drużyn, p. Ewa Jóźwiak z osób uczęszczających na zajęcia pozalekcyjne wyłoniła już podstawowe składy, które przystąpią do rozgrywek. Przeciwników mamy trudnych. Wierzę jednak, że nasze drużyny podejmą walkę, a wierni kibice będą ich w tym wspierać. Atut własnej sali może być przysłowiowym języczkiem u wagi. Zatem kibice niech także wystąpią i staną na wysokości zadania.

Piotr Nizioł

„WF dla dziewczyn”

Uważni czytelnicy bloga z pewnością zauważają zbieżność dzisiejszego tytułu z zadaniem na I semestr, które wybraliśmy po analizie ankiet przeprowadzonych przed naszym Szkolnym Okrągłym Stołem. Pisałem o tym w sprawozdaniu z SOS-u. Wychowanie fizyczne dziewcząt, to trochę trudniejsza sprawa niż w przypadku lekcji z chłopakami. Chłopakom w zasadzie wystarczy piłka. I nie jest ważne jaka. Może być do nogi, do kosza, ręczna, siatkowa czy nawet … do metalu. Z każdą z nich można się wyszaleć i spocić. Nie ma także problemu z siłownią czy tenisem stołowym. Nie jest także istotne czy zajęcia odbywają się w szkole czy na boisku. Z dziewczętami, to zupełnie inna bajka. Najczęstsze pytanie zadawane przez dziewczęta przychodzące po klucz do szatni brzmi: „sorko/sorze, zagramy w siatkówkę?”. Czym to jest spowodowane łatwo sobie odpowiedzieć. Piłka siatkowa w wydaniu dziewcząt, to taka gra w której nie trzeba dużo biegać, można nawet przez dłuższy czas stać w jednym miejscu. Nie występuje w tej grze bezpośredni kontakt z przeciwnikiem. Do gry wystarczy w zasadzie opanować jedynie trzy elementy: zagrywkę, odbicia sposobem oburącz dolnym i górnym. Inną formą ruchu na lekcjach WF-u akceptowaną przez większość dziewcząt są wszelakie ćwiczenia przy muzyce. Niektóre grupy żeńskie z chęcią chodzą na zajęcia do siłowni lub do salki z bieżnią mechaniczną, rowerkiem i orbitrekiem. Powodem nie jest jednak uwielbienie do tych sprzętów lecz fakt, że w tych pomieszczeniach jest także sprzęt grający. Zdarzają się w poszczególnych klasach pojedyncze osoby, które o dziwo oczekują gry w koszykówkę, w tenisa stołowego czy nawet w piłkę nożną, albo przewrotnie nienawidzą siatkówki czy ćwiczeń przy muzyce i demonstracyjnie odmawiają udziału w lekcji. Zadaniem odpowiedzialnego nauczyciela jest zatem takie zaplanowanie zajęć, żeby tych niezadowolonych było jak najmniej. Czasami trzeba poszukać jakiegoś kompromisu. Dobrym sposobem okazują się mało  popularne dyscypliny sportu, do których dziewczęta nie zdążyły się jeszcze uprzedzić. Inną ważną sprawą jest to, że w takich nowych formach aktywności ruchowej nie ma osób zaawansowanych technicznie i w zasadzie każdy uczestnik ma jednakowe szanse. W ubiegłym roku szkolnym nasi nauczyciele wielokrotnie wplatali w lekcje takie właśnie dyscypliny. Za to otrzymaliśmy odznakę „Innowacyjny WF” w poprzedniej edycji programu „WF z Klasą”. Trzeba teraz wykorzystać ubiegłoroczne doświadczenia i spróbować wzbogacić ofertę kierowaną do dziewcząt. Jestem przekonany, że wpłynie to na ich większą aktywność i zadowolenie z lekcji, a co za tym idzie poprawienie frekwencji, która w kilku klasach budzi nasz wielki niepokój. Taką ubiegłoroczną nowinkę odkurzyli ostatnio p. Piotr Choduń z p. Robertem Podleckim, którzy na prowadzonych równolegle zajęciach przypomnieli na czym polega rugby tag. Grę tę opisałem w poprzednim blogu. Możecie wrócić do tego wpisu klikając w link: http://blogiceo.nq.pl/superstar/2015/03/23/rugby-tag-kolejna-innowacja/ Obserwując grę dziewcząt byłem pod wielkim wrażeniem ich zaangażowania i poświęcenia oraz realizacji założeń taktycznych i współpracy w drużynie. Grze towarzyszyły wyjątkowo pozytywne emocje  i radość kiedy udało się zerwać przeciwniczce kolorowy znacznik przymocowany do specjalnego paska. Widać, że w tej grze drzemie spory potencjał, który można wykorzystać do uatrakcyjnienia zajęć z dziewczętami. Wkrótce opiszę kolejne tego typu zajęcia. Mam nadzieję, że równie udane.

