Festiwal projektów

Po całym roku pracy pod kierunkiem pani Beaty Orkisz i pani Beaty Rudkiewicz pokazaliśmy efekty naszych działań na Festiwalu Projektów.

Nasza prezentacja wszystkim się bardzo podobała…

…tym bardziej, ze przygotowaliśmy regionalny poczęstunek.

O wszystkim pięknie opowiadali Czarek i Weronika….

…. i oczywiście pięknie wyglądali!

 

GADUŁEK

Wydaliśmy specjalny numer szkolnej gazetki „EtnoGadułek świętokrzyski”. Zapraszamy do przejrzenia i przeczytania. http://centrum.zsos17kielce.internetdsl.pl/gadulek/etnogadulek.pdf

Zachęcamy też do lektury innych numerów GADUŁKA. Można tam znaleźć oprócz szkolnych aktualności wiele ciekawostek i przepisów na różne pyszności!                http://centrum.zsos17kielce.internetdsl.pl/gadulek/

WARSZTATY PIECZENIA CHLEBA

W wielu domach w naszym regionie do dzisiaj gospodynie pieką chleb w specjalnych piecach chlebowych. A jak przygotowują ciasto? Tak jak ich mamy i babcie – można usłyszeć prostą odpowiedź.

My poprosiliśmy panie z Zespołu Obrzędowego „Kowalanki”, żeby pokazały nam jak się piecze chleb.

I tak umówiliśmy się, że w przepięknej scenerii Muzeum Wsi Kieleckiej zorganizujemy warsztaty pieczenia chleba. Pani Jadwiga Brzoza oraz panie Wiesia i Małgosia przedstawiły nam ten tradycyjny obrzęd.

Najpierw dowiedzieliśmy się jak można zrobić mąkę. Zwiedziliśmy wiatrak, gdzie mielono zboże na mąkę, a w jednej z chałup zobaczyliśmy żarna do ręcznego mielenia zboża.

Z dobrej mąki można zrobić ciasto na chleb.

Żeby chleb był dobry trzeba mieć dobrą zaczynkę, którą robi się dzień wcześniej. Do zaczynu dodajemy mąkę i wodę. I… wyrabiamy około godziny. Później ciasto trzeba odstawić w ciepłe miejsce, żeby odpowiednio wyrosło.

Następnie do nagrzanego pieca /koniecznie drewnem sosnowym/ wkładamy uformowane ciasto na chleb lub bułeczki i pieczemy.

My własnoręcznie lepiliśmy bułeczki pod fachowym okiem naszych instruktorek.

 Następnie bułeczki zostały upieczone….

Były pyszne!!!!

Dziękujemy naszym zaprzyjaźnionym paniom z  Zespołu Obrzędowego KOWALANKI za kolejne wspaniałe spotkanie.

W małym miasteczku…..

W sektorze budownictwa małomiasteczkowego Muzeum Wsi Kieleckiej zwiedziliśmy zabytkowy kościół z 1763 r. pochodzący z Rogowa, dzwonnicę z Kazimierzy Wielkiej z 1848r. bardzo ciekawe domy sklepikarza, aptekarza, lekarza, fotografa. Dowiedzieliśmy się, że zakłady rzemieślnicze i usługowe, sklepy, gabinety lekarskie znajdowały się zwykle w prywatnych domach ich właścicieli.

To jest kościół, plebania i dzwonnica.

A to wnętrze sklepu….

…i w tym samym domu mieszkanie sklepikarza.

To miejsce pracy i mieszkanie fotografa.

Zabytkowa apteka i oczywiście mieszkanie farmaceuty.

I jeszcze gabinet lekarski doktora medycyny Witolda Poziomskiego z Suchedniowa.

Zwiedzając te domy mogliśmy przez chwilę poczuć się jak w dawnym małym miasteczku.

Ośmiorak, masztalnia i maneż…… w Muzeum Wsi Kieleckiej.

W skansenie w sektorze budownictwa dworsko-folwarcznego zobaczyliśmy też Ośmiorak czyli typowy wielorodzinny budynek dla służby dworskiej z 1914r. Tam spędziliśmy troszkę więcej czasu, bo w kuchni tego domu uczestniczyliśmy w warsztatach pieczenia chleba poprowadzonych przez panią Jadwigę, panią Małgosię i panią Wiesię z Zespołu Obrzędowego KOWALANKI…. Ale o tym napiszemy następnym razem.

