Raz na cztery lata

Wprawdzie dzisiejszego dnia nie miało miejsca jakieś istotne wydarzenie w sporcie szkolnym, ale nie mogłem sobie odmówić przyjemności napisania krótkiego tekstu. Następna taka okazja będzie dopiero za cztery lata. W międzyczasie będzie kilka piątków trzynastego, ale najbliższy 29 lutego zdaży się właśnie za cztery lata. Niby dzień jak każdy inny, ale zwiastuje wyjątkowe wydarzenie jakim będą Igrzyska Olimpijskie w Rio. Jest także zapowiedzią dłuższego o dzień oczekiwania na wakacje i… wypłatę, a po powrocie z ferii zimowych, to bardzo wyczekiwane dni. Zadowoleni mogą być za to tegoroczni maturzyści, którzy otrzymują niespodziewanie dodatkowy dzień na przygotowanie się do egzaminów. Jeszcze bardziej cieszą się obchodzący dzisiaj urodziny. Ostatnio taką okazję mieli cztery lata temu, a kolejna będzie za następne cztery. Widzicie zatem jakie konsekwencje przynosi ten jeden, dodatkowy dzień lutego, który zdarza się raz na cztery lata.

Piotr Nizioł

Trening koszykarski

mms_img-1713119388
Dzisiaj, zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią panowie Piotr Choduń Albert Czerniak zorganizowali w ramach akcji „Ferie na sportowo. Bezpiecznie i zdrowo” zajęcia dla wszystkich miłośników koszykówki. W związku z tym, że czasowo przebywam poza Lublinem nie mogłem pojawić się osobiście w naszej sali w celu pyknięcia kilku fotek i zdobycia niezbędnych informacji o zajęciach. Poprosiłem p. Chodunia o krótką relację i jakieś zdjęcia na maila. Oto jego komentarz do dzisiejszych zajęć.
„Wtorkowe przedpołudnie nie zgromadziło wielu koszykarzy. Na zajęcia przyszło pięć dziewcząt z naszej reprezentacji: Kasia Zaborek II BL, Magda Serafin III BL, Dominika Pietrzak IV BT, Emilia Gospodarek I BL Wiktoria Wartacz I CT; oraz Damian Dulowicz II CL, Mateusz Murat II FT, Bartek Wdowiak II CL i absolwenci: Rafał Kosior i Patryk Chołody. W takim składzie nastąpił trening indywidualny pod kątem doskonalenia techniki indywidualnej: rzuty, zasłony, wejścia na kosz itp. Dziewczęta dodatkowo przypomniały i utrwaliły sobie zagrywki taktyczne na półfinał Licealiady. Następnie odbyła się gra szkolna, w której dziewczęta zagrały przeciwko chłopakom. Wygrała … zabawa w koszykówkę i zdrowy styl życia. Po 1,5 godzinie zajęcia zakończono”. Tyle wysłał mi p. Choduń. W godzinach popołudniowych odbyłem z sorem Choduniem jeszcze rozmowę telefoniczną. Dowiedziałem się z niej, że pracował on indywidualnie pod kątem gry środkowej z Kasią Zaborek. Teraz możemy być pewni, że po wskazówkach trenera rugby, naszej Kasi już nikt pod koszem nie podskoczy :) Pamiętaj tylko Kasiu o tym, żeby nie stosować szarży !!!
mms_img-1875815331 mms_img-2049716081 mms_img2089590347 mms_img-692466474
Piotr Nizioł

Turniej „Dzikich drużyn”

W ramach akcji „Ferie na sportowo. Bezpiecznie i zdrowo” odbył się w dniu dzisiejszym anonsowany turniej piłkarski zorganizowany przez p. Roberta Podleckiego i przeze mnie. Z sześciu zgłoszonych do turnieju drużyn do rywalizacji przystąpiło pięć, w których oprócz naszych uczennic i uczniów znaleźli się także absolwenci i byli uczniowie. Zmianie musiał zatem ulec system rozgrywek z grupowego na „każdy z każdym”. Po wspólnej rozgrzewce kapitanowie poszczególnych ekip uczestniczyli w losowaniu numerów dla swoich drużyn, które decydowały o kolejności gier.

losowanie

Drużyny uczestniczące w turnieju:

1

„Jedynki”: Sebastian Osek, Mateusz Adamczyk (K), Damian Szymczak, Sebastian Korgol i Michał Raczkowski.

2

„Dwójki”: Damian Kowalczyk, Bartłomiej Czarnota, Łukasz Augustyniak, Piotr Smoliński, Amanda Wasilewska, Paulina Goś (K), Magda Serafin i Kasia Zaborek.

3

„Trójki”: Patryk Rzedzicki, Łukasz Nowak, Kacper Kowalski (K), Karol Maj i Adrian Perec.

4

„Czwórki”: Paweł Polaczek (K), Daniel Dziekanowski, Przemek Nowaczewski, Arek Małecki, Adrian Gierowski i Daniel mazurek.

