„SIERNIOWE NIEBO. 63 DNI CHWAŁY”. PO PROJEKCJI FILMU.

20160518_071258

KARTKI Z PAMIĘTNIKA.

20 MAJA 2016.

Piątek. Lekcja polskiego. Film : „Sierpniowe niebo. 63 dni chwały”. Powstanie Warszawskie. Fragmenty kronik. Łzy w oczach. Młodzi składają życie w ofierze. Cena – lepsze jutro. Nurtujące pytania : co ja bym zrobiła na ich miejscu? Czy narażałabym życie? Czemu miało służyć tak wielkie poświęcenie? Niewiedza. Wahanie. Podziw dla odwagi nastolatków. Mieli przed sobą całe życie…

Cieszę się, że żyję w wolnej Polsce.

Ola

 

1 SIERPNIA 1944

Na ulicach Warszawy nerwowo. Ludzie ostrożni. Maszerujący żołnierze ze złamanym krzyżem na ramieniu.

Ciszę przerywa seria wybuchów i ostrzałów.

Powstanie! Początek końca. W piwnicach modlą się o łagodną śmierć.

Wychodzę na ulicę. Nie mogę bezczynnie tkwić w marazmie, kiedy Oni giną!

Nasza przyszłość?

Może przyszłe pokolenia docenią.

Nad Warszawą zawisło widmo śmierci…

Konrad

20 MAJA 2016

Na języku polskim oglądamy film : „Sierpniowe niebo. 63 dni chwały”. Połączenie pokoleń. Zestawienie raperów wetujących bezczeszczenie zwłok i powstańcy biegnący na czołgi z koktajlami Mołotowa. Niemiecki student filologii, humanista niezdolny strzelić w oczy człowieka. Graffiti  powstańcze na murze. Jednak pamiętają. Młodzi, którym przypisuje się wandalizm. A przecież  to subkulturowy podręcznik historii dla przeszłych pokoleń. Obok „stateczny” inwestor. Dla niego „jest trup, jest i prokurator”. Gdzie miejsce dla Narodowych Bohaterów!

Klaudia

14 SIERNIA 1944

Kolejny dzień powstania. Barykady usypane z gruzu i ziemi. Na nich płyty chodnikowe. Pięćdziesiąt metrów dalej sanitariuszki w stanie gotowości. Odgłosy nadjeżdżających czołgów i niszczycieli. Starsi w schronach. Powstańcy w kanałach. Głód. Dopiero czternasty dzień, a ja śnię o zakończeniu. Gruzy, zgliszcza…  Jak przywrócić jej status stolicy? Przerażenie. Ostrzał spotęgowany grzmotami burzy.

Szesnasta po południu. Od zachodu znowu nadciągają.

Około siedemnastej. Skurcze żołądka. Kolejny dzień bez kromki chleba. Ze schronu wybiega starszy człowiek. W dłoń wciska mi różaniec.

Już po dwudziestej. Kończę. Palce od pióra drętwieją…

Rafał

20 MAJA 2016-05-24

Godzina wychowawcza.

„Sierpniowe niebo. 63 dni chwały”

Powstanie Warszawskie. Strach. Znaleźć się w tamtych czasach. Strzały. Do LUDZI czy kaczek? Wykopany szkielet ludzki. Zniszczyć? A gdzie szacunek dla zmarłych? OBROŃCY WARSZAWY, POLSKI, MNIE.

Nie wznośmy budowli na cmentarzach!!!

Justyna

SKRZYDLACI RYCERZE Z DYWIZJONU 303. WYWIAD Z BOHATERAMI REPORTAŻU ARKADEGO FIEDLERA.

PO PROJEKCJI FILMU : „BITWA O ANGLIĘ”.

- Witam. Dziś chciałbym przeprowadzić wywiad z wybitnym asem Dywizjonu 303 – Witoldem Urbanowiczem.

Dzień dobry Panie Witoldzie!

- Witam. Jestem gotowy odpowiedzieć na wszystkie, nurtujące Pana pytania.

- Zacznijmy więc – w jednej z książek opowiadających o powietrznych zmaganiach z wrogiem został Pan nazwany „Lotnikiem bez lęku i skazy”. Czy mogę prosić o kilka słów refleksji?

- Zapewne określenie to odnosi się do moich cech charakteru – stalowych nerwów, równowagi wewnętrznej i opanowania – w każdej sytuacji. To atrybuty wszystkich kolegów z dywizjonu.

- Wspaniale. Przejdźmy więc do kolejnego pytania. Jakie było pana największe osiągnięcie, zwycięstwo lub przygoda?

- Największym sukcesem, nie tylko moim, ale również całego zespołu jest niesamowita, jak na niewielką liczebność, sprawność w walce z wrogiem. Statystyki mówią same za siebie. Udało nam się zestrzelić wielokrotnie więcej samolotów nieprzyjaciela, ponosząc przy tym minimalne szkody.

- To godne podziwu. Mówi się o niesamowitej roli polskich Dywizjonów : 303 i 302, a nawet wpływie na przebieg II wojny światowej.

- Zgadzam się z tym. Jednak zasługi nie stoją tylko po naszej stronie, ale również angielskich kolegów, których skutecznie wspieraliśmy. Wspólny przeciwnik, jedność i braterstwo to cel uświęcający środki.

- Dziękuję za udzielenie wywiadu. Oby odwagi, męstwa i uporu nie zabrakło Wam również w życiu osobistym.

- Dziękuję. Było mi bardzo miło. Do zobaczenia.

MAREK

- Witam. Mam na imię Zuzia i pracuję dla czasopisma „Historia”

Czy mogłabym przeprowadzić z Panem wywiad?

- Oczywiście. Chętnie podzielę się moimi przeżyciami, związanymi z Dywizjonem 303.

- Na początku proszę się przedstawić naszym czytelnikom.

-  Jestem Józef Frantiszek – były sierżant dywizjonu biorącego udział w Bitwie o Anglię.

- Pańskie nazwisko nie wskazuje na polską narodowość.

- Racja. Jestem Czechem, chociaż walcząc u boku Polaków czułem się jak jeden z nich.

- Czym jest dla Pana samolot?

-Życiem, pasją, domem, rodziną…

- Dlaczego tak często odsuwał się Pan od towarzyszy, prowadząc samotne eskapady?

- Ryzyko stało się dla mnie pewnego rodzaju rozrywką, motorem nadającym sens mojemu życiu. Zasadzka i atak. To genialniejsze od polowania na dzikiego zwierza.

- Rozumiem. Co sądzi Pan o dzienniku Waszego dywizjonu?

- Czas zaciera ślady w pamięci, łagodzi ból, codzienność powszednieje i gdyby nie pełne euforii relacje zapisywane teraz, już, może wspomnienia zginęłyby przysypane piaskiem klepsydry.

- Lubił Pan latać z Polakami?

- Tak. To prawdziwe Asy Przestworzy

- Jaki obraz zapisali w Pańskiej pamięci?

- Lubiłem ich poczucie humoru i zawziętość. Zawsze byłem z nimi sercem i duszą.

- Dziękuję za ten wspaniały wywiad.

- Cała przyjemność po mojej stronie. Do widzenia.

 

- Tu Rafał.

Specjalnie dla Państwa wielka duma polskiego lotnictwa – podporucznik Kazimierz Daszewski.

- Witam wszystkich słuchaczy radia i widzów telewizji RTL.

- Jakże mi miło gościć Pana w swoim studio. Może najpierw zapytam o służbę w Dywizjonie 303.

- Powiem tak. Było ciężko. Powietrzne walki to spore wyzwanie. Rzekłbym nawet, że egzamin z ludzkich możliwości. Najmniejszy błąd przy prędkości ponad trzysta węzłów oznacza śmierć. Liczy się refleks, szybkość podejmowania decyzji, opanowanie i trzeźwość umysłu.

- Czy tam w górze pilot pozostaje sam, skazany tylko na siebie?

- Ależ skąd. Przyjaciele nigdy nie pozostawiają kompana na pastwę losu. To właśnie błyskawiczna reakcja w ekstremalnej sytuacji pozwala odróżnić ich od „przeciętniaków” nie zasługujących na uwagę.

- Czego nie tolerowaliście w zachowaniu Anglików?

- Denerwował nas ich flegmatyczny temperament, „ociężałość”. Nie byli tak zwinni, jak Polacy.

- A co z Pańską sławą poruczniku Daszewski?

- Hmmm… Mówiono o nas w brytyjskich mediach. „Nigdy w dziedzinie ludzkich konfliktów tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym” – słowa Winstona Churchila, które przylgnęły do dwóch naszych Dywizjonów: 302 i 303.

