RECENZJA „OSTREGO FILMU ZAANGAŻOWANEGO” – KONKURS „NAKRĘĆ SIĘ”.

                                                „TO JA, KULTURA”

                         „To ja, kultura. Po transformacji sierota”.

Wyrzucona poza nawias. Zepchnięta  na margines. Pożeracz czasu. Wymaga. Kształtuje. Zmusza do myślenia. Ewokuje konkretne zachowania. Buduje. Jednoczy. Poszerza światopogląd. Wychowuje. Wyrabia gust. Uwrażliwia. Ogranicza zdolności manipulowania. Same mankamenty ograniczające „szlachecką wolność”. Jak dowartościować się nie mając nic do zaoferowania? Przekląć, splunąć, popchnąć, bo to imponuje? Komu? Szacunek budowany piasku. Domek z kart. Stąpanie po grzęzawisku.

 

Kreowanie wrażliwych jednostek w dzisiejszych czasach? Jeżeli zatrzymam się, inni mnie zdepczą. Nie mogę przegrać. Wola walki i sukces za każdą cenę! Transformacja człowieka! Buldożer niszczący wszystko wokoło ma większe szanse przetrwania.

Na ołtarzu – MAM, nie JESTEM…

Powtórka z historii. Druga wojna światowa. Faszystowska ideologia budowana

w oparciu o filozofię Nitzsche. Akcja AB wymierzona w polską inteligencję. Kształtowanie bezrozumnych mas, ograniczonych wyłącznie do własnego podwórka. Metamorfoza poczucia tożsamości narodowej w bezkształtny twór roboczy.

Sarkastyczny wydźwięk pozornie ludowej przyśpiewki Anieli Jaskólskiej w „Ostrym filmie zaangażowanym” to meritum wniosków. Jakby kultura zależała od afisza czy chytrej baby. Zamknięcie kiosku… i potężny filar kształtujący pokolenia przeobraża się w ruinę. Podcięte korzenie narodowej tożsamości uzależnione od bryłek ziemi w gazecie. Zwyczajna przykrywka dla demagogicznych poczynań „będących u steru”. Maska, pod którą Julian Antonisz  ukrył tragiczne realia PRL – owskie. Białe rękawiczki to atrybut „panujących”. Jak „zamydlić” oczy społeczeństwu? Co mają robić z wolnym czasem? Wykorzystać „produktywnie” na rozkwit „kultury stolikowej” :  „Wypij kolego, kto z nami nie wypije, tego we dwa kije”.

„Kolorytu” dodaje współczesny wizerunek :

 

„W dużej sali duży stół
A przy nim gości tłum
Gospodarz zgięty wpół
Bije łychą w ścianę

Cisza chciałbym toast wznieść
Jak można to na cześć
Ojczyzny, w której wieść
przyszło życie nasze hej ”

                                              (Kayah i Goran Bregović „Prawy do lewego”)

 

Nowatorska, jak na owe czasy (1979 r) technika non – kamerowa. Prymitywne rysunki na taśmie filmowej i „chłopska”, ale nie pozbawiona sensu logika śpiewaczki. To walory

„Ostrego filmu zaangażowanego”. Konfrontacja reżyserskiego konceptu Antonisza

ze współczesną rzeczywistością. Gigantyczna motywacja do autorefleksji. Oto dlaczego warto sięgnąć po dzieło.

 SYLWIA GOMUłKA

RECENZJA FILMU „FOTEL”. KONKURS „NAKRĘĆ SIĘ”.

            WYŚCIG SZCZURÓW CZYLI  “HOMO HOMINI LUPUS EST”.

                   Byle pierwszy do mety. Dylemat życiowy : jak skutecznie wyeliminować przeciwnika. Podstawić nogę? Wyprowadzić w pole? Oszukać? Nadużywane zaimki : JA,  MÓJ, MOJE…

Telefon komórkowy, komputer, samochód i BUUUM! Krwawa plama na murze, niczym w filmie Rybczyńskiego „Oj, nie mogę się zatrzymać!”. Postęp cywilizacyjny, wszelkie udogodnienia i totalne zacofanie w dziedzinie komunikacji międzyludzkiej. Trudno

o dialog pojazdów, nawet jeśli zmierzają w tym samym kierunku. Gdzie czas dla człowieka!!! SMS i EMAIL go nie zastąpią! Walka o fotel imituje zwierzęcy instynkt rywalizacji o pozycję w stadzie. Czyżby powrót na drzewo? Po co teoria Darwina, skoro bez opamiętania znów się na nie wspinamy!