5

„Piątki”: Arek Ścibior, Krystian Materek, Patry Zyga, Mateusz Woch i Jakub Cichosz (K).

0

Po sesji zdjęciowej p. Robert Podlecki przypomniał wszystkim uczestnikom zasady, według których rozgrywany był turniej.

zasady gry

Po tych wstępnych czynnościach organizacyjnych rozpoczęła się rywalizacja. W pierwszym meczu spotkały się „Jedynki” z „Dwójkami”.

pierwszy mecz

mecz 1 - 2

Wspomagane przez naszych absolwentów: Bartka Czarnotę, Damiana Kowalczyka i Piotrka Smolińskiego; dziewczęta z naszej szkolnej reprezentacji 4 : 1 rozprawiły się z osłabionymi brakiem kontuzjowanego Patryka Olesiejuka uczniami z klasy II ET.

W kolejnym spotkaniu stanęły naprzeciwko siebie „Trójki” i „Czwórki”.

drugi mecz drugi mecz2

Faworytem tego spotkania byli uczniowie z klasy III BL z naszym reprezentacyjnym bramkarzem, Pawłem Polaczkiem. Swoich kolegów wspomagali byli uczniowie tej klasy: Arek Małecki i Adrian Gierowski. Faworyci nie zawiedli, wygrali 4 : 0.

W trzecim meczu turnieju spotkały się ekipy „Piątek” i „Jedynek.

trzeci mecz

trzeci mecz2

Drużyna „Piątek”, to w 100% świeżo upieczeni wicemistrzowie Lublina. Wynik zatem mógł być tylko jeden. II ET postawiła sobie za punkt honoru strzelenie bramki medalistom Licealiady. Udało się to kapitanowi drużyny, Mateuszowi Adamczykowi. Ostatecznie mecz zakończył się wysokim zwycięstwem „Piątek” 10 : 1.

Czwarty mecz, to potyczka „Dwójek” z „Trójkami”.

czwarty mecz czwart mecz2

Dziewczęta wspomagane naszymi absolwentami dzielnie stawiały czoła drużynie dowodzonej przez Kacpra Kowalskiego, ale nie dały rady i ostatecznie przegrały 0 : 2.

Przewrotny los sprawił, że do meczu na szczycie doszło już na tym etapie rywalizacji. Naprzeciwko wicemistrzów Lublina („Piątki”) stanęli ich etatowi sparingpartnerzy z klasy III BL („Czwórki”).

czwart mecz2 piąty mecz2

Mam nadzieję, że pamiętacie jakie emocje towarzyszyły tamtym spotkaniom. Podobnie było i tym razem. Podobnie, bo gra była bardzo wyrównana. Inny był natomiast wynik. Wzmocnieni obecnością Patryka Małeckiego i Adriana Gierowskiego uczniowie klasy III BL pokonali naszych reprezentantów 3 : 1 !!!

W następnym meczu zmierzyły się ze sobą drużyny „Trójek” i „Jedynek”.

szósty mecz szósty mecz2

Komputerowcy z II ET, którzy trenują na „FIFA 2016″, znowu dzielnie stawiali czoła swoim rywalom. Niestety i tym razem musieli uznać wyższość przeciwników minimalnie przegrywając 1 : 2.

Do następnego meczu przystąpiły ekipy „Dwójek” i „Czwórek”.

siódmy mecz siódmy mecz2

Uskrzydleni zwycięstwem nad wicemistrzami Licealiady uczniowie III BL chyba zlekceważyli w połowie żeńską drużynę. Pan Podlecki dobrze poinstruował swoje podopieczne jak mają grać z faworyzowanymi kolegami. Taktyka przyniosła efekt i mecz zakończył się sprawiedliwym remisem 2 : 2.

W meczu numer osiem zmierzyły się ze sobą drużyny „Piątek” i „Trójek”.

ósmy mecz ósmy mecz2

Sędziująca to spotkanie Paulina Goś, po tym jak zaginął pożyczony przeze mnie żeton, zastosowała nowatorskie losowanie, „papier, nożyce, kamień”.

ósmy mecz3

Podrażnieni porażką w poprzednim meczu nasi srebrni medaliści Licealiady od początku narzucili rywalom swoje reguły gry. Piłka chodziła jak po sznurku od nogi do nogi. Co chwila nasi reprezentanci znajdowali się w dogodnych do zdobycia bramki sytuacjach. Ostatecznie wygrali oni zdecydowanie 5 : 1.

Kolejny mecz, to potyczka „Czwórek” z „Jedynkami”.

dziewiąty mecz dziewiąty mecz2

W tym spotkaniu komputerowcy z II ET wykonali 200% normy strzelając rywalom 2 gole. Niestety stracili w tym czasie 5 i w swoim ostatnim meczu przegrali 2 : 5. Brawa jednak za postawę i ambitną walkę w każdym spotkaniu.

