Podniebna miłość :)

Jakiś czas temu przeprowadziłam wywiad z uczniem naszej szkoły Pawłem Piszczkiem na temat jego wielkiej pasji jaką są loty szybowcowe oraz o związanych z nimi sukcesach.

Zapraszam do przeczytania wywiadu i zapoznania się z jego miłością.

 

Dominika Uszczyk: Cześć, czy mogę zadać Ci kilka pytań?

Paweł Piszczek: Cześć, oczywiście.

D.U.: Pawle, jak zaczęła się Twoja przygoda z lotnictwem?

P.P.: To dosyć długa historia. Pewnego dnia natknąłem się na ulotkę promującą Zespół Szkół w Czerwionce Leszczynach. Zwykle takich rzeczy nie czytam, ale kiedy w oczy wpadł mi napis „Koło lotnicze Orzeł”, szkoła bardzo mnie zaciekawiła. Wcześniej miałem już kilka lat do czynienia z lotnictwem, zaczynało mi się to podobać, chciałem pójść dalej, dlatego postanowiłem złożyć podanie o przyjęcie do ZSCL. Na całe szczęście dostałem się i mniej więcej od tego momentu zaczęła się moja przygoda. Od wykładów, poprzez teorię, po dostęp do regularnych ćwiczeń.

D.U.: Co pomogło Ci rozwijać Twoje zainteresowanie?

P.P.: W głównej mierze właśnie kółko lotnicze umożliwiło mi rozwój pasji, ale gdyby nie wsparcie psychiczne i materialne mojej rodziny nie byłbym w stanie zajść tak daleko. Do pewnego momentu szkoła pokrywała wszelkie koszty, później pomogła mi moja babcia.

D.U.: Uzyskałeś licencję załogi lotniczej. Czego wymagało jej zdobycie?

P.P.: Droga do zdobycia licencji była trudna, kręta i niestety pod górkę. Wszystko zaczęło się od szkolenia teoretycznego. Dostałem do niego dostęp, musiałem nauczyć się jedenastu działów. Magiczną chwilą był pierwszy tydzień wakacji, kiedy to mieliśmy zdawać egzaminy teoretyczne na lotnisku w Gotartowicach. Po trzech próbach udało mi się zdać egzaminy i przyszedł czas na szkolenie praktyczne (podstawowe szkolenie szybowcowe). Początkowo byliśmy obserwatorami lotów zapoznawczych, kiedy to szybowiec pilotażował nasz instruktor, później sami uczyliśmy się startować i lądować, przechodziliśmy ćwiczenia wprowadzające sytuacje niebezpieczne, takie jak korkociągi, przeciągnięcia, spirale, ślizgi itp. Kolejne były loty doszkalające samodzielne, po ukończeniu których kończyło się szkolenie podstawowe.

D.U.: Po ukończeniu których uzyskałeś licencję?

P.P.: Nie, skończyłem tylko szkolenie podstawowe. Potem zaczęły się dalsze szkolenia do uzyskania licencji. W skład wchodziło wiele ćwiczeń na lotnisku. Po każdym ćwiczeniu należało udowodnić, że potrafi się je wykonać przystępując do egzaminów. Następnie musiałem napisać wniosek z prośbą o teoretyczny egzamin państwowy, który zdałem po dwóch podejściach, a który odbywał się w Urzędzie Lotnistwa Cywilnego w Warszawie, następnie zdałem praktyczny egzamin państwowy w Gotartowicach pod okiem pana Mariana Dudy. Egzamin polegał na wykonaniu trzech lotów. Kiedy zatwierdzono, że zdałem test wystarczyło czekać, aż otrzymam licencję.

D.U.: Wspaniale, słyszałam też, że zająłeś II miejsce w zawodach na celność lądowania szybowców.

P.P.: To prawda. Trenowaliśmy do zawodów, moje ostatnie lądowanie próbne było niemal perfekcyjne, byłem pewny wygranej! Zarówno podczas treningów jak i zawodów wiał bardzo silny wiatr, dlatego byłem dobrze przygotowany. Startowałem jako pierwszy. Gdy wsiadałem do szybowca lekko rzuciłem: „Patrzcie uważnie, teraz leci mistrz”. Wiele się nie pomyliłem, bo zająłem II miejsce.

D.U.: Jak przygotowujesz się do tego typu zawodów?

P.P.: W zasadzie cały rok muszę trenować, przygotowywać się, aby nabrać wprawy. To nie o to chodzi, by spoczywać na laurach, a później próbować wygrać, człowiek zapomina i odzwyczaja się od wszystkich ważnych odruchów.

D.U.: Rozumiem, a dlaczego lotnictwo stało się Twoją pasją? Co z niej czerpiesz?

P.P.: Ciężko powiedzieć dlaczego lotnictwo stało się moją pasją, po prostu poczułem „to coś”. Trudno to określić, ale myślę, że każdy wie o co chodzi, kiedy coś się kocha robić. Czerpię z niego mnóstwo satysfakcji, daje mi dużo radości.

D.U.: Komu byś ją polecił?

P.P.: Każdemu mogę polecić chociaż spróbować przelecieć szybowcem, nawet jako pasażer, bo to jest po prostu…. PIĘKNE. Gdzieś kiedyś czytałem bardzo ładny cytat :”Gdyby lotnictwo było sztuką, szybownictwo byłby poezją.”

D.U.: Bardzo ładnie ujęte. Dziękuję Ci Pawle.

P.P.: Ja również dziękuję.

 

702907_1758199017742033_1316514014_n 1624430_1758199871075281_1762455676_n 10647852_1758199854408616_1813670537_n 12674225_1758198947742040_615931367_n 12821947_1758199381075330_70721770_n 12822199_1758199054408696_144502285_n 12825172_1758198944408707_952309053_n 12833191_1757384904490111_790313482_n 12834942_1758199051075363_1705262548_nWpis:Dominika Uszczyk

Zdjęcia:Paweł Piszczek