„Gdy trzeba będzie ja ciebie obronię. Znam parę chwytów, ciałem zasłonię”

Długo zastanawiałem się nad tytułem kolejnego wpisu o naszym kursie podstawowych technik samoobrony i doszedłem do wniosku, że nie wymyślę nic lepszego od ponownego zacytowania klasyka jakim dla mojego pokolenia był Franek Kimono :)

franek_kimono1

Być może to do jego szlagieru „King Bruce Lee Karate Mistrz” nasi kursanci z I BL pod okiem prowadzącej zajęcia wykonali kolejny układ aeroboxu na rozgrzewkę.

aerobox a

Zanim jednak uczniowie klasy I BL rozpoczęli zajęcia na macie, to ładnie się zachowali składając p. kapitan Marii Adamowicz życzenia z okazji Święta Straży Granicznej, które przypadało właśnie we wtorek. Brawa za czujność !!!

Po tym miłym akcencie zaczęła się jednak ciężka praca. Na początek kursanci doskonalili poznane na poprzednich zajęciach techniki poczynając od tych najprostszych w postaci ciosów prostych. Jeszcze raz prowadząca zajęcia pokazała dokładnie jak należy wyprowadzać taki cios. Panu Robertowi Podleckiemu udało się uchwycić na zdjęciach kolejne fazy tego pokazu. Wyszło prawie jak film :D Zobaczcie !!!

pokaz prawego prostego 3 pokaz prawego prostego 2 pokaz prawego prostego

Po ciosach doskonalono kopnięcia. Szczególną uwagę pani kapitan poświęciła na doskonalenie kopnięcia z kolana. Do tej części zajęć włączył się p. Piotr Choduń.

ty z kolanka ja z bani

Mam nadzieję, że po zaliczeniu kilku kopnięć od swojej wychowanki p. Choduń nie wpadł w furię i nie wykonał swojej popisowej techniki, o której wspominałem w poniedziałek :D Pozostałe pary ćwiczyły ten element samoobrony pod czujnym okiem pani instruktor.

doskonalenie z kolanka doskonalenie z kolanka 2

doskonalenie z kolanka 3

Jak widać na powyższych fotkach niektórzy opanowali ten element całkiem nieźle. Po tej części zajęć przeznaczonej na doskonalenie umiejętności nadeszła pora na nowe rzeczy w postaci elementów walki wręcz. Zapoczątkowała ją zabawa, którą po objaśnieniu mi jej zasad przez p. Chodunia nazwałem sobie „Chcesz z liścia?” :P Polegała ona na próbach zadawania sobie klapsów w różne części ciała z jednoczesnymi unikami przez wszystkich ćwiczących na ograniczonej przestrzeni maty. Przypominało to trochę sumo, w którym takie klapsy nazywa się tsuppari. Tylko, że każdy mógł „walczyć” z każdym. 

zabawa z liścia zabawa z liścia 2

Można powiedzieć, że ta zabawa jest taką „samoobroną w pigułce”. Pani instruktor podczas zajęć wiele razy podkreślała, że samoobrona nie jest po to, żeby nauczyć się bić. Jej istotą jest to, aby w razie agresji ewentualnego przeciwnika móc nie doznać obrażeń ciała poprzez uniki, bloki czy pady, a w sytuacjach szczególnie niebezpiecznych potrafienie zadania skutecznego ciosu pozwalającego na szybkie i bezpieczne oddalenie się w bezpieczne miejsce. Nie ma sensu wdawać się w bijatykę kiedy nie wie się czym dysponuje agresor, a to mogą być różne niebezpieczne przedmioty. W Lublinie może to być nawet korba od „Żuka”, a na taki argument w rękach agresora nie ma mocnych. W takich sytuacjach najlepiej sypnąć piaskiem lub psiknąć zwykłym dezodorantem w oczy napastnika i wykorzystać moment jego dezorientacji na ucieczkę i wezwanie pomocy. Po zabawie „Chcesz z liścia?” elementy walki wręcz ćwiczono w parach. Wszystko oczywiście pod czujnym okiem pani instruktor.

nie bijcie się dziewczyny

Na zakończenie wtorkowych zajęć nastąpiło wprowadzenie do tematyki kolejnego spotkania. W dalszej części kursu będzie okazja do zapoznania się i doskonalenia   rzutów oraz chwytów obezwładniających i dźwigni. Pani kapitan na ochotniku pokazała o co dokładnie chodzi, a p. Robert Podlecki szczegółowo to sfotografował.

obalenie gleba

Kolejne zajęcia przewidziane są na najbliższy piątek. Oczywiście możecie liczyć na kolejną relację z dużą ilością zdjęć.

Piotr Nizioł

Krwawa impra zbliża się !!!

grupy krwi

Już za trzy tygodnie (6 VI) odbędzie się XIII edycja „Krwawej impry na Podwalu”, naszej szkolnej akcji honorowego krwiodawstwa. Chyba nie jesteście przesądni, co? Ja jestem pewien, że ta 13-stka będzie szczęśliwa i zakończy się rekordowo. Wszystkich zainteresowanych udziałem w akcji odsyłam do p. Ewy Jóźwiak, która jako jedna z pomysłodawczyń zajmuje się jej organizacją od samego początku i przyjmuje wstępne deklaracje do tegorocznej edycji. Współpracują z nią także p. Małgorzata Rogowska oraz p. Małgorzata Sobczuk. Od każdej z tych pań dowiecie się jakie warunki musi spełniać kandydat na honorowego krwiodawcę. Szczegółów szukajcie także na szkolnych korytarzach,gdzie porozwieszane są ogłoszenia o akcji. Z pewnością wyczerpujące informacje ukażą się wkrótce na stronie szkolnej oraz na facebooku. Znając waszą aktywność w sieci spodziewam się, że dotrą one także do licznego grona naszych absolwentów, którzy co roku masowo przybywają na Podwale, aby plon akcji był jak najbardziej obfity. W ubiegłym roku udało się pozyskać ponad 9 litrów tego bezcennego leku. Wierzę, że w tym roku będzie to ilość wyrażona dwiema cyframi, może nawet z dwójką na początku. O przebiegu i wyniku akcji poinformuję oczywiście na blogu.