W zabytkowej stodole dworskiej urządzono wystawę powozów „Masztalnia Dworska„. Mogliśmy tam podziwiać zarówno furmanki chłopskie jak i eleganckie powozy, a także wozy „funkcyjne” takie jak wóz strażacki, pocztowy czy handlu obwoźnego.

Maneż to miejsce do nauki jazdy konnej lub wybieg, ujeżdżalnia koni. Ale w Tokarni miejsce to zostało przystosowane do biesiadowania poprzez wstawienie tam stołów i my tam właśnie odpoczywaliśmy.

Więcej informacji można znaleźć tutaj: http://mwk.com.pl/pl/sg/nasze_obiekty/park_etnograficzny_w_tokarni/zespol_budownictwa_dworsko-folwarcznego/

Dwór szlachcica ziemianina na wsi świętokrzyskiej.

Kilka dni temu byliśmy na wycieczce w Parku Etnograficznym w Tokarni, który jest oddziałem Muzeum Wsi Kieleckiej. Park jest bardzo duży i żeby zwiedzić cały, trzeba bardzo dużo czasu i…siły. Ponieważ my mieliśmy w planie jeszcze warsztaty tradycyjnego pieczenia chleba, Pani Małgosia, która była naszym przewodnikiem zaproponowała nam żebyśmy zobaczyli dwa sektory: budownictwa małomiasteczkowego i dworsko-folwarcznego.

I tak najpierw zwiedziliśmy dwór ziemianina-szlachcica, czyli człowieka bogatego mieszkającego na wsi. Budynek jest duży i bardzo ładny. Przed głównym wejściem znajduje się ganek z daszkiem. Na oknach są zewnętrzne okiennice.

W budynku znajduje się część gospodarcza i pomieszczenia reprezentacyjne. We wnętrzach są stylowe meble, na ścianach bardzo stare ręcznie robione tkaniny oraz różne sprzęty z XVIII i XIX wieku.

Zobaczyliśmy salon, który jest największym pomieszczeniem dworu, gdzie przyjmowano oficjalnych gości.

Za salonem znajduje się sypialnia, gdzie dokonywano też codziennej  podstawowej toalety, bo przecież wtedy nie było w domach łazienek! Dlatego znajdują się tam różne  sprzęty i przybory toaletowe.

W budynku jest też pokój zwany bawialnią, gdzie rodzina spędzała wieczory umilając sobie czas czytaniem, rozmową lub domowymi koncertami.

Widzieliśmy też gabinet czyli miejsce pracy pana domu i zarządcy majątku.

Jadalnia to miejsce, gdzie cała rodzina gromadziła się na posiłki. Tradycyjnie śniadanie każdy mógł zjeść sam, ale obiad i kolacja były spożywane wspólnie. Na te posiłki wzywał dzwon umieszczony przy głównym wejściu do dworu.

Sień gospodarcza to pomieszczenie które latem spełniało funkcję łazienki- są tam dwie wanny: miedziana i drewniana /klepkowa/.Gromadzono w niej również stare meble i różne sprzęty użytkowe.

Kuchnia to miejsce przygotowywania codziennych posiłków oraz sporządzania przetworów, które były przechowywane w spiżarni.

Dalej znajduje się izba czeladna, w której służba wykonywała prace gospodarcze: pranie, prasowanie, szycie, przędzenie, drobne naprawy sprzętów.

Tuż obok jest pokój  rezydentki,/mogła to być  zubożała krewna/ , która w zamian za gościnę opiekowała się dziećmi, ucząc je, na przykład gry na skrzypcach.

 

 

Świętokrzyski strój ludowy

Strój ludowy regionu świętokrzyskiego  składa się z :

Wełnianej chusty w kwiaty, najczęściej czerwonej, ozdobionej frędzlami, która była noszona i przez pannę, i przez mężatkę. Pod chustę mężatka zakładała czepek, zaś dziewczyna przypinała z boku kwiaty. Kołnierzyk i mankiety białej koszuli zdobił haft krzyżykowy o geometrycznych motywach. Krótki wełniany gorset z baskinką, zakładany na koszulę, związany był czerwoną wstążką. Wełniana spódnica, gładka lub pasiasta, przepasana była wełnianą zapaską uszytą z samodziału w czerwono-czarne paski. Jeśli dzień był chłodny, kobiety nosiły zapaskę naramienną, szytą z tego samego materiału, co zapaska do pasa. Odświętne skórzane trzewiki do połowy łydki oraz sznury czerwonych korali uzupełniały strój.

