O tym, co lajkuje Jurand ze Spychowa…

Edukacja medialna sposobem na zaciekawienie uczniów niezbyt porywającą lekturą? Zobaczcie, jak to robi Katarzyna Michalska, nauczycielka języka polskiego w Gimnazjum nr 1 w Bytomiu, autorka programu Klasy Aktywności Twórczej, liderka edukacji medialnej CEO.

O tym, co lajkuje Jurand ze Spychowa i gadającej sukience, czyli jak media wspierają nauczyciela w pracy z niezbyt popularną lekturą.

Nie kwestionuję wartości tekstów literackich należących do tzw. kanonu. Zdecydowanie twierdzę, że gust czytelniczy powinien kształtować się także w oparciu o klasykę, a pewne nazwiska autorów  i tytuły ich dzieł, powinny wybrzmieć w głowach każdego wykształconego, nawet w stopniu podstawowym, człowieka. Teoria wzniosła, a praktyka szkolna pokazuje, że „Krzyżacy” przegrywają już po pierwszym kontakcie wzrokowym, bo ich opasły tom skutecznie zniechęca do bliższej znajomości. Niewielu moich uczniów może pod przysięgą potwierdzić zapoznanie się z lekturą, a nie jej opracowaniem.

Moje obserwacje wskazują, że nie o objętość tu chodzi, bo „chudziutka” „Kamizelka” także nie cieszy się popularnością. Chodzi raczej o mechanizm wpisany w wiek dorastania – zaprzeczenie wszystkiemu, co narzucone przez dorosłych. Narzucone, a więc nieciekawe. Każdy nauczyciel języka polskiego wie doskonale, że niektóre lektury trzeba przejść bez oczekiwania, że przy ich omawianiu zobaczy się w oczach uczniów podekscytowanie tematem. Nie poddaję się łatwo, a kiedy edukacja medialna na stałe zagościła na moich lekcjach, natychmiast okazało się, że drzwi są szeroko otwarte – wystarczy w nie po prostu wejść. Połączenie tego, co „ich” (media) z tym, co „nasze” (literatura) powoduje, że na naszych oczach powstaje nowa wartość, która nie tylko staje się atrakcyjna dla uczniów, ale także ułatwia im zapamiętanie treści, na których nam zależy.

To, co łączy lektury, z którymi pracuje się najciężej, to ich trudny język i osadzenie wydarzeń w rzeczywistości, która nie jest bliska współczesnemu nastolatkowi. Dzięki mediom łatwiej uczniom wejść w świat przedstawiony i łatwiej zrozumieć wybory bohaterów. Wiemy o tym od dawna, bo lekcja, na której uczniowie redagowali Wieści z Werony przy omawianiu dramatu Szekspira, pojawiła się zapewne w każdej szkole. Czas więc na nowe media, te, wśród których nasi uczniowie czują się doskonale i wydaje im się, że są one tak nowoczesne, że nie mają swojego odpowiednika w żadnym momencie przeszłości.

Poniżej opisuję przebieg lekcji z trzema lekturami.  Dzięki zastosowanym metodom pracy, na moich lekcjach z „nudną” lekturą pojawiło się podekscytowanie. Osiągnęłam na nich trzy cele:

1. Skupiłam uwagę uczniów na treści lektury i przez przeżycie, jakiego wymagało wykonanie zadania, spowodowałam, że ważne dla mnie treści miały większą szansę zapaść w pamięć uczniów.

2. W płynny i niemal samoistny sposób, wprowadziłam na lekcje j. polskiego zagadnienia dotyczące bezpieczeństwa w sieci, dbałości o cudzy i własny wizerunek.

3. Skłoniłam uczniów do zastosowania konkretnych narzędzi medialnych w celu przedstawienia własnych refleksji.

Lektura 1: Henryk Sienkiewicz i „Krzyżacy

Chyba największą, i nie wiem czy nie jedyną, „wadą” tej książki jest język, którego zawiłość zniechęca do czytania. Sporo tu imion i nazwisk, wiele wątków i odwołanie do dość odległych czasów.

Jak zwykle przy omawianiu lektury trudno nie ulec pokusie charakterystyki bohatera, zrobiłam to  tym razem nieco inaczej. Zajęcia zaplanowałam na dwie jednostki lekcyjne.

Podzieliłam uczniów na  kilkuosobowe grupy i rozdałam duże arkusze papieru. Na tablicy rozrysowałam schemat, który uczniowie rozszyfrowali błyskawicznie – profil na Facebook’u. Każda z grup otrzymała jednego bohatera i zadanie założenia bohaterowi profilu. Celowo użyłam kartek papieru i markerów, aby uniknąć kopiowania treści z internetu, zadanie stało się tym samym bardziej wymagające, bo zmuszające do kreatywności również w zakresie plastycznym. Każdy profil musiał zawierać :

  1. Zdjęcie profilowe.
  2. Zdjęcie w tle.
  3. Najważniejsze informacje o użytkowniku ( mieszka w … w związku z… zatrudniony w…).
  4. Awatary 9. znajomych.
  5. 9 polubionych stron.
  6. 5 wpisów na osi czasu.