W ostatnim meczu dzisiejszego turnieju spotkały się „Piątki” z „Dwójkami”.

dziesiąty mecz

Spotkanie to poprowadził p. Robert Podlecki.

dziesiąty mecz2 dziesiąty mecz3

To spotkanie, to mecz dwóch, a właściwie trzech reprezentacji. Naprzeciwko wicemistrzów Lublina z tego roku stanęły wicemistrzynie z roku ubiegłego wspomagane medalistami z lat poprzednich. Do grających w drużynie dziewcząt („Dwójki”) Piotrka, Damiana i Bartka dołączył na ten mecz jeszcze Łukasz Augustyniak. Więcej świeżości na koniec turnieju miała drużyna tegorocznych medalistów. Dodatkowo nasi absolwenci, za wyjątkiem Łukasza, który regularnie uczestniczy w „Dychach do Maratonu”, grają już w innej kategorii wagowej :) Techniki jednak nie zapomina się tak szybko. Przez dłuższą część meczu gra była wyrównana. O zwycięstwie 3 : 0 naszej szkolnej reprezentacji zadecydowała lepsza skuteczność.

Po rozegraniu dziesięciu meczów wyniki turnieju są następujące:

1. „Czwórki”: Paweł Polaczek (K), Daniel Dziekanowski, Przemek Nowaczewski, Arek Małecki, Adrian Gierowski i Daniel mazurek – 10 pkt. bramki: 14:5

2. „Piątki”: Arek Ścibior, Krystian Materek, Patry Zyga, Mateusz Woch i Jakub Cichosz (K). – 9 pkt. bramki: 19:5

3. „Trójki”: Patryk Rzedzicki, Łukasz Nowak, Kacper Kowalski (K), Karol Maj i Adrian Perec – 6 pkt. bramki: 5:10

4. „Dwójki”: Damian Kowalczyk, Bartłomiej Czarnota, Łukasz Augustyniak, Piotr Smoliński, Amanda Wasilewska, Paulina Goś (K), Magda Serafin i Kasia Zaborek – 4 pkt. bramki: 6:8

5. „Jedynki”: Sebastian Osek, Mateusz Adamczyk (K), Damian Szymczak, Sebastian Korgol i Michał Raczkowski – 0 pkt. bramki: 5:21

O tytuł „Króla strzelców” do ostatniego meczu toczyła się zacięta walka pomiędzy Arkadiuszami. Arek Małecki i Arek Ścibior trafiali w każdym spotkaniu. Obydwaj zaliczyli po jednym klasycznym hattricku. Ostatecznie „Mały” zdobył 7 bramek a „Ścibi” 8 i to jemu przypadł ten zaszczytny tytuł.

Ścibior

Podsumowując dzisiejszy turniej chciałbym podkreślić sportową postawę wszystkich uczestników. Mecze toczyły się w przyjacielskiej atmosferze z szacunkiem dla przeciwnika i z troską o jego zdrowie. Cieszy z pewnością liczba uczestników, a zwłaszcza udział licznej grupy naszych absolwentów. Świadczy to dobrze o naszej pracy i atmosferze panującej w szkole. Może w przyszłości również w innych dyscyplinach dojdzie do takich spotkań pokoleń. Pomysł wart jest kontynuowania. Wszystkim uczestnikom dzisiejszego turnieju składam podziękowania za udział i życzę owocnego wypoczynku w czasie ferii.

Piotr Nizioł

Bezpieczeństwo uczniów podczas zimy. Część 3 „Idziemy na narty i sanki”

Nie wiem czy pamiętacie, ale jestem winien wam jeszcze jeden tekst o bezpieczeństwie podczas zabaw na śniegu :) . Było już o odpowiednim ubraniu i o łyżwach, teraz będzie o nartach i sankach. Trochę to dziwne, że czynię to przy takiej pogodzie, ale poniższy tekst napisałem jak śniegu było pod dostatkiem a z publikacją czekałem do rozpoczęcia ferii zimowych. Zaczynają się one jutro i może komuś będzie dane skorzystać z moich porad w trakcie szusowania. Obawiam się jednak, że w tym celu będziecie musieli pojechać w góry. Ja piszę dzisiaj z Podkarpacia, dokładnie z Rzeszowa. Wprawdzie do gór jest stąd bliżej, ale także bliżej do … Równika. Dlatego chyba zero śniegu i temperatura wyższa od tej w Lublinie. Gdyby komuś udało się jednak dotrzeć do śniegu i będzie perspektywa pojeżdżenia na nartach lub sankach, to należy pamiętać o kilku ważnych sprawach.

Zacznynam od doboru nart. Musicie przede wszystkim wiedzieć co na tych nartach będziecie robić. Czy będziecie na nich biegać jak Justyna Kowalczyk?

narciarz biegowy

Czy może zjeżdżać jak kiedyś Andrzej Bachleda?

narciarz zjazdowy

A może tak jak Jagna Marczułajtis?

snowboard

Bo tak jak Adam Małysz, to raczej nie…

skoczek narciarski

Krótko mówiąc do biegania służą „biegówki”, do zjeżdżania „zjazdówki” i snowboard a do skoków „skoczkówki” :D (autorska nazwa jednego z moich uczniów z podstawówki). Jeżeli nie posiadacie swoich nart, to proponuję skorzystanie z wypożyczalni. Przy każdym szanującym się stoku narciarskim są takie miejsca, gdzie można wypożyczyć buty, narty, kijki i kaski. Nie polecam natomiast przekopywania strychów w poszukiwaniu sprzętu waszych rodziców, tym bardziej dziadków. Tamte sprzęty zwane potocznie „boazerią” mogą być powodem traktowania was na stoku z lekkim przymrużeniem oka ;) . Jeżeli już dobierzecie odpowiednie do zamiarów narty, to warto pomyśleć o ubraniu. Inaczej należy ubrać się do biegania na nartach a inaczej do zjeżdżania. Do biegania proponuję dresik, nie za luźny, ale wygodny. Pod dresikiem powinna znaleźć się jakaś cienka koszulka lub golfik i oddychająca bielizna. Na stopy zakładamy niezbyt grube, lecz ciepłe i chłonne, wysokie skarpety. Dopełnieniem stroju biegacza na nartach powinny być niezbyt grube rękawiczki oraz czapka lub opaska. Jeżeli będzie nieco chłodniej lub coś będzie padało, to na dresik proponuję założyć nieprzemakalny ortalion. Do szusowania ze stoku strój powinien być nieco inny. Powiem więcej. Inaczej ubierają się narciarze tradycyjni, a inaczej snowboarderzy, którzy stanowią taką narciarską subkulturę. Narciarze tradycyjnie ubierają się najczęściej w komplet narciarski, który składa się z wygodnej, przewiewnej kurtki z kieszeniami zapinanymi na zamki, pozwalającymi bezpiecznie schować w nich portfel, dokumenty, klucze, komórkę czy karnet na wyciąg; oraz z ocieplanych, nieprzemakalnych spodni na szelkach, zapinanych z przodu na zamek błyskawiczny. Pod taki komplet narciarski zakładamy odzież podobną do tej do biegania. Skarpety powinny być ciepłe, chłonne, dosyć wysokie, chroniące stopę przed wyziębieniem a podudzie przed otarciami od sztywnych butów narciarskich. Uzupełnieniem stroju narciarza zjazdowego powinny być ciepłe, nieprzemakalne i wzmacniane rękawice, gogle oraz kask ochronny. Snowboarder, jak pisałem wcześniej, ubiera się nieco inaczej. Ci od deski kochają luz. Ubierają się więc „na cebulkę”, najczęściej mając na wierzchu jakąś obszerną bluzę. W związku z tym, że taka bluza nie ma kieszeni, a pewne rzeczy wymagają schowania, to snowboarderzy zakładają osobliwe spodnie. Najczęściej są to bardzo luźne, z krokiem pomiędzy kolanami, mocne spodnie z zapinanymi kieszeniami na bokach nogawek. Takie portki na odpowiedniej wysokości ciała utrzymuje parciany pas, który jest tak zapięty aby umożliwić spodniom zsuwanie się poniżej talii. Zdrowe to z pewnością nie jest, ale za to umożliwia snowboarderom wykonywanie przeróżnych ewolucji. Z uwagi na te właśnie ewolucje, snowboarderzy powinni także mieć kask na głowie oraz mocne rękawice na dłoniach. Gdyby, mimo wszystko, znalazł się ktoś, kto będzie chciał jak Adam Małysz poskakać, to powinien mieć specjalny kombinezon, który powinien mieć stosowną homologację. Jej brak grozi dyskwalifikacją :P !!! Podsumowując część związaną z ekwipunkiem narciarza warto jeszcze pomyśleć o niewielkim plecaku. To na wypadek gdyby nie było możliwości zostawienia zwykłego obuwia w szatni czy w samochodzie. Do takiego plecaka można także schować kanapkę, mały termos z ciepłym napojem lub mapę, która pozwoli na powrót do domu. Wiecie już zatem jak dobrać sprzęt i w co się ubrać. Teraz kilka zdań na temat, gdzie jeździć (?). Do biegania polecam trasy biegowe, które z reguły wytyczane są wzdłuż leśnych dróg i ścieżek oraz profesjonalne stoki narciarskie do zjeżdżania. Takim obiektom towarzyszy przeważnie stosowna infrastruktura uzupełniająca w postaci wspomnianych wypożyczalni sprzętu z szatniami, restauracji i barów z toaletami czy punktów medycznych i serwisowych (czasami nie wytrzymuje narciarz, innym razem sprzęt). Profesjonalne trasy biegowe i zjazdowe są także z reguły sztucznie dośnieżane, co przy takiej pogodzie jak obecnie ma niebagatelne znaczenie. Istotną różnicą pomiędzy profesjonalnym stokiem a „oślą łączką” jest także wyciąg narciarski. Przy tej okazji chciałbym udzielić kilku wskazówek co do korzystania z nich. Wyciągi dzielą się na orczykowe, krzesełkowe (kanapowe) oraz kolejki linowe. Korzystając z każdego z tych udogodnień pamiętać należy o stosowaniu się do poleceń obsługi, które gwarantują bezpieczeństwo i komfort. Na wyciągach orczykowych jedziemy pod górę po wytyczonych torach, trzymając w jednej ręce kijki a drugą asekurując orczyk umieszczony pomiędzy udami. Jeżeli podczas wjazdu zdarza się wywrotka, to należy niezwłocznie zejść z toru jazdy. Korzystając z wyciągów krzesełkowych i kanapowych należy pamiętać, żeby ilość osób zgadzała się z liczbą miejsc oraz, żeby po zajęciu miejsca odpowiednio się zabezpieczyć. Podczas jazdy w górę nie wolno kołysać, rzucać czegokolwiek czy zbyt wcześnie zwalniać zabezpieczenie. W kolejkach linowych zachowujemy się tak jak w środkach komunikacji miejskiej.