1 2 3 4 5 6 7

Piotr Nizioł

„Druga Dycha do Maratonu”

4 dychy logo

We wczorajsze chłodne przedpołudnie ulice lubelskich dzielnic: Za Cukrownią, Czuby, LSM i Śródmieście; zdominowali biegacze uczestniczący w „Drugiej Dysze do Maratonu”. W ubiegłotygodniowej zapowiedzi tego biegu anonsowałem udział w nim rekordowej reprezentacji naszej szkoły oraz absolwentów. Rzeczywistość nieco zweryfikowała te plany. Z powodu kontuzji kolana, w biegu nie mogła wziąć udziału ta, której tak kibicowaliśmy w przygotowaniach – Patrycja Kułak z III BL. Może więcej szczęścia i przede wszystkim zdrowia  dopisze jej w kolejnych edycjach „Dychy”. Przeglądając wyniki wczorajszego biegu nie natknąłem się także na nazwisko naszego absolwenta Piotra Konopki. Jemu także coś musiało przeszkodzić w planach. Pozostali zapowiadani przeze mnie uczniowie, absolwenci i nauczyciele wystartowali o godzinie 11,00 spod Areny Lublin i po pokonaniu trasy zameldowali się na mecie. Spośród ponad 1200 uczestników najwyższą lokatę z „Podwalaków” zajął p. Marcin Jonik, który z czasem 41,43 zajął 115 miejsce w kategorii open a 19 w kat. M40. A nie mówiłem, że z p. Marcina, to niezły kozak? :) Jako drugi z naszych reprezentantów dobiegł do mety Bartłomiej Skiba, który z czasem 45,59 uplasował się na 326 miejscu (open) a 94 w kategorii M16. Kolejnym na mecie z naszych uczniów był sklasyfikowany na 814 miejscu (open) a 211 w M16 – Paweł Lipert z II BL. Paweł w swoim debiucie osiągnął czas 53,30. Wyjątkowa atmosfera w czasie biegu towarzyszyła uczniom klasy III BL, Kasi Bordzoł i Pawłowi Polaczkowi, którzy trasę od startu do mety pokonali wspólnie ze swoim wychowawcą p. Robertem Podleckim. Cała trójka wystartowała do biegu z ostatniego szeregu i sukcesywnie „połykała” kolejnych biegaczy. „Trio” p. Podleckiego nie walczyło z czasem. Chodziło o dobrą zabawę na koniec sezonu biegowego. Cel ten został osiągnięty. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia z trasy biegu i z jego zakończenia. Razem z Pawłem cieszyły się, obecne na starcie i mecie, jego mama i siostra, które wiem, że czytają bloga. Pozdrawiam obydwie Panie. Z reporterskiego obowiązku dodam, że aparatura pomiarowa sklasyfikowała na 842 miejscu Pawła, na 843 p. Roberta i na 844 Kasię. W swoich kategoriach uzyskali oni odpowiednio następujące lokaty: Kasia była 37 w K16, Paweł 214 w M16 a p. Robert 177 w M40. Wszyscy uzyskali jednakowy czas netto 52,57.

Oprócz uczniów i nauczycieli, w niedzielnym biegu, wystartowali także nasi absolwenci. Nie udało mi się jednoznacznie ustalić czy Bogusław Kukiełka i Marcin Podleśny, to nasi absolwenci sprzed kilku lat. Będę nadal nad tym pracował i myślę, że dotrę do obydwu i to zweryfikuję. Na wszelki jednak wypadek podaję ich osiągnięcia z wczorajszego biegu. Bogusław Kukiełka trasę pokonał w czasie 47,18 i zajął 413 miejsce (open) a 158 w M30 zaś Marcin Podleśny uzyskał czas 49,21 i został sklasyfikowany na 579 miejscu (open) a 160 w M16. Oprócz nich w biegu uczestniczył także Arkadiusz Magryta. Co do niego wątpliwości nie ma. Ukończył on naszą szkołę w roku 2013 a wczorajszy bieg na 679 miejscu (open) a 187 w M16. Czas Arka, to 50,40. Przeglądając jeszcze raz uważnie wyniki, razem z p. Podleckim, namierzyliśmy jeszcze jednego naszego absolwenta. Jest nim Łukasz Jędrzejewski, nasz szkolny „videooperator”. Łukasz jest autorem pierwszych klipów promujących szkołę, które niektórzy z was mogli oglądać podczas promocji w swoich gimnazjach. Uzyskał on czas 48,54 , który pozwolił mu na zajęcie 541 miejsca (open) a 148 w M16.