Piotr Nizioł

„Gdy ja dołożę, wtedy nie daj Boże”

Cytatem z utworu „King Bruce Lee karate mistrz” z repertuaru Franka Kimono oznajmiam kontynuowanie dokumentacji kursu podstawowych technik samoobrony rozpoczętego w ubiegłym tygodniu, który realizuje klasa I BL. Drugie zajęcia z p. kapitan Marią Adamowicz z Placówki Straży Granicznej w Lublinie odbyły się późnym popołudniem w miniony piątek w naszej sali gimnastycznej. Miałem okazję przyglądać się tym zajęciom osobiście i dokładnie poznałem czym jest wspomniany w ubiegłym tygodniu AEROBOX, który jest częścią zagadnień przewidzianych w zakresie kursu. Najprościej rzecz ujmując jest to połączenie aerobiku i technik bokserskich w postaci ciosów, bloków i uników. Zajęcia te odbywają się oczywiście przy muzyce. Mam nadzieję, że poniższe zdjęcia pozwolą na zrozumienie tej formy rekreacji ruchowej.

aerobox aerobox2 aerobox3 aerobox4 aerobox5

Po takiej rozgrzewce nasi kursanci przystąpili do utrwalania opanowanych na poprzednich zajęciach padów i przewrotów. Każde ćwiczenie poprzedzał oczywiście pokaz.

przewrót przez bark

Następnie do ćwiczeń przystępowali uczestnicy zajęć. Robili to oczywiście pod bacznym okiem p. kapitan.

przewrót przez bark 2

Po tej części utrwalającej przyszedł czas na naukę i doskonalenie wyprowadzania ciosów. Zanim w ruch poszły pięści, łokcie i nogi nasi kursanci połączyli się w pary.

pary

W celu zapewnienia bezpieczeństwa ćwiczenia te odbywały się z wykorzystaniem tarcz. Wszystko oczywiście poprzedzał odpowiedni instruktaż i stosowny pokaz.

pokaz

Później przyszedł czas na ćwiczenia. Najpierw jedna osoba ćwiczyła ciosy, druga przyjmowała je na tarczę, a później następowała zmiana.

prawy prosty prawy prosty2prawy prosty3 prawy prosty4

Te wyjątkowo męczące i monotonne ćwiczenia wymagały częstych przerw na odpoczynek. Pani instruktor dbała o to, żeby były one efektywne i urozmaicone :)

nagroda2 nagroda

Po ciosach prostych przyszedł czas na sierpowe. Wymagały one zmiany w trzymaniu tarcz, które musiały być skierowane nieco do boku.

sierpowe sierpowe2

Kiedy ręce odmawiały już posłuszeństwa i nie zawsze trafiały gdzie trzeba :) przyszedł czas na kopnięcia. Najpierw ćwiczono technikę potocznie nazywaną  ”z kolanka”. 

pokaz z kolanka z kolanka2

Po wyjątkowo dokładnym pokazie  do ćwiczeń przystąpili uczestnicy zajęć.

ćwiczenie z kolanka ćwiczenie z kolanka2

Gdy ciosy „z kolanka” wychodziły już tak jak trzeba przyszła pora na kolejny stopień wtajemniczenia czyli kopnięcia „z buta” ewentualnie „z laczka” :D Żeby było wiadomo jak kopać i w które miejsce niezbędny był oczywiście pokaz w wykonaniu p. instruktor.

kopiemy z podbicia prostego staramy się trafić tu róbcie to tak

Po takim pokazie wszyscy raźno ruszyli do ćwiczeń.

low kick low kick2 low kick 3

Wychowawca klasy I BL, p. Piotr Choduń ze stoickim spokojem obserwował poczynania swoich podopiecznych, gdyż jeszcze nie nadeszła chwila na jego przyłączenie się do kursu. Jak będą ćwiczone uderzenia „z bani”, to zademonstruje jak się to robi po mistrzowsku :D :D :D

Jak widzicie zajęcia są bardzo urozmaicone i intensywne. Kolejne już jutro. Pewnie będzie równie ciekawie.

Piotr Nizioł

Jesień na wiosnę

Skojarzenie wspomnianych dwóch pór roku w tytule nie jest związane stricte ze średnią dobową temperaturą czy ilością opadów na metr kwadratowy :) Tegoroczna wiosna pod tym względem jest wyjątkowa. Pamiętam kwietniowe dni, gdy wykonywałem różne prace przydomowe ubrany jedynie w krótkie spodenki. Mam także przed oczyma wtorkowe wyjście na basen z klasą II BL, podczas którego przypomnieliśmy sobie jak wygląda śnieg :D czy dzień, w którym suszyłem na kaloryferze przemoknięte ubranie po przybyciu do szkoły na rowerze. Chcąc zatem porównywać tegoroczną wiosnę do pozostałych pór roku musiałbym wymienić wszystkie cztery poszerzone jeszcze o przedwiośnie czy „złotą polską jesień”. Zestawiając w tytule jesień z wiosną miałem na myśli zjawisko „spadania”, bo jak powszechnie wiadomo na jesieni spadają z drzew dojrzałe owoce i zeschnięte liście. Jednych i drugich póki co nie ma jeszcze na drzewach, bo … pospadały minionej jesieni :) . Spadek, o którym po tak obszernym wstępie chcę dzisiaj napisać, przydarzył się mojej „JEDYNCE” w rozgrywkach Lubelskiej Ligi Tenisa Stołowego Amatorów (LLTSA). Po czterech sezonach spędzonych w I lidze LLTSA, po zdobyciu brązowych medali na XX – lecie „JEDYNKI” w sezonie 2014/15 przyszło nam pożegnać się z najlepszymi drużynami.