Wielkie poruszenie i 30 minut na wykonanie zadania.

Do czego nakłoni  uczniów jego wykonanie?

  1. Zdjęcie profilowe będzie wymagało od grupy ustalenia, jak wyglądał bohater (opis wyglądu), a wpisanie informacji o nim (pkt 3) zgromadzenia podstawowych danych.
  2. Zdjęcie w tle jest wejściem w obszar charakterystyki – musimy znać upodobania bohatera, jego temperament, cechy charakteru, ponieważ każdy użytkownik FB doskonale wie, że ten element jego tablicy także niesie informację o nim samym.
  3. Znajomi to postacie, z którymi bohater wszedł w bliższy lub dalszy kontakt. Wskazanie dziewięciu osób wymagało od uczniów znacznego odświeżenia treści powieści, chociażby po to, aby móc wpisać konkretne imiona czy nazwiska.
  4. Polubione przez bohatera strony to już analiza i wnioskowanie. Uczniowie wiedzą, że to miejsca odwiedzane przez właściciela profilu – czego więc szukałby w Internecie Zbyszko, a czego Jagienka?
  5. Wpisy na osi czasu wymagały ułożenia chronologicznego najważniejszych wydarzeń z życia bohatera.

Po upływie 30. minut prace powiesiliśmy na ścianie i każda grupa omawiała swoje wybory. Ponieważ grupa, która nie popełni żadnego błędu, miała otrzymać piątkę i nie pisać sprawdzianu, moja obecność była niemal zbędna. Natychmiast było wiadomo, kto przeczytał książkę, uczniowie wynajdywali i wytykali sobie najmniejsze błędy, a w sytuacjach kontrowersyjnych… sięgali po tekst! Lektura wywołała ogromne zainteresowanie. Okazało się, że Zbyszko szukał używanych zbroi na Allegro, Danuśka słuchała poezji śpiewanej, a Jagienkę interesowały sporty ekstremalne. Nie koniec na tym! Znalazło się również miejsce na edukację medialną wyższego stopnia – nurtujące  grupę pytanie – kto założył konto Danuśce, skoro miała 12 lat, zainteresowani błyskotliwie zripostowali stwierdzeniem – księżna Danuta! Ktośna osi czasu Juranda, zauważył lajka pod postem informującym o porwaniu Danuśki, co oczywiście wywołało powszechne poruszenie, a ponieważ wśród znajomych Juranda znalazł się rycerz Zakonu Krzyżackiego, pojawiła się natychmiast refleksja – trzeba uważać kogo zaprasza się do znajomych! Na koniec pytanie – co dzieje się z profilem człowieka po jego śmierci? Po dwóch godzinach j. polskiego uczniowie nie chcieli wyjść na przerwę i nikt nie pisał sprawdzianu. Nie było takiej potrzeby.

Innym pomysłem, tym razem opartym na pracy samodzielnej, było polecenie wybrania jednego z kluczowych wydarzeń powieści i przedstawienie jego przebiegu z założeniem, że jego uczestnicy mają dostęp do telefonów komórkowych z internetem. Potrzebna była dobra znajomość realiów wydarzenia, a sytuację komplikował często brak zasięgu wywołany gęstymi lasami i grubymi murami lochów. Zapewniam, że lektura tych wypracowań nie wywoływała senności.

Lektura 2: Bolesław Prus „Kamizelka”

Wydawałoby się, że ten krótki tekst, nie powinien sprawiać uczniom trudności, a jednak tak nie jest. Proponujemy jego lekturę, aby pokazać uczniom kompozycję noweli i to noweli pozytywistycznej, która niestety współcześnie ani nie porywa, ani nie wzrusza. Chciałabym jednak przecież, aby została zapamiętana. Motywem centralnym tekstu jest tytułowa kamizelka, przedmiot, który zamyka w sobie trudną historię dwojga ludzi.

Uczniowie otrzymali ode mnie zadanie znalezienia w swoim domu przedmiotu, którego istnienia nie rozumieją. Może to być obraz, który wisi na ścianie od zawsze, chociaż wcale nie pasuje do wystroju wnętrza, filiżanka, z której nikt nie pije, zdjęcie w ramce, na którym znajdują się nierozpoznawalne twarze.

Kolejny etap to przeprowadzenie detektywistycznego dochodzenia – skąd ten przedmiot znalazł się w domu, jaka jest jego historia, dlaczego wciąż jest, chociaż nikt nie zwraca na niego uwagi. Uczniowie otrzymali polecenie, że im trudniej będzie o takie informacje, tym intensywniej mają poszukiwać. Stworzona w ten sposób sytuacja zmusiła ich do skupienia uwagi na przedmiotach znajdujących się w domu, do wejścia w dialog z innymi członkami rodziny, a także do nazwania swoich emocji w stosunku do wybranego przedmiotu i jego historii Uczniowie mieli za zadanie napisać krótkie opowiadanie z zastosowaniem narracji pierwszoosobowej, z tymże narratorem historii miał być wybrany przedmiot. Gdzie więc miejsce na media? Historia ma zostać opowiedziana za pomocą filmu ze zdjęć zrealizowanego w programie Photo Story 3 (do pobrania bezpłatnie na stronie http://www.dobreprogramy.pl). Można było użyć maksymalnie dziesięciu autorskich zdjęć, tekstu zapisanego na zdjęciach lub zarejestrowanego samodzielnie oraz muzyki, pobranej z legalnego źródła lub wykonanej samodzielnie.

