Archive for the ‘trudne filmy i trudne tematy’ Category

Laureaci konkursu w Zwierzyńcu

poniedziałek, Sierpień 26th, 2013

          Piotr Kotowski – wiceprzewodniczący Polskiej Federacji DKF – po raz kolejny zaprosił do Zwierzyńca na Letnią Akademię Filmową laureatów Powiatowego Konkursu Filmowego „Spotkanie z X muzą – bliżej marzeń”. Konkurs jest organizowany przez MDKF „Iluzjon” działający przy II Liceum Ogólnokształcącym im. C. K. Norwida w Krasnymstawie.

    W 14. LAF wzięło udział troje laureatów: Patrycja Marcinkowska z Gimnazjum nr 1 w Krasnymstawie oraz Oliwia Zajączkowska i Karol Domański z II LO w Krasnymstawie.

    Miłośnicy sztuki filmowej z Polski i z zagranicy gościli w Zwierzyńcu od 2 do 11 sierpnia.  Program Letniej Akademii Filmowej zawierał wiele cykli tematycznych m. in.: „Kinoz krainy gejzerów”, „Kino znad Sekwany”, „Panorama kona niemieckiego”, „Magiczna Toskania”,, „Rekolekcje filmowe”, „Jacek Bławut – ostatni dokument”, „Seans z Konradem Szołajskim”.

    Jak co roku dużym zainteresowaniem cieszyły się polskie produkcje filmowe, które podzielone zostały na kilka cykli. W zestawie „W polskim obiektywie” znalazły się interesujące obrazy filmowe np. „Dziewczyna z szafy” w reżyserii Bodo Koxa, „Imagine” Andrzeja Jakimowskiego czy dokument „Lekarze” Tomasza Wolskiego. Rektor LAF-u Piotr Kotowski zaprosił do Zwierzyńca także twórców filmowych z zagranicy m. in. kubańską aktorkę Mirthę Ibarrę, która w 2008 r. debiutowała jako reżyser dokumentem o najwybitniejszym twórcy kubańskiego kina Tomasie Gutierrezie Alei. Bohater filmu „Titon, z Hawany do Guantanamery” (przez wiele lat mąż Mirthy Ibarry) stworzył takie obrazy filmowe jak „Wspomnienia”, „Truskawki i czekolada” czy „Guantanamera”. Rosyjskim akcentem na 14. LAF był cykl „Aleksandr Rogożkin” prezentujący filmografię znanego reżysera. Po projekcji filmu Rogożkina „Kukułka” odbyło się spotkanie z aktorem Wiktorem Byczkowem – odtwórcą jednej z głównych ról ww. filmie, który cieszy się bardzo dużą popularnością nie tylko w Rosji. 

    W Zwierzyńcu można zobaczyć także bardzo ciekawe filmy, których nie obejrzymy w polskich kinach. W tym roku dużym zainteresowaniem cieszyły się filmy islandzkie czy palestyńskie dokumenty. Ze wspomnianego już cyklu „Kino z krainy gejzerów” warto wymienić „Dzieci natury” Fridrika Thora Fridrikssona czy „Noi Albinoi” Dagura Kari.

   Chciałabym zwrócić także uwagę na cykl „Jacek Bławut – ostatni dokument”, gdyż reżyser jakiś czas temu oświadczył, że nie będzie już tworzył dokumentów. Miłośnikom twórczości Bławuta trudno w to uwierzyć, ale reżyser w Zwierzyńcu potwierdził tę informację. Z tym większym zainteresowaniem obejrzeliśmy trzy dokumenty Bławuta: „Szczur w koronie”, „Wirtualna wojna” i „Ostatni raz kawaler”.

    Pokazy filmowe w Zwierzyńcu często wzbogacały dyskusje prowadzone przez znanych krytyków filmowych: Adama Garbicza, ks. Marka Lisa czy Wojciecha Kałużyńskiego. W czasie spotkań autorskich widzowie mieli okazję rozmawiać z  reżyserami, m. in. z Nataszą Ziółkowską-Kurczuk, Jackiem Bławutem, Andrzejem Jakimowskim, Pawłem Łozińskim i Konradem Szołajskim.

    W programie Letniej Akademii Filmowej znajdują się również spektakle teatralne, koncerty i recitale. Zainteresowanych odsyłam na stronę www.laf.net.pl, na której można znaleźć wiele ciekawych informacji o filmach nie tylko z tegorocznej edycji Akademii.