dyplom lltsa

Zakończony sezon, którego uroczyste podsumowanie odbyło się w piątkowy wieczór w sali konferencyjnej hali „Globus”, od początku nie układał się po myśli mojej drużyny. Po trzech kolejkach opuścił nas czołowy nasz zawodnik, Kamil Szubarczyk, który postanowił szukać szczęścia w drużynie KTS Topspin Kurów grającej w IV lidze Lubelskiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego. Dodatkowo względy rodzinne nie pozwoliły na grę naszej wybitnej absolwentce Kindze Jabłońskiej. W zaistniałej sytuacji zostałem zobligowany do regularnych występów w „Jedynce”, a moja obecna dyspozycja na tle o wiele młodszych rywali, stawia mnie raczej w roli wspomnianego liścia niż dojrzałego owocu :D :D :D Zadanie utrzymania drużyny wśród najlepszych spoczęło więc na barkach naszego absolwenta Pawła Michalca oraz brata Dominiki – naszej Mistrzyni Licealiady, Michała Rawskiego. Nie było to wcale „mission impossible”, bo Paweł i Michał są bardzo dobrymi tenisistami mogącymi z powodzeniem we dwóch grać cały sezon i nie martwić się o ligowy byt. Ważne tylko, żeby mogli zagrać w każdym spotkaniu. Tak się jednak ułożyło, że Paweł podjął pracę. Myśląc o usamodzielnieniu się musi mieć przecież źródło dochodów. Praca którą podjął uniemożliwiała mu bycie dyspozycyjnym przez cały sezon. Paweł nie zagrał aż w 6 meczach !!! Z przyczyn szkolnych (reprezentowanie w zawodach ogólnopolskich, studniówka, wycieczka) pauzował także Michał i ja. Ze wszystkich 22 meczów w sezonie, aż 9 zagraliśmy w dwuosobowym składzie i wszystkie przegraliśmy :( Miejsce w tabeli i spadek do II ligi, to efekt „krótkiej ławki”. Przyszły sezon jest na chwilę obecną wielką niewiadomą w sensie personalnym. Michał po maturze nie wyklucza wyjazdu z Lublina. Priorytetem dla Pawła będzie z pewnością praca. Ja broni nie składam i póki sił, póty będę grał. Tenis stołowy jest moją pasją, bez której nie wyobrażam sobie swojej codzienności. Być może z obecnych uczniów lub tych, którzy dołączą do nas po wakacjach znajdę chętnych do wspólnej zabawy przy zielonych stolikach. Serdecznie zachęcam.

Żeby nie kończyć w pesymistycznym nastroju chcę poinformować, że podczas zakończenia sezonu LLTSA miałem także odrobinę satysfakcji. O grających w różnych drużynach naszych absolwentach pisałem wielokrotnie. Dla ich drużyn i ich samych ten sezon był całkiem udany. Drużyna „LEKWET”, której założycielem i kierownikiem jest Dawid Plewik okazała się najlepszą w rozgrywkach III i w przyszłym sezonie zagra w II lidze. Liczę na to, że będę miał okazję zmierzyć się z nim w bezpośrednim pojedynku naszych drużyn.

Dawid Plewik

Dawid odbiera okazały puchar za zwycięstwo „LEKWET-u” w II lidze LLTSA

„Świdniczanka”, to drużyna w której gra aż trzech naszych byłych uczniów (!!!): Jarek Bądos, Patryk Kisielewicz Paweł Szewczyk. Miniony sezon ich ekipa zakończyła rozgrywki II ligi na 4 miejscu, a Jarek Bądos w rankingu indywidualnym zajął 2 miejsce i  był jedynym zawodnikiem, który dwukrotnie pokonał zwycięzcę tego rankingu !!!

Jarek Bądos

Jarek przyjmuje dyplom i nagrodę za II miejsce w rankingu indywidualnym

Szkoda, że zdarzyły mu się „wpadki” w innych spotkaniach. W przyszłym sezonie będę miał okazję sprawdzić formę Jarka, Patryka i Pawła :) Zapowiada się więc bardzo ciekawy sezon. Już nie mogę się doczekać :P

Piotr Nizioł

Kurs samoobrony

Stałym elementem szkolenia pozalekcyjnego w mundurowych klasach usportowionych jest kurs podstawowych technik  samoobrony. Został opracowany program takich zajęć, które w ramach współpracy z Placówką Straży Granicznej w Lublinie prowadzone są przez funkcjonariuszy tej służby. W bieżącej edycji tych zajęć z klasą I BL prowadzi je kapitan Straży Granicznej Maria Adamowicz - instruktor rekreacji ruchowej o specjalności samoobrona, instruktor taktyki i technik interwencyjnych, instruktor aeroboxu. Zakres zagadnień podczas tego kursu przewiduje ćwiczenia ogólnorozwojowe, pady, postawy do walki, poruszanie się w postawie do walki, ciosy, kopnięcia. Będą także nauczane i doskonalone techniki obrony przed chwytem za odzież, przed duszeniem, przed atakiem niebezpiecznym narzędziem, a także obrona w parterze i dźwignie. Pierwsze zajęcia odbyły się w miniony wtorek, kolejne zaplanowane są na jutro. Poniżej zamieszczam kilka zdjęć z pierwszych zajęć. Będę uzupełniał tę galerię po każdych kolejnych zajęciach.