          Rewelacyjna perspektywa „z lotu ptaka”. Panoramiczne ujęcie „mrowiska”. Najciemniejsza odsłona ludzkiej mentalności. Zawiść, niezwykła kreatywność

w dowartościowaniu się kosztem innych. Autorytarne typowanie „władcy tronu”. Labirynt niczym nie zawoalowanej złośliwości. Barykada ludzkich ciał, podstawionych nóg i dłoni gotowych do powstrzymania oryginalności. Indywidualizm zepchnięty

z piedestału. Siła w tłumie. A na podium? Kameleon asymilujący się z „wyższością”. Przysłonięta „kurtyną” nazwa pola walki, podkreślająca uniwersalizm przesłania. Oto główny przedmiot ironicznego ujęcia rzeczywistości „Fotela” Daniela Szczechury.

Dodatkowy atut to zegarmistrzowska precyzja animacji Wacława Fedaka..

Eliminacja dialogów indywidualizujących postaci na rzecz ścieżki dźwiękowej, niczym  w niemych filmach z Chaplinem. Saksofon wprowadzający widza w kabaretowe ujęcie małej formy filmowej. Aplauz podkreślający zachwyt dla „zielonych”. Mądrość w tłumie. Bezskuteczny proces typologii następcy, podkreślany odgłosem pękającej bańki mydlanej. Wreszcie wieniec laurowy zwiastujący zwycięstwo.

Ten niezwykły, groteskowy realizm lat sześćdziesiątych to wypisz, wymaluj my z XXI wieku. Postęp techniczny i stagnacja ludzkiej „psyche”. Przewaga techniki nad odczuwaniem. Czyżby mechanizacji podlegały również uczucia? Czy w imię postępu nie stajemy się cybernetycznymi tworami współczesnej rzeczywistości?

Humorystyczny wydźwięk filmu Daniela Szczechury warto skonfrontować z brutalnym wnioskiem współczesnej noblistki :

„Spójrzcie, jak wciąż sprawna,
Jak dobrze się trzyma
w naszym stuleciu nienawiść.
Jak lekko bierze wysokie przeszkody.
Jakie to łatwe dla niej – skoczyć, dopaść […]

Religia nie religia -
byle przyklęknąć na starcie.
Ojczyzna nie ojczyzna -
byle się zerwać do biegu.
Niezła i sprawiedliwość na początek.
Potem już pędzi sama.

Nienawiść. Nienawiść.
(W. Szymborska „Nienawiść”)

WERONIKA BRODA

RECENZJA FILMU „ARKA”. KONKURS „NAKRĘĆ SIĘ”.

„DLACZEGO MY, DLACZEGO TUTAJ, CZEMU TAK?”

„I popłynęła nagle wielka ciemna woda.
Jakby ktoś winy nasze spłukać chciał do cna.
Po wsiach i miastach, parkach i ogrodach,
Niby kosmiczna wielka łza.
I chociaż ponoć już o gwiazdach wszystko wiemy
I coraz dalej wybiegamy w swoich snach,
To tak naprawdę wcale nie umiemy odpędzić chmury,
Co nadciąga nad nasz dach”. (Zbigniew Preisner)

Symboliczna Arka, azyl w świecie zalanym egoizmem i bezdusznością, a jednocześnie wyreżyserowany w 2003 roku film Grzegorza Jonkajtysa. Kontrastowe zestawienie nowoczesnej animacji 3D i metaforyczne  motto Szekspira : aktor – życie to krótki, sceniczny epizod nieuchronnie zmierzający ku unicestwieniu.

Wieść o niezidentyfikowanym wirusie paraliżuje ludzkość. Egzystencja w tankowcach to jedyna forma przetrwania. Exodus w poszukiwaniu wolnego od skażenia miejsca kończy się fiaskiem. Zarażony przewodnik podejmuje decyzję targnięcia się na swoje życie. Opada enigmatyczna kurtyna. Oczom widza jawi się pensjonariusz domu spokojnej starości. Symboliczne klamki odcinające „skazańcom wzgardy” drogę do świata „ludzi żywych”, nienawistny wzrok „opiekunów” i ich gigantyczne gabaryty stawiają zniedołężniałego człowieka na równi z degeneratami społecznymi. Czym zawinił? Ośmielił się zestarzeć?

