Szkic o adaptacji filmowej DOLINY ISSY

Tęsknota za rodzinną Europą

„W mojej ojczyźnie, do której nie wrócę,
Jest takie leśne jezioro ogromne,
Chmury szerokie, rozdarte, cudowne
Pamiętam, kiedy wzrok za siebie rzucę”.

Czesław Miłosz „W mojej ojczyźnie”

30 czerwca minęła 101 rocznica urodzin Czesława Miłosza. Rok po hucznie obchodzonym jubileuszu, sięgam po wartościową pozycję, która po uroczystościach została – monografię autorstwa Andrzeja Franaszka. Okazuje się jednak, że wiele więcej wiemy na temat twórczości poety, niż jego życia. Na dziewięciuset stronach autor pokazuje nam Miłosza jako człowieka, który swój sukces i pozycję okupił wieloma wątpliwościami, trudnymi wyborami i ciągłym poczuciem rozdarcia. Nie można też zapomnieć o tym, że Miłosza męczyła tęsknota, a poeci przecież nie tęsknią tak, jak zwykli śmiertelnicy. Z tęsknoty poety wyrasta natchnienie i dzieło, które często przywołuje wspomnienia z dzieciństwa, kraju rodzinnego i bohaterów tamtych czasów. Miłosz, tak jak romantyczni wieszcze narodowi, poświecił tęsknocie za ojczyzną wiele swoich wierszy, traktatów, esejów i powieści. Tęsknota Noblisty była też tęsknotą za kulturą, zwyczajami, atmosferą, nie tylko Litwy i Polski, ale kulturą Europy Wschodniej.

W 2011 roku obchodziliśmy nie tylko setną rocznicę urodzin Czesława Miłosza, ale również 85 – te urodziny Tadeusza Konwickiego. Łączę tych twórców nieprzypadkowo, albowiem z ich spotkania powstało znaczące dzieło rodzimej kinematografii, adaptacja filmowa „Doliny Issy”. Powieść Miłosza o tym tytule powstała w połowie 1954 roku i wyrosła z tęsknoty emigranta za krajem. To powieść wyjątkowo „niefilmowa”, przypominająca poetycką podróż w krainę dzieciństwa.Premiera filmu odbyła się we wrześniu 1982 roku. To pierwszy film Konwickiego, który został zrealizowany na podstawie nieautorskiego scenariusza. „Dolina Issy” to swego rodzaju esej filmowy, zbudowany z obrazów pozbawionych chronologii, łączący ze sobą postaci realistyczne z postaciami baśniowymi. Barwne obrazy, grającej Litwę Suwalszczyzny, tworzą magiczną krainę czasów dzieciństwa, opartą na ludowych gusłach, gdzie mieszała się religijność i pogańskie obyczaje. Zarówno u Miłosza, jak i u Konwickiego, widzimy tęsknotę za utraconą w zawierusze wojennej ojczyzną. To oczywiście jeden z powodów, dla których reżyser sięgnął po powieść Noblisty. Drugim ważnym powodem było to, że Konwickiemu zależało na rozpropagowaniu twórczości Miłosza, ciągle jeszcze wtedy mało znanej w kraju. Stąd też wziął się pomysł włączenia do filmu wierszy poety. Recytują je aktorzy, odgrywający role w filmie, ale pokazywani we współczesnych strojach i sceneriach. Konwicki prezentuje wtedy ulice Nowego Jorku i polskie ulice czasów stanu wojennego, zdjęcia Warszawy i Wilna. Współczesne kontrastowe ujęcia mają podkreślić szarość i beznadziejność Polski lat osiemdziesiątych i przypomnieć arkadyjską przedwojenną Litwę, utraconą zarówno przez Konwickiego, jak i Miłosza. Po latach Konwicki stwierdził, że swój film przeestetyzował, a co najgorsze, z jego relacji z Miłoszem wyniknęło, że mistrz jego dzieła nie uznał. Nigdy nie podjął rozmowy na jego temat, co równoznaczne było z tym, że Konwicki nie spełnił oczekiwań jako adaptator (Tadeusz Konwicki „Pamiętam, że było gorąco. Rozmowy przeprowadzili Katarzyna Bielas i Jacek Szczerba”, Znak Kraków2001).