Wiecie już, gdzie bezpiecznie można korzystać z uciech na śniegu. Czas zatem na kilka uwag czego unikać. Przede wszystkim odradzam korzystanie z przypadkowych górek, na których pod warstwą śniegu mogą znaleźć się kamienie, korzenie, koleiny lub inne niebezpieczne niespodzianki. Jeżeli nie ma innej możliwości i musowo korzystać z takiej górki, to trzeba pamiętać aby tor jazdy nie krzyżował się z drogami, ścieżkami, chodnikami, zbiornikami wodnymi lub na nich nie kończył. Unikajcie także zjazdów w lesie. O ile nie ma przeciwwskazań co do biegania po nim, to już zjeżdżanie może zakończyć się na jakimś drzewie.

Na koniec dzisiejszego odcinka parę rad dotyczących bezpiecznego saneczkowania.

saneczkarz

O ubiorze i sprzęcie nie będę się już rozwodził. Najważniejsze to pamiętać o tym, że na sankach nie wolno zjeżdżać w miejscach gdzie zjeżdżają narciarze. Niebezpieczne jest także zjeżdżanie „na Indianina” czyli głową w dół. Istnieje taki sport jak skeleton, gdzie właśnie w ten sposób się jeździ, ale ma to miejsce na specjalnych torach i zawodnicy są odpowiednio zabezpieczeni. Od przeciętnego saneczkarza trudno wymagać aby jeździł w kasku. Podobnie jak to opisywałem przy nartach należy unikać krzyżowania się toru jazdy z innymi traktami oraz jazdy pomiędzy drzewami. Warto także pamiętać o tym, żeby po zjeździe nie dać się nabrać cwaniaczkom zachęcającym do dotknięcia językiem płozy sanek :D , bo będzie buba !!!

To tyle co miałem wam do powiedzenia. Mam nadzieję, że moje wskazówki pozwolą wam na bezpieczne i radosne korzystanie z zimowych uciech i w komplecie oraz w dobrym zdrowiu spotkamy się w szkole po feriach zimowych. Jako uzupełnienie moich osobistych przemyśleń i spostrzeżeń związanych z bezpiecznym uprawianiem sportów zimowych podaję link do strony, na której zapoznacie się z oficjalnym „Kodeksem narciarskim FIS” łącznie z komentarzami. Zachęcam do lektury.

http://www.narty.pl/bezpieczenstwo/kodeks-fis.html

Piotr Nizioł

Ferie na sportowo. Bezpiecznie i zdrowo !!!

TURNIEJ „DZIKICH” DRUŻYN

BRITAIN-ANIMALS

odbędzie się  :

 16 lutego godz. 9.30-PIŁKA NOŻNA

(opiekunowie R.Rodlecki,P.Nizioł)

Do turnieju zgłosiło się 6 drużyn. Mamy nadzieję, że wszystkie stawią się na czas. Współzawodnictwo będzie się toczyć systemem grupowym. Choć drużyny są dzikie, to rywalizacja będzie przebiegała w sposób cywilizowany, z zachowaniem przepisów gry takich jak podczas rozgrywek Licealiady. Mało tego, każda drużyna ma obowiązek wyznaczyć swojego sędziego, który będzie prowadził mecze innych ekip. Kto wie? Może to będzie początek jakiejś spektakularnej przygody z gwizdkiem? Prosimy drużyny o przygotowanie jednolitych strojów.

System rozgrywek

GRUPA A                 GRUPA B
A1                          B1
A2                          B2
A3                          B3
SYSTEM – „KAŻDY Z KAŻDYM” W GRUPIE, 2 x 5 MINUT.
DRUŻYNY KTÓRE ZAJMĄ 3 MIEJSCE W GRUPE GRAJĄ O MIEJSCA 5-6,
DRUŻYNY 1-2 GRAJĄ W PÓŁFINAŁACH „NA KRZYŻ”
UKŁAD MECZÓW:
A1-A2
B1-B2
A2-A3
B2-B3
A1-A3
B1-B3
PÓŁFINAŁY
ZW GR A- 2M GR B
ZW GR B- 2M GR A
MECZ O 5 MIEJSCE
MECZ O 3 MIEJSCE
FINAŁ

małpa rzuca do kosza

23 lutego godz. 10.00-KOSZYKÓWKA

    (opiekunowie A.Czerniak,P.Choduń)

 Ten dzień będzie etapem przygotowań naszej żeńskiej drużyny do meczu półfinałowego i mam nadzieję późniejszej walki o złoto. Pan Albert liczy na waszą obecność dziewczyny.