    LAF prezentuje ambitne kino, które pokazuje uniwersalne problemy a także zmusza do dyskusji i refleksji. Spotkania autorskie i różnego rodzaju warsztaty to niezwykła lekcja filmowa, w której z roku na rok uczestniczy coraz więcej miłośników kina – od najmłodszych do najstarszych. A lafowicze już z niecierpliwością czekają na 15. edycję Akademii!                                                                            

                                                                                        

                                                           Ewa Magdziarz

                                                                                            opiekun MDKF „Iluzjon”                                       

                                                                                       lokalny lider Filmoteki Szkolnej

       

     

 

Młodzież uczy Młodzież / Można?…

piątek, Lipiec 19th, 2013

……… Można!!!! / Warsztaty Filmowe / Supraśl – Sanok 2013

A wszystko dzięki Festiwalowi Filmoteki Szkolnej. W 2012 roku podczas festiwalu pojawiła się propozycja współpracy z BWA w Sanoku w ramach warszatatów filmowych dla mlodzieży. Dyrekcja i pracownicy BWA dołożyli starań i zostaliśmy ugoszczeni jak gwiazdy filmowe. Wsparcie CEO /zrozumienie i pomoc Pani Ani Mirskiej- Czerwińskiej/ bezcenne. Niemożliwe stało się możliwe, 800 km przestało być problemem, upały 35 C do zniesienia w fantastycznym towarzystwie z Sanoka. Z końcem czerwca 2013 roku odbyły się warsztaty filmowe. Ideą warsztatów było nauczanie młodzieży przez młodzież. Dzielenie się swoimi umiejętnościami i wiedzą, próba zaszczepienia pasji. Promowanie medium  filmowego jako ciekawego środka komunikacji. Zajęcia prowadziła młodzież z Liceum Plastycznego w Supraślu, słuchaczami byli uczniowie I Liceum Ogólnokształcącego w Sanoku.  Odbyły się pokazy nagrodzonych filmów z Supraskiego festiwalu DIGITALIA. Pokazy filmów z Pakietu Filmoteki Szkolnej. Powstały cztery realizacje filmowe. Zobaczcie koniecznie efekty!!!!!!!!!!!!!!!!!!

,, Ach ta dzisiejsza młodzież ‘’

Realizacja inspirowana filmem ,, Ćwiczenia warsztatowe’’ Marcela Łozińskiego. Młodzież w grupach przeprowadziła wywiady z przechodniami, zadając im pytanie na temat dzisiejszej młodzieży. Powstałe w poszczególnych grupach zapisy zostały połączone w jedna etiudę filmową.  

,,Jak to leciało? ‘’

W oparciu o omówione zagadnienia teoretyczne powstały scenariusze i scenorysy oraz zapis i montaż obrazów filmowych. Krótkie etiudy filmowe były rozwinięciem wylosowanych przez poszczególne grupy historii.

Np.,,… Wsiadłam do windy…..”

Np.,,… Wracałam jak co dzień przez Rynek ze szkoły. Lecz ten dzień różnił się od innych. Znalazłam telefon komórkowy. Podniosłam go….. i nagle rozległ się dźwięk. Na wyświetlaczu pojawiła się informacja. Masz 1 nową wiadomość. Odczytałam ją i oniemiałam………..’’   

Np.,,… Usiadłam na ławce w parku i…………”

 

I tu jeszcze wywiad dla telewizji :)

http://esanok.pl/2013/zobacz-film-sanockich-licealistow-ach-ta-dzisiejsza-mlodziez-film-zdjecia1.html#comments

 

 

NO I KONIECZNIE ZOBACZCIE GALERIĘ FOTO / SANOK JEST PIĘKNY :

Po emisji filmów i publikacjach w ineterncie zostaliśmy zaproszeni do wyjazdu za granicę na warsztaty filmowe.

 A WIĘC …………………………..AHOJ PRZYGODO !!!!!