Prezentacja filmów zajęła 45 minut, uczniowie sami wybrali najlepsze filmy kierując się przy wyborze nie tylko treścią historii, ale także rolą dźwięku w budowaniu nastroju, doceniali samodzielność podkładu muzycznego czy trudności nagrywania własnej wypowiedzi (ze zwróceniem uwagi na intonację, tempo, dykcję narratora). Prócz kształcenia oczywistych kompetencji, jakimi są budowanie jednowątkowej historii z użyciem narracji pierwszoosobowej czy konstrukcja bohatera, uczniowie nauczyli się korzystać z przydatnego narzędzia, a także doświadczyli, jak kluczowe znaczenie w budowaniu komunikatu medialnego ma obraz i dźwięk. Uczniowie dowiedzieli się również, skąd można pobrać materiały na wolnych licencjach.  W trakcie prezentacji były momenty wzruszenia , sporo się o sobie dowiedzieliśmy,  co nie jest bez znaczenia w procesie budowania więzi społecznych, a także, na co szczególnie warto zwrócić uwagę została stworzona okazja do skupienia się na moment na historii własnej rodziny. Kim byli bohaterowie filmów? Szafa, świecznik, ślubna sukienka mamy wetknięta na dno szafy, gra planszowa z dzieciństwa babci, kwiatek doniczkowy z jednym liściem i wiele innych, które z pewnością podpiszą się pod słowami wypowiadanymi w jednym z filmów przez skrzypce „Nigdy mnie nie zrozumiesz, bo nigdy nie będziesz pamiątką”.

Lektura 3: „Satyry” IgnacegKrasickiego

Najpierw narzędzie:wirtualna tablica, czyli lino http://en.linoit.com/Uczniowie muszą samodzielnie zalogować się na platformie. Nie wymaga to wiele czasu, a praktyka pokazała, że jest to narzędzie wyjątkowo przydatne i warto mieć do niego dostęp. Możemy założyć sobie grupy użytkowników na stworzonej przez nas tablicy. Uczniowie „przypinają” na niej informacje i każda osoba widzi jednocześnie, co przypięli inni. Jedną z zalet i wad jednocześnie, jest fakt, że o każdym  działaniu ucznia na tablicy, nauczyciel informowany jest drogą mailową. Z jednej strony mamy więc podgląd, kto i kiedy pracował na tablicy, z drugiej jednak,  warto o tym fakcie poinformować uczniów, bo moje pierwsze spotkanie z lino skutkowało ponad setką maili!

Uczniowie otrzymują zadanie przypięcia na tablicy wybranych przez siebie memów. Proszę przygotować się na pytanie o niecenzuralne słownictwo i kontrowersyjne tematy, moim zdaniem powinno się pozwolić uczniom na wszystko, zgodnie z ich prywatnym poczuciem smaku i etyki. Lekcję zaczynamy od wyświetlenia tablicy (zamieszczone informacje można dowolnie przesuwać) – oczywiście możecie się tu spodziewać wszystkiego, ale to nie wy będziecie komentowali materiał, tylko uczniowie. Niech postarają się znaleźć cechy wspólne i posegregować je na te obraźliwe i nie, a potem znów wspólnie zastanowić się, co decyduje, że jedne są obraźliwe, a inne nie. Pozostawiając uczniom samodzielność, poprosiłam, żeby napisali w zeszytach cechy satyry. W bardzo słabej (wyrównawczej) klasie jeden z uczniów, widząc na koniec w podręczniku rycinę z XVIII wieku, powiedział: „No tak, to taki prehistoryczny mem”.

Dzięki odniesieniu do rzeczywistości, w której żyje uczeń, poruszane na lekcjach zagadnienia stają się dla niego bardziej zrozumiałe, a poprzez odniesienie do współczesności, celowe.

Trzeba zaznaczyć, że w każdym z opisanych ćwiczeń należy dbać o poprawność merytoryczną wykonywanych zadań. Oceniając ich jakość kluczowym kryterium musi być kryterium znajomości tekstu, narzędzia medialne mają służyć spotęgowaniu zainteresowania tematem, a nie jedynie (z pewnością pożądanej) radości na lekcji.

Katarzyna Michalska - nauczycielka j.polskiego w bytomskim Gimnazjum nr 1. Ukończyła studia podyplomowe w Warszawskiej Szkole Filmowej. Od jedenastu lat prowadzi Klasy Aktywności Twórczej, w których uczy Wychowania do Twórczości. W ramach programu, którego jest autorką, realizuje zajęcia filmowe, fotograficzne i medialne. Liderka edukacji medialnej CEO.

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Bez kategorii. Dodaj do zakładek ten link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge