Przed wakacjami

Koniec kolejnego roku szkolnego skłania do refleksji. Przynajmniej mnie:) Ten mijający był wyjątkowo trudny, jakoś tak się złożyło, że wyjątkowo pracowity- do liceów wkracza kolejna reforma, na którą trzeba się przygotować. Świat się zmienia, a z nim szkoła- na to trzeba być nieustannie gotowym. Pojawiają się nowe obowiązki, ale i nowe możliwości, ja staram się koncentrować na tych drugich. Można się zżymać na  ciągłe zmiany, ale można też widzieć w nich ratunek przed rutyną, która, choć bywa bezpieczna i wygodna, niszczy pasję i radość, jaką może dawać nasza, nauczycielska, niełatwa praca.

Wśród wyzwań, jakie stoją przed współczesną szkołą, jest konieczność zaakceptowania przemian w kulturze. Nie sposób udawać, że w tej sferze nic się nie zmieniło, nie można lekceważyć tych zmian. Tzw. „nowe media”, jak podkreślał na ubiegłorocznych warsztatach NHEF we Wrocławiu Mirosław Fliciak , nie są już takie „nowe” i żeby nie tracić kontaktu z rzeczywistością realną i naszymi uczniami, musimy  tę zmieniającą się rzeczywistość i ukształtowane  przez nią kolejne roczniki wchodzące do naszych szkół zaakceptować . Nie znaczy to, że powinniśmy wyłącznie dostosowywać się do oczekiwań uczniów, równie ważne jest to, że to my mamy im coś do powiedzenia. Rzecz w tym, że abyśmy się porozumieli, powinniśmy mówić tym samym językiem, a to się uda, tylko jeśli będziemy „na bieżąco”, jeśli nie będziemy postrzegani jako eksponaty z muzeum historii naturalnej.

Na zajęciach Koła Filmowego pokazuję to, co wydaje mi się z różnych powodów ważne. Z różnym skutkiem. Niektóre moje propozycje są jednoznacznie odrzucane (też z bardzo różnych powodów:), co, nie ukrywam, czasem doprowadza mnie do rozpaczy. Na szczęście zdarza się też, że mam poczucie dobrze spełnionego obowiązku (wobec klasyki filmowej). Raz na jakiś czas oglądamy wspólnie to, co zaproponują uczniowie- po projekcji zawsze zaczynam od pytania może niezbyt wyrafinowanego, ale dla mnie niezastąpionego: dlaczego chciałeś(aś), żebyśmy to wspólnie obejrzeli? Fantastyczna okazja, by posłuchać „drugiej strony”, mam wrażenie, że coraz rzadsza na regularnych lekcjach.

Na zajęciach spotykamy się raz w tygodniu, w piątki i wydaje mi się, że to tak mało czasu, żeby zrobić to wszystko, co by się chciało. Ale sporo się w tym roku jednak działo -oglądaliśmy filmy, uczestniczyliśmy w projekcie NHEF i kręciliśmy filmy (niestety, nie mogę użyć dokonanej formy czasownika:), uczestniczyliśmy w Filmowych pojedynkach w Łodzi (rewelacja! Relacja na stronie http://www.edukacjafilmowa.pl/), zorganizowaliśmy Miejską Grę Filmową (zdjęcia i relacja filmowa na stronie CEO), a ja wciąż mam poczucie niedosytu.

 

Jolanta Manthey

5 Responses to “Przed wakacjami”

  1. Zofia Gradek says:

    Zainteresowanych tematyką nowych mediów i edukacji medialnej zachęcam do przeczytania artykułów Andrew Burna w zakładce „edukacja medialna”, na stronie http://www.nina.gov.pl
    Autor przedstawia m.in. różnice między e-learningiem, a świadomością mediów, czy świadomością mediów i świadomością informacyjną.

    A swoją drogą niezmiernie mnie ciekawi temat „filmów odrzuconych”. Zdarzyło się wam że uczniowie odrzucili waszą filmową propozycję? Jakie to były filmy? Jakie podawali powody?

  2. Maciej says:

    Witam w blogosferze.
    Raz zdarzyło się że organizowałem wyjazd na Sztuczki Jakimowskiego – świetny film – ale frekwencja była niska i musiałem zrezygnować z autobusu na rzecz busa. Dlaczego ? Powody były trzy:
    - nie grali w nim: Kożuchowska, Zakościelny, Karolak i Adamczyk
    - to nie była ani superprodukcja ani komedia romantyczna
    - groźba wysiłku umysłowego podczas seansu
    Może i posługuje się ironią ale wierzcie mi – odbiór był nieprzychylny. Na szczęście ci co obejrzeli nie żałowali…

  3. Ola Czetwertyńska says:

    Macieju, zastanawiam się nad tym, czy gdyby najpierw zrobić zajęcia wprowadzające w temat, jakoś przygotować dzieciaki wcześniej do pokazu, może to by pomogło?

  4. jolantamanthey says:

    Dokładnie o tym samym pomyślałam. Właściwie to trudno w opisanej sytuacji powiedzieć,że film został odrzucony. Tu potrzebna wytrwała praca u podstaw:) Myślę,że z Filmoteki dałoby się wybrać parę pozycji, które pozwoliłyby rozbudzić zainteresowanie filmem jako takim. Warto zacząć od lżejszych rzeczy (jest Machulski, Kondratiuk np), ale obowiązkowo wprowadzenie. Moje dzieciaki (licealiści), choć w zasadzie otwarte, chętne i już trochę wyrobione, nie poznały się ;) na Amarcordzie Felliniego (choć teraz twierdzą,że najbardziej wbił im się w pamięć) . Dzisiaj wiem, że powinnam przygotować ich inaczej do oglądania, przede wszystkim podkreślić afabularność filmu (cały czas czekali na rozwój jakiejś historii, a tu nic:) Drugi „odrzucony” film to (przyznaję, hardcore dla dzisiejszych nastolatków) „Kaspar Hauser” Herzoga. Forma nie do zaakceptowania. „Nosferatu”- dali radę, ale tu przerosło ich, niestety.
    jolantamanthey ostatnio opublikował..Odwiedź blog programuMy Profile

  5. Kasia Zabłocka says:

    To, co odrzucają uczniowie jest dla mnie istotną informacją zwrotną. Stanowi ona cenny punkt wyjścia do dyskusji, która niejdnokrotnie wymaga ponownego objrzenia jeakiegoś fragmentu. A wtedy ( już ze wzmożoną uwagą ) dostrzega się coś nowego. Takie dyskusje najlepiej wychodzą w grupie wcześniej zintegrowanej. Dlatego zachęcam do małych rundek tematycznych na początku projekcji.

Leave a Reply

 

*

CommentLuv badge
css.php