zbiórka

Pani kapitan zapoznaje ćwiczących z zakresem zagadnień kursu

pozycja w parterze

Naukę postaw do walki i poruszania się w nich poprzedziły intensywne ćwiczenia ogólnorozwojowe

garda

garda 2

Dużą część pierwszych zajęć zajęły postawy do walki

CDN

Piotr Nizioł

Hajda na rowery !!!

nextbike

Pomimo niskich temperatur, zimnego wiatru i padającego czasami śniegu mamy mimo wszystko wiosnę! Niesie to za sobą szereg charakterystycznych działań takich jak prace porządkowe przy domach, rozpalanie grilla czy wzmożona aktywność fizyczna na świeżym powietrzu. W dzisiejszym krótkim wpisie zamierzam zająć się tą ostatnią z wymienionych czynności. Przedwczoraj pisałem o bieganiu. Dzisiaj natomiast chcę zwrócić waszą uwagę na inny sposób aktywnego spędzania czasu wolnego jaką jest jazda na rowerze. Osobiście sezon rowerowy rozpocząłem wraz ze wznowieniem działalności systemu roweru miejskiego. W każdy wtorek przy okazji zajęć na basenie z klasą II BL mam okazję korzystania z oferty Lubelskiego Roweru Miejskiego. W zależności od tego gdzie parkuję „Srebrną Strzałę” pokonuję na rowerze trasę spod hali MOSiR na Plac Zamkowy lub w odwrotnym kierunku. Nasza szkoła posiada atut w postaci usytuowania. Mamy doskonałe możliwości dojazdu różnymi środkami lokomocji. Bezpośrednie sąsiedztwo dworca PKS, niewielka odległość od stacji PKP Lublin Główny, przystanki MPK zlokalizowane w pobliżu szkoły czy duże parkingi w bezpośrednim sąsiedztwie pozwalają na sprawne dotarcie na czas o każdej porze dnia. Od kilku lat możemy także korzystać ze ścieżek rowerowych i stacji Lubelskiego Roweru Miejskiego zlokalizowanych w niewielkiej odległości od szkoły: ul. Bajkowskiego (za ratuszem), Plac Zamkowy, Tarasy Zamkowe, Plac Wolności czy ul. Ruska. Można do nich bezkolizyjnie dojechać z Czubów, Czechowa, Kalinowszczyzny, Bronowic i innych lubelskich dzielnic. Gorąco zachęcam do korzystania z tej formy transportu. Wystarczy 10 PLN lub jak kto woli 10 złotych ;) i można pedałować do woli z korzyścią dla portfela i przede wszystkim zdrowia. Gdyby jednak komuś było mało codziennych dojazdów na rowerze do szkoły, to mam dla takich osób bardzo ciekawą i atrakcyjną ofertę. 21 maja odbędzie się VII Rodzinny Rajd Rowerowy pod nazwą „ROWEROWY LAS”.

rrr

Możecie do niego zaangażować członków swoich rodzin i mile spędzić z nimi niedzielne popołudnie. Poniżej zamieszczam szczegółowy program tej imprezy i zachęcam do udziału.

Program VII Rodzinnego Rajdu Rowerowego

„ROWEROWY LAS”

21 maja 2017 rok, godz. 12.00, Plac Łokietka

 

Przejazd rowerzystów

 

12.00 – Plac Łokietka zbiórka rowerzystów, formowanie peletonu według oznaczenia wybranej trasy

Kolumna rowerzystów tworzona wg kolejności:

Czoło kolumny grupa I: uczestnicy trasy żółtej, 9 km.

Środek kolumny grupa II: uczestnicy trasy czerwonej, 18 km.

Tył kolumny grupa III: uczestnicy trasy niebieskiej, 30 km.

12.15 – start rajdu

 

UWAGA: przejazd prawym pasem jezdni.

 

Festyn rodzinny – ROWEROWY LAS 12:00-17:00

 

12:00 – gotowość wszystkich namiotów ekspozycyjno-prezentacyjnych wystawców na terenie eventowym ośrodka

 

12:30 – spodziewany przyjazd pierwszej grupy rowerzystów głównie rodzin z dziećmi. Do godz. 14:00 przyjazd pozostałych grup rowerzystów.

 

13:00 rozpoczęcie części artystyczno-konkursowej na scenie festynu

  • słowno-taneczno-muzyczne występy grup szkolnych i solistów,
  • zabawy dla dzieci prowadzone przez animatorów kultury,
  • pokazy strażackie i pomocy medycznej,
  • pokazy wojskowe sztuki militarnej,
  • konkursy.

Gastronomia

Dla rowerzystów i obsługi przygotowane będą rozgrzane grille – produkty na grill we własnym zakresie.

Dla mniej aktywnych kulinarnie możliwość zakupu produktów z grilla.

 

Celem naszej imprezy jest popularyzacja aktywnego wypoczynku w gronie rodzinnym, w kontakcie z naturą i prezentacja walorów przyrodniczych województwa lubelskiego.
Nasz rajd od 6 lat cieszy się dużym zainteresowaniem mieszkańców Lublina. W bieżącej edycji chcemy promować lasy Lubelszczyzny i ich potencjał ekologiczny, w tym ścieżki rowerowe Roztocza z jego Parkiem Narodowym, a także Polesie z Parkiem Narodowym. Zaprezentujemy zgromadzonym rowerzystom, małym artystom, kibicom i widzom najpiękniejsze przyrodniczo miejsca na mapie województwa, ze szczególnym uwzględnieniem tras rowerowych w naszych lasach. 