W jakim celu usytuowano go na dachu wieżowca? Bliżej przepaści? Dlaczego uniemożliwiono mu samobójstwo? Byłby plamą na honorze Domu Spokojnej Starości „Arka”?

Arka – dla kogo? Dla młodych ludzi, którzy brzydzą się starością i usiłują odizolować  od napawającej lękiem wizji przyszłości? Po co komplikować sobie życie. A jeżeli starość jest „chorobą zakaźną”? Może to doświadczony ludzką wzgardą człowiek szuka azylu, by nie zarazić się tak powszechną znieczulicą.  Kto i od czego we współczesnym świecie powinien się izolować?

Film Jonkajtysa jest parabolą losu ludzkiego. Nie sposób odczytać go bez odpowiedniego bagażu życiowych doświadczeń. Wspólny wniosek? Animowani bohaterowie nie podróżują wspólnym tankowcem, zatem pod pojęciem wirusa znaleźć się może wiele zagrożeń. Oby jeden człowiek nie izolował się od drugiego, bo samotna żegluga po oceanie życia z góry skazana jest na klęskę. Po co zmagać się z przeciwnościami losu? Skąd czerpać na to siły?

Wygodniej zatopić się we własnych problemach, poddać, schować przed światem i rozczulać nad sobą. Być może to my jesteśmy wirusem, od którego należy się odizolować.

Reżyser poruszając problematykę egzystencjalną przenosi widza do symbolicznej arki, by w natłoku codziennych obowiązków skłonić do refleksji nad własnym życiem.

Naprawdę warto…

KAROLINA GRYBEL

„AUTORYTET ROZSĄDKU” – RECENZJA FILMU „MĘSKA SPRAWA”. KONKURS „NAKRĘĆ SIĘ”.

                                   „ AUTORYTET ROZSĄDKU ”

                            „ AUTORYTET NALEŻY BUDOWAĆ NA ROZSĄDKU ”

                               (Antoine de Saint – Exupery „Mały Książę”).

                            Z pewnością te słowa stałyby się kwintesencją obserwacji świata ludzi dorosłych przez bohatera filmu Sławomira Fabickiego. „Dorośli są dziwni, śmieszni”, bezradni niczym dzieci i przemocą usiłują wywalczyć sobie pozycję. Autorytet pięści – to zamknięta przestrzeń, w której zaszczuty jest Bartek Idczak, trzynastoletnie dziecko, obiekt wyładowań frustracji bezrobotnego ojca. Wszak jego pozycja legła w gruzach w zestawieniu ze stereotypem mężczyzny utrzymującego dom. Przecież szowinistyczna „głowa rodziny” nie może „zhańbić” się żadną pracą domową. Pasek to jedyny sposób zamanifestowania swojej rangi. Nic dziwnego, że wrażliwe dziecko powiernikiem swej tragedii czyni zdychającego w schronisku psa Bukieta. Jedynie zamknięty w klatce

 z przyjacielem czuje się bezpieczny.

Dlaczego nikt nie dostrzegł zdeptanej, ludzkiej godności? Czy ślady pasa pozostawione na ciele maltretowanego dziecka kiedykolwiek znikną? A może dotarły już do serca, wypaliły piętno zastraszenia i bezwartościowości? Czym jest szkoła, w której panuje atmosfera bezduszności, przyzwolenia na patologiczne zachowania wychowanków, byle by nie miały miejsca na własnym podwórku? Czy osiągnięcia sportowe mają prawo przysłaniać każdy aspekt wychowawczy? W imię jakich idei poświęcił życie Janusz Korczak? „Nie ma dzieci – są ludzie”! A to już za wysoka poprzeczka dla dorosłych! Szkoda czasu, by dotrzeć do przyczyn patologicznych zachowań. Wygodniej i prościej oceniać skutki! Ponoś konsekwencje! To prawo paska i pięści! A gdzie przykład? Wymagaj od siebie! Jesteś matrycą, która odbije się na przyszłych pokoleniach!

Szczelnie zaklejone, sąsiedzkie usta, stopery w uszach i klapki na oczach. Nic nie wiem, nie słyszałem. Po co się wtrącać? To nie moja sprawa. Mam swoje problemy, swoich przyjaciół, swoją rodzinę! Zamykam się na drugiego człowieka, a przecież „Jest wielki nie przez to, co posiada, ale to, czym dzieli się z innymi” (JPII).