Film Konwickiego dziś

Jak dzisiaj wygląda recepcja filmu Konwickiego? Czy się zestrzał? Trudne pytanie. Dla młodego widza, to z pewnością obraz niełatwy, jak i niełatwa jest dla niego proza Miłosza. Dla widzów i czytelników, szanujących tradycję i polską kulturę, to film o Litwie lat trzydziestych XX wieku, wielonarodowej i wielokulturowej, krainie Polaków, Litwinów, Białorusinów, Niemców i Żydów. Wymienione grupy etniczne tworzyły koloryt Litwy Miłosza i Konwickiego, współżyły ze sobą w symbiozie, zachowując odrębność kulturową i religijną. Oczywiście pojawiają się w filmie akcenty zapowiadające przyszłe animozje i konflikty, mamy przecież scenę znalezienia granatu pod łóżkiem Tomaszka i sugestię, dotyczącą podziałów społecznych między chłopami i ziemiaństwem. Na dodatek scena ta pokazuje, że panowie z dworu, mimo że od wieków zamieszkują Litwę i noszą litewskie nazwisko, ciągle utożsamiani są z Polakami. Kraina leżąca nad rzeką Issą to dla nas, wychowanych na twórczości Mickiewicza, miejsce, które rządzi się ludowymi gusłami i wierzeniami. Mieszkańcy hołdują tradycji i prowincjonalnym obyczajom i jak nasi przodkowie przed wiekami, potrafią łączyć wiarę chrześcijańską z pogańskimi rytuałami. Dla historyków literatury i filmu „Dolina Issy” to także utwór o charakterze inicjacyjnym, Tomaszek Surkont, poznaje tu i sferę sacrum i sferę profanum. Jego doświadczenia rozciągają się od spraw społecznych, po obserwacje dotyczące przyrody, natury człowieka, erotyzmu. Jego wiek i tożsame z nim niewinność i naiwność, służą Miłoszowi i Konwickiemu do ukazania bolesnego stykania się z tym, co dla nas dorosłych często jest kompleksem, czy traumą.

Tak mało?

Tadeusz Konwicki kończy adaptację „Doliny Issy” recytacją wiersza „Tak mało”, tekstu Czesława Miłosza, w którym podmiot liryczny pokazuje się jako emigrant – wygnaniec, pozbawiony ojczystego języka i kraju, nie potrafi na obcej ziemi, ująć w słowa tego, co naprawdę czuje. Tekst wygłasza Igor Śmiałowski, niezwykle podobny fizycznie do Miłosza, robi to na tle nowojorskich wieżowców : „Tak mało powiedziałem./ Krótkie dni./ Krótkie dni,/ Krótkie noce,/ Krótkie lata./ Tak mało powiedziałem,/ Nie zdążyłem./ Serce moje zmęczyło się/ Zachwytem,/ Rozpaczą,/ Gorliwością,/ Nadzieją./ Paszcza lewiatana/ Zamykała się na mnie./ Nagi leżałem na brzegach/ Bezludnych wysp./ Porwał mnie w otchłań ze sobą /Biały wieloryb świata./ I teraz nie wiem/ Co było prawdziwe”. Na pytanie zadane przez Miłosza, czy można żyć i tworzyć w oderwaniu od kultury rodzinnej Europy, Konwicki swoim filmem zdaje się odpowiadać przecząco. Można stać się znanym na świecie i tłumaczonym na kilkadziesiąt języków twórcą, ale nie można oderwać się i zapomnieć o tym, z czego się wyrosło i co nas ukształtowało. Uważa się powszechnie, że Miłosz całe życie toczył spór z polskością. Moim zdaniem był to spór twórczy, wynikający z poszukiwań prawdziwego intelektualisty i autorytetu. Jego ostateczny powrót do kraju, w którym postanowił umrzeć i złożyć swoje prochy, świadczy o tym, że rodzinna Europa, była jego arkadyjską Doliną Issy.