Obecność służb mundurowych będzie okazją do poznania lub ugruntowania wiedzy praktycznej w zakresie ochrony przeciwpożarowej, zasad udzielania pierwszej pomocy i prawidłowych zachowań w ruchu drogowym.

 

ROWEROWY LAS ŁĄCZY LUDZI I OTACZAJĄCĄ NAS PRZYRODĘ.

Dziękujemy, że jesteście z nami!

 

Organizator nie ogranicza możliwości współpracy do przedstawionych propozycji. Jesteśmy otwarci na wszystkie sugestie Naszych Partnerów zarówno co do jej formy, jak i samej organizacji imprezy i prezentacji potencjału Partnera.

 

Kontakt do organizatora:

Marek Wątorski, Prezes Fundacji „Ruchu Solidarności Rodzin”

tel. 502 610 479, email: skarbnik.lublin@solidarnosc.org.pl

 

 

Organizatorzy

Fundacja „Ruchu Solidarności Rodzin”

Region Środkowo-Wschodni NSZZ „Solidarność”

 

Partnerzy

Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych

Poleski Park Narodowy

Roztoczański Park Narodowy

Komenda Miejska Policji w Lublinie

Straż Miejska w Lublinie

Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie

Wojewódzkie Pogotowie Ratunkowe w Lublinie

Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Lublinie

Klub Rowerowy „Maksimum”

Gimnazjum nr 15 w Lublinie

XIV Liceum Ogólnokształcące w Lublinie

Polbruk S.A

MOSiR Lublin

Piotr Nizioł

Jeszcze o piłce wodnej

Niedzielny wpis rozpocząłem od krótkiej wzmianki dotyczącej meczu piłki wodnej. Chciałbym dzisiaj nieco rozwinąć ten temat. Być może komuś spodoba się na tyle, że zechce dołączyć do drużyny Bartosza Grocholi. Ja sam przed niedzielnym meczem byłem zupełnym laikiem w tej dyscyplinie. Po obejrzeniu pierwszego spotkania moja wiedza jest już na takim poziomie, że mogę się nią z wami podzielić.

Przed rozpoczęciem spotkania drużyny, jak w każdej grze zespołowej, odbywają rozgrzewkę na placu gry. W przypadku piłki wodnej oczywiście w basenie :) Tak to wygląda z dołu…

od dołu

a tak od góry.

od góry

Po rozgrzewce sędzia daje sygnał do prezentacji drużyn. Ustawiają się one na brzegu w środkowej części basenu a spiker odczytuje nazwiska zawodników.

prezentacja

Po prezentacji zawodnicy obydwu drużyn witają się ze sobą przybijając sobie „piątki”.

przywitanie

Dalszą częścią rytuału przedmeczowego są okrzyki drużyn mające im dodać otuchy.

okrzyk Neptuna okrzyk AZS

Na tej części w zasadzie kończą się analogie z innymi grami zespołowymi. Przed wejściem do wody zawodnicy obowiązkowo muszą założyć specjalne czepki przypominające pilotki z czasów I wojny światowej :D , które muszą być solidnie zawiązane pod brodą.

wiązanie czepków

Po okrzykach i założeniu czepków zawodnicy wskakują do wody. Każdy robi to w swój osobisty sposób. Jedni wolą skok „na główkę” inni „na bombę”.

skok na główkę skok na bombę

Jeżeli zawodnik niedokładnie zawiąże czepek, to po skoku do wody może wypłynąć na powierzchnię z gołą głową. A czym kończy się pływanie z gołą głową, to nie muszę chyba wyjaśniać. Mama zawsze powtarza „załóż czapkę, bo się przeziębisz !!!” :)

bez czepka

Ci, którzy nie zostaną wystawieni do podstawowego składu mogą założyć szlafrok i usiąść na ławce dla zawodników rezerwowych. Pod żadnym pozorem nie powinni zdejmować czepków, bo w każdej chwili trener może zarządzić zmianę zawodnika. Poza tym zawodnicy rezerwowi w czepkach wyglądają wyjątkowo atrakcyjnie :) :) :)

ławka rezerwowych

Zawody sędziuje dwójka sędziów, główny i pomocniczy. Jeden z nich jest z jednej, drugi z drugiej strony basenu. Przed rozpoczęciem gry sędzia główny ustawia obydwie drużyny przy liniach końcowych ograniczających pole gry. Następnie daje sygnał do rozpoczęcia i udaje się szybkim marszem w kierunku środka pola gry. Tam wrzuca piłkę do wody a zawodnicy obydwu drużyn starają się do niej jak najszybciej dopłynąć i przejąć. Która drużyna zdobędzie piłkę jako pierwsza rozpoczyna rozgrywanie swojej akcji ofensywnej.

przed gwizdkiem rzut sędziowski

Jeżeli chodzi o przepisy gry, to dużo można dowiedzieć się z tablicy wyników.

tablica

Drużyna liczy siedmiu zawodników z bramkarzem, którzy jednocześnie przebywają w basenie, na którym wyznacza się pole gry o wymiarach 20 x 30 m. Bramka ma wymiary 3 x 0,9 m. Głębokość basenu nie może być mniejsza niż 180 cm. Tego wszystkiego co napisałem powyżej z tablicy wyczytać nie można. Reszta już prawie jest. Czas gry w piłkę wodną wynosi 4 x 8 minut. Drużyna na rozegranie akcji ofensywnej ma 30 sekund. Jeżeli nie zakończy jej rzutem, to traci piłkę i swoja akcję rozgrywa drużyna przeciwna.

akcja podbramkowa

Po każdej kwarcie następuje dwuminutowa przerwa podczas której trener ma możliwość konsultacji ze swoją drużyną i podanie napojów… Jakby nie mogli napić się z basenu :P :P :P Po dwóch kwartach następuje zmiana stron.