Oswajanie śmierci

niedziela, Grudzień 30th, 2012

                             W środę 2 stycznia 2013 r., o godz. 21.00 TVP Kultura przypomni film Małgorzaty Szumowskiej „33 sceny z życia”, który znajdzie się w drugim pakiecie Filmoteki Szkolnej. Reżyserka kontrowersyjna, film trudny, ale według mnie to bardzo ważny głos na temat śmierci w polskiej kinematografii ostatnich lat. Mimo, że autorka odżegnywała się od tego, że uwieczniła w nim w sposób dosłowny obrazy umierania jej sławnych rodziców (matka – pisarka, ojciec – dziennikarz i dokumentalista), domyślamy się, że wiele z jej życia się tam znalazło. Film poruszył widownię i krytyków, ponieważ pokazał temat tabu naszych czasów, czyli biologiczną, a nie duchową stronę umierania. Bohaterka filmu, Julia (alter ego Szumowskiej?), pokazała, że człowieka nie zawsze stać na wejście w odpowiednią formę, gdy umierają najbliżsi. Co więcej, uświadomiła nam, że może takie formy w ogóle istnieć nie powinny i że każdy ma prawo do przeżywania tragedii na swój sposób. Zachowania członków rodziny szokują, zadziwiają, tytułowe sceny przybierają formy groteski i parodii. Widzimy ludzi, którzy deklarują nowoczesność, tolerancję, ateizm, udają cynicznych artystów, a okazuje się, że w momencie śmierci matki wzywają katolickiego księdza, bo tak trzeba. Scena z udziałem Rafała Maćkowiaka oczywiście jest parodią ostatniego namaszczenia, ale pokazuje nam, że ludzie ciągle mają potrzebę rytuału. Niezwykle przejmująca okazuje się scena umierania matki w szpitalu, skonstruowana zwyczajnie, bez sentymentalnej przesady, statycznie. I to, paradoksalnie, najpiękniejsza scena w filmie.

Philippe Aries w książce Człowiek i śmierć napisał: „Śmierć unika sentymentalnej przesady: opisana jest zawsze w słowach, których prostota kontrastuje z emocjonalnym napięciem kontekstu”. Julia jest artystką. Doświadczenia inspirują ją do przeniesienia doświadczeń z życia na płaszczyznę sztuki, fotografuje komórki rakowe matki, oglądane pod mikroskopem. Tworzy tym samym fascynujące, piękne i kolorowe prace. To jej sposób na oswajanie śmierci, niezrozumiany przez krytyków, ale wypływający z serca. Dobrze diagnozują to słowa Zbigniewa Mikołejko, filozofa i historyka religii: „Przez obraz, słowo, muzykę dajemy właśnie cień życia – tym, którzy odeszli. Słowo sztuki jest też potrzebne żyjącym, żeby nas inicjować w śmierć. To przecież najtrudniejsza z granic, które stoją przed nami. Rozum i nie może, i nie chce nas tam poprowadzić. A sztuka uważa rozum, logos, tylko za jeden z możliwych środków wtajemniczenia”.

Anna Równy

Ostatni Warmiacy i Mazurzy w filmie

czwartek, Październik 18th, 2012

Niezwykły projekt filmowy zrealizowało w 2010 r. Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych w Olsztynie. Twórcy zbierali przez ok. 2 lat materiały audiowizualne, w których dokumentowali losy mieszkańców naszego regionu. Na ich podstawie stworzono 10 filmów o najnowszej, tragicznej historii autochtonów. Zostało ich niewielu, tym cenniejsze są to obrazy. Każdy film opowiada fragment osobistych przeżyć, prezentuje unikalne nieznane dotychczas zdjęcia. Opowieści snute są często w zapomnianej już gwarze warmińskiej i mazurskiej. Dzieje Warmii i Mazur z okresu tuż powojennego nie są do dziś szerzej znane, więc dokumenty mają szczególną wartość. Materiały warto wykorzystać podczas lekcji historii (!), języka polskiego czy też w szerszym zakresie edukacyjnym.

 Ostatni Warmiacy i Mazurzy

Magdalena Rudnicka

Szkic o adaptacji filmowej DOLINY ISSY

wtorek, Lipiec 10th, 2012

Tęsknota za rodzinną Europą

„W mojej ojczyźnie, do której nie wrócę,
Jest takie leśne jezioro ogromne,
Chmury szerokie, rozdarte, cudowne
Pamiętam, kiedy wzrok za siebie rzucę”.