Kolejne „Dychy” dopiero w przyszłym roku. Może ktoś z czytających zechce podjąć wyzwanie i wziąć udział. Czasu na przygotowania powinno wystarczyć. Chętnych, po wskazówki i wszelkie informacje, tradycyjnie odsyłam do p. Roberta Podleckiego oraz p. Marcina Jonika.

1 2 3 4 5 61278Lipert91011

Piotr Nizioł

Tenis stołowy błyskawiczny

W sali LCKZiU przy ul. Magnoliowej cud się nie wydarzył. Pod nieobecność chorych, Arka Ścibiora Krzyśka Ziółkowskiego, zastępujący ich: Bartosz Grochola Daniel Mazurek furory nie zrobili, zajęli odległe miejsca i szybko zakończyli swój udział w Licealiadzie indywidualnej. W gronie 53 zawodników z 23 lubelskich szkół Bartosz uplasował się w przedziale miejsc 49 – 53, Daniel natomiast został sklasyfikowany w przedziale 33 – 48.

Bartosz Daniel

Wygląda na to, że tak jak to miało miejsce w biblijnym Egipcie, po siedmiu latach tłustych, w których medale zdobywali: Adrian Łagoźny, Adam Świrgoń, Paweł MIchalec, Jarosław Bądos, Łukasz Mrozik, Patryk Kisielewicz, Mateusz Winiarczyk czy Bartosz Kiciak; przeżywamy obecnie w męskim tenisie, siedem lat chudych. Pomimo tak odległych miejsc zajętych przez naszych uczniów chcę im podziękować za podjęcie wyzwania i udział w zawodach „z marszu”. Znając Daniela i Bartosza, jestem przekonany, że nie chodziło im tylko o to, aby zerwać się z piątkowych lekcji. Obydwaj należą w swoich klasach do tych uczniów, którzy zawsze są przygotowani do zajęć, wyróżniają się swoim stosunkiem do aktywności ruchowej i właściwą postawą.

Na koniec kilka informacji o tym co nas czeka w szkolnym tenisie stołowym w najbliższym czasie. W poprzednim wpisie dotyczącym turnieju dziewcząt napisałem, że za tydzień Daria Waryszak I EL, która zajęła w nim V miejsce wystąpi w zawodach wojewódzkich w Hrubieszowie. Z uwagi na zaplanowaną próbną maturę z języka polskiego turniej ten został przełożony na 1 grudnia. Później nastąpi krótka przerwa i z początkiem 2016 roku czekają nas eliminacje do turnieju drużynowego. Chciałbym ten czas wykorzystać na intensywny trening. Jeżeli nasze tenisistki i tenisiści zadbają w tym czasie o swoje zdrowie, to z pewnością będzie lepiej niż w turniejach indywidualnych.

Piotr Nizioł

„Raz na wozie, raz pod wozem”

Jako tytuł dzisiejszego wpisu o rozgrywkach piłki ręcznej postanowiłem wykorzystać stare ludowe powiedzenie. Myślę, że pasuje ono do dzisiejszych rozstrzygnięć na boisku. O szansach na awans do kolejnej fazy rozgrywek pisałem we wpisie zatytułowanym „Piątek 13-go” i w poniedziałkowym sprostowaniu tamtego tekstu.

W pierwszym dzisiejszym meczu spotkały się niepokonane dotychczas żeńskie drużyny. Z jednej strony III LO, z drugiej nasza reprezentacja prowadzona przez p. Roberta Rachwała. mecz zakończył się wysokim zwycięstwem naszych rywalek 23 : 7. Wynik ten miał jednak drugorzędne znaczenie, gdyż już wcześniej obydwie drużyny zapewniły sobie awans do drugiej fazy rozgrywek. Opiekun naszej reprezentacji chciał w meczu przeciwko silnej drużynie III LO dać pograć wszystkim swoim podopiecznym oraz przećwiczyć różne zagrywki taktyczne. Miejmy nadzieję, że zaowocuje do na kolejnym etapie rywalizacji.

Reprezentacja chłopców aby myśleć o awansie musiała wygrać dzisiejszy mecz przeciwko drużynie IV LO różnicą 12 bramek. Pierwszy z tych warunków udało się zrealizować. Drugiego już nie. Do pełni szczęścia zabrakło tylko czterech bramek więcej. Nasi chłopcy wygrali dzisiejszy mecz 17 : 9 jednak odpadli z dalszej rywalizacji. Awans z naszej grupy wywalczyły drużyny II LO oraz I LO. Okazuje się, że sport jest bardzo przewrotny. Można przegrać i awansować, ale można także zejść z boiska jako zwycięzca i odpaść. O takim falowaniu śpiewała kiedyś Kora z zespołem Maanam. Posłuchajcie tego korzystając z zakładki „Do słuchania”.