po kwarcie 2 po kwarcie

Celem gry jest oczywiście umieszczenie piłki w bramce przeciwnika :) Jeżeli się uda, sędzia sygnalizuje to w sposób podobny do koszykówki pokazując na palcach numer zawodnika, który zdobył bramkę.

rozgrywanie i sygnalizacja bramki

Tak jak i w innych grach są techniki dozwolone i zabronione. Dozwolone jest blokowanie i zasłony, tak jak na poniższym zdjęciu.

gra dozwolona

Zabronione jest chlapanie wodą, podtapianie czy łapanie za jakąkolwiek część ciała przeciwnika. Nie wolno stać na dnie, przytrzymywać się lin ograniczających pole gry, uderzać piłki zaciśniętą pięścią czy trzymać ją dwiema dłońmi jednocześnie. Za grę niedozwoloną zawodnik może być ukarany wykluczeniem na … 20 sekund !!! :D Karę zawodnik odbywa w specjalnym polu. Można powiedzieć, że za karę idzie do kąta :P :P :P To ten czerwony kwadrat za linia końcową. Jeden zawodnik może otrzymać dwie kary wykluczenia, kolejna eliminuje go z dalszej gry.

karny kwadrat

To tak z grubsza najważniejsze zasady gry. Jeżeli wam się spodobało, to odsyłam do Bartosza. On z pewnością udzieli szczegółowych informacji odnośnie rozpoczęcia treningów. Osobiście widzę kilku kandydatów w swojej klasie II BL, którzy w sposób mistrzowski opanowali „dyrektorskie” warianty różnych stylów pływackich czyli takie bez wydechu do wody :) To pożądana umiejętność w piłce wodnej, która ciężko przychodzi zwłaszcza tym zawodnikom, którzy wcześniej trenowali pływanie na dystansach.

Piotr Nizioł

Oj pobiegali sobie

We wczorajszym wpisie w dużym skrócie, z prywatnymi doznaniami i przymrużeniem oka, opisałem udział naszych w 5 Maratonie Lubelskim. Za podjęte wyzwanie i wysiłek włożony w przebiegnięcie 42 kilometrów i 195 metrów należy im się jednak coś więcej. Zanim o godzinie 9,00 zawodnicy ruszyli na trasę odbyli wspólną rozgrzewkę, która w synchronicznym wydaniu pań nieco przypominała chińską gimnastykę Tai Chi,

niczym tai chi 2a

Foto: Łukasz Kaczanowski „Kurier Lubelski”

natomiast w wersji męskiej raczej zabawę w lustrzane odbicie :)

niczym tai chi a

Foto: Łukasz Kaczanowski „Kurier Lubelski”

Na kilkanaście minut przed startem zaczął gromadzić się tłum przed linią startu, a punktualnie o godzinie 9,00 starter dał sygnał do rozpoczęcia biegu.

tłum na starcie1

Foto: Łukasz Kaczanowski „Kurier Lubelski”

Start do maratonu 1

Foto: Wojciech Nieśpiałowski „Dziennik Wschodni”

Na początku dystansu wszystko dopisywało, pogoda i humor. Wojtek Błaszczak w towarzystwie starszych kolegów wyglądał jak biegowy celebryta :)

Wojtek w tłumie 1

Foto: 

https://www.facebook.com/LublinMaraton/photos/pb.1450362671903341.-2207520000.1494273879./1881168108822793/?type=3&theater

W miarę upływu czasu i dystansu pogoda diametralnie się zmieniła. Najpierw zaczęło mżyć, a później rozpadało się nieco bardziej obficie. Biegaczom raczej to nie przeszkadzało. Ich koszulki i tak mokre były od potu. Więc co za różnica? Nie musieli przebiegać przez zraszacze wystawione na trasie i mogli bardziej skoncentrować się na sprawnym przechwyceniu napojów czy produktów żywnościowych oferowanych przez wolontariuszy w strefach bufetowych. Tak było na ul. Kunickiego w okolicach 30 kilometra

zraszacz bufet cukier czekolada

Pojawienie się Wojtka w strefie bufetowej bardzo mnie zaskoczyło. Spodziewałem się wprawdzie jego udziału, ale ledwie zdążyłem wyciągnąć aparat a on już przemknął obok mnie z dwoma kubkami napoju i tyle go widziałem.

Wojtek Wojtek Błaszczak

Chwilę po Wojtku wypatrzyłem p. Marka Mirosława. 30 kilometr minął w dobrej dyspozycji. Zrobiłem mu fotkę, przybiliśmy piątkę i zdążyłem dowiedzieć się, że p. Robert Podlecki został nieco z tyłu i zmaga się z kryzysem.

Marycha

Czekając na p. Roberta miałem okazję podziwiać wyjątkowych uczestników biegu.

Koleżanka Mariolki z Paranienormalnych

W czerwonym stroju, to chyba Gabryśka czyli koleżanka Mariolki, tej z kabaretu Paranienormalni. Kojarzycie?

Szkot

Ciekawe gdzie jego kobza? Pewnie się jej pozbył, żeby mieć lżej :)

Fajna torebka

Ta pani zdaje się pytać „czy podoba ci się torebka, którą kupiłam jak biegłeś?” :D

monocykl

Ja z moim lumbago nie zdecydowałem się na jazdę na normalnym rowerze, a ten pan zasuwa na jednym kole bez trzymanki :-0

W końcu zaniepokoiłem się tym, że p. Robert tak długo się nie pojawia. Ruszyłem w kierunku browaru i w jego okolicy ujrzałem znajoma sylwetkę…

Poldek 2

Złożyłem parasol, żeby zmniejszyć opór powietrza i pomimo bólu w krzyżu, pobiegłem kilkaset metrów dopingując swojego kolegę.

