Gry w edukacji na przykładzie gry medialnej „Mediaspołecznicy”

W cyklu „Materiały eksperckie” polecamy tekst Anny Wójcik-Jachowicz, Liderki Edukacji Medialnej CEO, animatorki i nauczycielki języka polskiego w Gimnazjum w Bielsku-Białej. 

Do tematu gier w edukacji podchodziłam z zainteresowaniem dla nowych trendów, ale bez specjalnego entuzjazmu i bez “gotowego” planu wprowadzania gier do mojej rzeczywistości zawodowej. Oczywiście korzystam z aplikacji takich jak learning apps czy innych interaktywnych narzędzi (quizlet, kahoot it..), ale taka gamifikacja z prawdziwego zdarzenia?

W grudniu pojawiła się informacja o grze medialnej MEDIASPOŁECZNICY. Już sama nazwa trafiła w moje zainteresowania, ale kolejny projekt? Kolejne obowiązki? Znów cały proces zachęcania gimnazjalistów do przyjścia na dodatkowe zajęcia? Wyglądało jednak ciekawie… Napisałam do organizatorów – Fundacji CultureShock, sprawdziłam, kto “za tym stoi” i kiedy okazało się, że już wcześniej czytałam m.in. o warsztatach Medialab – nie mogłam nie spróbować.

Grupa zebrała się zadziwiająco szybko. Dobry znak. Czyżby to właśnie magiczne słowo: gra? Misje do zrealizowania? Czy może moja wzmianka, że za udział w nieobowiązkowych zajęciach będą punkty dodatkowe? Czy może informacja, że zajęcia będą się odbywały w sali komputerowej i że miejsc mam tylko 12, bo chcę, żeby każdy miał do dyspozycji komputer? Nie wiem, fakt jednak, że rozpoczęliśmy. Jesteśmy prawie na półmetku. I powiem to wprost: lubię moją pracę, ale zajęcia Mediaspołeczników to moje ulubione półtorej godziny w tygodniu. Z kilku powodów – każdy oparty na tym, że jest inaczej niż na lekcji.

1) Uczniowie czekają pod salą znacznie wcześniej niż to konieczne.

2) Wchodzą z uśmiechem, a kiedy pytam o nastrój (w zasadzie nie musiałabym tego robić) – na naszym “termometrze początkowym” zaznaczają wysokie wartości.

3) Zasiadają do komputerów z energią i pomysłami, którymi zresztą od razu się dzielą - między sobą i ze mną (na trzecich zajęciach pytali, czy po skończeniu wszystkich misji zajęcia jeszcze będą; w szkole częściej słyszy się pytanie: Ile do dzwonka?).

4) Pracują z zaangażowaniem, co od razu widzę na ekranie mojego komputera – bo pojawiają się u mnie zrealizowane przez nich zadania z kolejnej misji (domagają się ich skomentowania niezwłocznie), bez zastrzeżeń akceptują moje uwagi, a nawet “odrzucenie” przeze mnie zadania (!), bo to umożliwia im wprowadzenie korekty i przesłanie zadania jeszcze raz – wtedy otrzymują punkty i mogą pracować dalej.

5) Chodzą po sali – ale zupełnie mi  to nie przeszkadza, bo podchodzą do siebie, żeby zapytać o radę i (czego nie obserwuję zwykle na lekcji): żeby pomóc innym (Mediaspołecznicy grają, ale nie rywalizują). Naprawdę często słyszę Proszę pani, to ja mu wytłumaczę! – i zgłasza się ktoś, kto może mnie zastąpić w sytuacji, gdy ktoś ma pytania. Z największą przyjemnością obserwuję dwie, a nawet trzy pochylone nad ekranem głowy i zaangażowanie uczniów w wykonanie kolejnego zadania – wspólnie! Niezwykłe jest doświadczenie, kiedy zauważam, że coraz mniej mnie potrzebują. Jeszcze na pierwszych zajęciach przeważająca część pytań skierowana była do mnie (jak na lekcji) – na każdych kolejnych jest ich mniej – bo pytają siebie wzajemnie.

6) Podoba mi się wreszcie swoboda ich pracy. Jeśli w czasie zajęć potrzebują sprawdzić coś w sieci (poza platformą) – sprawdzają, jeśli potrzebują coś przesłać – przesyłają, niejako mimochodemuczę ich pracy w chmurze, podrzucam kolejne narzędzia, które mogą się przydać. Bezcenna była mina ucznia, który na pytanie (pewnie retoryczne, jak zakładał), czy może posłuchać muzyki, pracując nad kolażem – usłyszał, że oczywiście, jeśli to pomaga mu w pracy.