Drużyna

Robert Rachwał Łabiga Beton Mazurek

Piotr Nizioł

 

„Szpital” u pingpongistów

Pierwsza piątka

W dniu dzisiejszym kolejny sezon rozpoczęli tenisiści stołowi. Jako pierwsze do rywalizacji przystąpiły dziewczęta. W gościnnej sali gimnastycznej Lubelskiego Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego (LCKZiU) przy ulicy Magnoliowej odbył się turniej indywidualny dziewcząt. Przyznam, że z optymizmem oczekiwałem na start moich podopiecznych. Miałem do tego podstawy. Do naszych reprezentantek: Zuzanny Serafin (II CL), która przed rokiem była IV oraz Dominiki Rawskiej (II GT), sklasyfikowanej na miejscu VI dołączyła w bieżącym roku szkolnym Daria Waryszak (I EL), licząca się w województwie juniorka. Z takimi trzema zawodniczkami śmiało można zakładać walkę nawet o miejsca na podium. Warunek jest tylko jeden, że będą zdrowe i w optymalnej formie. Do wczorajszego dnia wszystko zdawało się zmierzać w dobrym kierunku. Dziewczęta były bojowo nastawione i z niecierpliwością oczekiwały na turniej. Na dzień przed zawodami, kiedy udałem się w ich poszukiwaniu, aby się umówić na wyjście, okazało się, że nasze ubiegłoroczne reprezentantki są nieobecne w szkole z powodu choroby. Zadzwoniłem natychmiast do Zuzi i Dominiki, żeby dowiedzieć się czy są szanse na ich dzisiejszy występ. Dominika, pomimo stanu podgorączkowego i dokuczliwego kataru, zadeklarowała swój udział. Gorzej było z Zuzią. Silne przeziębienie wymagające leżenia w łóżku i stosowania antybiotyku skutecznie wyeliminowało ją z udziału w dzisiejszych zawodach. W takiej sytuacji, aby nie tracić przysługującego nam trzeciego miejsca w turnieju powołałem dodatkowo Agatę Pietrak z II BL i w takim składzie udaliśmy się do LCKZiU. Do dzisiejszego turnieju przystąpiło 39 dziewcząt z 20 lubelskich szkół. Pod nieobecność Zuzi i przy osłabionej chorobą Dominice największe nadzieje wiązałem z debiutującą w Licealiadzie Darią. Daria nie sprawiła zawodu. W gronie starszych i bardziej doświadczonych zawodniczek zajęła wysokie V miejsce czym wywalczyła sobie prawo udziału w zawodach wojewódzkich, które za tydzień odbędą się w Hrubieszowie. Zmagająca się z przeciwniczkami oraz z dokuczliwym katarem Dominika zagrała bardzo ambitnie. Wystarczyło to do zajęcia miejsca VII. Brawa jednak dla niej za serce do walki i przede wszystkim udział. Nasza druga debiutantka, Agata, z dorobkiem dwóch zwycięstw i przy dwóch porażkach została sklasyfikowana na miejscu 34. Miejsce może odległe, ale należą jej się słowa uznania za udział w tych zawodach „z marszu”, bez jakichkolwiek przygotowań. Nie do końca usatysfakcjonowane z zajętych miejsc, nasze dziewczęta zapowiadają walkę o medale w turnieju drużynowym, który odbędzie się w styczniu przyszłego roku. Przypomnę, że nasza drużyna będzie broniła zdobytego przed rokiem brązowego medalu. Oby tylko zdrowie dopisało.

Daria Dominika Agata dekoracja Darii Dyplom

Jutro do rywalizacji indywidualnej przystępują chłopcy. I w tym przypadku zmuszony jestem do sięgnięcia po głębokie rezerwy. Dwaj przewidziani do udziału w turnieju uczniowie: Arkadiusz Ścibior (IV ET) i Krzysztof Ziółkowski (I FT) także są chorzy i ich udział w zawodach jest wykluczony. Zastąpią ich Daniel Mazurek (III BL) oraz Bartosz Grochola (I EL). Będzie dobrze jak chłopaki uplasują się w połowie stawki. Cuda jednak będą mile widziane. Przy braku faworyta wśród naszych uczniów możecie ściskać kciuki za Michała Rawskiego (PSBiG), brata Dominiki, który będzie bronił tytułu mistrzowskiego zdobytego przed rokiem. Oprócz tego, że Michał jest stałym sparingpartnerem Dominiki i w dużej mierze wpływa na jej formę, jest także podstawowym zawodnikiem mojej drużyny „JEDYNKA” występującej w Lubelskiej Lidze Tenisa Stołowego Amatorów (LLTSA).

Michał

O wynikach przeczytacie jutro.

Piotr Nizioł