Poldek 3

Poldek 4

Jak już zobaczyłem plecy p. Roberta, to zakończyłem swój „udział” w tegorocznym maratonie. Wyniki poznałem dopiero późnym wieczorem po powrocie z koncertu. Ostatecznie wśród uczestników 5 Maratonu Lubelskiego, w którym zwyciężył Rafał Czarnecki z STS Skarżysko Kamienna uczestniczyły 4 osoby związane z naszą szkołą. Najwyżej sklasyfikowaną była nasza absolwentka Magda Kłoda, która drugi raz z rzędu okazała się najlepszą kobietą !!! Osiągnęła przy tym czas 3 godz. 6 min. 51 sek.

Magda

Foto: Łukasz Kaczanowski „Kurier Lubelski”

Na 351 miejscu (44 w kategorii M20), w swoim debiucie maratońskim, zakończył bieg Wojtek Błaszczak (IV CT). Na pokonanie trasy potrzebował on 4 godzin 16 minut i 7 sekund. Dzisiaj jak gdyby nigdy nic Wojtek przystąpił do egzaminu z języka angielskiego. Mam nadzieję, że poszło mu tak dobrze, albo jeszcze lepiej niż wczoraj. 470 miejsce w kategorii open i 148 w K20 zajęła druga z naszych absolwentek, Mariola Niezbecka. Jej czas, to 4:35:26. Listę naszych uzupełnił p. Robert Podlecki, który w swoim pierwszym biegu maratońskim uzyskał czas 5:30:30 i został sklasyfikowany na 592 pozycji (171 w M40). Brawo WY !!!

Przy okazji 5 Maratonu Lubelskiego odbyło się więcej imprez biegowych. Były wyścigi dzieci, całych rodzin oraz bieg dla tych, którzy z różnych powodów, najczęściej zdrowotnych, nie mogli wystartować w biegu głównym. Był to II Bieg Koziołka na dystansie 10 kilometrów. Wystartowały w nim 422 osoby. Na wysokim 12 miejscu ukończył bieg Łukasz Augustyniak. 67 miejsce zajął Mateusz Buczek (I BL). Na 109 pozycji ukończył bieg Piotr Konopka, a 372 lokatę zajęła Julia Madej. Jeżeli uda mi się zdobyć jakieś dodatkowe zdjęcia z wczorajszych biegów, to je tutaj zamieszczę. Gdybym kogoś pominął, to jak zwykle czekam na informacje. Natychmiast uzupełnię wpis.

Piotr Nizioł

To była męcząca niedziela z happy endem

Zaczęło się wczesnym rankiem, gdzieś około 8,40 :) ,gdy dźwięk budzika brutalnie przerwał mi negocjacje przy zakupie nowej „Srebrnej Strzały”. Moje rozczarowanie spotęgował jeszcze przeszywający ból w okolicy kości krzyżowej. Zupełnie jakby Wojtek Chyliński (II BL) zajechał mnie kijem golfowym zły na fakt, że urodził się kilka miesięcy za późno, aby wziąć udział w prestiżowym turnieju Space Open Sobienie Królewskie 2017. Na pocieszenie został mu udział w Mistrzostwach Regionu Wschodniego w Rajszewie. Jak coś tam ugrał, to może napiszę jak dowiem się czegoś od samego zainteresowanego. Wracając do dzisiejszego poranka, to miałem z głowy towarzyszenie na rowerze p. Robertowi Podleckiemu podczas maratonu. Taki obolały wsiadłem do mojej poczciwej „Srebrnej Strzały”, której puki co jeszcze nie zamieniłem na nowszy model i udałem się do AQUA LUBLIN na mecz piłki wodnej pomiędzy AZS UMCS Waterpolo Lublin a Neptunem Łódź. Inspiratorem mojej obecności na tym spotkaniu był oczywiście zawodnik lubelskiej drużyny, Bartosz Grochola (II EL). Po drodze wstąpiłem jeszcze na stację paliw, gdzie przy okazji tankowania zjadłem hot doga, bo w domu nie miałem już czasu na normalne śniadanie. Siedząc na widowni i obserwując zawody nie mogłem znaleźć optymalnej pozycji, bo tak mnie szarpało w krzyżu :( Z ulgą przyjąłem gwizdek kończący spotkanie. Dodatkowo mój dyskomfort zwiększył fakt, że AZS przegrał z Neptunem 7 : 14 a nasz Bartosz nawet nie pojawił się :(  na … „boisku” :D

AZS

Skład lubelskiej drużyny

Grochola

Zobaczcie jak Bartosz ładnie się kłania publiczności podczas prezentacji

wynik meczu

Tablica wyników po ostatnim gwizdku sędziego

Następny punkt mojego dnia był mniej dokuczliwy jeżeli chodzi o samopoczucie, bo kolejną godzinę spędziłem na stojąco. Wszystko przez to, że w ostatniej chwili zdążyłem do kościoła i nie było już miejsc w ławkach :D Po tym jak ksiądz oznajmił, że „ofiara spełniona” szybciutko udałem się pod „Stokrotkę” przy Kunickiego w oczekiwaniu na znajome twarze biorące udział w 5 Maratonie Lubelskim. Oczywiście czołówka zdążyła już minąć 30 kilometr i części biegaczy nie miałem okazji widzieć. Być może byli wśród nich nasi absolwenci. Wszystko sprawdzę w wynikach i podam w jutrzejszej fotorelacji. Wypatrując p. Roberta Podleckiego, który zapowiadał swoje pojawienie się w miejscu, w którym czekałem, dostrzegłem inną znajomą twarz. To był Wojtek Błaszczak (IV CT), który sprawnie przechwycił od jednej z wolontariuszek kubek z izotonikiem i żwawym krokiem pobiegł w kierunku mety. W ten oryginalny sposób Wojtek zagospodarował sobie wolny czas pomiędzy egzaminem maturalnym z matematyki i języka obcego. Kozak !!!