Jeżeli ktoś chce znaleźć coś dla siebie, to polecam ofertę MOSiR-u. Szczegóły znajdziecie na stronie:

http://www.mosir.lublin.pl/aktualnosci/spolecznosc/w-ferie-inspiruje-nas-sport

mosir

Piotr Nizioł

Awans koszykarek !!!

Po zwycięstwie 30: 10 nad reprezentacją Zespołu Szkół nr 5, nasza drużyna awansowała do półfinału Licealiady. Tak jak pisałem wczoraj, rywalki naszych koszykarek przystąpiły do meczu bez motywacji i wiary w osiągnięcie korzystnego wyniku. Dodatkowo były osłabione brakiem swojej najskuteczniejszej zawodniczki. W takich okolicznościach przewaga drużyny p. Alberta Czerniaka od początku spotkania nie podlegała dyskusji. Dziewczęta szybko wyszły na prowadzenie i z każdą minutą powiększały swoją przewagę. Opiekun naszej drużyny dał tym razem pograć wszystkim swoim zawodniczkom. Pierwszą kwartę zagrała pierwsza piątka, drugą zmienniczki, trzecią ponownie podstawowe zawodniczki i ostatnią znowu rezerwowe. Dzisiejsze wysokie zwycięstwo przy równoczesnej porażce IX LO z II LO różnicą jednego punktu sprawiło, że podopieczne p. Alberta wyszły z grupy z pierwszego miejsca. Fakt ten ma istotne znaczenie przy kojarzeniu par półfinałowych, gdyż zwycięzcy grup grają z drużynami, które zajęły miejsca drugie. Rosną zatem szanse naszej drużyny na udział w wielkim finale. Mając taką perspektywę p. Albert umówił się ze swoją drużyną na trening i mecz sparingowy w czasie ferii. Zajęcia te odbędą się 23 lutego (wtorek)o godzinie 10,00. W imieniu p. Alberta przypominam i zapraszam !!!

Piotr Nizioł

Walentynkowa ZUMBA na Podwalu

Tak jak było zapowiadane o godzinie 11,00 nasza sala gimnastyczna zaczęła zapełniać się  zakochanymi w … tańcu i dobrej zabawie. Na dzień dobry każdy otrzymał bilet w postaci czerwonego balonika w kształcie serduszka. Po chwili salę zaczął wypełniać huk pękających baloników :D . Był to niezawodny znak, że nasza młodzież jest pełna energii i gotowa do szalonej zabawy.

1

3

Oprócz blisko setki uczennic i uczniów pojawiła się także p. Małgorzata Policha.

4

Punktualnie o 11,10 zjawił się także Pan Zumbiarz, Paweł Borówka i rozpoczęła się radosna zabawa.

2zumba

5

6

7

8

9

1011

Tempo było zawrotne. Na czołach ćwiczących szybko zaczęły pojawiać się krople potu a na policzkach czerwone rumieńce.

12

Konieczne były przerwy, które każdy wykorzystywał na swój sposób. Jedni uzupełniali płyny,

13

inni chętnie pozowali do pamiątkowych zdjęć,

14

a p. Paweł wybierał kolejne skoczne rytmy do dalszej zabawy.15

16

Na balkonie p. Robert Podlecki szykował z grupą uczniów niespodziankę.17

Jeszcze kilka minut zabawy, kolejne figury,

18

20

21

… i nastąpił finał !!!

19

Na koniec dzisiejszej Walentynkowej ZUMBY, p. Paweł podziękował wszystkim za wspólna zabawę i …

22

zaczął umawiać się z p. Dorotą Szczerbą na kolejną szaloną zumbę.

24

Ciekawe jaką tym razem okazję wymyśli p. Dorota? Znając jej pomysłowość w tym zakresie, jestem przekonany, że będzie to znowu coś wyjątkowego.

Piotr Nizioł

Wymęczone zwycięstwo z II LO !!!

Dzisiejszy mecz koszykarek z reprezentacją II LO był dla drużyny p. Alberta Czerniaka meczem z kategorii tych „o wszystko”. Zwycięstwo pozwalało realnie myśleć o awansie do strefy medalowej, porażka w praktyce oznaczała pożegnanie się z rozgrywkami. Opiekun naszej drużyny od wczoraj biegał za swoimi zawodniczkami chcąc upewnić się, że wszystkie będą do jego dyspozycji. Starając się maksymalnie je zmobilizować do walki, zorganizował profesjonalna odprawę przedmeczową, podczas której jeszcze raz uświadamiał swoim wybrankom wagę dzisiejszego spotkania i przygotowane zagrywki taktyczne.

101

Do rozgrzewki dziewczęta przystąpiły z animuszem. Oddawały szereg celnych rzutów z dystansu i osobistych.

102 103 104

Wydawało się, że niemoc strzelecka z meczu przeciwko IX LO odeszła w niepamięć.  Pierwsze dwie kwarty w ich wykonaniu zweryfikowały jednak tę tezę. Co innego jednak rzuty bez przeciwniczek, a co innego w trakcie gry. Stare demony wróciły ze zdwojoną siłą. Dziewczęta pudłowały niemiłosiernie. Niektóre ich rzuty nie trafiały nawet w tablicę :o !!! Do tej nieskuteczności doszła jeszcze niezliczona ilość strat i dobrze kontrujące przeciwniczki kończyły pierwszą połowę prowadzeniem 10 : 7.

105

106

107

108

Trzecia kwarta swoim przebiegiem przypominała pojedynek bokserski, w którym przeciwniczki poszły na wymianę ciosów. Tę część gry udanym atakiem rozpoczęła Asia Latało.

110

Za chwilę Kasia Zaborek udanie zebrała i skutecznie dobiła wyprowadzając naszą drużynę na prowadzenie. Po kolejnej kontrze rywalki jednak odzyskały prowadzenie. Po chwili Kasia Zaborek została sfaulowana przy rzucie, skutecznie wykonała dwa rzuty osobiste i znowu nasza drużyna wyszła na jednopunktowe prowadzenie.

Kasia

W kolejnym naszym ataku przeciwniczki przechwyciły piłkę i szybką akcją ponownie objęły prowadzenie. Ostatnie słowo w tej części gry należało jednak do naszej drużyny. Ponownie odważnie dwutaktem weszła pod kosz Asia Latało i celnym rzutem wyprowadziła nas na prowadzenie. Ta szybka gra w trzeciej kwarcie kosztowała nasze rywalki, które grały bez zawodniczek rezerwowych, wiele sił. W czwartej kwarcie słabły one z minuty na minutę. Pan Albert z kolei dawał odpocząć swoim zawodniczkom i te w decydującej części gry zachowały zdecydowanie więcej sił. Najwięcej świeżości zachowała Asia, która wzięła ciężar gry na swoje barki. Co chwila uciekała prawą stroną swoim rywalkom i udanie kończyła akcje.

111 112 113 114 115

116

Po tym jak z dystansu zaczęła trafiać w końcu Magda Serafin przewaga naszej drużyny urosła do 11 punktów (27 : 16). W tym momencie było już niemal pewne, że dziewczęta dowiozą zwycięstwo do końca. Nawet zryw rywalek w ostatnich trzech minutach, w których zdobyły one 9 punktów niewiele zmienił. Podopieczne p. Czerniaka kontrolowały grę i ostatecznie wygrały 31 : 25.

117

Już jutro naszą drużynę czeka ostatni mecz przeciwko Zespołowi Szkół nr 5, który po drugiej porażce (19 : 21 z IX LO) nie ma już szans na awans i motywacji do gry. Jeżeli nasze koszykarki zagrają na takim poziomie jak dzisiaj w czwartej kwarcie, to mogą szykować się do walki o medale. Wierzę głęboko, że tak się stanie

Skład drużyny: Wiktoria Olszewska (4 pkt), Edyta Bielak, Joanna Latało (12 pkt), Dominika Gembka, Magdalena Serafin (6 pkt), Katarzyna Zaborek (8 pkt), Paulina Sikora, Katarzyna Bordzoł (1 pkt), Dominika Pietrzak, Emilia Gospodarek, Wiktoria Wartacz.

Piotr Nizioł

Walentynkowa Zumba

images

Zamiłowanie p. Doroty Szczerby do różnego rodzaju aktywności ruchowej przy muzyce jest w naszej szkole powszechnie znane od chwili kiedy rozpoczęła ona pracę na Podwalu. O aerobikach, fitnessach, pilatesach i innych body controlach miałem już okazje pisać wielokrotnie w poprzednich edycjach programu „WF z Klasą”. To dzięki sprowadzeniu przez p. Dorotę do naszej szkoły Pana Zumbiarza (Paweł Borówka), młodzież miała okazję zapoznać się bliżej z Zumbą i … ją pokochała (tę Zumbę znaczy się :) )  Niektórzy z was mieli okazję do cyklicznych spotkań z p. Pawłem. Pamiętam, że czasami brakowało miejsca na małej sali gimnastycznej i zajęcia odbywały się także na naszej głównej arenie. Dużym zainteresowaniem cieszyła się ubiegłoroczna „Zumba przy zaćmieniu słońca”. Pamiętacie? Jeżeli nie to klikajcie w poniższy link.