Anna Równy

Polecam stronę internetową poświęconą obchodom Roku Miłosza:

http://www.milosz365.pl/

2 Responses to “Szkic o adaptacji filmowej DOLINY ISSY”

  1. jolantamanthey says:

    Bardzo piękny tekst. Osobiście nie mam żadnych związków rodzinnych z Litwą, a mimo to z dużą przyjemnością powracam tam zarówno w towarzystwie Miłosza, jak i biorąc Konwickiego za przewodnika. Miałam kiedyś przyjemność słuchać ciekawego wykładu na temat Doliny Issy widzianej jako ,nomen omen, traktat teologiczny, tak to widział ok. połowy lat dziewięćdziesiątych ojciec Michał Zioło . Dziś mam wrażenie, że film Konwickiego to jeden z tych trudniejszych w odbiorze dla młodych ludzi- poetycka wizyjność nie bardzo chyba do nich trafia( tak na marginesie: z Lawy akceptują, a nawet skłonni są się zachwycić;), realistyczną sceną więzienną z Pieśnią zemsty). Ale na pewno warto próbować.
    jolantamanthey ostatnio opublikował..Odwiedź blog programuMy Profile

  2. Magdalena Rudnicka says:

    W przypływie emocji, a może mody na twórczość Miłosza (1981-84 r.) postanowiłam podjąć temat obrazów w powieści Dolina Issy w mojej pracy magisterskiej. No i stało się. Zmagałam się z tekstem, chociaż przestrzeń z powieści była mi bliska z racji pochodzenia mojej rodziny. Była to niezwykła podróż w głąb czasu, przestrzeni, tradycji… Obejrzałam film wiele lat temu. Sam Miłosz był niezwykle sceptycznie nastawiony do pomysłu filmowej adaptacji tego tekstu. Trzeba pamiętać o kontekście historycznym i biograficznym. Według poety, tylko Konwicki mógł oddać niezwykłość tamtych stron i zrozumieć ich złożoność kulturową oraz magię miejsc (w końcu to również jego rodzinne strony). Ciekawe – na początku lat 80 interpretowano powieść w kontekście realizmu magicznego, szukając punktów stycznych z twórczością G. G. Marqueza (otrzymał nagr. Nobla tuż przed Miłoszem) i nie jest to przesadzone – próba odtworzenia sfery pojęć i znaczeń metafizycznych buduje ciekawą drogę do tożsamej interpretacji.
    Rzeczywiście, dzieło Konwickiego wydaje się dla młodzieży anachroniczne, a w najlepszym przypadku bardzo artystyczne; nie potrafią się oni poddać atmosferze wykreowanej w obrazie Konwickiego. Przekonałam się o tym w marcu, kiedy pojechałam z grupką swoich uczniów na Litwę. Realizowaliśmy projekt Szlakiem Noblisty – Czesław Miłosz na Litwie (krótki film dokumentalny – opowieści Polaka p. Jankowskiego o rocznicowych obchodach). Byli pod wrażeniem historii z życia poety – przewodnik wplatał motywy z powieści – dolina Issy (topograficznie) zrobiła wrażenia. Po powrocie przedstawiłam fragmenty filmu, szukali podobieństw, przypominali sobie opowieści, jednak obraz Konwickiego był zbyt trudny w odbiorze. Cieszy, że podjęli temat i pokazali, jak oni widzą tę przestrzeń magii w swoim krótkiej opowieści .

Leave a Reply

 

*

CommentLuv badge
css.php