Wojtek Błaszczak

Po kilku minutach pojawił się p. Marek Mirosław, którego przedstawiałem przy okazji pożegnalnego meczu p. Roberta. Asystował mu wtedy jako sędzia liniowy. Dowiedziałem się od niego, że naszego nauczyciela dopadł kryzys i został nieco z tyłu. Trochę się zaniepokoiłem, bo zamierzałem mu towarzyszyć na końcówce trasy. Ruszyłem więc wzdłuż ul. Kunickiego z nadzieją, że może w okolicach browaru go znajdę. Miałem nosa. Kiedy na horyzoncie widziałem już zabudowania chluby Lublina dostrzegłem charakterystyczną sylwetkę zbliżającą się w moim kierunku. To był p. Robert, któremu na rowerze towarzyszył brat Marek. Kamień spadł mi z serca, że mój kolega nie jest sam.

Poldek z Markiem

Na metę się już nie wybrałem, bo czekał mnie rodzinny obiad z okazji jutrzejszych imienin Stanisława. Kto zna moją rodzinę, to wie o kogo chodzi. Tylko, że na ten obiad musiałem pojechać ok. 70 kilometrów. I znowu godzina „masowania” krzyża w jedną i drugą stronę. Dobrze, że po obiedzie mogłem rozprostować nieco kości spacerując nad Wisłą. Bogaty w atrakcje i przeplatany zmianami samopoczucia dzień zakończyłem bardzo przyjemnie. Na kolację zafundowałem sobie „DŻEM” z „WHISKY” :P :P :P i innymi przebojami.

Dżem

Okazałem się przy tym bardzo przewidujący kupując bilet do strefy fan przy scenie, Nie musiałem się gimnastykować usadzając się w „wygodnych” krzesełkach hali „Globus” tylko do rytmu gibałem się razem z tłumem. Gorzej będzie jutro, bo siedzę w komisjach podczas dwóch egzaminów maturalnych :( :( :( Trzymajcie za mnie kciuki :) :) :)

Piotr Nizioł

Jutro wszyscy na ulice !!!

Dzisiejszy wpis nie będzie nawoływaniem do nieposłuszeństwa obywatelskiego. Od tego są partie polityczne, stowarzyszenia czy związki zawodowe. Zresztą Parada Schumana i Marsz Wolności są zaplanowane na dzisiaj w Warszawie, a ja wzywam na jutro. Okazją do tego jest oczywiście piąta edycja Maratonu Lubelskiego !!!

logo22

Podobnie jak przed rokiem bieg rozpocznie się na placu przed Centrum Spotkania Kultur o godzinie 9,00. Trasa biegu prowadzić będzie w sposób następujący: start z Al. Racławickich (na wysokości  Placu Teatralnego), następnie: al. Racławickie, ul. Krakowskie Przedmieście ul. Kołłątaja, ul. Peowiaków, ul. Narutowicza, Plac Wolności, ul. Bernardyńska, ul. Zamojska, ul. Unii Lubelskiej, ul. Lubelskiego Lipca ’80, ul. Cukrownicza, ul. Krochmalna, ul. Nadbystrzycka, ul. Głęboka, ul. Sowińskiego, ul. Weteranów. ul. Łopacińskiego, al. Racławicka, al. Warszawska, ul. Zbożowa, ul.  Świerkowa, ul. Sławinkowska, ul. Willowa, ul. Poligonowa, ul. Bohaterów Września, ul. A. Zelwerowicza, ul. Wojtasa, ul. Do Dysa, ul. Al. Spółdzielczości Pracy, ul. W. Andersa, ul. Mełgiewska, ul. Gospodarcza, ul. Hutnicza, ul. Łęczyńska, ul. Wolska, ul. Kunickiego, ul. Zemborzycka ul. Diamentowa, ul. Krochmalna ul. Jana Pawła, ul. Armii Krajowej, ul. Bohaterów Monte Cassino , al. Kraśnicka, al. Racławicka, ul. Łopacińskiego, ul. Akademicka, ul. Radziszewskiego, meta przy Placu Teatralnym pod budynkiem Centrum Spotkania Kultur.

trasa

Organizatorzy spodziewają się około 800 uczestników. W zdecydowanej większości będą to pasjonaci biegania, dla których wsparcie kibiców jest wielką motywacją do walki z dystansem. Nie siedźcie zatem w domach tylko wyjdźcie na trasę biegu i brawami nagradzajcie uczestników maratonu za ich wysiłek. Jeżeli będziecie mieli szczęście, to w tłumie biegaczy możecie dostrzec między innymi p. Roberta Podleckiego, dla którego będzie to debiut na tym „królewskim dystansie”. Swój udział w biegu zapowiedział także nasz tegoroczny maturzysta z klasy IV CT, Wojciech Błaszczak. Moja intuicja podpowiada mi, że możemy spodziewać się także licznej grupy naszych absolwentów. Ja jak zwykle zaczaję się w okolicach browaru przy Kunickiego :) i postaram się towarzyszyć biegaczom przynajmniej do restauracji „Przystań” :D . Jak uda mi się dotrzeć na czas, a przecież nie jestem biegaczem, to postaram się być także w okolicach mety. Relację z biegu zamieszczę w poniedziałek późnym popołudniem, bo jutrzejszy wieczór zarezerwowałem na koncert „DŻEMU”, a cały poniedziałek będę w komisjach egzaminacyjnych na języku angielskim. A co?

Piotr Nizioł