- Rozumiem…

Przeżył Pan ciężki wypadek…

- Cud. Niesamowity ból rozsadzający czaszkę. Wyrwany kawał uda, biodra, ramienia.

Twarz oparzona wrzącym glikolem, a on wylądował.

NIE SAMOLOT. SERDECZNY PRZYJACIEL, OD KTÓREGO ZALEŻAŁO ŻYCIE KAŻDEGO PILOTA!

- Bardzo dziękuję za wywiad. To przykre wracać wspomnieniami do chwil, w których życie „wisiało na włosku”

- Uporałem się już z przeszłością. To miłe, że ktoś jeszcze pamięta o nas „dinozaurach” II wojny światowej… Dziękuję za uwagę.

HOLOCAUST JAKO MOWA NIENAWIŚCI. PO PROJEKCJI FILMU ROMANA POLAŃSKIEGO PT.”PIANISTA”.

20160511_07490020160511_074916

HOLOCAUST – „spalony w całości”. Partia nazistowska i jej przywódca – Adolf Hitler po dojściu do władzy rozpoczęli realizację programu rasistowskiego i antysemickiego, przewidującego pozbawienie ludności żydowskiej wszelkich praw obywatelskich oraz cywilnych. Niemcy oskarżali ją o pasożytnictwo, demoralizowanie i niszczenie narodów, wśród których zamieszkiwała. Jedną z  teorii genezy holocaustu jest śmierć chorej na raka matki Hitlera, spowodowana niewłaściwym leczeniem przez lekarza żydowskiego pochodzenia. Kolejna teza dotyczy wiary w czystość krwi rasy aryjskiej i nienawiści do innych nacji. Nie potrafię i nie chcę tego zrozumieć. Myślę, że żaden racjonalista tego nie zdoła pojąć. Czy indywiduum mające na rękach krew tylu niewinnych istnień można nazwać człowiekiem? W czym zagrażały mu maleńkie, bezbronne dzieci? Iluż Żydów musiało odciąć się od swoich korzeni, kultury, wiary, by ocalić życie własne i najbliższych? Każdy człowiek, bez względu na pochodzenie powinien być traktowany z jednakowym szacunkiem. Każdy ma godność, której nikt nie powinien deptać! Jestem dumną ze swej ojczyzny Polką, a Oni? Czy na zawsze już pozostaną narodem wygnanym? Szczycimy się tolerancją, tylko wobec kogo, skoro zioniemy nienawiścią ku każdemu, kto ośmiela się mieć odmienne poglądy, zwyczaje. Bez szukania przyczyn wydajemy skazujący wyrok. Pędzimy przez życie z prędkością świetlną, tratując słabszych, bezbronnych, wszystkich, którzy oczekując pomocnej dłoni powstrzymują nas w szaleńczym pędzie. Jakim prawem mierzymy wartość człowieka mając na względzie jego pochodzenie? Wszak Bóg każdego stworzył na swój obraz i podobieństwo…

Ola

Holocaust to najokrutniejsza forma nienawiści do drugiego człowieka, który ma własne, odmienne poglądy, religię, pochodzenie. Getto „podludzi” o granicach wyznaczonych przez „panów” jest również metaforycznym określeniem współczesnego świata. Kryterium zaszufladkowania ustalają „nadludzie” dowartościowujący się zaznaczaniem swej „dominacji w stadzie”. Czyżby instynkt zwierzęcy zagłuszył wszelkie ludzkie odruchy? Czy szacunek można zbudować na terrorze? Bezwiednie się mu poddać wkupując w łaski „jaśnie nam panującego” czy z uporem maniaka stawać po stronie wyrzuconych poza margines przyzwoitej egzystencji? A może bezpieczniej nie dostrzegać ginącego altruizmu? Warto się narażać, skazywać na odrzucenie i napiętnowanie? Czy w dzisiejszych czasach  „opłaca się ” mieć sumienie?

Gehenna wegetacji w getcie. Świadomość nieuniknionej zagłady. Kaskaderska walka o przetrwanie. Strach, cierpienie, bunt, szaleństwo i godność, której nic nie zdołało zniszczyć.  Muzyka zdolna wycisnąć łzę współczucia z najtwardszego serca.

Takiej rekomendacji filmu Romana Polańskiego pt. „Pianista” nie można się oprzeć…

Kuba

http://www.cda.pl/video/5697327