Czesław Miłosz „W mojej ojczyźnie”

30 czerwca minęła 101 rocznica urodzin Czesława Miłosza. Rok po hucznie obchodzonym jubileuszu, sięgam po wartościową pozycję, która po uroczystościach została – monografię autorstwa Andrzeja Franaszka. Okazuje się jednak, że wiele więcej wiemy na temat twórczości poety, niż jego życia. Na dziewięciuset stronach autor pokazuje nam Miłosza jako człowieka, który swój sukces i pozycję okupił wieloma wątpliwościami, trudnymi wyborami i ciągłym poczuciem rozdarcia. Nie można też zapomnieć o tym, że Miłosza męczyła tęsknota, a poeci przecież nie tęsknią tak, jak zwykli śmiertelnicy. Z tęsknoty poety wyrasta natchnienie i dzieło, które często przywołuje wspomnienia z dzieciństwa, kraju rodzinnego i bohaterów tamtych czasów. Miłosz, tak jak romantyczni wieszcze narodowi, poświecił tęsknocie za ojczyzną wiele swoich wierszy, traktatów, esejów i powieści. Tęsknota Noblisty była też tęsknotą za kulturą, zwyczajami, atmosferą, nie tylko Litwy i Polski, ale kulturą Europy Wschodniej.

W 2011 roku obchodziliśmy nie tylko setną rocznicę urodzin Czesława Miłosza, ale również 85 – te urodziny Tadeusza Konwickiego. Łączę tych twórców nieprzypadkowo, albowiem z ich spotkania powstało znaczące dzieło rodzimej kinematografii, adaptacja filmowa „Doliny Issy”. Powieść Miłosza o tym tytule powstała w połowie 1954 roku i wyrosła z tęsknoty emigranta za krajem. To powieść wyjątkowo „niefilmowa”, przypominająca poetycką podróż w krainę dzieciństwa.Premiera filmu odbyła się we wrześniu 1982 roku. To pierwszy film Konwickiego, który został zrealizowany na podstawie nieautorskiego scenariusza. „Dolina Issy” to swego rodzaju esej filmowy, zbudowany z obrazów pozbawionych chronologii, łączący ze sobą postaci realistyczne z postaciami baśniowymi. Barwne obrazy, grającej Litwę Suwalszczyzny, tworzą magiczną krainę czasów dzieciństwa, opartą na ludowych gusłach, gdzie mieszała się religijność i pogańskie obyczaje. Zarówno u Miłosza, jak i u Konwickiego, widzimy tęsknotę za utraconą w zawierusze wojennej ojczyzną. To oczywiście jeden z powodów, dla których reżyser sięgnął po powieść Noblisty. Drugim ważnym powodem było to, że Konwickiemu zależało na rozpropagowaniu twórczości Miłosza, ciągle jeszcze wtedy mało znanej w kraju. Stąd też wziął się pomysł włączenia do filmu wierszy poety. Recytują je aktorzy, odgrywający role w filmie, ale pokazywani we współczesnych strojach i sceneriach. Konwicki prezentuje wtedy ulice Nowego Jorku i polskie ulice czasów stanu wojennego, zdjęcia Warszawy i Wilna. Współczesne kontrastowe ujęcia mają podkreślić szarość i beznadziejność Polski lat osiemdziesiątych i przypomnieć arkadyjską przedwojenną Litwę, utraconą zarówno przez Konwickiego, jak i Miłosza. Po latach Konwicki stwierdził, że swój film przeestetyzował, a co najgorsze, z jego relacji z Miłoszem wyniknęło, że mistrz jego dzieła nie uznał. Nigdy nie podjął rozmowy na jego temat, co równoznaczne było z tym, że Konwicki nie spełnił oczekiwań jako adaptator (Tadeusz Konwicki „Pamiętam, że było gorąco. Rozmowy przeprowadzili Katarzyna Bielas i Jacek Szczerba”, Znak Kraków2001).