http://blogiceo.nq.pl/superstar/2015/03/20/wiosenna-zumba-przy-zacmieniu-slonca/

W tym roku zaćmienia chyba nie będzie, dlatego p. Dorota wykombinowała inną okazję. Tą okazją jest zbliżające się święto zakochanych. Tych akurat w naszej szkole nie brakuje, zwłaszcza po studniówce. Na przerwach, w każdym zakątku szkoły można napotkać pary o „maślanych oczach”. Po przerwach nie jest inaczej, bo nasze szkolne Julie i Romki czasami tak do siebie wzdychają, że nie słyszą dzwonka. Zamiast trwać w takim błogim stanie uniesienia proponujemy wam wyrażenie swoich uczuć przez taniec. W najbliższy piątek, 12 lutego o godzinie 11,10 (5 godzina lekcyjna) na dużej sali gimnastycznej odbędzie się „Walentynkowa Zumba”. We wspólnej zabawie z p. Pawłem Borówką udział wezmą klasy, które mają w tym czasie lekcje wychowania fizycznego. Zapraszamy także wszystkich chętnych. Jest tylko jeden warunek uczestnictwa. Musicie mieć zgodę nauczycieli, z którymi macie w tym czasie inne lekcje. Wagarów nie tolerujemy i nie będziemy usprawiedliwiać waszych nieobecności. No to organizujcie się i do zobaczenia w piątek, piąteczek, piątuniooooooo. Później już tylko FERIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Piotr Nizioł

II ET przepędziła ZIMĘ !!!

Każda z klas na początku roku szkolnego zapoznaje się lub przypomina sobie regulamin korzystania z obiektów sportowych. Dotyczy to zarówno bazy zamkniętej jak i boisk sportowych. W regulaminie korzystania z sali gimnastycznej znajduje się jeden ciekawy punkt, na który staram się zwracać szczególną uwagę uczniów. Brzmi on mniej więcej tak: ” Z uwagi na walory zdrowotne zajęć na świeżym powietrzu zaleca się korzystanie z sali gimnastycznej jedynie przy niesprzyjających warunkach atmosferycznych” :) . Punkt ten jak ulał pasuje do mojej akcji o nazwie „Hartować czy chorować?”, którą od kilku już lat staram się uskuteczniać na zajęciach wychowania fizycznego. Niektórym klasom tak się to spodobało, że ani je zapędzić do szkoły na zimę a jeszcze trudniej w niej utrzymać jak słonko osuszy nasze boisko. Od kilku dni mamy jak na tę porę roku wyjątkowo słoneczną pogodę. Nie zdziwiłem się zatem jak „klucznik” klasy II ET, Patryk Olesiejuk, zapytał: „Sorze, pójdziemy zaharatać w gałę na dworze?” Przypomniałem sobie, że jak wracałem z moją klasą I BL z basenu, to termometr na jednym ze sklepów przy ul. Zamojskiej wskazywał 15,5 stopnia. Było to prawie dwie godziny wcześniej, a w południowym słonku musiało już być chyba z 18 :D Upewniwszy się, że chłopaki posiadają bluzy sam odziałem się w swoją i poszliśmy. Za chwilę z drugą grupą chłopaków z tej samej klasy na boisku pojawił się także p. Jarosław Mucha. Szybciutko, za pomocą aparatu fotograficznego, sprawdziłem obecność

1

i rozpoczęliśmy intensywną rozgrzewkę. Najpierw troszeczkę biegu ciągłego,

2

później nieco marszobiegu,

3 4

ćwiczeń rozciągających i kształtujących wszystkie partie ciała.

5 6

Rozgrzewkę zakończyliśmy serią przyspieszeń po przekątnej całego boiska.

7 9

Aby nie tracić ciepłoty ciała niezwłocznie podzieliłem ćwiczących na trzy drużyny. Dwie z nich pod moją opieką grały w piłkę ręczną (to chyba efekt zakończonych niedawno ME), a trzecia z p. Muchą na boisku do siatkówki grała w „dziadka”.

10 11 IMG_6922

Po kilku minutach następowała roszada zespołów i jak już wszystkie miały po dwa mecze szczypiorniaka na koncie, to zmieniliśmy grę.

12 13 14 15 16

Na ten moment czekali wszyscy z utęsknieniem. Trzeba przyznać, że w tym roku nastąpiło to rekordowo szybko. Bywało owszem, że wychodziliśmy na boisko w lutym. Ale, żeby było to przed feriami, w pierwszej dekadzie miesiąca? Tego nie pamiętają chyba najstarsi górale. Pierwszą bramkę na boisku w 2016 roku strzelił Damian Szymczak, a tym szczęśliwcem, który puścił pierwszego gola był Patryk Wikira.

17 18

Obydwu wieszczę wyjątkowy rok. Po zakończonych zajęciach padły deklarację, że w najbliższy czwartek też wychodzimy. Mam nadzieję, że klasa II ET na tyle skutecznie przepędziła zimę i już jej na Podwalu nie zobaczymy. Inne klasy zachęcam do naśladowania. Znając was już trochę, spodziewam się, że następną może być klasa IV ET. Oni już wielokrotnie pokazywali, że wolą hartowanie od chorowania.

Piotr Nizioł