7) I wreszcie czas: pracujemy półtorej godziny, a oni nie chcą przerwy, nie wychodzą równo z dzwonkiem. Jeśli kończą misję wcześniej – pytają, czy mogą zacząć kolejną… To niezwykłe zajęcia… Podobieństwo do lekcji widzę w jednym: zawsze mam za mało czasu, żeby pokazać wszystko, co z daną misją się kojarzy, żeby wysłuchać wszystkiego, co chcą dodać moi uczniowie.

 

Czym zatem są MEDIASPOŁECZNICY?

Gra medialna polega na konkretnie zaplanowanym cyklu misji do zrealizowania. Słowo misja użyte jest oczywiście nieprzypadkowo: po pierwsze nie kojarzy się ze szkolnym zadaniem, po drugie wiąże się spójnie z przesłaniem społecznym. Każda z misji zakłada wykonanie kilku zadań (zwykle 3-5). Taka ilość pozwala utrzymać zaangażowanie, jest dobrze zaplanowana w zakresie czasu pojedynczych zajęć, a jeśli któraś misja zajmuje mniej czasu – do każdego ze scenariuszy, jakie otrzymuje edukator, czyli nauczyciel prowadzący – dołączone są dodatkowe materiały, prezentacje, linki itp. które zawsze mogą posłużyć do rozwinięcia tematu, rozpoczęcia dyskusji (dodam, że oparte o sprawdzone pod względem jakości zasoby). Prawie w  każdej kolejnej misji pojawiają się narzędzia, jakie są przydatne – a czasami wręcz niezbędne w pracy dziennikarza. Oczywiście w zależności od swojego doświadczenia – można wskazane narzędzia uzupełniać o kolejne alternatywne – w zależności od czasu pozwala to przekazać uczestnikom jeszcze więcej wiedzy i umiejętności. W czasie zajęć wszyscy jesteśmy zalogowani na platformie http://mediaspolecznicy.pl:  uczniowie na kontach uczestników, a ja jako edukator na swoim koncie. Każde zrealizowane przez nich zadanie wyświetla się u mnie przy nazwisku ucznia – mogę je obejrzeć, zaakceptować (jeśli jest dobrze wykonane) lub odrzucić i równocześnie skomentować, dając od razu wskazówki, jak poprawić zadanie. Zwykle mój komputer podłączony jest do rzutnika – zatem – jeśli jest taka potrzeba – mogę od razu pokazać całej grupie wykonane przez kogoś zadanie i wspólnie z grupą je omówić.

Za poszczególne zadania uczestnicy otrzymują punkty. Po każdej misji uczniowie mogą rozwiązać quiz, który pozwala zdobyć dodatkowe punkty. Kilka misji połączonych jest z dodatkowymi zadaniami, poza tym jako opiekun mogę przyznać punkty “bonusowe” (np. wtedy, kiedy wspólnie analizujemy zadanie i decydujemy, że wybrane zadanie u któregoś z uczestników zasługuje na szczególne wyróżnienie). Ciekawym pomysłem jest wprowadzenie tzw. kolekcji zadań związanej z daną kompetencją – uczeń, którego zadania związane np. z fotografowaniem nie zostaną ani raz odrzucone – może otrzymać odznakę i dodatkowe punkty. Poza tym organizatorzy zaproponowali jeszcze kilka innych aktywności, za które uczestnicy mogą dostać dodatkowe punkty – nie tylko w pracy indywidualnej i kontakcie z opiekunem, ale także w ramach wzajemnego przyznawania punktów wewnątrz naszej grupy.

Jako edukator, czyli opiekun grupy otrzymałam liczne materiały dotyczące zarówno obszarów przedmiotowych, w jakich mogę wykorzystać grę, celów zajęć (zaliczono do nich przede wszystkim inicjowanie zmian w podejściu do dziennikarstwa społecznego – wiele mówimy o tym, jak działać w sieci etycznie, jak kreować i dbać o swój wizerunek i szanować wizerunek i prywatność innych; podejmujemy temat tego, w jaki sposób docierać do informacji i jak je odpowiedzialnie publikować). Sporo uwagi poświęcone zostało kształtowaniu kompetencji takich jak umiejętność autoekspresji, wykorzystanie nowoczesnych technologii, umiejętność dokonania samooceny, komunikowanie się z grupą, współpraca, zespołowe rozwiązywanie problemów. Oczywiście wiele czasu poświęcamy wykorzystaniu nowych technologii. Uczniom każda kolejna misja przynosi nowe informacje, zadania, narzędzia – jako edukator otrzymuję scenariusze z wyprzedzeniem: wiem, z jakich narzędzi będą korzystać uczniowie, mogę sama je poznać, porównać z tymi, które znam.

W ramach misji uczniowie mają dostęp do narzędzi za pomocą linków. Do zadania dołączony jest opis i wskazówki przekazane za pośrednictwem robota Kito – to dla uczniów nowość: prowadzi ich ktoś inny niż nauczyciel. Takie rozwiązanie pozwala indywidualizować pracę w najlepszym znaczeniu tego słowa: pracują w swoim tempie, próbują i wyciągają wnioski, korygują – mają w pobliżu opiekuna i wsparcie grupy.

Wśród materiałów, jakie otrzymałam, jest wiele pomysłów, propozycji rozwiązań i możliwości dopasowania konkretnych działań do grupy. Nie tylko w sieci i poprzez platformę, ale także opartych na relacjach bezpośrednich. Zadania przewidziane są dla grupy wiekowej w przedziale 12-15 lat, ale w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby schemat gry medialnej dopasować do grupy starszej – wytyczne są na tyle uniwersalne, że dostarczając inspiracji – pozwalają na modyfikacje.

Oczywiście jako edukator (opiekun) nawiązałam kontakt z organizatorami (mailowy, facebookowy) i zawsze mogę liczyć na wsparcie – także techniczne.

Nie jesteśmy jeszcze na półmetku (u nas ferie – zatem przerwa), ale już mogę powiedzieć, że zaczynam rozumieć entuzjastów gamifikacji w edukacji.

Myślę, że czas porzucić przekonanie, że gry to samo zło: że ogłupiają, że marnotrawią nasz cenny czas, że z ich powodu zanikają relacje (w mojej mieszanej klasowo grupie te relacje właśnie się tworzą). Na podstawie tych kilku już spotkań grupy widzę, że pojawia się charakterystyczne dla gier zaangażowanie emocjonalne, że sprawdza się uczenie się “levelami”, czyli małymi krokami (kilka zadań, dobrane do nich narzędzia i wskazówki, szybka informacja zwrotna i “sukces” w postaci zaliczonej misji, który pozwala czuć satysfakcję i wyzwala motywację do podjęcia kolejnego zadania). Realizując kolejne misje obserwują swój “pasek postępu”, widzą, w jakim miejscu się znajdują, co przed nimi – praca nie zniechęca, bo nie jest działaniem nieokreślonym i bezcelowym: cel jest konkretny, jest wyzwaniem i przede wszystkim jest osiągalny (bo nawet jeśli napotka się trudności – jest grupa, na którą można liczyć). Zadania przynoszą konkretne efekty – mamy mapę myśli, mamy blog, mamy kolaż, prawie mamy wywiad i film – drobne efekty są od razu – nie po zbyt długim czasie. Zadania pozwalają im na dużą indywidualność, są okazją do autoekspresji, łączą się dla nich z funem (polonista nie powinien używać takich słów!).

Zdaję sobie sprawę, że polska szkoła ciągle jeszcze opiera się głownie na kontroli, rozliczeniach, powadze i rankingach tworzonych na podstawie wyników egzaminów – harmider na zajęciach to przejaw nieradzenia sobie z dyscypliną…, ale gdyby zebrać teraz te elementy, które opisałam: czy nie o takie warunki i okoliczności chodzi nam w edukacji, nie będą one sprzyjać uczeniu się (a nie nauczaniu!)?

Zasady gry i więcej informacji znajdziesz na portalu:

http://mediaspolecznicy.pl/o_grze

Gra medialna warta jest polecenia. Jeśli jednak ktoś chciałby rozpocząć uczenie oparte na zasadach gamifikacji, można tworzyć własne zadania dla uczniów, wykorzystując dostępne platformy. Przykładem może być EDMODO: więcej na ten temat można dowiedzieć się, oglądając jeden z wielu już webinariów Superbelfrów: https://www.youtube.com/watch?v=mq26UkzS4Dg).

 

                                                                                              Anna Wójcik-Jachowicz

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Bez kategorii, Edycja 2015/16, Inspiracje, Teksty eksperckie. Dodaj do zakładek ten link.

One Response to Gry w edukacji na przykładzie gry medialnej „Mediaspołecznicy”

  1. Joanna powiedział:

    Gratuluję zapału, energii i umiejętności motywowania uczniów do podejmowania dodatkowych działań!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge