Piotr Krysiuk – fragmenty wywiadu.

nota_biograficzna ksiazkaFragmenty wywiadu:

(…) „Po zakończeniu wojny, w maju 1945 roku i rozwiązaniu Armii Krajowej, dziadek wstąpił do organizacji „Wolność i Niepodległość” (Organizacja ta zajmowała się zwalczaniem komunistycznej władzy ludowej na obszarach Polski wyzwolonych od Niemców). W czerwcu dla dziadka i innych zaczęła się kolejna wojna…Wojna ludzi tej samej narodowości….wojna Polaków z Polakami…wojna bardziej brutalna… Rozpoczęły się obławy NKWD i UB na byłych partyzantów AK i innych, którzy działali cały czas w podziemiu i zwalczali tzw. władzę ludową.”

(…) „18 czerwca 1946 roku, w Augustowie, dziadek został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego. Oprawcy wymusili na nim podpisanie zeznań i w październiku 1946 roku, wyrokiem sądu w Białymstoku, dziadek został skazany na 8 lat więzienia. Miesiąc później został przewieziony bydlęcym wagonem do więzienia we Wronkach.”

(…) „Transport do Wronek nie różnił się niczym od metod niemieckiego gestapo…Dziadek wspomina, że osoby starsze i mniej sprawne, wrzucane były na skrzynię ładunkową tak jak drewno – za ręce i nogi, metodą rozhuśtania.(…) Najbardziej dokuczał więźniom głód, stres, pluskwy i rewizje…zimą było zimno tak, że woda zamarzała w dzbankach, natomiast latem nie było czym oddychać….Dziadek najbardziej tęsknił za chlebem, którego mógłby się najeść do syta…(…) Wiele osób w więzieniu chorowało na gruźlicę i jak wspomina dziadek, takich chorych więźniów specjalnie przenoszono do różnych cel, by zarażali współwięźniów.”

(…)”Po odzyskaniu przez Polskę całkowitej niepodległości, w 1991 roku, dziadek został przyjęty do Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej i został odznaczony „Odznaką Pamiątkową Akcji Burza”. W roku 1994, odbyła się w Białymstoku rozprawa o unieważnienie wyroku wydanego za rządów Bieruta. Dziadek został zrehabilitowany, otrzymał odszkodowanie i został awansowany do stopnia sierżanta Wojska Polskiego, a następnie w 2001 roku do stopnia podporucznika. Został też odznaczony Krzyżem Armii Krajowej i Krzyżem Partyzanckim. Doceniono też działania dziadka na rzecz ojczyzny i odznaczono do Srebrnym Krzyżem Zasługi, Brązowym Medalem za Zasługi dla Obronności Kraju, Medalem 40-lecia Polski Ludowej i za pracę zawodową Złotą Odznaką Związku Nauczycielstwa Polskiego.”

projekt- skany 028 projekt- skany 026

Władysław Dybowski – fragmenty wywiadu.

projekt- skany 002Władysław Dybowski urodził się dnia 18.05.1926 roku. Mieszkał w małej miejscowości w Lubocinie wraz z rodzicami i dwanaściorgiem rodzeństwa. Gdy miał 16 lat, w roku 1942 został zabrany przez wojska niemieckie do obozu koncentracyjnego w Potulicach. W obozie przebywał od 1942 do 1945 roku. Po powrocie do domu ( po ponad 3 latach niewoli ), źle wspominał pobyt w obozie i wolał o tym nie rozmawiać.

Obecnie ma 88 lat i z jego rodzeństwa została jedynie siostra Marysia, która nadal mieszka w ich rodzinnym domu w Lubocinie.

Fragmenty wywiadu z p. Józefem Dybowskim (synem p. Władysława Dybowskiego):

(…) „Niemcy wkroczyli na tamte tereny i wtedy na, na tej ludności wymuszali podpisanie volkslisty, żeby o współpracę. Rodzina ojca nie podpisała tej listy, więc Niemcy dali im piętnaście minut na zabranie najpotrzebniejszych rzeczy i musieli pieszo iść, mówił do Pucka. Tam czekał transport, wywieźli ich do Bydgoszczy do obozu, a z tego obozu byli kierowani do prac, do niemieckich właścicieli ziemskich. No i mówił , że było ciężko, głodowali tam, ciężka praca była, dostawali sto pięćdziesiąt gram chleba na cały dzień. A tak to jedzenie musieli po cichu gdzieś kraść , jak była karma, przykładowo ziemniaki gotowali w parownikach to kradli te ziemniaki, żeby przeżyć. Tam była rodzina wywieziona cała ojca – to była rodzice jego i dwanaściorga dzieci było ich. Wszystkich wywieźli. Do tej pory żyje tylko ojciec. Ma osiemdziesiąt osiem lat i najmłodsza siostra ojca- ma siedemdziesiąt pięć lat.”

(…) „Jak ojciec widział , że ktoś chleb wyrzucił to mówił: ,,Oj , wy to nie znacie głodu”. I wtedy opowiadał jak to w obozie było. Co oni jedli. To, co zdążyli, to zabrali i co mieli pod ręką. Jakieś tam ubrania musieli dostawać. Jak wojsko radzieckie wkroczyło to byli w swoich ubraniach. Wojsko wkroczyło później tego właściciela tam rozstrzelali na miejscu i mojego ojca też chcieli, ale oficer zdążył przyjechać i wstrzymał wojsko.”