Film Konwickiego dziś

Jak dzisiaj wygląda recepcja filmu Konwickiego? Czy się zestrzał? Trudne pytanie. Dla młodego widza, to z pewnością obraz niełatwy, jak i niełatwa jest dla niego proza Miłosza. Dla widzów i czytelników, szanujących tradycję i polską kulturę, to film o Litwie lat trzydziestych XX wieku, wielonarodowej i wielokulturowej, krainie Polaków, Litwinów, Białorusinów, Niemców i Żydów. Wymienione grupy etniczne tworzyły koloryt Litwy Miłosza i Konwickiego, współżyły ze sobą w symbiozie, zachowując odrębność kulturową i religijną. Oczywiście pojawiają się w filmie akcenty zapowiadające przyszłe animozje i konflikty, mamy przecież scenę znalezienia granatu pod łóżkiem Tomaszka i sugestię, dotyczącą podziałów społecznych między chłopami i ziemiaństwem. Na dodatek scena ta pokazuje, że panowie z dworu, mimo że od wieków zamieszkują Litwę i noszą litewskie nazwisko, ciągle utożsamiani są z Polakami. Kraina leżąca nad rzeką Issą to dla nas, wychowanych na twórczości Mickiewicza, miejsce, które rządzi się ludowymi gusłami i wierzeniami. Mieszkańcy hołdują tradycji i prowincjonalnym obyczajom i jak nasi przodkowie przed wiekami, potrafią łączyć wiarę chrześcijańską z pogańskimi rytuałami. Dla historyków literatury i filmu „Dolina Issy” to także utwór o charakterze inicjacyjnym, Tomaszek Surkont, poznaje tu i sferę sacrum i sferę profanum. Jego doświadczenia rozciągają się od spraw społecznych, po obserwacje dotyczące przyrody, natury człowieka, erotyzmu. Jego wiek i tożsame z nim niewinność i naiwność, służą Miłoszowi i Konwickiemu do ukazania bolesnego stykania się z tym, co dla nas dorosłych często jest kompleksem, czy traumą.

Tak mało?

Tadeusz Konwicki kończy adaptację „Doliny Issy” recytacją wiersza „Tak mało”, tekstu Czesława Miłosza, w którym podmiot liryczny pokazuje się jako emigrant – wygnaniec, pozbawiony ojczystego języka i kraju, nie potrafi na obcej ziemi, ująć w słowa tego, co naprawdę czuje. Tekst wygłasza Igor Śmiałowski, niezwykle podobny fizycznie do Miłosza, robi to na tle nowojorskich wieżowców : „Tak mało powiedziałem./ Krótkie dni./ Krótkie dni,/ Krótkie noce,/ Krótkie lata./ Tak mało powiedziałem,/ Nie zdążyłem./ Serce moje zmęczyło się/ Zachwytem,/ Rozpaczą,/ Gorliwością,/ Nadzieją./ Paszcza lewiatana/ Zamykała się na mnie./ Nagi leżałem na brzegach/ Bezludnych wysp./ Porwał mnie w otchłań ze sobą /Biały wieloryb świata./ I teraz nie wiem/ Co było prawdziwe”. Na pytanie zadane przez Miłosza, czy można żyć i tworzyć w oderwaniu od kultury rodzinnej Europy, Konwicki swoim filmem zdaje się odpowiadać przecząco. Można stać się znanym na świecie i tłumaczonym na kilkadziesiąt języków twórcą, ale nie można oderwać się i zapomnieć o tym, z czego się wyrosło i co nas ukształtowało. Uważa się powszechnie, że Miłosz całe życie toczył spór z polskością. Moim zdaniem był to spór twórczy, wynikający z poszukiwań prawdziwego intelektualisty i autorytetu. Jego ostateczny powrót do kraju, w którym postanowił umrzeć i złożyć swoje prochy, świadczy o tym, że rodzinna Europa, była jego arkadyjską Doliną Issy.

Anna Równy

Polecam stronę internetową poświęconą obchodom Roku Miłosza:

http://www.milosz365.pl/

Filmowe oswajanie tabu

wtorek, Czerwiec 26th, 2012

Czy śmierć i starość to tematy, o których da się rozmawiać z młodzieżą? Czy  są to na tyle interesujące tematy, żeby chcieli zrealizować  film?  Kampania społeczna pod hasłem  „Umieranie zgodne z życiem ” zorganizowana w Kielcach przez dwie szkoły: Zespół Szkół Katolickich Diecezji Kieleckiej i Zespół Szkół Ekonomicznych im. Mikołaja Kopernika dowiodła, że nawet takie trudne zadanie może się udać.

12 czerwca br.  w kinie Moskwa odbyła się uroczysta gala finałowa, rozstrzygnięcie konkursu filmowego i podsumowanie kampanii. Trwająca kilka miesięcy akcja, której celem było działanie przeciw tabuizacji śmierci  i starości, zbiórka pieniędzy na budujące się kieleckie hospicjum oraz realizacja filmu tematycznego, cieszyła się dużym zainteresowaniem zarówno młodzieży, jak i  mediów. Przedsięwzięcie miało charakter międzyszkolny, uczestniczyło w nim dziesięć szkół kieleckich.