Na spotkaniu  z paniami z Zespołu Obrzędowego  „Kowalanki” mogliśmy z bliska zobaczyć świętokrzyski strój ludowy damski i poznać wszystkie jego elementy:

 

Czlonkinie Zespołu Obrzędowego prezentując nam swoje stroje zaśpiewały piosenkę , którą pozwoliły zamieścić na naszym blogu. Oto jej tekst w oryginalnej wersji:              

 

Dziewczyny bardzo chętnie przymierzały poszczególne części tych pięknych strojów.

 

Detektyw w naszej szkole :)

Detektyw TIK to nazwa blogu, który prowadzi grupa uczniów z naszej szkoły realizująca program SZKOŁA Z KLASĄ 2.0. Można tam znaleźć wiele ciekawych pomysłów.

My, na przykład znaleźliśmy linki i opis programów do obróbki zdjęć, z których korzystamy przy przygotowaniu kolaży fotografii na nasz blog. Naprawdę warto tam zajrzeć!                    Oto link:    http://blogiceo.nq.pl/detektywtik/

ZALEWAJKA ŚWIĘTOKRZYSKA

Na tę zupę mieliśmy kilka podobnych przepisów.                                                       Okazuje się że każda gospodyni gotuje ją troszkę inaczej.                                                 My wybraliśmy jeden z nich i zabraliśmy się do pracy.

Do przygotowania zupy potrzebujemy:

Sposób przygotowania:

Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę.                                                                          Słoninę kroimy drobno, obsmażamy, następnie dodajemy pokrojoną w kostkę cebulę         i dalej smażymy.                                                                                                                   Do garnka wkładamy pokrojone ziemniaki oraz kiełbasę i dolewamy wodę.           Dodajemy liść laurowy, ziele angielskie i ewentualnie namoczone wcześniej grzyby.     Gdy ziemniaki będą miękkie dolewamy żur i śmietanę oraz dodajemy posiekany  czosnek.       Dokładamy skwarki z cebulką i doprawiamy do smaku solą i pieprzem.

Zalewajka wszystkim bardzo smakowała.                                                                    Postanowiliśmy jeszcze zdobyć informacje jak się robi żur.                                                          Jak się dowiemy to napiszemy…..                                                                                          A może nawet zrobimy?

 

Prażoki czy prażucha?

Zapytaliśmy nasze babcie i prababcie o potrawy, które pamiętają ze swojego dzieciństwa.

Okazało się, że najczęściej powtarzają się trzy nazwy: prażoki, prażucha i zalewajka.

Przypatrując się przepisom zobaczyliśmy, że : prażoki i prażucha to właściwie jedna potrawa, do przygotowania której potrzebujemy:

A sposób przygotowania jest taki:

Ziemniaki obieramy, zalewamy gorącą osoloną wodą. Jak się zagotują wsypujemy mąkę równomiernie na całą powierzchnię ziemniaków. Przykrywamy  pokrywką i dalej gotujemy, aż ziemniaki będą miękkie.

Odcedzamy wodę od ziemniaków (najlepiej do osobnego naczynia, bo może być potrzebna). Całość ubijamy drewnianą pałką ( lub ubijakiem do ziemniaków) tak długo aż powstanie jednolita, pulchna masa ziemniaczano-mączna, która będzie odchodzić od brzegów garnka (podobna w konsystencji do puree ziemniaczanego)

Jeżeli prażoki będą za suche i jeszcze z widocznymi drobinkami mąki, należy dolać trochę wody z odcedzenia i dalej ubijać. Słoninę kroimy w kostkę, obsmażamy, następnie dodajemy cebulę również pokrojoną w kostkę i smażymy.

Przekładamy na półmisek lub bezpośrednio na talerze łyżką, którą każdorazowo zanurzamy w tłuszczu. Na koniec okraszamy skwarkami z cebulką.

Można podawać z dodatkiem mleka zsiadłego, lub do mięsa z sosem i surówkami.   Można też zamiast cebulką okrasić masłem i posypać koperkiem.

Przygotowaliśmy prażuchę na zajęciach projektowych.                                                  Sami zobaczcie jak nam się udało.

A smak…..                                                                                                                          Nam smakowało, a wy możecie spróbować korzystając z naszego przepisu.

Gotowanie bardzo nam się podobało!                                                                    Następnym razem wypróbujemy  przepis na zalewajkę świętokrzyską!