                        Wrażliwa jednostka w świeci kamieni, samotność pozostawiona na pastwę losu, „wolny” świat z perspektywy bezpieczeństwa zza krat, gdzie nie sięga prawo pięści…

Czy potrzebna jest lepsza rekomendacja filmu Sławomira Fabickiego „Męska sprawa”?

Czarno – biały pejzaż, ale komu przypisać jasność? Czyim wyznacznikiem jest ciemna barwa?

 Justyna Główczyk

„DOKĄD” – RECENZJA FILMU. „NAKRĘĆ SIĘ” – KONKURS FILMOTEKI SZKOLNEJ, POLSKIEGO INSTYTUTU SZTUKI FILMOWEJ I CENTRUM EDUKACJI OBYWATELSKIEJ :)

NASZE RECENZJE FILMÓW Z PAKIETU „FILMOTEKI SZKOLNEJ” :

- „DOKĄD” PAWŁA KĘDZIERSKIEGO

    „KAŻDA EPOKA MA SWE WŁASNE CELE I ZAPOMINA O WCZORAJSZYCH SNACH…”

                                                                                                   (A. Asnyk „Do młodych”)

       czy

      „MIAŁEŚ, CHAMIE, ZŁOTY RÓG […] OSTAŁ CI SIĘ INO SZNUR”?

                                                                                                 (S. Wyspiański „Wesele”).

         Film Pawła Kędzierskiego to rozrachunek z przeszłością? Dokąd zmierza korowód rozentuzjazmowanych manifestantów? Czy łączy ich wspólna idea czy może są symbolem tkwiącego w marazmie, chocholego tańca?  W jakie narzędzia manipulacji wyposażeni musieli być wodzireje, którym udało się  ubezwłasnowolnić cały naród. Wykreowane takie filary polskiej kultury jak : Emilia Krakowska, Andrzej Łapicki, Wojciech Siemion, Bronisław Pawlik, Tadeusz Łomnicki czy Gustaw Holoubek uczestniczący w manifestacji to najlepszy dowód skuteczności i precyzji działania.  A dzisiaj? Pozorna demokracja,  „wolność” wetowania wszystkiego, co sprawdzone, niekoniecznie złe, byle by inne. Do czego dążymy? Czy apokaliptyczna teraźniejszość to „dorobek” naszych przodków? Kto wzniósł z ruin powojenną Polskę? Co pod pojęciem demokracji znajdą przyszłe pokolenia? Prawo do deptania słabszych, bezczeszczenia świętości, oczerniania bez ograniczeń, dzikiej wolności bez hamulców?

Ileż samozaparcia tkwiło w „przodownikach pracy”, którzy z melodią „Budujemy nowy dom” dźwigali naszą ojczyznę. Gdzie dzisiaj podział się ich szaleńczy zapał? Czy dźwięki :  „Śmiało podnieśmy sztandar nasz w górę” nie powinny obecnie brzmieć równie dumnie? Czy „Wszystko tobie ukochana ziemio. Nasze myśli wciąż przy tobie są” dźwięczą w uszach zmuszonych do zarobkowych emigracji?

Kolejny dysonans naszej historii to krwawe tłumienie strajków stoczniowców gdańskich. Jaki sens miało oddanie życia w imię wolności opacznie pojmowanej? Obraz niczym

z okupowanej Warszawy : krwawo tłumione strajki i sztandar Solidarności spoczywający dumnie w dłoniach walczących z nową „okupacją”. Nostalgiczne dźwięki skrzypiec skłaniają do refleksji : gdzie się podziała nasza godność, duma narodowa? Czy umiemy uczyć się na błędach naszych ojców? A może zniszczymy przeszłość w imię „cywilizacyjnego postępu”.

          Film nie tylko ukazuje „rozdroża historii”, lecz przede wszystkim skłania do refleksji. Krytykowanie innych nie wymaga tak wielkiego heroizmu, jak umiejętność postrzegania własnych potknięć. Starsze pokolenie odnajdzie w dokumencie część własnej przeszłości. A my? Wskazówkę wiodącą do wniosku identycznego z tym, wypisanym na ścianach Muzeum Auschwitz – Birkenau : „Naród, który nie pamięta własnej historii skazany jest na ponowne jej przeżywanie”…

ALEKSANDRA KAFLIŃSKA