Pierwszy etap kampanii to warsztaty wolontariatu, które prowadzili dla swoich kolegów  uczniowie szkół organizujących projekt  wspólnie z  pracownikami Caritas Kielce. 20 marca br. na kładce nad ul. Źródłową odbył się happening „Łańcuch rąk”, uczniowie obu szkół stworzyli łańcuch rąk, żeby nagłośnić cele kampanii w mediach, a potem maszerując do kina Moskwa na film Małgorzaty Szumowskiej, rozdawali przechodniom na kieleckim deptaku balony  z logo kampanii.

17 kwietnia  br. na spotkanie z  kieleckimi licealistami przybył też Szymon Hołownia,  który jako autor cyklu literackiego i telewizyjnego „Ludzie na walizkach”, dzielił się z młodzieżą swoimi refleksjami o śmierci i odpowiadał na trudne  egzystencjalne pytania.

W drugim etapie „filmowym”, przygotowującym młodzież do nakręcenia filmu,  zorganizowane zostały  warsztaty dziennikarskie prowadzone przez dziennikarkę  Polsatu, Karoliną Miklewską i operatorskie – przez Andrzeja Lasotę. Na zajęciach warsztatowych  z młodzieżą ilustrował on  zagadnienia teoretyczne fragmentami filmów z pakietu Filmoteki Szkolnej, udzielał też konkretnych wskazówek dotyczących rozwiązań praktycznych przy realizacji filmu.

Na konkurs filmowy wpłynęło  z dziewięciu szkół kieleckich  siedemnaście filmów, które  reprezentowały  różne gatunki filmowe: od fabuły, przez dokument po impresje filmowe. Rozstrzygnięcie konkursu i projekcja nagrodzonych filmów odbyła się w kinie, a  publiczność stanowili uczestnicy kampanii – reprezentanci dziesięciu szkół ponadgimnazjalnych, nauczyciele – opiekunowie, dyrekcje obu szkół organizatorów oraz zaproszeni goście i media.

W oczekiwaniu na werdykt jury odbył się pokaz  filmu Marcela Łozińskiego pt. „Wszystko się może przytrafić”. Jury, w skład którego wchodzili: etyk i kulturoznawca ks. prof. Zbigniew Trzaskowski,  dziennikarz – dyrektor TVP 3 Kielce Marek Mikos i   filmoznawca z Instytutu Filologii Polskiej UJK – Andrzej Kozieja, wyłoniło po burzliwych obradach zwycięzców:

-I miejsce zdobyli Filipa Czerwiński i Mateusza Cedro uczniowie  Zespołu Szkół Elektrycznych im. Ryszarda Kaczorowskiego w Kielcach za film pt. „Czy boję się śmierci?”

-II miejsce przypadło  uczniom  II Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Śniadeckiego: Sebastianowi Zagajnemu,  Aleksandrze Karp i Olkowi Kłosowi za film pt. „Sprawa życia i śmierci”

-  III miejsce zajął film pt. „Osiem drucików” Nikodema Rakoczego i Jana Olejarza – uczniów Katolickiego Gimnazjum im. św. Stanisława Kostki

- wyróżnienie za oryginalny scenariusz zdobył Bartłomiej Grabalski z Zespołu Szkół Ekonomicznych im. Mikołaja Kopernika.

W nagrodę zdobywcy pierwszego miejsca pojadą do Brukseli dzięki pani europoseł Róży Thun,  a pozostali laureaci otrzymali nagrody rzeczowe.

Ostatni etap kampanii  to kwesta na kieleckie hospicjum,  w którą włączyli się w dniach 14-17 czerwca zarówno uczestnicy przedsięwzięcia, jak i laureaci konkursu filmowego.

Czy śmierć i starość to tematy, o których da się rozmawiać z młodzieżą?  Przebieg kampanii dowiódł, że da się, o ile znajdzie się ciekawą formułę tego dialogu. Na pewno działania twórcze przy realizacji filmu podniosły atrakcyjność  tematu, trudnego przecież nie tylko dla młodzieży.

 

YouTube Preview Image

„Osiem Drucików” reż. Nikodem Iwo Rakoczy i Jan Olejarz

Anna Karp

 

 

 

//

css.php